-
Posts
751 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Katica
-
[quote name='LALUNA']A jeżeli trafisz że na przedszkolu bedą same buklowate? Wtedy co podpatrza? Bedziecie ganiać za szczeniakami i zabraniać im zabaw? Nie ma sie wpływu na to jakie psy sie spotkaja w przedszkolu. Nawet nie muszą byc w jednym wieku. A dla szczeniaka miesiac czy dwa miesiace róznicy jest bardzo duzo. Jezeli trafią sie wraz z bulowatymi rasy ozdobne o płytko osadzonych oczach, wtedy nie czekałabym aż bulowaty nauczy się delikatnych zabaw. O wypadek nie trudno. Nie tak dawno słyszałam o wypadku kiedy przerażony własciciel złapał szczeniaczka na rece, drugi woła niech Pan zostawi on chce sie tylko pobawic. Skończyło sie tragicznie. Wystarczyła tylko chwilka. Co nie znaczy ze bulowate nie wyrastają z takich zabaw. Kazdy pies w miare dojrzewania przestaje być skory do zabaw, a ich zabawy juz nie odznaczają sie taką formą nieostrażonej żywiołowosci. Ale to przchodzi z czasem. Okres szczeniecy w okresie przedszkolnym jest trudny do opanowania i sterowania zabawami, nawet w grupie 3 psów. Chociaż jakos nie bardzo mnie to przekonuje. Bo chcesz powiedzieć ze jezeli w grupie jest 5 - 6 psów to właściciele ida na osobny plac aby je rozdzielić na dwie mniejsze grupy? Czy bawia sie na przemiennie? Kiedy prawidłowo wyszkolimy psa, to ten kiedy dorosnie będzie chętniej bawic sie z przewodnikiem niż z innymi. Bedzie skupiony na przewodniku i kontrolował sytuacje czy przypadkiem to przewodnik nie podejmie zabawy. I wąłsnie temu ma służyc przedszkole. Aby mimo innych psów wkoło, najlepsza zabawa była z przewodnikiem a nei z innymi. Nie jesteś w stanie mnei przekonać, ze przychodząc na zajecia 3 miesieczny szczeniak jest już tak przygotowany ze bedzie wolec sie bawic z przewodnikiem niż biegac z innymi psami. Oczywiscie poza tymi wyjątkami co sie boją innych zywiołowych psów, ale wtedy i tak ta sytuacja je przeraza ze też nie są w stanie wyluzowac i bawic sie z przewodnikiem. Aby mieć psa kontrolowanego w przeszłości, nalezy własnie w tym okresie wzamniać wiezi z człowiekiem. Pies zapatrzony w człowieka oczekujacy na jego polecenia, bedzie sie doskonale zachowywal w towarzystwie innych psów, obcych psó kiedy dorosnie. Bo bedzie tak skoncentrowany na czlowieku ze całe otoczenie bedzie dla niego nie wazne.[/quote] ale ja własnie uwazam ze to jest głowny cel przedszkola- nauka wspólpracy z włascicielem i koncenetracja pies--->własciciel w kazdej sytuacji... dlatego tez uwazam ze rewelacja sa cwiczenia na miescie... hmmm co do tej grupy bullowatych, no to wlasnie od tego wyszedl temat. Wg twierdzenia Pani ZOfii ze powinno sie dobierac pod wzgledem sposobu zabaw, pojętnosci, wielkosci... to by było rzekomo dobre rozwiazanie- polaczenie grupy bullowatych, ale ja osobiscie nie skorzystałabym z takiej oferty ... chce aby moj pies przejmowal dobre wzorce zabaw z innymi psami, i gdy na spacerze ja puszcze (za zgoda drugiego własciciela) aby psy sie poznaly i pobawily, potrafila sie bawic, ganiac a nie w stylu TTB. Ja starałam sie od poczatku zapewnic mojej suce towarzystwo innych psów, nie tylko na psim przedszkolu- bo tu skad inad jestesmy uzaleznione od tego jakie sa psy; ale swiadomym wyborem, wizytami u znajomych ktorzy maja inne rasy, i uwazam ze potrafi sie swietnie zachowac przy innych psach. Oprocz tego ze koncentracja pies-ja jest opanowana bardzo dobrze to dla mnie istotna sprawa bylo wyrobienie pozytywnego stosunku do innych psow. Niestety w przypadku niesocjalizowanego z innymi psami ttb, a ulozonego nawet swietnie ... ryzyko agresji w stosunku do innych psow jest OLBRZYMIE.
