-
Posts
5940 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KrystynaS
-
[quote name='KrystynaS'] Co z tą [B]Kierowniczką?[/B]?? musiała odejść bo nie podobało jej się to wszystko??[/QUOTE] [quote name='halcia'][B]Kierowniczka[/B],to ukochana sunia dawnego Kierownika. [/QUOTE] No i widzisz do czego prowadzi nieodpowiednie imię :evil_lol: Wiesz nie pomyślałam nawet o Moni na łańcuchu, nie, ... ale buda w kojcu jak najbardziej może być i tego się boję.
-
Halcia to co napisałaś napawa obawą przed adopcją a powinno cieszyć, że pies nareszcie pozna co to prawdziwy i odpowiedni dom. Odnoszę wrażenie, że schronisko traktuje te psy przedmiotowo, instrumentalnie a nie jak żywe istoty. Wydać byle gdzie żeby tylko wydać i pozbyć się kłopotu. A jak tam psu będzie ... , a co to kogo obchodzi. Przychodzą do schroniska świetni ludzie z dużym sercem dla zwierząt i adoptowany pies ma jak to się mówi raj na ziemi. Ale nie wszyscy. Ta pani co chciała husky bo dziecko chce pieska z niebieskimi oczami, a jak jutro dziecko już nie będzie chciało to co będzie z psem?? Martwię się o Monię. Jest już starszą suczką, niedługo mogą zacząć się problemy z jej zdrowiem ... w jakie warunki ma trafić. Może to jednak nieprawda z tym jej nowym domem. Czemu ci pracownicy schroniska tak robią???
-
Taką rozmowę powinien przeprowadzić najlepiej kierownik schroniska bo taka rozmowa nabiera jakby wyższej rangi albo upoważniony pracownik. Też mi się bardzo nie podoba to, że wydawane są psy do kojca. Kojec to one mają w schronisku i często więcej wychodzą z tego kojca w schronisku niż z kojca w domu. Co to mało się słyszy, że pies w kojcu w domu właściwie nigdy nie wychodzi na zewnątrz a opiekuna widzi wtedy jak ten mu stawia miskę z jedzeniem. Taki zakratowany więzień A to, że jakaś pani przyjedzie i chce psa ... mój Boże a ile ja rzeczy chcę czy chciałabym co nie znaczy że je dostanę. Aby dostać psa musi zapewnić mu lepsze warunki/opiekę niż te co pies ma w schronisku. Adopcja musi być w lepsze warunki a nie w gorsze czy takie same bo przecież taki jest sens adopcji.
-
Wiesz Ulka tu już nie chodzi o zdjęcia, ale ludzie są jacy są. Niech by była przeprowadzona dość długa rozmowa z potencjalnym domem, wypytać jakie warunki życia zagwarantują psu, jak będzie wyglądała codzienna opieka, opieka weterynaryjna która jak wiadomo jest kosztowna, psy nie mają NFZ i za wszystko opiekun musi płacić z własnej kieszeni, czy są/będą na to gotowi. Jak będą chcieli rozwiązać problem wyjazdu wakacyjnego w sytuacji gdy w domu jest pies (jeśli wyjeżdżają na wakacje, bo może nie wyjeżdżają). Taka ludzka rozmowa obecnego i przyszłego opiekuna psa. Jeśli warunki czy podejście przyszłego opiekuna nie jest odpowiednie to odmówić takiej osobie adopcji. Schronisko może to zrobić kierując się dobrem podopiecznego bo to żywa istota, a nie zaspokajać czyjś chwilowy kaprys. Ludzie są niefrasobliwi, często nieodpowiedzialni i bez wyobraźni, tacy typu 'jakoś to będzie'. A Monia teraz ma dobre warunki jak na pobyt w schronisku i jest dobrze traktowana. O adopcjach zagranicznych mam tylko wiedzę zasłyszaną i na tej podstawie jestem przeciw. No oczywiście są chlubne wyjątki, ale to tylko wyjątki.
-
Wiecie co, to ja się teraz zaczynam bać się tej adopcji Moni. Właściwie to ona może sobie jeszcze trochę pobyć w schronisku. Teraz wychodzi na podwórko, ma kolegę z którym się zgadzają, odwiedzacie ją chyba codziennie, jak nie jedna to druga, jest nakarmiona, ma suchy kąt w budynku, nie pada na nią. Lusindo nie udało Ci się nic dowiedzieć na ten temat??
