Jump to content
Dogomania

AjriszZona

Members
  • Posts

    1525
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AjriszZona

  1. AjriszZona

    Eukanuba

    [quote name='Chefrenek']To nie są beagle, to specjalnie wyhodowane homozygoty.[/quote] też o tym słyszałam pod wzgędem jakich genów?
  2. gdy tak dużo biega Twój pies to rzeczywiście chodzenie przy nodze wg Twojej definicji jest ok i gdy tak się zastanawiam to taka komenda jest całkiem dobra, taki kompromis między czymś bardzo rygorystycznym a swobodą niedozwoloną w niektóych przypadkach. a ponieważ nasze spacery w 90% to jest 1,8m smycz bez biegania bez niej to lepiej dla Irish jest chyba gdy może biegac dookoła mnie, byleby tylko nie ciągnęła
  3. wiec sprecyzuje. Przez te 3 dni nie reagowałam gdy Irish do mnie podchodziła, nie głaskałam jej wtedy, nie dałam się zaprosić do zabawy ani sama nic nie inicjowałam. Więc jedyne momenty kiedy zwracałam uwagę na Irish to był momen karmienia i wyprowadzania na spacery, a na spacerach nie było zabaw jedynie nagrody za ładne chodzenie na luźniej smyczy. Tak, na szkoleniowców dobrych nie trafiłam ale w tamtym czasie niestety nie miałam za dużej wiedzy, szybko ją jednak nadrobiłam i zrezygnowałam. Na szczęście oprócz szarpania psa nauczyli mnie tej metody zawracania żeby nie pozwolić ciągnąć więc to akurat ćwiczymy od samego początku Później jeźdizłam po wielu ośrodkach żeby zobaczyć jak wyglądają szkolenia żeby wybrać coś dla Irish, żadne miejsce jednak mi nie odpowiadało, byłabym się zapisała do szkoły klikerowej ale juz wtedy długo klikałam i postanowiłam z powodzeniem sama ćwiczyć różne rzeczy, obiecałam sobie jednak że jeżeli będę widzieć, że z luźną smyczą nie dajemy rady to poszukam dobrego szkoleniowca i zajęcia indywidualne. Jednak to jeszcze nie ten moment i nie poddajemy się. Jej osobowość wydawała mi się taka żywa kontaktowa, ciekawska, przychylna szkoleniu i ćwiczeniom, jednak nie w każdym przypadku jak widać. Czasami mam wrażenie że jest nadpobudliwa, kiedy wita lubianą osobę wpada wręcz w histerię, szczeka piszczy jest w 10 miejscach na raz, nie może się upokoić, to nie jest zwykłe piszczenie. Weterynarze gdy wpadała do gabinetu od początku żartowali że ma ADHD. Na spacerze gdy widzi bawiące się psy dostaje podobnej histerii, płacze na głos, siada wstaje kęci się pędzi przed siebie mimo smyczy, aż cała drży. Mam wrażenie że wszystko co się porusza, pachnie, brzmi tak ją pochłania, że czasami sama sobie z tym nie radzi a gdzie tu jeszcze miejsce żeby pamiętać o swojej pani, którą przeciez ma na codzień w domu w dzień (niecały) i w nocy. Może trzebaby podejść jakoś od tej strony żeby chciała się skupić na mnie w czasie ćwiczeń. które tak świetnie wykonuje w domu. Ale podam taki przykład. Jesteśmy na łące, podaję jej smakołyki gdy idzie obok, patrzy tylko na mnie. Kolejną nagrodą jest piłeczka. Po pliłeczce już nie chce smakołyków, nie bierze ich do pyska nawet gdy zrobi coś dobrze, dostaje patyk, ale gdy zobaczy psa to nie bierze nic z tego za nagrodę. Myślę, że gdyby nie spodizeiwała się nagrody to w ogóle by nei zrwacała na mnie uwagi. A nie każdy obcy pies może być 'nagrodą' bo mieszkam tu od niedawna i znamy tylko 2 psy.
