Jump to content
Dogomania

Nicol

Members
  • Posts

    795
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nicol

  1. To wygląda tak.... Po ugryzieniu, jesli zostało ono zgłoszone, a w moim przypadku musiało byc, szpital o tym zawiadamia, no i my pojechalismy tez do weta od razu. Pies musi przejsc 14dniową obserwacje pod kątem wścieklizny, bez względu na to czy był szczepiony czy nie. Takie sa przepisy. I w tym czasie nie mozna go uspić, ani żadnych zabiegów wykonywac, zawsze bowiem jest niebezpieczenstwo ze moze sie nie obudzic z narkozy. A wówczas wet miałby nie lada kłopoty, my zrestzą tez, trzeba by mózg psa wieźc na badania do sanepidu pod kątem wścieklizny. Takie sa polskie przepisy.
  2. Paros dziękuję za wiadomość. Wybacz, jakoś zbieram sie zeby odpisac i ciężko mi cokolwiek wyskrobać. Satou jest nadal u nas, planowałam wykastrowac go już na początku tygodnia, niestety nie mogę. Wet boi się że jesli nie daj Boże nie obudziłby sie z narkozy to byłyby spore kłopoty.... Prosił aby wstrzymac się z zabiegiem do końca obserwacji. Za to za rada weta dostał zastrzyk hormonalny, podobno działa on prawie jak kastracja, tyle że znacznie szybciej i na krótszy okres czasu. Z mężem jako tako się dogadujemy, ale nadal nie wiem co będzie z psem..... Wiecie... ja sądze ze z psychika naszego psa jest cos nie w porządku. My naprawde jestesmy konsekwentni i nie rozpieszczaliśmy go jak był szczeniaczkiem. Wczoraj zdjęto mi szwy. Rany goja się dobrze, ale tylko te na ciele. Hodowcy rasy tosa inu - Ci normalni i znający się na rasie, nie żadni pseudohodowcy - wszyscy radza by uspić Satousia. Mówią że kolejny atak może być jeszcze gorszy. Zwłaszcza, ze to nie było pierwsze takie zachowanie. Wczesniej złapał mnie za ręke - wówczas obyło się bez krwii, były tylko siniaki. Na Jacka też kiedyś ruszył :cool3:. Warczenie jest na porządku dziennym, mimo karcenia, odsyłania na miejsce, i innym takim sposobom, nie ma poprawy. To bomba zegarowa do tego odbezpieczona :placz::placz: nie wiem co robic.....kocham go ale.... jak moge czuc się przy nim bezpiecznie.....
  3. [quote name='mysza 1']Matko- co to za paskuda tak postępuje?:roll:[/quote] A niestety moja paskuda, tyle że paskuda waży jakies 70kg i jest przez sasiadów okreslana mianem konika. I tu jets problem bo sytuacja robi się niebezpieczna :placz:. Ech ale to wątek Rudziczka Do góry Rudzik, na spacerek, a ciotka dzis do zdjęcia szwów ....
  4. Weronia prosiła bym przekazała, że jak tylko będzie coś wiedziec nowego to zaraz przekaże informacje.
  5. i po wizycie przedadopcyjnej. Pan niestety ni ebardzo się nadaje :shake:. Lubi ładne rzeczy kolekcjonować, poza tym brak mu sił fizycznych...., jest w podeszłym wieku.
  6. Dziekuję.... to trudne, bardzo trudne, ale chyba wolałabym aby ktos wlasnie tak mi powiedział : musisz oddać psa, nie poradzicie sobie, nie poradzisz sobie, zanim wydarzy sie prawdziwa tragedia..... I ja mysle ze nikt nie moze byc więźniem we wlasnym domu :-(:-(:-(
  7. Dzięki Majqa. Włssnie rozmawiałam z panem z Warszawy. Niestety wczoraj Tosi nie udało sie z nim spotkac, ale ma to nastapic dzisiaj lub w trakcie tygodnia. Pan dzis zadzwonił aby powiedziec ze w zadnym razie sie nie rozmyslił, widac chyba ze mu zalezy.... No zobaczymy.... Ja staram sie nie wchodzic psu w droge, ignoruje go zupełnie. Gdyby tylko znalazł sie ktoś kto potrafiłby pomóc nam w ułozeni tego psa i nie chciałby za to nieziemskiej kasy....i potrafiłby spowodowac bym pozbyła sie strachu, strachu o siebie i dziecko....Rany na ciele szybciej goja sie niz te na duszy i umyśle... Tym bardziej ze mój TZ, który jest autorytetem dla Satou ciągle poza domem....
