maksiorek
Members-
Posts
252 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by maksiorek
-
[quote name='dusje']Ale jednak zanim udam sie w knieje:evil_lol: to dodam, ze zbiorka byla w centrum miasta Endhoven, gdzie o trawniku mozna pomarzyc:oops::roll: zatem Puszek mial do dyspozycji drzewko i to musialo wystarczyc:eviltong: A dzisiaj czeka go wielka wyprawa do lasu z rodzinka futrzasta, skora do figielkow i zdecydowanie bardzo opiekuncza, wiec szybko zapomni to paskudne miejsce w miescie w samym centrum "przeuroczego "miasta.:mad:Juz babeczki futrzaste poprowadza go w sobie znane zakamarki:lol: Lada chwila, Puszek sie rozkreci i bedzie pewnie podrywal babki. Lone podobno bardzo zalotne i natretne:evil_lol: Musi sobie jakos poradzic- innego wyjscia nie ma . maksiorek z pewnoscia chetnie napisze o Puszkowych wyczynach w Jej domku:loveu: Pisz maksiorek, pisz, nie zaluj klawiatury:evil_lol::lol::loveu:[/quote] Napiszę cuś, napiszę; łobuziak jest chyba kochliwy - przy spotkaniu z moją Glorisią (40 kilogramów żywej wagi) ożywił się bardzo, od razu przyjął postawę już nie stuprocentowego:evil_lol: samca, uszka do góry, merdający ogonik, bez żenady zaczął wpychać nosek pod ogon suni, za co został "nagrodzony" zabójczym wzrokiem zdegustowanej Glorisi:evil_lol:. Przy wejściu do mieszkania przywitał go mój Kocurek - rozmiar nieco większy od Puszka - piesio odwrócił łepek i udawał, że go nie ma. Pomimo tego niespodziewanego domownika, Puszek wszedł jak do siebie, pospacerował, pozwiedzał, bez pudła trafił do kuchni i oczywiście do kosza na śmieci. Zaczął się rozglądać, więc dostał odrobinę suchej karmy (od razu sprawdziłam - pozwolił sobie miseczkę odebrać i grzebać w niej). Później bezczelnie stał i patrzył dalej, co robię - wiedział doskonale, że na stole jest cuś pysznego i czekał cierpliwie, no więc w nagrodę załapał się na kawałek surowego schaboszczaka. Pojadł, popił, no więc pora na sikanie - niestety zrobił to na posłaniu mojej osobistej Glorisi:mad:. Jak przyszła Magda, to reszta kołtunów poszła pod nożyczki, piesio został wyczesany i był gotowy do dalszej drogi. Pojechał do Brzegu w towarzystwie Magdy, moim i Glorisi - i tu znowu niespodzianka: w samochodzie zachowywał się jak w dobrze znanym miejscu, koniecznie chciał sie przecisnąć do przdu i kierować. W Brzegu Puszek wraz z dokumentami został przekazany p.Łukaszowi i pojechał... Aha, zapomniałam - Puszek wie, że na łóżeczko się wskakuje i odpoczywa na nim.
-
[quote name='dusje']fiziu, nie ma juz o czym gadac:lol: Pusi zdrow, sympatyczny i kochany a przy ewentualnej adopcji z kolei, bedzie wiadomo jak dzialac, pierwsze koty za ploty:lol: Nie chodzi o denerwowanie sie nawzajem, idzie o szczescie psiakow:multi:A ja juz skopiowalam foty i wysylam do Ciebie, mam pozwolenie na opublikowanie na forum nie tylko fot Puszka;)[/quote] Mądrze prawisz, kobieto. A teraz czekamy na zdjęcia.
