Jump to content
Dogomania

Talia

Members
  • Posts

    6243
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Talia

  1. Dziękujemy wszystkim za odwiedziny. Nie mam jej teraz u siebie, ale jest szeroka. Z 4-5cm na pewno.
  2. Pewnie, że jest. Chociaż jednego wieczoru przytulić się do czyściocha - to już coś ;)
  3. Co do zabaw nosem, to z żarciem nie próbujemy, już sama z siebie za dużo szuka. Za to z aportem nie ma problemu, może dlatego że jej ulubione zabawki do aportowania śmierdzą :P
  4. Czas wstawić kilka zaległych zdjęć
  5. Merida była psem kupowanym dla chłopaka. Jak ja czasem mówię, jego pies, mój zawodnik. Umowa jest na niego, w zkwp jest zarejestrowana na mnie. Meri miała być psem dla chłopaka, bo smutno mu było jak my z Tiną wyjeżdżałyśmy. Zanim poszedł na studia miał posokowca w domu, po studiach już go nie było, musieli uśpić Psikusa po długiej walce z rakiem. Tina ma 10lat, była zanim ja znałam tż i jest w sumie psem mojego taty. Od szczeniaka była jako mój pies, ale po latach mój tata kocha ją bardziej niż wszystkich domowników. Nawet nie wiem, czy przy wyprowadzce bym mogła ją zabrać, tata by się załamał. Za to w domu u mojego tż jest chyba milej widzianym domownikiem niż Merida. Okrzyknęli ją mianem najmądrzejszego psa na świecie i najlepiej wychowanego. Mieszkała tam przez 3mc i każdy ją uwielbiał. Na szczęście Pawła rodzice trochę ułatwili mi jego kształcenie w kwestiach psich. Nie było problemu z namawianiem na psa z rodowodem, wyjazdu przez pół polski po szczeniaka, zakupem drogiej karmy. Co do wyboru rasy, to każdy wie że ja kiedyś byłam za owczarkami. Mój tż tylko myśliwskiego i tu się zgodziłam, że do tż i jego rodziny taki pies bardziej pasuje. Pierwsze co powiedziałam, to że żaden kończy... bo dla mnie są za głupie, chyba bym się nie dogadała z takim psem. Zaczęliśmy więc oglądać inne psy myśliwskie i tak wpadliśmy na gordona. Podzwoniliśmy po hodowlach, porozmawialiśmy o rasie, szczeniakach. Ostatnio jak tż był u mnie z Meridką powiedziałam "wzięcie Meri to najlepsze, co moglismy zrobić" "tak.... gdyby czasem nie była taka wkur**ajaca" :P
  6. Paździoch ma gdzieś, że Twój facet jej nie chce :P Paździoch chyba dużo spraw ma gdzieś :P Mój tż zawsze pozwala mi podejmować zdanie w sprawie psa. Wie, że to co ja wymyśle jest zatwierdzone przez specjalistów prosto z fejsa ;) U nas rozliczanie się za psa wynika głównie z tego, że mój tż pracuje, a ja studiuje. I mogłabym w sumie mieć prace na weekendy, ale wtedy tż i Meri widziałabym od święta. O wystawach nie wspominając. Dlatego on płaci za to co najważniejsze, a ja za to co w razie czego można odpuścić. Dobra w praktyce zamówiłam jej w tym miesiącu puszki za 100zł w zooplusie (żeby tż mi ja podtuczył przed wystawą, bo znowu wybrzydza) i tabsy na stawy za 50zeta. Ostatnio mój chłopak wymyślił żarcik o nas: -Kochanie, nasz pies jest niegrzeczny. Co z tym robimy? -Bierzemy dwa następne, może któryś będzie grzeczny :D Co najważniejsze, możemy się zamieniać rolami w tym wierszyku.