  4. [quote name='prittstick08']aha. ja na chodzenie na luźnej smyczy przy nodze (to jest tak u nas, że może isc łopatką przy mojeje nodze, jakby "brzuchem", ale jak juz jest cała przede mna to nie, musi ogólnie isc ze mna i obok mnie) mam komende "noga". Jak suka wyprzedza czasem, to mówię "noga" i się cofa. jak widze, że ma gorszy dzien chodzenia przy nodze to juz wtedy zawsze kiedy mnie wyprzedzi zatrzymuję się, aż do skutku:) A na chodzenie sportowe mam taki dziwny dźwięk, jakby "stukam" jezykiem o podniebienie. [/quote] ile te psiury potrafią rozróżniać:) ale w takim razie jeśli jesteście na spacerze, na smyczy to pies nadal jest bardziej ograniczony, może nie musi się trzymać co do centymetra, ale jednak. Pewnie biega dużo bez smyczy?:) [quote name='prittstick08']tina_p- informuj nas tu jak wam idzie. :) Czy Twój pies to labrador? taki off mały:)[/quote] na to wygląda, chociaż na swoim terenie ostrzega szczekaniem jak owczarek:evil_lol: przeczytałam gdzieś, że labki sa mądre, ale nie do końca, bo może dobrze się czegoś ucza ale są mało elastyczne i trudno później to zmodyfikować albo oduczyć, więc tym bardziej bierzemy się do pracy... Pamiętam jak w przedszkolu szkoleniowcy nam powtarzali, że z Irish będą kłopoty jeśli chodzi o ciągnięcie. Twierdzili nawet, że jest rozpieszczona i dlatego ma mnie za nic czasami podczas ćwiczeń. uważam że nie jest rozpieszczona, ale żeby zwiększyć motywację przez kontakt z mną, kiedyś przez 3 dni tylko ją karmiłam i wyprowadzałam, żeby trzeciego dnia zrobić serię ćwiczen - tak nam radzili ci szkoleniowcy - i nie tylko to nie pomogło, ale też wielce ją zasmuciło, takiej cichej i przygaszonej jej dawno nie widziałam, wiem że już tego nie powtórzę bo to nie dla nas. Więc zostaja smakołyki, zabawki i wąchanie:)
  5. tak wlasnie o cos takiego chodzilo chyba, tylko ze na odrot ze na szelkach moze ciagnac - ale ja sie zastanawiam czy na szelkach ją oduczyc i stalaby sie szelkowym psem bo nie wiem pozniej jakby sie zachowywala na obrozy...chyba ze na szelkach nauczylabym ja dobrze komend i zmienila na obroze, ale na luzna smycz nie chce komendy... hm ja jak chodze po centrum katowic z Irish (czasami musze) to nie daje komendy noga ale skracam smycz tak zeby nadal moga byc luzna, ale nie ma az tak duzo przestrzeni zeby biegala dookola mnie. Ale przyznam ze takie przejscja sa dla nas bardzo stresujace wiec najczesciej bralam kosc gryzak i Irish szla obok gryzac go. czasami cos ja rozproszylo, ale udawalo sie tak przejsc. Oczywiscie nie spacerujemy tak stale, to byly awaryjne sytuacje. Albo zakladalam halti i tez troche skracalam smycz.