-
[quote name='BeataG']Tylko czym innym jest "bywanie" z grupą psów, niż normalne funkcjonowanie w takich sytuacjach z 1 szczeniakiem. W grupie psy mniej zwracają uwagę na to, co się dzieje dookoła. :cool3: No, chyba że miałaś takie indywidualne sesje socjalizacyjne ze szkoleniowcem, ale jeśli tak, to to się nijak ma do przedszkola. :evil_lol:[/quote] były to grupy 2-3 psy moim zdaniem tym bardziej rewelacja... psa rozprasza nie dosc ze nowe dla niego "miasto" to dodatkowo psi kumple... a on sie skupia na włascicielu... rewelacyjnie poprawia koncentracje psa na włascicielu w sytuacjach "Dekoncentracyjnych", i takie bywanie, uczy pozniej bywania z psem w takich sytuacjach...
-
[quote name='Mrzewinska']I wlasnie tych specyficznych zabaw nie zyczy sobie w psim przedszkolu wielu wlascicieli szczeniakow, ktorych specyficzne zabawy polegaja na bieganiu za soba i zaganianiu sie nawzajem. I maja do tego prawo, chocby taka zabawa byla korzystna z punktu widzenia wlasciciela szczeniaka bawiacego sie o wlos od agresji. Zofia[/quote] to nie jest odpowiedz na moje pytanie... ale, gdy im sie pokaze inne zabawy, i podpatrza u innych szczeniat jaka frajda jest w ganianiu, gdy w nich nikt nie bedzie utrwalał tego typu zabawy.... NIE BEDA ŁAPAŁY ZA PODGARDLA INNYCH PSÓW... dla przykładu podam tylko 4 suki!!! 2 Pitbullki, 1 Amstafka, 1 Bullterierka. Doskonale sie razem bawią, ganiają, pływają, zwiedzają teren, nie dopuszczalismy od poczatku naszych spotkan do zabaw silowych, aby sie w pewnym nie zaatakowały, ale kazda z tych suk przeszla przez to samo psie przedszkole, ale kazda w innym czasie, nie chodzily razem nie znaly sie... mialy innych psich kumpli- KTORYCH ROWNIEZ NIE ŁAPAŁY ZA PODGARDLA... pani Zofio to ze takie zabawy sa w ich genach nie znaczy ze musza sie w nie bawic... w ich genach jest tez walka, łapanie byków, szczorow itd... ale tylko znikome jednostki robia to nadal... zreszta jak u 1/2 obecnych ras...
-
[quote name='BeataG']I jeszcze jedno - do tego, żeby zsocjalizować szczeniaka z tramwajami, sklepami, rowerzystami itp. nie potrzebowałam przedszkola - ja to robiłam po prostu na co dzień - a mieszkam w centrum Warszawy. :evil_lol:[/quote] nie kazdy mieszka w centrum miasta, ale czasem musi z nim bywac, i dobrze jest to robic pod okiem kogos doswiadczonego... samemu mozna to tez niezle spaprac... nie kazdy jest taki zdolny i wszechwiedzący :evil_lol:
-
[quote name='BeataG']No cóż, drobna różnica - nasze bawiły się PO zajęciach, a nie NA zajęciach. Dzięki temu zajęcia w przedszkolu mogły trwać tylko godzinę, a cały kurs przedszkolny tylko 10 godzin. I te 10 godzin było wykorzystane efektywnie i nie płaciliśmy za bieganie naszych psów po lesie, tylko za pracę z przewodnikiem pod okiem trenera. :eviltong:[/quote] i tak długo takie młode psy ganiały:-o nasze sie przynajmniej bawiły pod okiem trenera, a jak wiadomo przez zabawe mozna sie również wiele nauczyc [IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon12.gif[/IMG]
-
[quote name='BeataG']Dokładnie tak! :) Przedszkole, do którego chodził mój Wermut, zalicza się do tego 1% dobrych przedszkoli z 3 powodów: 1) było to przedszkole z elementami agility, czyli nastawione na indywidualną pracę przewodnika z psem, 2) grupa składała się z 8 belgów i 2 borderów, czyli psów o podobnym sposobie i tempie uczenia się, 3) różnica wieku pomiędzy najstarszymi a najmłodszymi wynosiła 1,5 miesiąca. Po zajęciach większa część braci belgowej (7 szczeniaków) szła na wspólny spacer po lesie, przy czym szczeniaki były trzymane w ryzach nie tylko przez swoich właścicieli, lecz także - a raczej przede wszystkim - przez 3 dorosłe psy: sukę belgijkę (matkę 3 z tych szczeniaków), samca belga i samca mixa belga (czyli mojego Emila). Szczeniaki na takim spacerze same z siebie, bez żadnej zachęty, dzieliły się na podgrupy wiekowe rodzeństwami (2 x 2 i 1 x 3), a zabawa polegała na wspólnych gonitwach i wspólnym "zwiedzaniu" lasu.[/quote] p.s na naszym przedszkolu bylo bardzo podobnie... z tym ze grupa byla bardziej zróznicowana... ale dobieraly sie własnie jakos samoistnie w podgrupki i wspolnie bawiły.... niekoniecznie w zapasy [IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon6.gif[/IMG] Jedyne co mi momentami przeszkadzalo to ze pod koniec szkolenia, pozną wiosna, na zajecia przychodzilo coraz wiecej psow, mimo ze bylo kilkoro trenerów, to to troszke wprowadzalo zamieszania momentami, ale jakos psy sie podzielily same, i mialy juz swoich kumpli najlepszych od penetracji róznych mrocznych zakamarkow okolicznego lasu, tudziez calego terenu szkoleniowego...
