rwpb
Members-
Posts
2693 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by rwpb
-
Oj, kochane Ciocie! Nie powstrzymujcie silnej woli i nie zachodźcie w głowę, tylko życzcie sobie smacznego! :eating: Ciociu Wilejkaros, nie mamy nic przeciwko podaniu adresu. Byliśmy u lekarki dermatologa. Podobno jest najlepsza w Szczecinie. Zapisy do niej są parę dni wcześniej. My zapisaliśmy się w ubiegły piątek. Musieliśmy do niej pojechać, bo coś ostatnio zaczęło mi się przerzedzać futro na plecach. Byłem bardzo dzielny i wcale się nie bałem. Nie wiem jak ja przeżyję najbliższy czas, bo na razie dostałem dietę: tylko gotowane ziemniaki z gotowaną rybą. W piątek mamy znowu do niej jechać na jakieś zeskrobiny, czy cóś podobnego. I do piątku mam wstrzymane smarowanko Imaverolem. W poniedziałek będzie wiadomo coś więcej. Dostałem też nowe lekarstwa. Musimy w końcu pokonać to, co siedzi w mojej skórze. Pozdrawiamy wszystkich Atos i Rysiek
-
Bannerek zrobimy za parę dni, w końcu mój pan współpracował przez prawie trzy lata z firmą reklamową w temacie grafiki. Tylko czasu troszkę brak. A może określimy moją rasę jako prywatną mniamomastifilowyżłodog? :loveu: Dzisiaj jedziemy do lekarki na godzinę 20, zobaczymy co powie. Pozdrawiam wszystkich. Atos
-
Szkółka może nie jest taka straszna, ale u nas chyba są tylko bardzo mądre piesy. Byliśmy dzisiaj w tej szkółce, ale nie było chętnych. Dalej więc mam wakacje :lol: . Może pogoda nie ta, bo to niby zimno i mokro. Poszliśmy potem na baaaardzo długi spacer, tak około 10km. Troszkę się zmęczyłem, a mój pan nie chciał mnie ponieść na rękach. Musiałem sam przebierać łapkami. Taki byłem zmęczony, że spałem potem prawie dwie godziny. Zrobiliśmy trochę fotek.
-
U nas ostatnio taka pogoda, że szkoda gadać. Z fotkami poczekamy na troszkę słońca. Mieliśmy jechać w niedzielę do szkółki, ale było -2 stopnie i padał deszcz. Samochodzik powiedział, że mądre samochody nie jeżdżą w taką pogodę i nie pojechaliśmy. Nie wiem, czy w ogóle ktoś tam przyjechał. Na razie więc mam jeszcze wakacje. Pozdrowienia dla wszystkich. Atos
-
No właśnie, a ja nie dostałem nawet ćwiartki tabletki! Ale udało się, udało!!!! Żyję!!! Dzisiaj już troszkę nadrabiałem żarełko, bo przez dwa ostatnie dni prawie nic nie jadłem. Przywieźliśmy też od pani lekarki dwie porcje strongholdu i specjalny szampon. Jutro chyba będzie kąpiel i WYCIERANIE. Wycieranie najbardziej lubię :lol:. Pozdrowienia dla wszystkich Atos
-
Ciociu Zdrojko, czyś Ty kogoś zabiłaś? O tej porze siedzisz przy kompie? Zacznij chodzić spać normalnie! Na pewno Twoja piesa (pozdrowionka) już dawno spała. W sumie jakoś to przeżyłem i już dzisiaj jest w porządku. Mogłem normalnie zjeść śniadanko. Na mój tapczanik jednak dalej nie chodzę, tylko pilnuję nowego posłania obok tapczanu pana. Może zostanie tak na zawsze? Myślimy o zapisaniu się się do szkoły, bo chcę być mądrym piesem. Chyba będzie to Psie Ranczo. Co o tym myślicie? Tylko jeszcze nie wiem, czy mam być tam uczniem, czy prowadzić wykłady? A Wasze piesy chodziły do takich szkół? Jedziemy dzisiaj do lekarki, bo skończyły się lekarstwa. Stronghold dostanę ostatni raz i potem będzie przerwa trzy miesiące. Przeglądaliśmy ostatnio też parę innych tematów na tym forum. A właściwie tylko próbowaliśmy, bo mój pan wyłączył zaraz komputer. Zupełnie nie mogę zrozumieć, jak możecie czytać to co jest tam napisane. Podziwiam Was. Przecież to jest straszne! Teraz troszkę zrozumiałem i widzę ile miałem szczęścia. Pozdrowienia dla wszystkich Atos