  8. [quote name='Ziutka']I jak ? Były te odwiedziny ?[/quote] Niestety nie :shake:. Ciotka pogryziona przez własnego psa leczy rany.....
  9. Witajcie, nie było mnie chwile na dogo. Co do pana z Warszawy..... Tosia2 powiedziała mu dokładnie jak sprawa wygląda, kazała sie zastanowić dokładnie, hmm pan sie chyba troche przestraszył w kazdym razie nadal chce.... Dzis Tosia ma do niego pojechac..... Co do mojego męża.... udało mi sie wkońcu z nim porozmawiac. Strate psa traktuje jako osobistą porażkę, ale wiecie.... mam wrażenie że on mnie obwinia w jakims stopniu za to co sie stało :crazyeye:. No nic.... No i wkońcu udało mi sie z niego wydusic ze chcialby aby pies u nas został..... Ja niestety chyba nie potrafie sobie tego wyobrazić. Za kazdym razem jak patrze na Sata to wydaje mi sie ze zaraz na mnie skoczy. Nie umiem sobie poradzic z moim strachem.... W chwili obecnej ignoruje go zupełnie. Z racji problemów z jedną ręką nie wychodze narazie z psami na spacery wogóle. Wczoraj próbowałam rozmawiac z TZ na temat kastracji. Wyobrazacie sobie ze on chce by pies został ale nadal kastracji jest przeciwny??? A ten szkoleniowiec o którym pisałam rzeczywiscie powiedział ze kastracja to okaleczanie psa i według niego nie pomoże. Pies narazie schodzi mi z drogi..... ale nie wyobrazam sobie zostac z nim na długo sama. I teraz wychodzi ze to ja jestem najgorsza bo chce sie pozbyc psa :shake:. Co do grzebania psu w misce to .... wlasnie zaczeło sie od tego ze gdy Satou jadł to nawet jak ktos obok niego przechodził to juz warczał. Dlatego karmie go tylko z ręki. W czasie tej długiej walki wiele osób dawało wiele rad, czasem zupełnie sprzecznych :cool3:. Na chwile obecną jak zbliżam sie do psa i widze jego spojrzenie to nogi mi sie uginają bo zaraz przypomina mi sie sytuacja sprzed kilku dni, bolą rany na głowie i ręce.....
  10. Zadzwonił do mnie pan z Warszawy w sprawie Satou. Miał kiedys tose. Poprosiłam Tosie2 o wizyte przedadopcyjna u tego pana.
  11. Tak chciałabym by mógł z nami zostać..... Rozmawiałam właśnie z pewnym szkoleniowcem, który uważa że w poprzednim życiu był psem.... kiedys byl u nas, chciał zając sie Satouem ale nie mieliśmy kasy. Zrujnowało nas pierwsze szkolenie, w czasie którego Satou nauczył sie i owszem posłuszeństwa ale nic poza tym. Poza tym metody kobieta miała jak sie po fakcie dowiedzielismy nieco dziwne. Zatem facet sam do mnie zadzwonił jak sie dowiedział co sie stało. Powiedział że moze sie nim zająć, znaczy zająć sie jego szkoleniem, ale zaproponował taka kwotę że usiadłam :-(:-(:-(. I cholera tez powiedział ze kastracja nic nie da. Nie stać mnie na szkolenie go kolejne.....Myslicie ze szkolenie by cos pomogło? Że mogłabym przestac sie go bać?? Że poradziłabym sobie z tym strachem? Że mogłabym mu znów zaufac? mogłabym go wykastrowac i wziąć tego szkoleniowaca.... Boze ale znów kasa.... Kocham tego psa.......... jestem zrozpaczona :-(:-(:-( nie wiem co robic kasy brak do tego mąż czasami chciałabym zeby mnie nie było
  12. już jestem..... macie racje pewnie z ta kastracją. Ale cholera nawet szkoleniowiec mi powiedział że może pomóc a moze zaszkodzić. I tym sie kierując mój Jacek powiedział ze nie bedziemy kastrowac i juz. Dziękuje Wam za pomoc..... wiecie czasami mysle, że Satou traktuje mnie tak samo jak mój mąż... Szkoleniowiec powiedizał mi ze zamiast na szkolenie to mam zbierac kase na rozwód. nieźle, co?? Ma sie tego pecha w zyciu..... I to nie tak że rozpieszczalismy Satou jak był szczeniakiem, bylismy konsekwentni, ale... czegos chyba zabrakło, nie wiem czego :shake: jestem załamana......