  7. Ja chyba bym zwariowała gdybym nie potrafiła psa zostawić. Cały mój świat jest związany z psami i już nie pamiętam kiedy byłam na wakacjach bez psa. Jednak czasem nie można zabrać go ze sobą i nie wyobrażam sobie wtedy przeżywać, że nie ma go ze mną. Zawsze krytykuje znajomych którzy mają dzieci, że przeżywają jak dziecko zostało z mężem, babcią, dziadkiem, teściową. Przecież nikt mu krzywdy nie zrobi. Tak samo ja potrafię zostawić Tine u mojego TŻ, Meridę zabrać do siebie. Jak jechaliśmy na wystawę to Tina została u rodziców TŻ i była bardzo szczęśliwa, rozpieszczana i dokarmiana. Najbardziej szczęśliwa chyba z powodu braku szczeniaka w domu haha :P Nie zauważyłam żeby komuś działa się krzywda, moje psiaki po prostu są przyzwyczajone, że czasem trzeba się przeprowadzić.
  8. Mnie tż sam wywala na spacer jak widzi że pies już chce. Jest tylko "Meridka, pani tylko odklei się od facebooka i już idzie z tobą ponakurwiać na polu". O obróżki też czasem się kłóci, głównie jak mówię, ze teraz jest jego kolej płacenia za psie zakupy. Podział jest taki, że ja płace za wystawki itd, a on za żarcie i suplementy. Nie burzy się jak kupuje karmę za 200zł (nawet powie, że ma być taka żeby młodej smakowała). No i czasem krzyczę na niego o czesanie. Meri bardzo nie lubi czesania tyłka i ogona, tż twierdzi, że ją torturuje. Więc sam robi jej dzień dziecka i nie używa szczotki.
  9. My się o psa nie kłócimy. No dobra czasem na niego krzyczę ze nie zakłada snoodów do jedzenia, albo zapomniał dać tabsów na futro. Normalnie mój TŻ też z nią dużo chodził, jeździł prawi codziennie po pracy nad jezioro, chodził na pola, to jest jego pieseczek ukochany, z którym śpi w łóżku. Niestety od 4mc jest prawie unieruchomiony, na jesień ma mieć operacje kolana. Dlatego staram się spędzać z nią tyle czasu ile się da, bo wiem że na obecną chwile jest jej ze mną lepiej.
  10. Niby bardziej jego, ale to mnie się bardziej słucha, za mną chodzi żeby iść na spacer i ja jestem jej oczkiem w głowie, bo z nikim nie ma lepszych spacerów. Pan jest super, bo tyle nie wymaga, ale nie zabiera w takie fajne miejsca. Co do jakiejkolwiek innej rozrywki niż aport piłeczki i zabawy szarpakiem, to tylko moja działka. Go niby nie cieszą wystawy, ale był z nami na 3 i całkiem mu się podobało.
  11. Przy szarpnięciu obroży nie ściągnie. Prędzej przy chodzeniu na luzie się wyślizgnie, ale to lata "praktyki". Polecam np gadzeciaki lub inne obroze hm. Zrobią ci z czym chca.
  12. Myślę, że kocha nas tak samo (mnie trochę bardziej oczywiście). Głównie mieszka u mojego TŻ i najczęściej ja przyjeżdżam do niej. U mnie pomieszkuje tylko jak gdzieś jedziemy na wystawę. Nie zauważyłam żeby było jej źle po tym jak ja wyjadę, albo jak zabieram ja od chłopaka. Oczywiście optymalnie jest gdy jesteśmy 2+2, ja, TŻ, Tina i Meri.
  13. Trzeba przyznać, że takie psy mobilizują i rozszerzają horyzonty. Już nie powiem jak poprawiają kondycje, kiedy spacer 10km staje się codziennością a nie wielką wyprawą ;) Meri wróciła po 2tyg u mnie do TŻ i ja nie mam co ze sobą zrobić. Mogę się albo uczyć albo iść ze znajomymi na piwo. Oczywiście spędzam czas na dogo i oglądam seriale, życie bez wyżła traci sens. Ale za tydzień jedziemy na klubówkę i chyba znów kilka dni pomieszka u mnie ;)
  14. Najmilsze smycze taśmowe jakie znam to rogz z serii lekkie i miękkie. Nie wiem czy to to samo co lonża dla konia, ale są świetne.
  15. Wiesz może to pola dla normalnych piesków, nie dla wyżłów które byle polankę oblecą zanim zdążysz schować smycz do plecaka po zwolnieniu blokady ;)
  16. Talia