-
Czy przetrwaliśmy, to jeszcze nie wiem. Wczoraj, a właściwie dzisiaj w samym środku nocy jak zdążyłem się uspokoić, to wszystko wróciło z taką siłą, że nikt by nie dał rady. Wsadziłem nochala w rękaw pana, a jak bym się zmieścił, to bym cały tam się wsunął. Sapałem, ale w rękawie było najbezpieczniej. Jakby postawić białka na moich plecach to byłaby ubita piana na twardo w piętnaście sekund. Około pierwszej trzydzieści w nocy byłem już na tyle spokojny, że poszliśmy na pierwszy w tym roku spacer. Nareszcie było troszkę ciszy. Potem spałem tuż obok łóżka mojego pana. Od rana zaczęło się znowu. Co ja takiego zrobiłem, że mnie tak straszą? Mieliśmy jechać poszukać smoczycy nad morzem, ale i ja i pogoda były temu przeciwne. Trzeba było odłożyć. Jak dałem radę przeżyć dzisiejszy dzień, to sam nie wiem. O mały włos nie dostałem zawału ogona i palpitacji uszu. Kończę już, bo znowu mnie atakują. Pozdrawiam wszystkich Atos
-
[quote name='zdrojka']...Ty dalej masz taką szczenięcą posturę: duża głowa, łapy, a reszta taka jeszcze nie do końca wyrośnięta... Bo ja jeszcze przecież jestem szczeniaczkiem. Takim troszkę dużym, ale szczeniaczkiem. A jak każde dziecko boję się różnych strachów. Dzisiaj wszystko mnie straszy. Pełno ogni i błysków na niebie, a najgorsze są te grzmoty. Jak mojego pana nie było w domu to chowałem się wszędzie, ale one mnie dopadały. Schowałem się nawet pod prysznic w łazience, ale i tam mnie znalazły. Mój pan po powrocie troszkę mnie uspokoił, ale i tak za nic nie pójdę spać na mój tapczanik. Gdzie ja będę spać dzisiejszej nocy? POMOCY!!! Na spacerku próbowałem się schować pod każdym krzakiem, za każdym drzewem, ale to nic nie dało. Mój pan rozesłał mi kocyk obok swojego łóżka w jego pokoju i na razie tam się trzęsę. Tutaj jest najbezpieczniej. Przy takim przyćmionym świetle może nikt mnie nie znajdzie. Jakbym się już więcej nie odezwał, to znaczy, że te grzmoty mnie jednak dopadły. Wesołej zabawy i lepszego następnego roku Cioteczki! Pozdrawiam wszystkich Atos
-
Ciociu AśkaK, ja zawsze byłem i dalej jestem grzeczny. Jeszcze mnie nikt nigdy na skarcił. Małemu szczeniaczkowi pozwala się przecież na więcej. Nie dostałem bury nawet wtedy, gdy zwędziłem z kuchni kostkę smalcu i ją zjadłem. I nic mi nie było!!! Tylko papier został. Ale działo się to w tym dziwnym okresie tuż po moim przyjeździe tutaj. Na pewno nikt już o tym nie pamięta. Teraz do powąchania smalcu trzeba by było mnie namówić. Podobnie namawiali mnie dzisiaj do tego, abym zjadł smażone buraczki. Czy to jest właściwe jedzonko dla szczeniaczków? Owszem, kotlet i trochę ziemniaków mi weszło, ale buraczki? Pozazdrościłem smoczycy morskiej i jak będzie pogoda 1 stycznia, to pojedziemy jej szukać. Tylko gdzie są takie smoczyce? Zastanawiam się tylko, czy by nie zabrać ze sobą tego psa z lustra. Dziwny, bo dziwny, ale w sumie dość fajny. Tylko jak go namówić? Pogoda u nas nie najlepsza, niby to zima, ale śniegu nie ma. Zrobiliśmy parę fotek na ogródku. Prawda, że już jestem dużym szczeniaczkiem? Zobaczcie, bo zapomnicie jak ja wyglądam: Pozdrowienia dla wszystkich Atos
-
