Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Przypomnij się AMORKU !!! :Dog_run::Dog_run:
  2. [quote name='desdemona']dojdzie do siebie. mial biedak szczescie w nieszczesciu. inaczej kto wie, co by sie z nim stalo?[/quote] Całuję Cię Toleczku i miziam mocno jak pierwszego dzionka! Cieszę się, że jesteś w dobrych rączkach!:multi: Dziewczyny, czy obecnie wpłata na bidulka jest na podane na stronach wcześniejszych konto AFN? Jeśli tak, to czy tytuł wpłaty to teraz nie Palmer a Tolek z Pabianic?
  3. [quote name='Koperek']Domku najlepszy z najlepszych... GDZIE JESTEŚ????????????:-( AMOREK Cię potrzebuje! POTRZEBUJE I TO BARDZO! WCZORAJ, WŁAŚNIE SKUTKIEM "WYSIŁKU PO SCHODACH" DO "NIBY-ŁASK" POWRÓCIŁ STERYD W ZASTRZYKU :-(. PSIANEK NIE PORADZIŁ SOBIE Z POKONANIEM BÓLU BY WEJŚĆ :placz:. ON CIERPI A JA PŁACZĘ Z BEZSILNOŚCI, BO ZROBIŁAM DLA NIEGO CO W MOJEJ MOCY...PYTANIE CO DALEJ???
  4. [quote name='Koperek']Jezu, jak mi przykro majqa, że nie w tą stronę to wszystko się toczy:-(- choć oczywiście moja głupia wyobraźnia:oops: widziała, że Amorek zostanie już u Ciebie. Ale przecież i Ty się męczysz i bohater NASZ KOCHANY, który zniósł aż za wiele- AMOREK! POMOCY! Szukamy domku dla miłośći zamkniętej pod czarnym futerkiem!!! Dziękuję Skarbie za ciepłe słowa :-(...Nie miałaś głupiej wyobraźni, najgłupszymi marzeniami karmiłam się ja sama :shake:. Marzę o cudzie ale ten raczej można między bajki włożyć chyba, że walnę 6tkę w totka. I tak wydarzyło się wiele dobrego. Poznałam kolejne, cudne stworzenie (nawet o wyjątkowości i sytuacji i samego Amorka świadczy stosunek do niego mojej malenkiej, też kiedyś bitej i fizycznie, na stałe skrzywdzonej suni; ona każdego innego psa, wbrew logice chciała z zazdrości rozszarpać, bez wzgledu na jego ostrość i gabaryt, a tu proszę, pełna akceptacja, ba...sunia nawet staje w obronie Amcia, co jest absolutnie komiczne). Udało mi się zrobić, co w mojej mocy i tak na dobrą sprawę w mega krótkim czasie, by doprowadzić tę psinę do ładu. Zdobyłam jego zaufanie i miłość, a to było nieodzowne by wyczyniać cyrk pielęgnacyjny (powtórzę się, że to co robiłam dla jego dobra wiele razy oznaczało zadanie bólu ale nie mogłam, psychicznie nie mogłam zdradzić jego zaufania więc szłam na żywioł i opatrywałam jego rany, przemywałam, wyciskałam etc. bez kagańca, przemawiając łagodnie i całując go w pychola). W dalszym ciągu jesteśmy razem i nic się nie zmieniło w mojej trosce o niego. Amek naprawdę odżył. To przepogodny, zrównoważony pies, pomimo bólu, gorszych dni usiłuje wariować, szczeka z radości, mruczy i zaczepia mnie do upadłego.walczy z kamieniami, patykami i oczywiście ze mną. Jest niebywale delikatny.On ma to coś, czyta w myślach, wlot wyczuwa intencje. Pielęgnacyjnie wymaga w tej chwili tylko podawania standardowych leków i krótkich spacerków.W pn będzie pobrany wymaz z ranki na nodze i ustawiony antybiotyk docelowy, czyli i ten problem lada moment będzie przeszłością. Jedyne czego mu potrzeba to eliminacji pokonywania lawiny schodów. Dziś rozmawiałam z doktorem, niestety potwierdził, że nadmiar schodów to dla stawów Amka zabójstwo i niweczenie efektów leczenia. Jestem jak galareta, nie tak to sobie wyobrażałam! Niestety, bicie psa i jak domyślam się niewłaściwe żywienie + ewentualne predyspozycje genetyczne zrobiły swoje, teraz jest tego efekt. Żyję nadzieją, że gdzieś znajdzie się dobry