W Knorydach na rozdrożu pojawił się wielki piękny pies. Był sam, dni mijały a pies najprawdopodobniej czekał na człowiek który go tam zostawił. Był głodny, spragniony, przerażony.
W całym swoim nieszczęściu miał trochę szczęścia. Znalazła się grupa wspaniałych osób, które zapragnęły pomóc psu za wszelką cenę. Buniaaga, Gawronka, Anecik60, Suślik, Pipi, Doris66. Zawiozły jedzenie, wodę, ogłosiły psa na Dogomanii.
Myśmy na wątku Pipi znalazły informację o psie i uznałyśmy, że możemy się do tej grupy przyłączyć. Zaoferowałyśmy psu dom tymczasowy i zabrałyśmy Kami do siebie. Nie zostałyśmy same. Dziewczyny zaoferowały pomoc. Przesłały karmę dla Kami, porobiły ogłoszenia w necie. Zaczęło się żmudne poszukiwanie domu dla Kami. My tutaj Królowym Moście zaczęłyśmy pracę z psem. Już po kilku dniach kiedy Kami doszła do siebie wyszło, że nie jest to najłatwiejszy pies. Przeprowadziłam wiele rozmów z Zuźlikową aby jak najwięcej dowiedzieć się o Benkach. Każdy dzień przynosił nowe niespodzianki i trudności do pokonania. Kami usiłowała zdominować stado. O wielu drobnych incydentach nawet nie pisałam na Dogomanię. Wszyscy cieszyliśmy się z jej postępów w adaptacji
22.VI podjęłam decyzję, że Kami może zostać z nami na stałe. 26 VI wieczorem zdarzył się ten straszny wypadek. Byłyśmy potwornie zdenerwowane i nie mniej zmęczone. W nocy spałyśmy 2 godziny bo praca, obowiązki, gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia Kleksa. Nie zostałyśmy same. Posypały się słowa współczucia. Jaanna19 podpowiedziała rozwiązanie. Dziewczyny zdeklarowały pieniądze na hotel. Po konsultacjach telefonicznych z Zuźlikową ustaliłyśmy, że najlepszym rozwiązanie będzie oddanie Kami do hoteliku a nie jak w nerwach powiedziałyśmy, że białostocki przytułek. Poniedziałek i wtorek to dni kiedy możemy wyjechać z domu, więc dziś odwiozłyśmy Kami
Dziś na forum wpadła Pani Karina1002 i dowaliła. A co tam, udowodniła nam wszystkim, że jesteśmy bandą głupoli. Udowodniła, że pomaganie sobie wzajemnie, nie wiem jest formą naiwności.
Pani Karina1002 nie zna nas, nie zna naszych warunków, nawet nie zna naszych psów i kotów. Pani Karina1002 ocenia, upomina i dowala, Nie pisze ogłoszeń, nie wspomaga, nic nie deklaruje. Dołącza się też Pani Kinga, która też pisze o moralności, cytuje Małego Księcia i robi wszystko żeby nas zdołować.
Pani Kingo a może o odpowiedzialności porozmawia Pani z naszym czternastoletnim Kleksem, którego nikt nie chciał. A może coś Pani o tym powie nasza Łatka, Misia, Rudka, Moni, Kubek, Gabrysia. To wszystko psy, których ktoś nie chciał. A może powiecie Panie naszym kotom, że nie mają prawa do życia. A Kami po wypadku tylko patrzyła jak złapać następnego kota. Być może popełniłam błąd zbyt szybko deklarując dom stały, ale nie popełnia błędów ten kto nic nie robi. Jak nie popełnia błędów to ma prawo do pouczania, ganienia i dowalania. A gdzie Panie były jak tu dramatycznego dnia i następnego ważyły się losy Kami? Wpadacie tu Panie po fakcie, kiedy już zapadły decyzje, ruchy zostały wykonane. Brawo gratuluję spełniłyście Panie swój obywatelski obowiązek, namieszałyście, zaogniłyście, możecie spać spokojnie, misja wykonana. Ja spać spokojnie nie będę, bo dobro Kami leży mi na sercu jak tu wszystkim zebranym ludziom dobrej woli. Będę rozpatrywać gdzie popełniłam błędy
Po wpisie Pani Kariny1002 i Pani Kingi mogłabym się obrazić na Dogomanie, wypiąć na całą sytuację. Na szczęście są takie osoby jak Buniaaga, Gawronka, Anecik, Suślik, Pipi, Doris66, Jaanna019