-
o widze ogromna tolerancja panuje wśród elity polskiej myśli trenerskiej... słów mi zabrakło... ja uważam ze chodziłam do świetnego przedszkola, nikt nikogo nie stresował, były również elementy agility, duzo zabaw pies własciciel, socjalizacja z otaczającym światem ( np cwiczenia na wrocławskim rynku, "nauka" jazdy tramwajem, wizyta w sklepie, w knajpce(nie przesiadywanie) kontakt z rowerzystami, rollerami- na wiele z tych sytuacji pies ktory ich nie zna moze reagowac róznie. do tego bliskośc strzelnicy sportowej- moja wogole nie boi sie w tej chwili np wystrzałow petard/ sztucznych ogni... itd a'propos ...A specyficzne zachowania i formy zabawy TTB - to problem ich wlascicieli, nie widze powodu, dla ktorego socjalizacja szczeniaka TTB miala odbywac sie kosztem przerazenia i nieraz nieodwracalnego stresu szczeniaka bordera czy goldena.... moja na pierwszych zajeciach psiego przedszkola została tak wystraszona przez bordera ze chyba powinna do dzis miec traume na tym punkcie- a jakos nie ma... uwielbia wszystkie psy... nie zauwazylam tez aby którykolwiek z psiakow a byly tez takie zabrane swiezo ze schroniska, nabawil sie lęku w starciu z wiekszymi od siebie psami... wrecz przeciwnie ... przestały sie bac psów ... och co za fatalne metody mieli w tym przedszkolu.... nasze psy spotykają taką wielośc sytuacji w swoim psim życiu, tak wiele róznorodnych osobników swego gatunku i uwazam ze powinny umiec "bawic" sie w rózny sposób ... ale nie naucza sie tego obracając sie tylko w gronie swojej rasy... bynajmniej nie taki pies jak moj, a to ze jest TTB ma skreslic go z normalnego wspólzycia z psim gatunkiem????? musi pokutowac stereotyp TTB psa mordercy?????... matko... i kto tu ukazuje poglądy jak zza króla cwieczka... I nie musi sie to odbywac na szkode ktorejkolwiek z ras, naprawde mozna normalnie zsocjalizowac te psy, nie przerażając zadnego innego...TRZEBA TYLKO CHCIEC, A FAKT JEST TO DUZOOOO TRUDNIEJSZE NIZ UKŁADANIE KTÓREJKOLWIEK INNEJ RASY... CHETNIE WIDZIANEJ W PSICH PRZEDSZKOLACH....
-
quote[=Pozatym dałam Ci konkretny przykład jakby się zachowała moja suka gdyby trafiła na taką która prezentuje opisany przez Ciebie sposób zabawy. MAsz dwa szczeniaki, jeden nie toleruje takich siłowych przepychanek i się broni jak potrafi drugi uwielbia i dazy do tego. Spotykaja sie te dwa psy na przedszkolu. Własciciele puszczaja je. Co Ty byś zrobiła jako opiekunka ?quote[/] zdecydowanie przerwałabym taka zabawe,ale taka sytuacja nie musi wcale miec miejsca w psim przedszkolu.... BeataG , tak dotyczy, w moim przedszkolu głowny nacisk byl na prace z włascicielem, a jedynie wolne chwile na psie zabawy. Pragne tu równiez podkresli iz ja mowie z perspektywy obserwacji psów TTB ktore maja dosc specyficzne formy zabawy, stosunkow do innych psów itd... i jedynie odpowiednia socjalizacja, i praca z czlowiekem mozna z takim psem przejsc spokojnie obok ujadającego pekinczyka. Moja od małego miała kontakty- do dzisiaj ma z borderami, jack russel terrierem, bullterierami, dogiem niemieckim, shitzu, i swietnie potrafi wyczuc z kim jak sie moze bawic... bo miała od małego rozne rodzaje zabawy pokazane... doskonale wie ze z małym JRT mozna super poganiac ale nie sprowadza jej do parteru, natomiast z bulleterietka pozwala sobie na zupelnie inna zabawe... podejrzewam iż gdyby tylko z TTB miala od malego zabawy to jej podejscie byloby o 180 stopni inne... nie kazdy własciciel TTB zdaje sobie sprawe ze mozna psa prowadzic inaczej niz szczuciem i wzbudzaniem agresji podczas kontaktów z innymi TTB ale tez wiekszosc włascicieli innych ras nie zdaje sobie sprawy ze własciciele TTB to nie zawsze dresiarze z blokowiska...