człowiek, który da mu dach nad głową i miłość. Takiego człowieka gotowa jestem nauczyć wszystkiego, co wynikło z obserwacji psinki, by nie musiał odkrywać Amka od początku, tak jak ja to robiłam.Ten pies to cudny materiał na przyjaciela i zero przykrych niespodzianek. Nasze rozstanie będzie dla mnie piekłem ale i teraz przełykam łzy patrząc, że pies cierpi przez te cholerne schody. Wyniosłam się z bloku w Łodzi do mamy, tu jest mniej schodów ale jak widać i tak za dużo, nie mam już gdzie się przenieść dalej...Do diabła z takim życiem...:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:
  5. Może warto by było wstawić sunię na allegro? Tak też są pasjonaci zwierząt a nie każdy wchodzi na dogo.
  6. Okazuje się, że domek dla Amorka inny niż mój jest wręcz niezbędny :-(... Psianek został wyprowadzony na dobrą drogę. Postawa wyprostowana, sierść lśniąca, oczka i uszki zaleczone (choć na wszelki wypadek kontynuuję podawanie leków), łysinki pozarastane. Do doleczenia zostaje tylko nóżka. Usuwam na niej zmiany ale został odstawiony antybiotyk (wet uznał, że szkoda katować go 4tym opakowaniem) jakiś czas temu, by za około 3 dni zrobić antybiogram i ustalić co dalej. Sprawdził się scanodyl, jest w trakcie podawania, podobnie jak HMB, ArthroFos i inne suplementy. W czym więc problem? Nie widzę najmniejszej szansy na wdrapywanie się psa na 3cie piętro w bloku. Z dnia na dzień jest gorzej z wchodzeniem po kilkunastu stopniach tu gdzie jesteśmy. To co uzyskuję lekami wytraca się poprzez ogromny wysiłek, jaki pies wkłada w wejście/ zejście i pokonywanie wiążącego się z tym bólu. Bydlak, który go tak urządził osiągnął swój cel :placz:. Przykro na to patrzeć, co gorsza nie dysponuję jakimkolwiek miejscem na parterze :shake:...by zapewnić psu warunki "dogodnie płaskie". Słowem impas i robota głupiego, od poprawy do pogorszenia. Pies zraził się już do schodów, widać strach w jego oczach, czemu się nie dziwię, parokrotnie spadał, zjeżdżał na pupie gdy miał gorszy dzień (oczywiście, że nie po całości, bo udawało mi się go przechwycić ale jak długo da się tak igrać sytuacyjnie). Wiele razy raz z pomocą schorowanej mamy lub sama wtaszczałam go po schodach, na dłuższą metę to niewykonalne. Amuś potrzebuje domku z góra 5cioma stopniami do pokonania, blok ale w wydaniu parter, choćby i wieżowiec z tzw. górnej półki byle z niezawodną windą (to już pewnie mrzonka)...Chód po schodach to jedyny problem, na jaki można trafić w przypadku tego psa. Miłość odwzajemnia z nawiązką. Polecenia i to wydawane łagodnym głosem wykonuje od ręki. Nie ma w nim agresji, nie trafiłam na zachowania swiadczące o braku zrównoważenia lub ukrytym drugim "ja", a przecież opatrując go i lecząc musiałam sprawiać mu ból mimowolnie. Amor znosił to pokornie, wiedział, że chcę mu pomóc, rzeczy ryzykowne uskuteczniałam bez zakładania kagańca! W domu niczego nie niszczy, pięknie daje się odkąpać. Szczytem jego marzeń jest leżec na podłodze u stóp człowieka. Nie jest hałaśliwy, przez inne psy praktycznie nie do sprowokowania. Na smyczy chodzi tuż przy nodze. Nie wymaga kolczatki, podnoszenia głosu. Pies cudo i pies moich marzeń :placz:. Zmieniam zdanie, że forsa nie daje szczęścia, mnie by dała ogormne. W poważaniu miałabym swoje 3cie piętro, natychmiast byłby domeczek lub wspomniany parter w bloku byle tylko nie rozstawać się z Amorem, tylko co mi z tych durnych marzeń???