  6. a co do miejsc bez rozproszen - wydawac by sie moglo ze takie mamy, zamknieta ulica czy parking pod lasem, zero ludzi, rzadko z psami, zero samochodow, cisza, nic nie porusza sie, a jednak dla Irish najwiekszym czasami rozproszeniem jest samo podłoże, jak się nakręca na węszenie, zatacza kółka z nsoem przyklejonym do ziemi, mogę wtedy zmieniać kierunki na smyczy z nią, ale ona jakby odbija się i w drugą stronę pędzi nawet nosa nie podnosi z ziemi. Dlatego staram się wyszukiwać drogi asfaltowe, tam jest trochę mniej zapachów ale i więcej ludzi itd właśnie byłyśmy na krókim spacerku w szelkach i kiedy starałam się ją tak zainetesować żeby nie ciągła, przyszła mi do głowy myśl - Irish nauczyła się ciągnąć na obroży --> Irish nie nauczyła się jeszcze ciągnąć na szelkach --> naukę chodzenia na luźnej smyczy mogę zacząć od nowa na szelkach Myślicie, że to może mieć sens?
  7. dla mnie luźna smycz to też nie jest noga, pies może robić wszystko co tylko chce z której kolwiek strony ode mnie - jeden warunek - smycz ma być luźna WŁADCZYNI nie próbowałam, ale spróbuję prawie wszystkiego co może byc skuteczne, już jutro;) w szelkach Irish tylko pływa i chodzi na lince 10, na zmyczy w nich trudniej ją utrzymać. Ale też spróbuję, zwykłych bo te z tematu nie bardzo mi się podobają po spacerze z flexi 8m jest u nas jeszcze gorzej, więc tylko czasami idziemy tak do lasu, żeby poczuła się swobodniej gdy nie mogę jej tam puścić
  8. ja raz weszłam z Irish z halti do autobusu, kierowca mowi ze dobrze ze ma kaganiec bo nie ugryzie a irish w tym momencie ziewała jak mogła najszerzej:) Mówiąc 'przy nodze' miałam na myśli takie sportowe w takim razie, że pies idzie barkiem przy nodze i to nam sie udaje w spokojnym terenie. po zastanowieniu więc patrząc na nas że to umiemy bardziej niż luźną smycz to jednak też muszę przyznać, że jest łatwiejsze do nauczenia... zmniejszyłyśmy więc rozproszenia do minimum, zaczynam wszystko od nowa - w domu. Po kolejnych pzremyśleniach doszłam do wniosku, że to nie może być problem naszego kontaktu bo nauczyłam Irish dużo innych rzeczy, może obok niewybiegania przymusowego robiłam dodatkowo jakiś błąd, więc zaczynamy jeszcze raz od podstaw. Po jednej sesji chodzi pięknie po domu na luźnej smyczy (jak wcześniej w domu, ale skoro od początku..), kolejne będą na spacerze chociaż ciężko o miejsce z wciąż minimalnymi rozproszeniami ale już poza domem. na spacerze Irish czasami sobie przypomni i podchodzi do nogi z wlepionymi oczkami, pzrejdzie parę kroków gorąco chwalona (nie wymagam od niej żeby patzrała tak cały czas ale już tak robi) i dalej biegnie żeby pociągnąć w lewo prawo (próbować pociągnąć bo zmieniam kierunek) nadal nie mogę jej wybiegać, bo cały czas kuleje mimo antybiotyków i traumela. Wet pozwolił mi ją puszczać tylko na parę minut dziennie, w weekendy robię wyjątki - biega godzinę z innym psem. Bawimy się na spacerze, uczę ją tropienia (amatorsko;) ale nie mam możliwości jej zmęczyć:( mam nadzieje, że kulawizna już wkrótce minie chociaż nawet do listopada może się utrzymać:(