Wesołych, pogodnych i zdrowych Świąt pełnych miłości, ciepła, spokoju, życzliwości i wyrozumiałości, duuużo pięknych prezentów i spełnienia marzeń oraz szczęśliwego, dobrego roku 2008 i następnych dla wszystkich dwu- i czteronożnych. Oj kochani, trudno przeżyć spokojnie ten czas. Ostatnio same stresy. Straszą mnie jakimiś wybuchami, to znowu jakieś ognie na niebie. A przecież ja jestem tylko małym szczeniaczkiem. Na Wigilię miało być sympatycznie, a tu następny szoking. Pojechaliśmy do siostry mojego pana. W przedpokoju jest tam taka szafa z wielkimi lustrami w których mieszka jakiś pies. Chciałem się z nim zaprzyjaźnić, ale on jest jakiś dziwny. Niby podchodzi do mnie jak ja podchodzę, ale wcale nie pachnie i się nie odzywa. W końcu mnie trochę wkurzył i zacząłem na niego warczeć. Nie odezwał się wcale. Zacząłem więc śpiewać, mruczeć i zapraszać go do zabawy. A on dalej nic. Wkurzył mnie potężnie, jak moja pani zaczęła głaskać mnie i jego jednocześnie - przecież jemu się to nie należy. Po chwili zorientowałem się, że są dwie panie. Skąd? Bardzo dziwne jest to miejsce. Na Święta różne dziwne rzeczy się zdarzają. Miałyście podobne zdarzenia? Pozdrawiamy wszystkich Atos i Rysiek
-
Witamy Mała awaria sprzętu, padł laptop, ale już wszystko OK. Ze mną chyba też. Grudki powoli schodzą, więc chyba było to cosik innego. Może to przez plamy na słońcu? Teraz dostałem tylko stronghold, a mój pan kupił mi Beta Gluken 1,3/1,6 D. Ale jest z tym zabawy! Trzeba takie małe conieco podzielić na 10 części. Byłem ostatnio na dłuższej wycieczce i trafiliśmy na bardzo ciekawe miejsce. Było tam więcej wody niż podczas kąpieli. Mój pan nazywa to rzeką, czy jakoś tak podobnie. Pomoczyłem trochę łapki, ale cały się nie kąpałem. Było troszkę zbyt zimno. Może latem się odważę. Na podwórku też zaszła poważna zmiana. Kot zjadł coś niedobrego i niestety już go nie ma. Szkoda. :placz: Rozpocząłem drugi etap wykopek. Ciekawe jak głębokie jest podwórko? Dziury mam już wykopane na ponad 60cm i jeszcze nie ma dna. Mama mojego pana pyta się często skąd tyle piasku na posłaniu i kanapie, ale ja nic nie wiem na ten temat. Może to z powietrza? Załatwcie troszkę ładnej pogody, to zrobimy jakieś zdjęcia. Pokażę jak się moja sierść układa w takie fajne fałdki. U nas ostatnio same chmury i bardzo krótki dzień. Chyba niepotrzebnie wystraszyłem kiedyś śnieg. Falami nachodzi mnie chęć na jedzonko. Jak się pogniewam na to gotowane, to potrafię przez cały dzień jeść tylko moje chrupki. Fakt, że jak poleżą w misce przez parę dni i nabiorą mocy prawnej, to lepiej smakują. Ale i tak najbardziej kocham moją panią, jak jest w kuchni. Siadam wtedy przy wejściu i nawet przez godzinę jej pilnuję. I zawsze to pilnowanie mi się opłaci! Pozdrawiamy Atos i Rysiek
-
Pięknie wyglądasz uśmiechnięta!!! I tak trzymaj cały czas, bo warto. Z tym gronkowcem, to właściwie sam nie wiem jak jest. Może to fałszywy alarm? Koło mojego ogonka (ogona) i na lewym boku pojawiły się w piątek takie małe grudki na skórze. W sobotę dostałem na tydzień Keflex. Jak można wyczytać z ulotki, jest to antybiotyk o działaniu bakteriobójczym. Od soboty nie przybyło mi tych grudek. Nie wygryzłem żadnej z tych grudek i nie zrobiłem sobie ranek. Teraz troszkę w tych miejscach dostałem łupieżu, a grudki są trochę mniejsze. Musimy kupić jakąś porządną szczotkę i zacząć wyczesywać moje futro. Może to nie gronkowiec, tylko jakieś uczulenie? W poniedziałek mamy się zgłosić znowu do lekarki. [quote name='VitisVini'] matko te chłopy no! wszystkie takie same Ten wierszyk napisała baba Konopnicka, a nie chłop!!! Trzeba było uważać na lekcji :evil_lol: (Stefek Burczymucha).