  7. Fragment jednej z wypowiedzi tego użytkownika (inny wątek): użytkownik: [B]dzaffa [/B]nr tel. [B]607729353 O nas:[/B] Kilka kobiet połączyła miłość i szacunek dla zwierząt i postanowiły założyć Odział OTOZ "ANIMALS" w Lęborku.Każda z nas wcześniej ma na koncie kilka uratowanych bożych istnień.Los nas połączył i razem możemy więcej.Jesteśmy dopiero w trakcie zakładania.Nasza ideą jest pomoc chorym, powypadkach, staruszkom, z interwencji<pobitym, upitym, itp.> Mamy już ok 30 psów i kotów.W tym staruszki i kalekie, które z nami zostaną do końca.Marzeniem naszym jest założenie kociarni, bo strasznie dużo bezdomnychkotów ginie na koci katar.Każda z nas ma dom pełen swoich i bezdomnych zwierząt.Ale póki co mamy to co mamy i jakoś sobie radzimy.(...) Jeśli ma ktoś wątpliwości to piszcie. Nie mam za dużo wolnego czasu,ale zaglądam tu od czasu do czasu. MOŻE WARTO SPRÓBOWAĆ?
  8. [quote name='auraa']A czy jakieś przytulisko wchodzi w grę?[/quote] Elżbieta Makowska, Skierniewice, ul.Balcerów 40, tel.0-885736375 i 0-885273294. Dzwonić do skutku, Pani może być na dworze ze swoimi podopiecznymi.To kobieta o ile wiem godna polecenia. Na pewno trzeba będzie jej pomóc (choćby karma dla psinki) ale sądzę, że nie odmówi. Wszystko jest lepsze niż strzykawka :-(...
  9. Wszystkich czytających, zwłaszcza tych, którym los Amorka nie jest obojętny, a są w stanie wspomóc leczenie psa, błagam o gest (liczy się nawet najdrobniejszy) :-(. Z pewnymi rzeczami nie chcę się powtarzać, bo zdrowo rozpisałam się o stanie psa na stronie www.rottka.pl. Info dla tych, którzy chcieliby (do czego mają prawo) zapytać cóż ja takiego daję psu, również jest zawarte na stronie Rottki. Są tam szczegółowe, jak sądzę dane, tego co robię niematerialnie jak i materialnie. Ogólna kondycja Amcia jest o niebo lepsza. Samopoczucie max! Fatalne są stawy, tylna prawa nóżka jest b.słaba, robi się jak bezwładna nie dając podporu. Sądzę, że sprawia to ból ze zwyrodnień lub jakieś promieniowanie z korzenia nerwowego (pewno i jedno i drugie). W jednym z komentarzy na Rottce opisałam ostatni z mega kryzysowych dni :placz:. Na stronie Fundacji zamieściłam też szczegółowy wykaz tego co zostało psu podane, co jest podawane i co, hm...będzie musiało być do...końca (cokolwiek to słowo na ten moment nie znaczy). Cóż...rzeczami pierwszej potrzeby jest w tej chwili scanodyl i HMB. ArthroFos mam narazie w zapasie. Chyba nie rozpiszę się dziś, bo i nastrój nie ten i poczucie chwilowej bezradności. Zainteresowanym pomocą podaję/ powtarzam