  9. jak pisalam niestety nie mogę zmęczyc psa jakiś czas temu przeprowadziłam się i mieszkam na pierwszym piętrze. Irish nauczyła się korzystać z windy i za nic nie wejdzie po schodach tylko stoi pod windą i czeka. Czasami rano jej się zdarza wejść jak wie że dostanie śniadanie. Mimo, że znikły schody, zwalnia bardzo przed domemn (śmieję się, że odwrotnie niż koń), czasami kładzie się na chodniku i patrzy na mnie. Wiem więc już na pewno, że problem nie w bólu, ale z chęci zostania na spacerku ps nie wiem czemu przeniesony do działu ucieczki, skoro irish nie ucieka a sie zatrzymuje;)
  10. Irish też chodzi przy nodze patrząc mi w oczy na dość dużym dystansie i naszym problemem nie jest zrozumienie o co mi chodzi ale radzenie sobie z rozproszeniami klikam jej patrzenie w oczy gdy idzie przy mnie, luźnej smyczy nie klikam bo to wydaje mi się mało precyzyjne, ale daję same smakołyki dodam jeszcze, że u Irish problem ciągnięcia związany jest najprawdopodobniej z tym, że od 4 miesiąca życia (teraz ma 15 miesięcy) nie biega bez smyczy z powodu kulawizny, rzadko jest na 10 m lince, puszczam ją dopiero od paru tygodni tylko w weekendy. Ma w sobie niesamowicie dużo energii której nie może rozładować (chociaż staramy się na inne spsoby, ale wiadomo, pies chce biegać) i zdarza się, że gdy tylko wyjdziemy z domu, chce się rzucić przed siebie i długo nie może sięm uspokoić. Mam nadzieje, że pomoże teraz już możliwe stopniowe zwiększanie ilości ruchu
  11. [quote name='an1a'] Pozostaje jeszcze zrobienie 'dobrej' opinii temu wetowi...[/quote] opinie to mu zrobie na pewno, zwłaszcza że dowiedziałam się, że przez jego 'leczenie' odszedł jeden kot... a co do Luny to czekamy jeszcze trzy dni są krytyczne i jeśli je przezyje to powinno być lepiej [quote name='Chandler'] [B]Art.19[/B] [B]L[/B]ekarz weterynarii powinien poinformować posiadacza zwierzęcia o rozpoznaniu, prognozie, zamierzonym leczeniu i związanym z tym ryzyku oraz kosztami, jak również o przewidywanej użyteczności zwierzęcia po jego wyleczeniu.[/quote] więc poinformował ustnie ale słowo 'dokument' spowodowało, że nagle zamilczał [quote name='Chandler'] [B]Art.30[/B] [B]Lekarz weterynarii jest obowiązany do przekazania [/B]dokumentacji lekarskiej związanej z leczeniem zwierząt.[/quote] to prawda i znalazłam jeszcze: [B][COLOR=#323232]USTAWA[/COLOR][/B] [B][COLOR=#323232]z dnia 18 grudnia 2003 r.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#323232]o zakładach leczniczych dla zwierząt[/COLOR][/B] [B][COLOR=#323232]Art. 28. [/COLOR] [LIST] [*][COLOR=#323232]Zakład leczniczy dla zwierząt prowadzi dokumentację świadczonych usług weterynaryjnych określoną odrębnymi przepisami oraz zapewnia jej ochronę i poufność.[/COLOR][/LIST][COLOR=#323232]2. [B]Dokumentację, o której mowa w ust. 1, udostępnia się:[/B][/COLOR][/B] [B][COLOR=#323232]4) [B]posiadaczowi zwierzęcia w zakresie dotyczącym świadczonej usługi weterynaryjnej;[/B][/COLOR][/B] [B][quote name='Cavisia']Oświadczenie o podjętym leczeniu, a także - dlaczego musiano podjąć leczenie, w jakim stanie było zwierzę, to lekarz jest obowiązany wydać ci na twoje życzenie. [/quote][/B][quote name='Cavisia'] [B]Czymś innym jest wydawanie opinii dot. przeprowadzonego leczenia przez innego lekarza.[/B][/quote] tak i właśnie napisał kartkę 'przepuklina pooperacyjna' a więc prawie nic z tego co mówił, ale za to wystarcza za powód nowej operacji, a na tek kartce sie nie podpisał Dodam, że niestety nie byłam przy tym wszystkim ani u jednego weterynarza, ani u drugiego, właścicielem prawnym kota jest moja mama, której chcę pomóc...