-
Wyszło, jak wyszło - i tak jak Dusje napisała i p.Łukasz mi potwierdził przy przekazaniu Puszka: szczepienia muszą być wbite w paszporcie. Niemcy mają brzydki zwyczaj tzw. lotnych kontroli na autostradzie i sprawdzania ludzików, ich dokumentów i bagaży, zwłaszcza jeśli jest to samochód z niektórych państw;) - p.Łukasz opowiadał, jak mu parę razy kazali na autostradzie wyładować wszystkich ludzików i ich bagaże, po czym drobiazgowo wszystko sprawdzali. Nie było więc sensu narażać go na ewentualne nieprzyjemności związane z brakiem wpisu tych szczepień do paszportu. A tak na marginesie dziewczyny - w paszportach moich psów są wpisy od trzech różnych wetów i przy przekraczaniu granicy nigdy nie miałam żadnych problemów. Ale najważniejsze, że Puszek już cały i zdrowy na miejscu:loveu:. Jeszcze uzupełnię odnośnie szczepień - przedstawiłam wetowi całą historię szczepień Puszka i powiedział, że nie ma przeciwwskazań a sam bałby się jechac z psem za granicę bez takowych, a tym bardziej wprowadzac psa do domu, gdzie są inne psiaki.
-
[quote name='dusje']Miejmy jednak nadzieje ze Puszek pojedzie[/quote] I tej wersji będziemy się trzymać.
-
[quote name='fizia']Mam numer na skype do Dusje - podać Ci na PW?[/quote] OK, albo podaj, przecież tam też można pisać, a nie tylko rozmawiać - człowiek taki stary, a taki głupi...
-
Ja nie mogę korzystać ze skype'a na swoim kompie - mogłabyś jakoś spowodować, żeby Dusje opróżniła swoją skrzynkę? Please.
-
Dusje, jak na ten tychmiast nie opróżnisz swojej skrzynki:mad:, to nie wiem co zrobię - chyba wyjdę z siebie i stanę obok (masz baaaaardzo pilną wiadomość).
-
My już z Peterem Beny jesteśmy z grubsza umówieni, adres p.Łukasza właśnie dostałam - to teraz tylko czekamy do niedzieli...
-
Na bieżąco ślędzę wątek, namiary na siebie podałam Dusje na PW. Najlepiej łapać mnie na gg.
-
[quote name='simbik']Czy ktoś się orientuje czy termin zgłoszeń ma szanse być przedłużony ? Taki dość wczesny jest :shake:.[/quote] Przed chwilą rozmawiałam z panią z Zk i powiedziała, że zgłoszenia przedłużone do 22 sierpnia; potwierdzenia zgłoszeń na maila mają przyjść za kilka dni, bo jest bardzo dużo zgoszeń.
-
Byłyśmy dzisiaj z Anią w schronisku zobaczyć, co z maluchami. Wszystkie trzy wesołe, merdające ogonikami, pyszczydła uśmiechnięte i rozwrzeszczane - nawet Agrest pyskował i pyskował. Już chyba jest znany powód, dlaczego Agrest był w sobotę i niedzielę osowiały - dzisiaj wydalił z siebie jakieś złotka czy sreberka. Podałam w schronisku imiona nadane przez Was, więc będzie wiadomo o kim mowa, chociaż na razie nie ma problemu, bo są to u nas jedyne szczeniaki.
-
[quote name='Edi100']Jeszcze raz bardzo, bardzo serdecznie dziękuję za pomoc w "przekonywaniu starej" i transporcie:loveu: Starą chyba oczarowałyście, że tak je oddała bez walki i przekleńśtw. Cieszę się, że maluchy są bezpieczne, najedzone odrobalone i jestem przekonana że zadowolone:loveu: Jutro idę do Gminy w sprawie dużych i nakarmić je jakoś byśmy chciały z KropkaKropka bo bardzo mizernie wygląda ten staruszek. Szukam mu domu na cito, po znajomych gdzieś w okolicy, zebym mogła mieć na niego oko.[/quote] Jajka niespodzianki działają cuda;). To Ania, która była ze mną, bajerowała babie i baba chyba rzeczywiście jej uwierzyła. Pamiętaj o tym czarnym Maksiu, kobieta zgodziła się go też oddać, a jakby nie pamiętała, to przypomnijcie jej, że jak go odda to skończą się kłopoty z zabijaniem kur - ten argument chyba do niej najbardziej trafiał. Zgodziła się też bez większych problemów na oddanie tych dwóch nieszczęśników z wrośniętym łańcuchem i sznurkiem - jakby co, to też jej przypomnijcie, że one idą do tych pań, co były po ostatnie szczeniaki. PS. A jakby co, to zakupimy nowe jajka, przyjedziemy i wymienimy na duże psy.