numer konta: [FONT=Tahoma]Pomorska Fundacja Rottka 81-786 Sopot ul. Chopina 38[/FONT] [FONT=Tahoma]Nr KRS: 0000264192 REGON 220298294 NIP 585-14-26-492 konto bankowe fundacji Bank BZ WBK S.A. O /Sopot:[/FONT] [FONT=Tahoma]53 1090 1098 0000 0001 0587 2375[/FONT] [FONT=Tahoma][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=3]Cegiełki na Amcia są też wystawione na allegro:[/FONT] [FONT=Tahoma]Aukcje:[/FONT] [FONT=Tahoma]http://www.allegro.pl/item252554275_katowany_bejsbolem_9_lat_amor_fundacja_rottka.html[/FONT] [FONT=Tahoma]http://www.allegro.pl/item252556012_katowany_bejsbolem_9_lat_amor_fundacja_rottka.html[/FONT] [FONT=Tahoma] [SIZE=4]Serdecznie dziękuję w imieniu psinki, bo swoim to oczywiste !!! :multi: [/FONT]
  10. [quote name='Hebulka']U moich psów rimadyl również sprawdził się bardzo dobrze,choć nie było to długotrwałe podawanie,natomiast po dwóch dniach podawania movalisu([FONT=Arial]meloksykam[/FONT]) była trudna do opanowania krwawa biegunka :shake: Po leczeniu movalisem było leczenie jego skutkow antybiotykiem..:/[/quote] Substancja czynna meloxicam (leków mających ją w składzie jest masa) to przede wszystkim lek ludzki, a te leki u wielu psów powodują właśnie krawawe biegunki. Podobnie ma się rzecz z ketonalem. Co do leków osłonowych na wątrobę etc. trzeba je podawać (podobnie zresztą jak i u ludzi, zawsze istnieje "coś za coś"), a jesli wet nie zaleci (mogło mu umknąć) to należy dopytać i już.
  11. [quote name='modliszka84']Boksiu jest w kiepskim stanie. Az strach pomyśleć ile czasu on się błąkał. :shake: Sierść ma fatalną - brudna i matowa. Skóra brudna, do tego łupież. Boksio nie jest najprawdopodbniej stary bardzo ale bardzo zniszczony. Na spacerki wychodzi bardzo chętnie. Nie było w nim jednak dzisiaj chęci do zabawy :shake: szedł sobie powoli tylko. Dostaje teraz jeść 3 razy dziennie, ale trochę to potrwa zanim się odkarmi :roll:[/quote] Myślę, że błąkał się b.długo. Fakt, może nie być taki stary i nie będzie wyglądał na starego kiedy odżyje. Podniszczyły go głód, brud, jedzenie, bo pewnie jadł co popadło (o ile w ogóle na jedzenie trafił), zimno, a choćby i tęsknota za tym, co stracił (trudno mi uwierzyć, że nigdy nie miał domu):roll:. Niechęć do zabawy, poza jego stanem oczywiście, wynika najprawdopodobniej z tego, że do momentu trafienia do schroniska czuł się wolny jak ptak, a teraz wiadomo...Skóra będzie długo dochodziła do siebie nawet w ludzkich warunkach, w nowym domku. Inne żywienie, inny metabolizm...Mocno trzymam kicuki za tego biedaka...
