:placz:Meczy mnie ze sa takie wybory albo zyjesz ty albo ty.I nic nie zalezy od nas. Bo pieniadze, miejsce, dobry czlowiek. I ta cholerna bezradnosc. Troche rano radosci a potem dol. Ten hotel to moze i wygodny: kafelki, cieplutko, pelna micha i... samotnosc. Ta pani chyba nie ma za wiele czasu zeby sie naszymi zajmowac. A schron? wszyscy wiemy. Pozostaje wierzyc w ogloszenia i wole zycia tych psiakow. Ale sie wymadrzylam ale to z bezsilnosci. Ech zycie.