-
[quote name='LALUNA']Jeszcze raz zadam Ci pytanie. Co by się nauczyła moja suka? Agresji, obrony, strachu? Przeciez w przypadku takiej suki która trafiłaby na Twoja, moja nei nauczyąłby się niczego. Zanim Ty byś odłuczyła swoją tych zachowań do mojej, moja juz by nabrałą złych nawyków. Co do zabaw w grupie bobratymców. Rozumiem ze o wilki Ci chodzi. Przecież Zosia Ci doskonale to wyjaśniła jak jest w stadzie. Tam sa wszystkie jednego gatunku, w podobnym wieku, a nad zabawami czuwa matka a takze stado. Są lepiej przygotowane do tego aby poradzić sobie z zabawami młodych. Człowiek jak widziałas na przykładzie co podała Lupe bardzo udolnie próbuje naśladowac zwierze opiekunke. Tylko ze ja nigdzie nie pisałam o grupie. To Ty stworzyłaś sobie watpliwa teorie. Ja pisałam o ewentualnych zabawach na spacerach gdy mamy mozliwosć aby dwa szczeniaki pobawiły sie z soba. Nigdzi enie pisałam o grupie. A co do przedszkola to już napisałam, tam nie ma miejsca na puszczanie szczeniaków aby się ustawiały. Przedszkole to czas budowania wiezie miedzy człowiekiem i tolerancji do innych psów ćwiczacych obok z włascicielami. Zerszta BeataG już Ci to też napisała. Za to po zajeciach w przedszkolu mozna sie umówic na spacer z jakimś psiakiem który ma taki sam styl zabawy. I po pracy nagroda. ALe napewno nie grupowe puszczanie psów na hurra[/quote] blagam was naprawde czytajcie i starajcie sie zrozumiec....a nie wyrywkowo oceniacie... ja sie staram tu cos zrozumiec, nie mam intencji ataku, ale widze ze zadne inne zdanie nie jest dopuszczalne ... pani ZOfia pisala o zabawach w grupie o zblizonej wielkosci i typie zachowan piszac to odniosla sie do tworzonych w Holandii od 20 lat przedszkoli... ja sobie tej teorii nie wysnułam dlaczego zakladasz ze 3 miesieczne szczenie ktore idzie na zajecia przedszkolne ma sie czegokolwiek oduczac.... ono wlasnie dopiero wchodzi w świat psów, poznaje innych przedstawicieli swojego gatunku... a do osob ktore poruszyly kwestie nauki wspolpracy psa i własciciela= to jest głowny cel psiego przedszkola JA TEGO ABSOLUTNIE NIE KWESTIONUJE, ale tutaj dyskusja toczy sie o psich stosunkach od wieku szczeniecego....
-
[quote name='LALUNA']Katica własnie cały czas jest o tym mowa. Teraz spójrz z mojej strony. Mam bordery. Gdym trafiła z moją suką na takiego psa o takiej specyfice zabawy to byłby mozliwy taki scenariusz. Gdyby moja suka byłaby w tym samym wieku lub młodsza. Fizycznie i psychicznie nie potrafiłaby wytrzymać takich zabaw. Bedac słabsza w końću uległaby i dawał sie biernie tłamsic i przewracac. By robiła za szmatke i nawet nie starałaby się przeciwstawic. Gdybyś trafiła na moją suke gdy byłaby troche starsza. To na takie próby zabaw zaczełaby sie odgryzać i atakować aby Twój pies przestał na nią wpadać i tłamsic. Ten scenariusz mogłby wygladać tak. Twoja suka po kilkunastu razach odpuszcza i zostawia odgryzajacego sie psa i idzie do drugiego który albo ma taki sam styl zabawy, albo do innego z który sie nie odgryzie mi mozna zrobić sobie szmatke. Moze byc też inny scenariusz obrona w agresji sprawi ze Twoja suka odpowie też agresja. Teraz powiedz uczciwe i postaw sie w moją sytuacje. Czego takie zabawy naucza moje psy? Co wyniosa z takich zajec. Jakie doświadczenia?[/quote] no i własnie po to przedszkola aby takie psy pod kontrolą nie mogly sobie pozwolic na takie zabawy na jakie pozwolilyby sobie gdyby byl;y w grupie swoich pobratymców... swoja wypowiedzia jak dla mnie obaliłas teorie o dobieraniu w grupy pod wzgledem wielkosci i stylu zabawy... ale zgadzam sie iz zaden szczeniak nie moze robic za szmatke, dlatego nalezy je uczyc jak sie bawic z mniejszymi i wiekszymi, a tego mozna nauczyc tylko w zróznicowanej grupie...