  12. aha, zle zrozumiala myslalam ze majac psa z hodowli a nie hodowle:oops:
  13. [quote name='SOS Sfora']Halti jest dla psów ,które ciągną ,jak uzda dla konia .W obydwu przypadkach należy ją zdjąć tylko wtedy,gdy puszczamy psa wolno.Jeśli ktoś chce osiągnąć lepsze rezultaty powinien zapisać się na tresurę,do dobrego tresera,a nie pierwszego lepszego naciągacza.Już po kilku lekcjach pies chodzi obok nogi,a nie po kilku miesiącach....Taki długi okres nauki prostej czynności może tylko świadczyć o jednym :o absolutnym braku wiadomości na temat szkolenia psów.[/quote] czyli z tego co widać nie nauczylaś swoich psów nie ciągnąć na smyczy w ogóle ale tylko wtedy gdy mają halti. ja dążę do czegoś innego w takim razie. o absolutnym braku wiadomości na temat szkolenia psów może świadczyć przekonianie że każdy pies jest taki sam i każdy pies po kilku dniach będzie chodził przy nodze. I od kiedy chodzenie przy nodze jest dla psa prostą czynnością, przynajmniej nie dla każdego psa. I skąd założenie o braku konsultacji z szkoleniowcem bo tak go wole nazwać
  14. też się tego obawiam. ale w tym zaświadczeniu nie musi być chyba napisane że pan X zrobił jatkę w brzuchu kota, ale że kot przywieziony do kliniki był w takim i takim stanie.... Za każdym razem jak jestem u weterynarza, dostaję kartkę z opisem stanu zdrowia psa. Są napisane tam dane psa, jak również temperatura i w zależności od przypadku - spostrzeżenia weterynarza. T en był poproszony o dokument w tym rodzaju, a nie o dokumenk krytykujący pracę innego weterynarza nie wiem co mam robić, bo najbardziej w tym wszystkim zależy mi żeby weterynarze nie traktowali tak zwierzat, żeby nie czuli się bezkarni:( jeśli ktoś się uprze, że i weterynarzowi zdarza się czasem porozcinac cos nie tak to można starac się zrozumieć (chociaż ja nie potrafię w tym przypadku), ale jak weterynarz może zapomieć przepisać coś osłonowego, jakikolwiek antybiotyk po tak poważnej operacji? jak może nie doglądać powierzonego mu zwierzęcia, za którego pobyt w klinice mu zapłacono...
  15. a Irish tak dominuje nad 2 razy większą suką;) i konczy się tak, że tamta leży na plecach z łapkami na górze a Irish biega dookoła zadowolona
  16. podobno psu latwiej czytac gesty, co również sprawdza się w przypadku Irish zwałaszcza dla komend na odległość nie wiem jak się szkoli głuche psy, ale w uczeniu psa gestami - z mojego tylko doświadczenia - oprócz ułatwienia dla psa, to nie widze różnicy w samym przeprowadzaniu ćwiczeń bo tak samo jak gestów pies przecież na początku nie zna znaczenia słów. Chociaż ton może pomagać czasami...