  12. [quote name='Evas']Niepokoi mnie to, że zaleca się ostrożność z Rimadylem przy chorobach serca. Moja psica ma ponad 15 lat, na serce bierze tabletki od ponad dwóch. Stawy się nasilają obecnie, ma problem z wstawaniem, trzeba ją postawić szczegolnie rano i wieczorem. Nie chciałabym doprowadzić do jej dramatycznego stanu. Ostatnio dr. wet prowadzący zaleciła encorton.[/quote] Witam! Mój wet lada moment wdroży starszemu psu równoważnik Rimadylu, Scanodyl (równoważnik, bo według zapewnień to ta sama substancja czynna, a inny producent, dzięki czemu ponoć różnica w cenie to ok 1zł na jednej tabletce). Co do ostrożności...hm...jesli zerknie się w dowolny, nawet bezreceptowy lek dla ludzi, znajdzie się w ulotce masę info o przeciwwskazaniach do stosowania lub możliwościach powikłań, skutków ubocznych etc.Tak wygląda procedura asekuracyjna firm farmaceutycznych. Nie można się dać zwariować choć oczywiście ostrożności nigdy dość! Co do encortonu...Boże broń bym podważała decyzję zlecającego weta (nie znam przecież stanu psa ani zleconej dawki i przewidywanego czasu brania). Z własnego doświadczenia wiem, że czasami encorton lub inny steryd to jedyne panaceum, choć również nie jest obojetny dla zdrowia, nie kieruje się przecież po podaniu do stawów ale uderza w cały organizm, a co wazniejsze metabolizuje w wątrobie. Po długim czasie stosowania mogą być różne powikłania w tym i tycie (sama brałam i to b.długo końskie dawki encortonu, przemilczę nadwagę, długo mi zajęło uporanie się z nią)...jeśli pies przy opisywanym stanie przytyje znacznie to siądą mu stawy i wszystko wróci do punktu wyjścia. Cóż...trzymam kciuki za psinkę i wierzę, że weterynarz wie co robi i wybrał mniejsze zło dla ratowania zwierzątka... Pozdrawiam ciepło :lol:
  13. [quote name='Kamila&tigunia']Witam! Czy ktos moze podpowiedzieć mi gdzie można nabyć arthroflex, w szczególności interesują mnie sklepy internetowe lub punkty na obszarze warszawy i okolic. Czy lek ten wydawany jest tylko na receptę. mile widziana każda podpowiedz.[/quote] Ten lek jest bezreceptowy. Radzę zerknąć na stronę: [URL]http://animalia.pl/szukaj.php?search=Arthroflex[/URL] Pozdrawiam:)
  14. [quote name='andzia69']Majga - w jednym z linków, który ci podałam jest napisane właśnie, ze to nie ten sam lek - zbieżnosć nazw i owszem - ale to nie to samo. Ten lek, którego nazwę podali ci z rottki nie występuje w Polsce - są sprowadzane z Kanady - nie wiem ile kosztuje - jak poczytasz to będziesz wiedziała, ze to nie to samo![/quote] Hejeczka! Zaraz będę sobie uzdatniać wiedzę ale na gorąco odpisuję. Kontaktowałam się z wetem. Amorek ma mieć podany Scanodyl (tym razem wiem, że to dokładnie to samo co Rimadyl ale wychodzi taniej już na 1 tabletce). Dziękuję Andziu!!! Pochwalę się natomiast, że wczoraj, wykorzystując ostatnie podrygi ładnej pogody 2 krotnie zrobiliśmy długi dystans spacerem, poza standardowymi wyjściami w obrębie działki :multi: !!!
  15. Andziu o Rimadylu znalazłam też na dogo http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=4905 ale dobiorę się do czytania juterkiem...niestety...
  16. Aha, najcenniejsze by były dla mnie info od zaprzyjaźnionych Wam wetów. Gdyby szło podpytać...:lol: ...Ulotka ulotką, linki OK., ale czy stosowali któryś z tych leków? Z jakim skutkiem? Pozdrawiam cieplutko, buziaki za odzew !!! :multi:
  17. Dziś już nie dam rady posprawdzać linków. Zaraz robię rząd z pracy = utrata dostępu do netu. Rimadyl jest wpisany jako równoważny (pod znakiem zapytania) na stronie http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?p=8270&sid=762d46876420ddb64f7f30c36e906bd7, oczywiście doczytam i zasięgnę języka też u swojego weta.Własnie dlatego pytam, że nie znam tych obu cudów.Na spokojnie poczytam i dziękuję za pomoc :lol: !!! Hau-hau od Amorka!