  13. Satou czuje mój strach.... boje sie ze skoro zaatakował mnie raz to zaatakuje znów :-(. Na kastracje nie zgadzał sie mój mąż. On nie miał z psem żadnych problemów. Teraz boi sie o moje bezpieczeństwo i córki. Jest zdecydowany psa uspić :-(:-(
  14. z przyczyn ode mnie niezależnych nie został jeszcze wykastrowany, ale będzie wykastrowany. Ludzie, którzy pomagali mi go układac twierdzili, ze kastracja nic nie da, inni że pomoże. Nie wiem co robic :-(
  15. Szukam domu dla członka mojej rodziny.... Nie wiem co dalej….. Siedzę i płaczę, ale nie mogę już dalej tak żyć. Od stycznia walczę o mojego psa, o to bym wraz z córką mogła czuć się przy nim znów bezpieczna. Walkę przegrałam….. Jak mam dalej pomagać innym psom, skoro nie potrafiłam pomóc własnemu, którego kocham jak własne dziecko. Byłam u wielu szkoleniowców, nawet u behawiorysty. I to chyba ja się nie nadaję by mieć takiego psa albo trafił mi się tak trudny pies…. Albo wszystko razem. Pies jest silnym dominantem. To dumny i pewny siebie samiec. Problemy zbiegły czy nasiliły się po tym jak adoptowaliśmy 5 letnia sunię. Choć w sumie dogadują się razem świetnie. Satou był u nas od szczeniaka. Teraz ma 1,5 roku. To przedstawiciel rasy Tosa Inu. Psiak jest z rodowodem,po szkoleniu, posłuszny. Koniecznie do domu bez małych dzieci i kotów. To cudowny, kochany i wierny pies. Niestety mojego męża nie ma całymi dniami w domu, j ateż pracuje cały dzień. mimo to dobrze sobie radziłam z dwoma dużymi psami i nie było żadnych problemów.. Niestety Satou usilnie walczyl o dominację i wygrał z moim strachem jak i mojej córki. Nie mogę patrzeć jak Zuzia pyta się mnie czy może przejść obok psa lub gdy widzę jak ze strachem omija go kołem. Już wcześniej zdarzało się że Satou powarkiwał na mnie… Odsyłałam go wtedy na miejsce i walczylismy dalej….Dwa dni temu gdy głaskałam sunie…. Satou mnie zaatakował…. Skończyło się na szyciu ręki w kilku miejscach. Po tym zdarzeniu mąż dał mi tydzień na znalezienie psu innego domu w przeciwnym razie zostanie uśpiony...... Dla obcych ludzi jest super, miły i łagodny na dworze nie ma z nim żadnych problemów, dobrze dogaduje się z innymi psami, biega za patykiem… Niestety po tym jak potraktował mnie zębami i ja nie czuje się bezpieczna we własnym domu. Nie mogę tak dalej żyć. Konsultowałam się z kilkoma osobami, które pomagały mi przez te miesiące. Jest duża szansa, ze jeśli trafi na doświadczonego i mądrego człowieka, który nie będzie sie go bał i przed którym pies czuje respekt (mój mąż ni Ema z nim większych problemów, niestety nie ma też czasu) to będzie dla niego cudownym i wiernym przyjacielem i da wiele radości. Kocham go nad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niego ale nie mam już sił……. I chyba nigdy sobie tego nie daruje. Pomóżcie mi proszę znaleźć dla niego dobry dom…. Satou ma już ogłoszenia na allegro i na gratce. http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1375315_1_5_roczny_tosa_inu_z_rodowodem_szuka.html http://www.allegro.pl/item374310533_uroczy_pies_tosa_inu_1_5_roku_szuka_domu.html http://img361.imageshack.us/img361/1251/sato26bn6.jpg http://img361.imageshack.us/img361/4894/sato27bt7.jpg http://img77.imageshack.us/img77/3039/satozlothp8.jpg http://img405.imageshack.us/img405/6162/satozlot1jc6.jpg Maksymalna ilość zdjec w poście to 5