-
Witamy Coś ostatnio mój pan nie włącza komputera i nie mogę pisać. A sam nie umiem go włączyć. Teraz korzystam z okazji i szybciutko odpowiem. [quote name='Wilejkaros'] Buhahahahahahaha, ale się uśmiałam. Oj, Ciociu. Ty się śmiejesz, a ja mogłem dostać ze strachu zawału ogonka! [quote name='VitisVini']...to metaforyczne psie wcielenie mojej osoby w stanie wk....... :diabloti:.Maleństwo z racji gabarytów moich a fotka gwizdnięta z netu... Ciociu fajnie wyglądasz wk.......! Pokaż jeszcze jak wyglądasz szeroko uśmiechnięta. A Twoja smoczyca jest fajna. Nigdy nie widziałem prawdziwego smoka. Jak wszystkie smoki tak wyglądają, to ja się ich nie boję. [quote name='VitisVini'] A Atosek lub inne piesy to nie polecą za dzikiem albo sarną jakby sie napatoczyła? Ja niczego się nie boję Choćby niedźwiedź - to dostoję! Wilki? Ja ich całą zgraję Pozabijam i pokraję! [quote name='halbina'] A Panu swojemu pogratuluj pięknych i interesujących stron www! Jesteśmy pełni podziwu! Dziękujemy za pochwałę. Tak dla porządku, to jest jeszcze strona Klubu Sportowego z Wielgowa, http://www.vielgovia.pl też zrobiona przez mojego pana. Więcej stron o Wielgowie nie ma. [quote name='Niki-lidka'] ...NA POWAZNIE !!! to byla oficjalna deklaracja Ciociu, dlaczego Ty mieszkasz jeszcze dalej niż ja? I dlaczego dopiero teraz się o tym dowiaduję? Gdybym wiedział o tym wcześniej... Ale teraz moje serduszko już jest zajęte. [quote name='Paula_'] Aaaaa, niemożebne bzusio już zarośnięty Zarośnięty i to bardzo! Sama zobacz: Jeszcze zostało mi tylko nasierścić troszkę moje łokcie, ale już też coś tam rośnie. Teraz troszkę inna wiadomość. W piątek zrobiłem psikusa i załapałem gdzieś gronkowca. Tylko skąd? Mam takie grudki koło ogonka i na prawym boku. Byliśmy w sobotę u lekarza, dostałem antybiotyk i coś na swędzenie. Powoli będę się leczyć i obiecuję, że się wyleczę. Od piątku więcej grudek nie przybyło. Zastanawiamy się razem z moim panem nad wzmocnieniem mojej odporności. Szukaliśmy w internecie i znaleźliśmy Scanomune. Jest to preparat wzmacniający odporność. Dla ludzi też jest taki sam, tylko nazywa się Beta Gluten 1,3/1,6 D. Musimy się zapytać pani lekarki, czy będę mógł go użyć. Z tego co przeczytaliśmy, to nie ma żadnych przeciwwskazań i wszyscy go chwalą. A Wy co o tym myślicie? Wkrótce napiszę znowu. Pozdrawiam Atos
-
To jest już na poważnie, czy tylko taki wstęp? :diabloti: Jak widzicie dawanie łapki zawsze się opłaca. Róbcie to często, bo warto. Z tą kością-piszczałką też już jest sztama. Mogę nawet koło niej spać. Ale najbardziej lubię moją kolejną już piłkę, taką obciągniętą tkaniną. Wytrzymują te piłki u mnie około tygodnia, potem rozpadają się na dwie i dostaję nową. Byliśmy dzisiaj u pani lekarki. Nabrałem już tyle zaufania do moje pana, że wszedłem do gabinetu normalnie i wcale się nie bałem. Lekarka była bardzo zadowolona. Pokazaliśmy jej wszystkie moje zdjęcia z tego forum, mój pan je wydrukował. Oj, zmieniłem się nie do poznania w porównaniu z tymi fotkami z początku. Jak przestanie padać, to porobimy troszkę fotek. Nawet mój brzusio już nie jest łysy. Dostałem znowu takie coś, co się nazywa Stronghold. Za trzy tygodnie mam to dostać ostatni raz i będzie przerwa. To, co napisała bch jest prawdą. Ja zakręty biorę po linii prostej!!! A jak ktoś stanie wtedy mi na drodze, to po prostu ma pecha. Chyba już wszyscy tutaj się do tego przyzwyczaili. Ciociu VitisVini pokaż mi swoją smoczycę, bo jestem ciekaw jak wygląda.