  17. [B]grafi[/B] miałam (i nadal mam) podobny problem, ale w pzredszkolu powiedziano mi kiedyś, że pies jest rozpieszczony, że właśnie ma wszystko a nawet za dużo i przez to nie chce mu się starać, że kiedy tylko przyjdzie to jest głaskany, że on zaczyna zabawę, że ma wszytsko na zawołanie i radzili, żeby czasami nie zwracać na niego uwagi gdy przychodzi do ciebie i zawsze samemu zaczynać zabawę a nie żeby pies zaczynał I jeszcze ćwiczenia na skupianie uwagi Spróbowałam przez trzy dni nie zwracać na psa uwagi za bardzo, ale wydawało mi się ze bardzo posmutniał i przyniosło to zupełnie odmienne skutki wiec ćwiczymy na inne sposoby
  18. nie spodziewam się, ze halti psa nauczy komend. Chodziło mi tylko o zaprzestanie nagłego silnego ciągnięcia (zwłaszcza, że była wtedy zima), a przecież cały czas ćwiczę i nie myślę, że coś zobi całą robotę za mnie. I nie chodziło tylko o chodzenie przy nodze ale też o nieciągnięcie na smyczy z którejkolwiek strony pies się znajduje [B]SOS Sfora[/B] a jeśli zdejmniejsz halti to Twoje psy nadal nie ciagną? nauczyc chodzenia przy nodze czyli tak, że w halti uczysz, później zdejmujesz i nadal chodzą przy nodze? ja do tego dążyłąm, może za krótko na halti ale Irish przestała akceptować to na nosie. Dlatego wróciłam do zwykłej skórzanej obroży prittstick08 ćwiczę miesiącami ale na razie bardziej zależy mi na nieciągnięciu niż chodzeniu przy nodze i na to nie ma komendy bo ma sie stać faktem (tak mi doradzano), uczę na równe nagrody jak pisałam wcześniej, bez szarpania itp chociaż przyznam że w wieku paru miesięcy uczęszczałyśmy na parę spotkań do przedszkola niestety nieodpowiedniego miałam wtedy za małą wiedzę ale szybko z niego zrezygnowałam, gdzie jedyny sposób to było dla nich szarpanie i łańcuszek zaciskowy. Jednak to trwało krótko, może miesiąć jak tylko zrozumiałam to od miesięcy uczymy się inaczej
  19. napisałam tylko co mi powiedział prawnik, ja również nie chcę z tym iść do sądu jest teraz problem z uzyskaniem zaświadczenia, drugi wet napsiał jedynie 'przepuklina pooperacyjna' mimo wcześniejszych szczególowych opisów, a ponad to nie dał pieczątki ani się pod tym nie podpisał. Nadal próbujemy zdobyć to zaświadczenie...
  20. ja cały spacer zawracam 180 stopni idę parę metrów i znowu i znowu, a jak jest coś konkretnego do czego ciągnie pies to podchodzimy i zawracamy i tak wiele razy aż podejdziemy co jest nagrodą. ok i na to jest sposób. ale gdy mija nas pies, albo musimy przejsc obok bardzo atrakcyjnej osoby/psa itd ale nie idzemy na wprost tylko obok i nie da się inaczej to jest problem. Wtedy pozostaje mi się zatrzymac, dać komendę siad i czekac az to zjawisko przejdzie obok nas. Ale są sytuację kiedy to ja muszę przejść blisko (np pies uwiązany przed sklepem) a nie mam możliwosci pzrejścia na druga stronę ulicy i co wtedy? nie działają żadne nagrody, nie da się zawrócić... Kiedy Irish ma wtedy halti to mimo wszystko ciagnie na tym aż jej się obtarcia kiedyś zrobiły. Staram się unikać takich sytuacji jak mogę, ale nie zawsze się da.
  21. dowiedziałam się od prawnika, że jeżeli drugi weterynarz da zaświadczenie , że tamten źle wykonał operację, to mozna go pozwać z powodztwa o brak kopentencji zawodowych, oraz o świadome działanie na szkodę zwierzęcia pozostaje tylko zdobyć takie zaświadczenie...