  16. Do góry Rudzielcu kochany............ po domek!!!
  17. Jak tam Tygryś się czuje??? Czy wszystko dobrze u Was Neigh?
  18. Ritucha..... ja zauważyłam co napisała Kasia, że byc może chodzi o innego weta, nie wiedziałam tylko czy Ty zauwazyłas, stąd napisałam Ci co ja mysle o weterynarzach, oczywiście nie o wszystkich, bo są i tacy z prawdziwego zdarzenia i z powołania. Może zorientuj się czy wet, którego tak bronisz rzeczywiście pracuje jeszcze w tym schronisku i sprawa będzie jasna. A bidy ze schronisk mamy wszyscy, taka to juz dola i rola dogomaniaków :lol:. Jeśli i Ty pomagasz to chwała Ci za to. Nikt tu nie chce Cie obrażac. Jeśli chcesz i możesz pomóc aby psiakom we Wrzesni było lepiej to super bo o to tu przeciez chodzi. Po to został założony ten wątek, by pomóc tym psiakóm, by zmienić ich koszmarny los w tym schronisku.
  19. [quote name='Ritucha']Nigdy też nie spotkałam się z negatywnymi uwagami na temat tej lecznicy. Pozdrawiam[/quote] Ritucha..... słuchaj ja myślę, że zupełnie inne jest podejście niektórych weterynarzy do psów przyprowadzanych do ich klinik, które są pachnące i zadbane i za opiekę nad którymi dostają kupe kasy, niz do psów brudnych, zarobaczonych i zapchlonych, a takie tylko sa w schronisku we Wrześni.... Oczywiście nie można tu generalizowac.... bo sa i weci z powołania, ale o takich strasznie trudno... Nigdy nie zrozumiem jak to mozliwe aby psy w schroniskach się rozmnażały, przeciez w tych miejscach szczególine powinno sie zadbac by do tego nie dochodziło, co myslisz o tym?? Wystarczy oddzielic psy od suniek - jesli nie ma kasy na sterylizacje. A co myslisz o szczeniakach zadeptywanych w boksach przez inne duże psy??? I ostatnie pytanie... czy byłas wogóle w schronisku we Wrześni? Czy patrzyłas na wszystko co sie dzieje, czy może widziaąłs to co chciałas zobaczyć??
  20. [quote name='Tosia2']Nicol, te oczy wyglądają Petrowato, co? Jednak lekarze są pewni ze to wynik uderzenia w głowę.... :([/quote] tak Tosiu oczy wyglądaja znajomo, tyle że ta sunia miała szczęście że trafiła na Ciebie..... a Petra juz za TM :-(
  21. Biedna psina, może się zgubiła komuś.... :placz:
  22. Wczoraj miałam okazje poznać Margo i Kasię :loveu::loveu: przecudne psiaczki, a ile w nich teraz energii.... Wpatrzone w Weronie jak w obraz.... zwłaszcza Kasiunia.... Margo to taka przylepka, bardziej odwazna, spragniona głaskania. Ale jak tu głaskać.... na początku bałam sie by nie zrobic im krzywdy przy tym głaskaniu, bo jak tu głaskac kosteczki powleczone skórką wręcz przezroczystą. Psiaczki sa przekochane..... teraz tylko domki dobre....
  23. Aniu.... wątek super zrobiony. Wyobrażam sobie ile pracy Cie kosztowało wstawienie tych wszystkich zdjęć i opisów. Ale te psiuteczki wszystkie maja uśmiechnięte mordeczki, aż miło patrzec na te zdjęcia :lol::lol: Jestem pełna podziwu dla Twojej mamy, babci i oczywiscie dla Ciebie.....
  24. Do góry Rudziczku....... Ciotka postara się w ten weekend Cię odwiedzić...
  25. Do góry...... Kolejny koszmar....:placz::placz::placz: Musi byc i na tych sposób!!!!
×
×
  • Create New...