-
Ciociu Wilejkaros oczywiście masz rację, tylko ja to pisałem w pośpiechu i tak mi wyszło. W ogóle cieszę się, że mam takie mądre ciocie. Nie każdy tak ma. U mnie troszkę nowości. Nauczyłem się podawać łapkę i daję ją teraz wszystkim. W większości przypadków to się opłaca. Przeważnie coś mi skapnie. Wszystko to przez mamę mojego pana. Ona lubi do herbaty takie biszkopciki po 90 groszy z Tesco. Ja je też lubię. No i tak wyszło, że mój pan brał mnie za łapkę i dawał biszkopcika. Z początku od razu przewracałem się, bo nie wiedziałem, że takie małe szczeniaczki mogą utrzymać się na trzech łapkach. Traktowałem to jako zaproszenie do zabawy. Dopiero teraz zrozumiałem, że to poważna sprawa - nauka. Muszę sie jeszcze sporo nauczyć aby chociaż troszkę dorównać Ciociom. A wy już umiecie dawać łapkę? Rozumiem też jak pan mówi do mnie, że muszę zostać i nie mogę z nim iść. Tylko patrzę na niego takim smutnym wzrokiem i nie rozumiem dlaczego. Od dzisiaj postanowiłem bronić naszego domu. Po raz pierwszy zrobiłem małą awanturkę, jak ktoś zadzwonił do drzwi. Okazało się, że jakiś pan przywiózł mi nową obrożę. Fajna jest, miękka i wyłożona od środka filcem. A przede wszystkim większa od starej. Stara chyba się troszkę zbiegła i była już ciasna. Muszę namówić mojego pana, aby zrobił mi fotkę w tej nowej. Dzisiaj też przeżyłem szok, a właściwie szoking. Pan przywiózł mi kości i kupił mi też piszczącą kość-zabawkę. Rzucił ją w pokoju, ja podbiegłem, złapałem ją i ona zapiszczała. W 0,000001 sekundy moje 50kg strachu było na tapczanie. To był odruch bardzo bezwarunkowy. Pan musiał mnie uspokajać. Nie odważyłem się jednak podejść do tej zabawki blisko. Wąchałem ją na odległość. Może jutro odważę się ją zaatakować... Tyle przeżyć dzisiaj miałem, że już idę spać. Pozdrawiam wszystkich Atos
-
Witamy Ciociu VitisVini, na twój list odpisaliśmy, ale jak nie doszło to napiszemy jeszcze raz. Tutaj spadło dzisiaj troszkę śniegu i nie bardzo wiedziałem, co się z tym robi. Szalałem z rana po całym podwórku i w lesie. Chyba przegoniłem ten śnieg, bo w południe już go nie było. Nie wiem tylko czemu byłem cały mokry. Musiałem potem schnąć przy kaloryferze. Zasnąłem tak mocno, że mój pan o 12 musiał mnie zbudzić. Poszliśmy zapisać się do biblioteki szkolnej. Pani Bibliotekarka wybrała dla mnie fajne książki. Jak je już przeczytam, to Wam opowiem. W bibliotece razem z moim panem szkoliliśmy redakcję przyszłej strony internetowej naszej szkoły, bo właśnie robimy dla nich stronkę. Jak chcecie ją zobaczyć, to kliknijcie http://www.sp13.szczecin.pl. Ja też na niej jestem. Zamówiliśmy przez Allegro nową obrożę dla mnie, bo stara robi się już ciasna. Chyba zbiegła się. Nowa ma być wykładana od środka filcem i bardzo miękka. A ja i tak najbardziej lubię biegać bez niej. Wczoraj kurier przywiózł mi cały worek moich chrupek. Jest to Acana Lamb & Rice, czyli cielęcina z ryżem z dodatkami olejków na skórę. Kiedy ja to mam zjeść? Chrupki stoją sobie cały czas w misce, osobiście wolę jedzonko z drugiej miski. A najbardziej lubię jeść bez miski. Kawałeczki chleba z pasztetową, białym serem, albo tylko z kiełbasą podawane do pysia najbardziej mi wchodzą. Dzisiaj już idę spać. Pozdrowienia dla wszystkich Atos