  18. BARDZO, BARDZO WAS PROSZĘ O POMOC=PODPOWIEDŹ! ROTTKA DAŁA MI CYNK, ŻE JEST LEK, SKRÓTEM PISZĄC, NA STAWY (ZWYRODNIENIA ITD...)O NAZWIE CARTROPHEN VET (DOSTAWOWY, INIEKCYJNY), A SAMA ZNALAZŁAM W NECIE JEGO TABLETKOWY ODPOWIEDNIK RIMADYL (TA POSTAĆ BY DO MNIE BARDZIEJ PRZEMAWIAŁA, BO OSZCZĘDZA STRES I BÓL PSA, A I MOJĄ PSYCHIKĘ)...TEN LEK TO PONOĆ JAKIEŚ NOVUM!!! PROSZĘ PODPOWIEDZCIE, CZY MIELIŚCIE STYCZNOŚĆ Z TYM LEKIEM, JAKIE BYŁO EFEKTY DZIAŁANIA, A MOŻE WASI WECI STOSOWALI GO Z DOBRYM SKUTKIEM? CO O NIM MYŚLĄ? JAKIE SĄ ICH OPINIE???
  19. Wczoraj mnie olśniło lub porąbało (ocenę Wam pozostawiam) i...by nie skaleczyć niuniusia ok.30min goliłam mu łapkę (tam, gdzie te zmiany bakteryjne) by wreszcie dokładnie im się przyjżeć. Sądzę, że zrobiłam dobrze (Amek zniósł to dzielnie a ja byłam max delikatna), odsłonił mi się widok mało optymistyczny (zmana jest rozleglejsza niż sądziłam i widziałam, bo ukryta była mocno w szorstkiej sierści, a tę trudno było rozdzielić palcami). Zyskałam b.wiele. Wreszcie widzę całość to raz, a dwa dobrałam się do punktów wcześniej niewidocznych i wydusiłam z nich masę ropy (poprostu trysnęła). Miałam też taki specjalny płyn spirytusowy, antyspetyczny używany do przemywania miejsc przedoperacją i tym zakończyłam swoje zabiegi. Wyschło, kolejny okład i zawijka, dziś rankiem znowu wyduszanie. Wet mówił, że antybiotykoterapia będzie długa ale pokornie wyczekam tylko do końca 3ciego opakowania leku i będę rozmawiać o wzięciu próbki tej wydzieliny by zbadać i zrobić antybiogram. Niepokoi mnie to, że sam postęp leczenia antybiotykiem zmalał (bakterie jak widać przyłożyły się do pracy), chcę mieć pewność, że lek został trafiony, w przeciwnym wypadku szkoda zdrowia psinki i kasy, a tę trzeba spożytkować właściwie, ucelować z lekiem.
  20. Hejeczka! Ha, ha...karma i jemu i mnie (pójdę z torbami :evil_lol: )najmniej służy. Dżizus, to jakiś obłęd. Rottka tak bardzo się postarała, karma=mega górna półka, a Amuś ma ją w głębokim...Muszę gotować na mięsnym, zapachowym wywarze np.ryżyk, robić wkładki z mięsa (i do tego najlepiej by był dodatek z pasztetowej, salcesony, kiełbasy), dopiero idzie karma i dopiero za całość Amek się bierze. Mam więc niemal pełen wór karmy i spustoszony portfel :-o :evil_lol:...Dawałam karmę, jako pełnowartościową w suchej postaci, w mokrej (nasączonej wywarem), a on patrzył na mnie jak na wariatkę. Jestem załamana z tym żarełkiem! Nie mogę go przegłodzić m.in. bo ja bym psychicznie nie wytrzymała ale co istotniejsze on nie może dostawać leków na puste kichy! Poza tym, chciałabym by ocalały drewniane drzwi ! Jesli Amorek jest głodny, a w napelnionej tylko karmą misce nadal widzi pustkę i nie dostaje zestawu swoich marzeń to...napiernicza łapą w drzwi aż dudni w całej chałupie...Upadłam ostatnio tak nisko, że sama spróbowałam tę karmę i jest spoko, tyle, że dla mnie, nie dla niego :shake:! od tego momentu ja zaczynam mieć piękną, lśniącą sierść, lada moment zacznę chodzić na czterech :evil_lol:...Generalnie nie jest mi "do śmiiiiiichu!"....Robiłam też test karmy na suni, nie wzięła jej do pyska. Bokser mamy też nie...Cóż...muszę jakoś przemycać "worek" aż dno zobaczę, potem ubłagam Rottkę o zmianę karmy może na tańszą ale z odrobiną zapachu (ta nie pachnie w ogóle i może to tego przyczyna???).