-
[quote name='irysek']tak wlasnie slyszalam, ze u was super. ale to nawet na innym watku (bastera, tego z arytmia serca). tak na marginesie mam dla niego lek kupiony, adres do schronu w opolu mozna gdzies na necie wyszukac? :)[/quote] Oj, będziemy :mad:, przecież wczoraj byłam we Wrocławiu i Żmigrodzie po maluchy. Adres: Opole, ul. Torowa 9, tel. 077 45 45 902
-
[quote name='GoskaGoska']Tylko, zeby z tego schroniska trafily do dobrych domow, a nie ze się pobawią i pozbędą jak dorosnie, albo do jakiejs budy :-(,[/quote] Spokojna głowa, jakby było u nas w schronisku źle, to maluchy by tutaj nie wylądowały (a tak na marginesie - z kierowniczką naszego schroniska znam się dosyć długo, bo od jakichś 30 lat).
-
Dzisiaj rano zawiozłyśmy ze znajomą maluchy do schroniska. Sony, Figa i Agrest dostały swój własny apartament - pomieszczenie w budynku z wyjściem na zadaszony wybieg Są jedynymi szczeniakami w schronisku, a więc szanse na szybką adopcję baaaaaardzo duże. Wczoraj wydawało się, że Agrest znacznie odstaje od Figi i Sony'ego, ale dzisiaj w schronisku darł pysio razem z pozostałą dwójką i ogonik już się merdał. Rano misiaczki dostały tabletki na robale - przed chwilą rozmawialam z kierowniczką schroniska i powiedziała, że już się sporo tych robali pozbyły.
-
[quote name='xmartix']może porposzę namiary na opolskie schronisko to porobię ogłoszenia z tym AGrestem Kropka to trafione imię jak nie wiem co... żółciutki taki :))[/quote] Opole, ul.Torowa, telefon 077 45 45 902. Kierowniczka schroniska powiedziała, że maluchy pobędą w schronisku góra tydzień (tyle mniej więcej czasu potrzebują szczeniaki na znalezienie domu). Prosiła, żeby w ogłoszeniach w miarę możliwości wpisywać, że do adopcji są szczeniaczki (i małe kociaki w ilości około 30 sztuk kocich), a nie dawać zdjęć, dlatego że z reguły ludzie pytają o konkretnego malucha ze zdjęcia, który już dawno jest w domu.
-
Już jestem, banda maluchów wykąpana i odpchlona - na tej białej suni to aż się całe futro ruszało, przed kąpielą cała była w ruszające się "cętki", a woda była aż czarna od pcheł. Piesek też cały w pchłach i jakiś taki osowiały - nie wiem czy baba mu czymś nie przywaliła w czasie łapanki, bo maluch ją podziabał do krwi (chociaż tyle jego za ten nędzny żywot u tej baby). Sony rozrabiał jak pijany zając, pyszczył na całego, mojego Maksiora zaczął ustawiać i się odgryzać, przy wspólnym wąchaniu trawniczka pogonił mojego misiaczka, a teraz nareszcie od jakiejś pół godziny zasnął w końcu. Jutro rano maluchy pojadą do schroniska i jestem pewna, że w następnym tygodniu już znajdą domki (jak odebrałyśmy Laurę, to kierowniczka już dzwoniła że ma chętnego na małego pieska). Podróż maluchy zniosły dzielnie, ale po drodze z Wrocka do Milicza "wyhaftowały" robale, ziemię z jaimiś skorupkami jajek, piesek najadł się gąbki, bo z kuperka wystawały mu jej resztki.
-
Już jestem, transport nadal jak najbardziej aktualny - najpierw wezmę szczylki z Wrocławia, a potem podjadę do Żmigrodu i z powrotem do Opola. Zmierzchnica, możemy umówić się koło schroniska w Opolu, wiesz gdzie to jest? Godzina myślę wczesne popołudnie, ale zadzwonię może jak będę wyjeżdżała z powrotem do Opola?