-
Czyli jeszcze bardzo się boi ludzi, których nie zna czy mało zna. Ulka pisała, że do niej przybiega radośnie, przytula się. Pewnie dużo częściej Ulkę widuje. Przekona się i do Ciebie Nadalle o ile wcześniej nie przeprowadzi się do swojego domku czego jej bardzo, bardzo życzę. Wyjście na dwór już widać, że opanowała :multi:. I sprawia jej to przyjemność.
-
No to cała nadzieja w Tobie lusindo :roll:, czekamy na jakieś informacje co to za domek się szykuje dla Moniusi. [QUOTE]Potwierdzam, Monia coraz smielsza, wczoraj biegala ponad godzine na podworku z Wilhelmem. [/QUOTE]Więc Wilhelmik ma dobry wpływ na Monię. Ha :-P, ona ma z kogo brać przykład, od kogo się uczyć. Fajnie, że mieszkają sobie razem. Zdjęcie z uśmiechem na pyszczku Moni byłoby bezcenne. Na wszystkich dotychczasowych jest raczej zestresowana żeby nie powiedzieć wystraszona. Ale to tylko taka luźna uwaga :lol:
-
[QUOTE]O tej adopcji nikt nic nie wie...Pytałam lusindy[/QUOTE]O Matko !!! Ale przecież ktoś musi coś wiedzieć jeśli Monia naprawdę ma być adoptowana. Gdzie będzie mieszkać (blok?? domek??) mam nadzieję, że nie buda na podwórku. Rozmowa przedadopcyjna z przyszłym Opiekunem na temat warunków i opieki jakie zapewnia psu. To by było bardzo wskazane i dobre, i Moni by nie zaszkodziło. Lusindo weź się coś dowiedz i nam napisz, bo po co się mamy denerwować i wymyślać co i jak
-
No to już teraz mam trochę pojęcie co to są te 'komórki'. Ja bym to raczej nazwała 'dziuple' Monia jest w takiej komórce razem z Wilhelmem, ale właściwie są oddzielnie bo jest przegroda. Ale światło dzienne mają, prawda?? Ze zdjęć wydaje mi się, że rany Moni wyraźnie się zmniejszyły :multi:i sporo się zagoiły. Chyba wylizuje tą ranę z tyłu bliżej ogona bo do tych za łapką to chyba nie dostaje. Pewnie jej niewygodnie w tym abażurze leżeć. Taki sztywny. Wilhelm sympatycznie wygląda.
-
Ulka staram się zrozumieć to wszystko, naprawdę. Robicie ogromnie dużo dla tego schroniska tj. dla tych psów będąc TYLKO wolontariuszami. Nasuwa mi się pytanie: [U]a gdzie są pracownicy??? przecież to ich praca zarobkowa.[/U] Poświęcacie 3-4 dni aby pracować tam w schronisku, a oni co w tym czasie robią??? Pewnie tam pracuje zbyt mała ilość osób w stosunku do potrzeb. No ale najlepiej nie będę zabierać głosu na ten temat. Wracam pooglądać zdjęcia Moniusi :lol:
-
Ta Gienia o ile pamiętam to staruszka. Na guzy w okolicy kręgosłupa chyba nic się nie da zrobić zwłaszcza, że są zaburzenia pracy serca podczas zabiegu (narkoza). Biedny stary pies. Czy ona miała kiedyś dom czy od zawsze jest w schronisku jak Monia?? A może najpierw bezdomność a teraz schronisko. Czytam o Waszej pracy i przyznam, że nic nie rozumiem poza tym, że zasuwacie jak małe samochodziki a i tak nie dajecie rady ze wszystkim. No bo jak może dać radę 3 kobiety z 250 psami.:shake: Nie może choćby nie wiem co.
-
[quote name='halcia']No ktos musi rzadzić:diabloti:jak zarządzania nie ma:eviltong: !:evil_lol:[/QUOTE]Dobrze prawi, dobrze prawi :evil_lol: Tak, nie rozdzielajcie tej kochanej trójeczki. Moni potrzebny jest taki psi wzorzec, będzie go naśladować i uczyć się od niego. Łatwiej pozbędzie się strachu jak będzie miała obok psa, który się nie boi i będzie go mogła obserwować.
-
[U]Nie znam Moni ale myślę, że lepiej dla niej gdyby była razem z tamtymi psami.[/U] Znają się ,akceptują a tak to będzie calusieńki dzień zamknięta sama i to nie jeden dzień. Chyba w jej przypadku to nie jest dobre :shake: Zacytuję halcie [QUOTE]Lusinda,pomyśl,moze lepiej ja dac jednak do tamtych?[/QUOTE]i przyłączam się gorąco lusindo. Albo przenieść całą trójkę do ślicznej izolatki nr.3