  21. Dziękuski Kopereczku!!! :evil_lol: Moje ostatnie podrygi na laptopie na dzień dzisiejszy więc szybko skrobnę krótkie info. Znów śmignęliśmy z Amciem ten sam dystansik, bardziej zipał ale szedł szybciej choć utykał oczywiście. Schody dalej kiepściocha. Cały wysiłek idzie niuńkowi w stabilizację ciałka. Cieszę się mimo to postępem w chodzeniu po prostej...dobre i to!!!
  22. O!!! Widzę, że ktoś z Sieradza zalicytował boksika! Kontaktował się ten ktoś z Tobą Modliszko? Trzymam kciuki by to był strzał w 10tkę i szansa dla niego na godne życie i kochający dom !!!
  23. Wcześniej czy później los odwraca kartę i wymierza sprawiedliwość, czego byłemu włascicielowi Amorka z całego serca życzę...:angryy:
  24. Dodam Andziu, że atrakcji nie było jeszcze dziś dość. Ponieważ sierść nie wychodzi już Amorkowi (zmienił się metabolizm) ale wciąż śmierdzi takim zabiedzeniem i zwłaszcza w miejscach wyłysień (te porastają powoli) jest pokryta platami łupieżu, zainwestowałam w ewidentnie leczniczy szampon (z ketokonazolem) i...poszłam już drugi raz na ryzyko (pierwszy raz był o tyle bezpieczny, że pies niewiele mógł zdziałać z racji osłabienia), wpakowałam się z Amkiem do kabiny na kąpielkę i wyczesanie na mokro, haha...Udało się na tip-top. Zwabiłam go sobą i podstępem (bardzo chciał być tam gdzie ja, a w nagrodę w kabinie dostal salcesonik) :evil_lol: Reszta poszła zadziwiająco gładko, robiłam z nim wszelakie figury, tulił się do mnie więc cały czas mu trajkotałam i dawałam buziaki. Był grzeczniuni, na ranę przyłóż. Zresztą pokazał mi już nie raz, jak bardzo mi zaufał, co zdecydowanie ułatwia różne mniej miłe dla niego moje zabiegi (jak choćby wyduszanie zmian ropnych z nóżki, po odmoczeniu okładami)...WOW !!!:multi:
  25. Hm...są takie sposoby ale po pierwsze to dom mojej mamy, a skoro nie udało mi się jej przekonać dla jej własnego bezpieczeństwa (choćby zimą) to i teraz tego numeru nie przepchnę :shake:. Poza tym lokum u mamy jest przejściówką (może jestem naiwna i głupio wierzę w cuda ale wierzę, zresztą...widzę poprawę, np. od momentu, gdy wzięłam Amcia 12.09 a teraz to dzień do nocy; on wtedy nie był w stanie iść po prostej, metry zaledwie od bloku trząsł się ze zmęczenia i zataczał lub kładł w trawie). Jeśli kondycyjnie uda się, pewnie później niż wcześniej, z blokiem i 3cim piętrem bez windy to tam tym bardziej nie wolno mi będzie tknąć schodów i czegokolwiek uzdatniać :shake:. Tak czy inaczej dziękuję za podpowiedź, im więcej pomysłów tym lepiej !!! :lol: Łatwiej mi będzie sterować Amkiem za pomocą szelek (na te czekam, mają być wysłane) niż kolczatką (a tylko tę mam i to założoną kolcami na zewnątrz, on poprostu jej nie wymaga; nie oszczędzam na psince ale kasę ładuję w dodatki mięsne do karmy i suplementy; ta karma, mimo, że super, dla Amorka nie istnieje, haha...skubaniutki; oczywiscie pomaga mi w tych zmaganiach Rottka i tu przeogromny uśmiech dla tej Fundacji).
×
×
  • Create New...