-
Posts
2504 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by darunia-puma
-
czy nie da rady złapać tego rudzielca........? może akurat się uda będziemy szukać mu domu nie może tak samotnie biegać od tak dawna
-
Oj niech się sprawuje ..... Jedna z drugą !!!! Ale nawet nie wiesz jak się cieszę z tego wielkiego kroku.... Dziś rano również zrobiła siku do kuwety więc może może...... No zobaczymy jak będzie a my dziś koło 15 jedziemy na 4 dni do wolsztyna i troszkę się martwię że je zostawiam same w domu.... No mama ma jutro rano być u nich ale i tak mam wyrzuty sumienia
-
JEST JEST KUPECZKA!!!!!!!!!!!! W KUWECIE JEJ PIERWSZA !!!!!!!!! HHHHUUUURRRRRRAAAA Dziewczynki malutka zrobiła kupcie nie wiecie jak się cieszę więc skoro zrobiła i siku i kupcie może będzie już wiedziała co i jak i nie będzie się załatwiała byle gdzie , jak na razie nie będę jej jednak wpuszczać do sypialni ......... no ale reszta chałupy jest ich
-
musiałam wam o tym jeszcze dziś napisać - jak wróciłam z pracy dałam małej jeść, pić itd....malutka spała przez godzinkę ....... potem.......... poszła SIUSIU do kuwetki !!!!!!!!!! PIERWSZY KROK ZROBIONY TERAZ JESZCZE KUPIA I BĘDZIE SUPER jutro nie idę do pracy będę jej pilnować , a o 14 wyjeżdżamy do wolsztyna martwię się że je zostawiam bierzemy tylko Antoniuszki małe dziewczynki zostają w domu mama będzie na chwilkę do nich wpadać dać amu i sprzątnąć kuwety trzymajcie kciuki żeby nie było to tylko jednorazowym wybrykiem te jej siusiu.......
-
no witam moją koleżaneczkę Wiolę dawno Cię nie było widziałam stronkę schroniska na [URL="http://www.."]www..[/URL].... nie wygląda źle czego można więcej oczekiwać musimy im jakoś pomóc
-
no to mnie pocieszyłyście.... może dziewczyna przemyśli sprawę tylko najpierw muszę się języka migowego nauczyć bo ni w ząb nie rozumie co do niej mówię a jeśli chodzi o wyjazd to byłoby super - ilu osobowe są te domki? no i ta nieszczęsna praca i urlop ale jeszcze się zobaczy pomysł super ja również bardzo chcę was poznać ( niestety chłopak jest ciachany i jemu wsio ryba co gryzie, więc dziewczynki też odpadają) ale nie do wszystkich psów skacze z zębami , na pewno do dużych startuje do małych to jak przydział przypadnie w danym dniu, nie lubi psów warczących, nie mówiąc o dominantach - bo sam nim jest
-
dog 193 bardzo chcemy jechać tylko jest ale - po pierwsze Seth nie akceptuje 99% psów więc musielibyśmy mieszkać sami z psami, a to są duże koszta..... nie wiem jak to będzie z moją nową pracą ( której szukam) czy mnie puszczą w tym właśnie terminie ......na razie nie bierzcie nas pod uwagę na 100% nie wiem choć bardzo bym chciała was poznać i jechać
-
oj szkoda słów siedziałam wczoraj do 24 i czekałam aż będzie się kręcić żeby zrobić kupcie i ...... jak tylko się położyłam zrobiła na dywan pod łóżkiem.......... dałam jej piasek a nie żwirek bo myślałam że może nie lubi albo nie umie się załatwić do żwirku i co ....dupa!!!! Poważnie pisałam że jest głucha - no to są już dwie........ nie mam słów dla mnie może nie widzieć nie słyszeć nie czuć ale na boga niech sie załatwia do kuwety
-
ttiiiiaaaaaa z tymi kwiatami to ja też tak mam , 3 bambusy poszły do śmieci teraz czas na kwiaty na oknie te w doniczkach ...... na jednym ze zdjęć widać jak Joshi ciągnie dyda Shilli - no istny obłęd dom wariatów, ja się wyprowadzam .... najbardziej śmiać mi się chcę z Setha, idzie do małego pokoju, otwiera nosem drzwi tyłkiem zamyka i kładzie się w ciszy i spokoju sam bez bab które piszczą , skrzeczą, on śpi i nikt mu nie przeszkadza ( no mile widziana jest pani jak mizia po brzuchu lub depcze nogami pod biurkiem)
-
no wiesz teraz to zamiast Keysha wołam do niej kupencja albo śmierdziuch..... dzisiaj w nocy była taka zadyma że musiałam eksmitować shille i Joshi do salonu a Seth i Keysha spali ze mną , no myślałam że pozabijam ( ostatnio mam zszargane nerwy) no niech młoda się nauczy bo uduszę i przerobię na pompony do kapci!!!!
-
podobno straż dla zwierząt miała kontakt ze schroniskiem ale nie wiem jak jest między nimi czy dobrze czy źle mogliby wspólpracować przecież chodzi o dobro psów
-
no dziś zrobiłam tak jak mi doradzałaś wziełam jej kupencje spod łóżka i wrzuciłam do kuwety potem młodą wrzuciłam i pokazałam gdzie jest jej miejsce ..... ona najpierw zdziwiona spojrzenie na mnie, potem na kupencję łapeczką starała się zakopać, wyskoczyła koło kuwety i w chwili refleksji zaczęła się zastanawiać jak to się stało że jej kupencja potrafi lewitować i znalazła się w kuwecie........
-
cały czas powtarzam sobie - spokojnie - może spróbuję przenieść jej kupcie do kuwety, ona ma swoją, Joshi swoją, niesamowite jest to że Joshi bez względu na wszystko leci do swojej kuwetki i tyle, aaa mała niestety nie.... Zżyłam się z nią bardzo jest cudowna....... ręce mi tylko opadają jak wracam do domu i śmierdzi bo gdzieś coś zrobiła....... jestem tym załamana czytałam na internecie co robić.... ale trzeba mieć dużo czasu, pilnować jak się kręci itd a ja całe dnie jestem w pracy........... co ja mam zrobić????? Spróbuję jeszcze z twoim pomysłem zobaczymy
-
TOZ był z Krakowa bodajże i nic nadal jest tak samo
-
załamana jestem że Keysha załatwia się gdzie popadnie, nie umiem sobie z tym poradzić .......... nie mam nawet czasu dla samej siebie a co mówić o tym żeby pilnować małą żeby zaczęła robić do kuwety........ psiury ją pokochały, Joshi się przyzwyczai......ale co z jej higieną.... płakać mi się chcę bo malutka jak ją wkładam do kuwety po tym jak się gdzieś załatwi gdzie indziej wyskakuje i idzie w swoją stronę..... nawet jej pokazywałam Joshi jak się załatwia i do czego to służy i nic.... załamuję ręce... jest osoba chętna na białaska ...... i tak pomyślałam czy małej nie oddać ...... ale nie potrafię tego zrobić jak patrzę w jej oczy...... nie przebaczyłabym sobie tego że ją oddałam i nie wiem co się z nią dzieje.....czy jest jej dobrze czy nie cierpi czy ktoś jej nie wyrzucił
-
w tygodniu będę miała już swój nowy dowód więc popędzę do urzędu się zarejestrować i wtedy dowiem się co i jak aha w czwartek śmigamy w końcu do wolsztyna na upragniony weekend... dziewczyny zostają w domu same , mamuśka podejdzie to da papu i sprzątnie kuwety, a my z Antoniuszkami śmigamy nad jeziorka...może jakieś grzybki będą