  22. ja tą metodę zatrzymywania się, a raczej zawracania o 180 stopni gdy widzę ze pies zacznie ciągnąc za chwilę, stosuję od roku bez większych efektów. Ćwiczymy również dochodzenie do interesującego miejsca z zawracaniem przy ciągnięciu. Efekt jest taki, że jak po pierwszym zawróceniu Irish załapie o co chodzi w tej zabawie to idzie pięknie przy nodze do końca. ale później w czasie spaceru to nie działa. Więc nasze spacery nie sa linia prostą a bardzo połamana i zapętloną, co też wydaje mi się niedobre bo Irish się nie skupia a biegnie od jednego zatrzymania do drugiego nei zważając na nic, z nosem przy ziemi, nie rusza jej to raczej reaguje tak - aha nie tu, to o 180 stopni i dalej pędzi przed siebie a wazy 34 kg. myślę, że dużo nam zaszkodził czas kiedy byłam w szpitalu i ktoś inny nie znający się na rzeczy a nawet nie próbujący mimo moich próśb i wskazówek - wyprowadzał psa, a raczej pies wyprowadzał jemu. Przed szpialem byłam zadowolona z postępów a potem wszystko od nowa, całe miesiące poszły gdzieś.... co do [B]halti[/B] do próbowałam również drugi koniec smyczy zapinać do zwykłej obroży i za ten koniec trzymać gdy Irish szła ładnie a pod koniec spaceru oba kopńce zapinałam do normalnej obrozy i Irish czując nadal coś na nosie szła w miare dobrze. Mimo to gdy pzreszłam do ściągania halti zupełnie, nauka zaczynała się od początku czyli nie nauczyło ją to tego co było w zamiezreniu
  23. jak dla mnie wlasnie nie jest genialny. jedyny plus z przymrozeniem oka - dla niewtajemniczonych wyglada jak kaganiec;)
  24. Irish właśnie na poczatku przez pare tygodni chodziła bardzo łądnie, dopiero po pewnym czasie zaczęła stawiać oprór więc już nie zakładamy tego. Kolczatki nie chcę próbować.
  25. ćwicze z Irish dużo, żeby nie ciągnęła na smyczy i gdy jesteśmy w znanym nieciekawym terenie to rozumie o co chodzi, zwłaszcza gdy mam smakołyki albo zabawkę w kieszeni albo ćwiczymy podchodzenie do rzuconej zabawki z zawracaniem do punktu wyjścia przed każdym pociagnięciem. Cwiczę również wtedy klikerem patrzenie na mnie gdy idze obok. Jednak gdy zbliżamy się do lasu albo gdy jesteśmy w centrum miasta i pojawia się mnóstwo ciekawych zapachów, przestają ją obchodzić najbardziej wyszukane smakołyki (mimo, że dostaje mniej jedzenia, jest w trakcie odchudzania). Czasami jest ją w stanie skoncentrować na chwilę zabawka, gdy ona pzrestaje działać to patyk (im wiekszy tym lepiej) W sytuacjach awaryjnych, żeby nie miała nawyku ciagnięcia a gdy byłam zmuszona przejść przez centrum, zakładałam jej właśnie halti. Początkowo działało, później już coraz mniej, a skończyło się na tym, że gdy raz pociągnie, kładzie się na ziemi i nie chce w tym iść dalej. W czasie dobrych początków z halti, gdy na spacerze zdejmowałam, od razu zapominała o wszystkim, o tym że jest na smyczy więc stwierdzam, że nieczego jej to nie nauczyło. Już nie wiem czego mam próbować. Działając przez motywację, starałam się nawet nie zwracać na nią większej uwagi przez 3 dni i zabrać się za szkolenie w trudniejszych warunkach, ale to też niczym nie poskutkowało. Z doświadczenia więc wydaje mi się, że nie można powiedzieć co jest najlepsze dla wszystkich psów, a jedynie co jest najlepsze dla danego psa. Ćwiczymy codziennie na skórzanej obroży, na wszytskie nagrody jakie mi przychodzą do głowy i nie widzę postępów przy rozproszeniach. Co z tego, że umie zamykać szuflady i szafki, skoro w lesie pzrestaję dla niej istnieć i się wyrywa do przodu jakby nie było smyczy. A przed chwilą na placu chodziła idealnie przy nodze...
×
×
  • Create New...