    Zayra :)

    Widzę, że nie tylko moja z otwartą paszczą wygląda jakby miała delecje.
  17. Ma minę jakby te szelki mocno go skrzywdziły :)
  18. Bo u mojego chłopaka nie ma bażantów, wcale. Jest sporo saren, lisów, dzików, żurawi, ale bażantów zero. Pod Toruniem też niewiele, w kujawsko pomorskim chyba najwięcej pod Ciechocinkiem. Jednak to nie są takie ilości jak na południu polski, nie wiem co z tą północą. Jak wracałyśmy pociągiem z łodzi to pod Kutnem naliczyłam 6 bażantów widocznych z dużej odległości, u nas na 3h spacerze jedna parka. Ta koleżanka to Prima z Meldor Sett :)
  19. Tinka już dwa razy w tym roku próbowała wpaść pod tramwaj. Przy czym ten drugi raz nie trzymało się to żadnej logiki. Była z tatą na górce przy wjeździe na naszą ulice, zawsze było to bezpieczne miejsce, bo w razie przestraszenia się huku miała prostą drogę do domu, bez mijania ulicy. A tym razem huku tata nie słyszał, nie wiadomo czego się wystraszyła i zwiała w zupełnie innym kierunku niż dom. Wybiegła na ruchliwą ulicę, wszyscy na nią trąbili więc uciekała w panice. W końcu się zatrzymała i dała tacie złapać. Dobrze, że to było przed 6 i ruch był mały. Teraz puszczamy ją tylko na polach i w lesie. Na stare lata Tinsonkowi odbija. Za to Meri ma się dobrze, jeszcze jakiś tydzień jest u mnie :) Codziennie zaliczamy długi spacerek, kąpiele, wczoraj były nawet bażanty na spacerze. Tydzień temu Meri była na próbach polowych, zdała, ale myślę że mogło pójść jej lepiej. Nie byłyśmy przygotowane wcale, bo Meri raz w życiu przed próbami widziała bażanta. W dodatku była jeszcze padnięta po ponad 10h podróży pociągiem. Dała z siebie ile mogła :) Jutro postaram się wstawić fotki, a dziś kto jeszcze nie widział na fb, zapraszam do obejrzenia filmiku. https://www.youtube.com/watch?v=vvw6i3kn6Rk&feature=youtu.be
  20. Miał ktoś z Was tą smycz? Nie pali w ręce? http://www.zooplus.pl/shop/psy/smycz_obroza_dla_psa/smycz_nylonowa/inne_smycze_tasmowe/477118
  21. Nie są to trwałe obroże. Wykonane są starannie, ale bawełna nie jest materiałem wytrzymałym. W porównaniu np do rogza, rd, czy nawet innych hm, dość szybko tracą kolor. Nam się jeszcze nic nie przetarło, ale używamy sporadycznie.
  22. Od mojego chłopaka to jakaś godzinka drogi, niewiele dalej niż na najbliższą plażę. Byłyśmy tam już dwa wyjazdy wakacyjne pod rząd, w zeszłym roku na jeden dzień na majówkę. W dodatku na psią plażę od wschodniej części jest idealny wjazd. Dosłownie parking i to bezpłatny przy samym wejściu ;)
  23. Dziękujemy za życzenia :) Za kilka dni znowu pojadę do naszego lumpa, może uda się zrobić jakieś lepsze zdjęcia :) A dzisiaj muszę zabrać się za czesanie Tiny, bo nie dość że się spasła to jeszcze jest puchata. Wczoraj, myślę że z powodu pięknej pogody, był pierwszy spacer od dłuższego czasu, który Tinie się bardzo podobał. Przeszłyśmy się na bulwary, usiadłyśmy na ławeczce jak stare babcie i Tinka mogła się powylegiwać. Po ostatnich próbach samobójczych mam obawy w puszczaniu Tiny już gdziekolwiek. Na stare lata co raz większe schizy łapie :(
×
×
  • Create New...