-
[quote name='Mrzewinska']Pozwalanie, aby psy ustalaly same hierarchie, jest na ogol radosnie akceptowane przez wlascicieli psow silnych i o duzym potencjale agresji. Ci od psow slabszych bywaja innego zdania. W jednym z pierwszych psich przedszkoli, funkcjonujacym w Holandii ponad 20 lat temu, obowiazywala zelazna zasada - laczy sie w grupy psy zblizone wiekiem, ciezarem i sposobem zachowania. Zadne pozwalanie na to, zaby psy same ustalaly kto bedzie tym najslabszym. Bo psy nie zostana na zawsze w tej grupie, w ktorej poznaja sie w przedszkolu, beda pod kontrola czlowieka, a nie w dziko zyjacym stadzie.[/quote] ok...ale to dla mnie troche trudne do zrozumienia- " łaczy sie psy w grupy zblizone wiekiem, ciezarem i sposobem zachowania"... biorąc pod uwagę chocby TTB zawiązujemy sobie tym sposobem pętle na szyi, a raczej zaciskami szczeki swojego TTB na innych psach nie w tym typie... TTB maja specyficzne zabawy- łapanie za podgradla, przyduszanie do ziemi, generalnie o włos od agresji... czyli ograniczajac kontakty naszego psa do tej grupy nasilamy w nim te zachowania a ja nie chciałabym jako własciciel takiego psa widziec jak on kiedys tak sciska czy przydusza do ziemi np cocker spaniela- bo zapewne wyrzadzilby mu niemałą krzywde... a metoda ze w przedszkolu uczestnicza róznej wielkosci psiaki, róznych ras i o róznych zachowaniach i typach zabaw wydaje mi sie dosc rozsadna aby psiak nauczyl sie prawidłowych relacji i zabaw niekoniecznie w stylu TTB... i uwazam ze własnie takich relacji nauczyla sie moja suka- zreszta nie ona pierwsza...ale nie dzieki "Samodzielnemu ustalaniu hierarhi" ale własnie w trakcie zabaw i cwiczen które byly tak skonstruowane. i własnie nie w trosce o prawidlowe ego mojego psa czy moje, ale własnie po to aby inni ludzie majacy psiaki roznych masci i wielkosci mogli spokojnie chodzic po ziemi ze swoimi czworonogami bez obawy ze przyzwyczajony i nauczony takich zabaw TTB zaatakuje ich milusińskiego... a w przerwach- ktore to niektorzy uwazaja za frajde, pogaduchy i czas na fajke hmmm ja tego tak niepostrzegam... my obserwowalismy nasze szczeniaki, ich zachowania, reakcje, mozna porozmawiac z treserem o swoich problemach ze szczenieciem, zawsze na poczatku zajec- jak przychodza nowe osoby do grupy sa omawiane podstawy "współzycia" pies- czlowiek, jak karcic, jak nagradzac... szkolenie oparte na pozytywnym warunkowaniu i nagradzaniu... w
-
[quote name='Berek']Katica, no właśnie z tym czytaniem ze zrozumieniem to są, jak widać, duże problemy. BTW bardzo starałam się zacytowac wypowiedź dotyczącą psich przedszkoli tak, aby nie było w niej wypowiedzi "personalnych". Chodzilo o pokazanie pewnego stylu myślenia o sprawie, dość (niestety) powszechnego wśród włascicieli psów. A wszak nie dokonano w owej wypowiedzi zmian przeinaczających jej sens, na litość boską - jedynie usunięto nazwy psich przedszkoli! Więc o co się teraz złościć- o wypowiedź zacytowaną "po literkach"??? :lol: :evil_lol: Generalnie dość smętne jest kiedy ludzie z uporem NIE CHCĄ się uczyć, dowiadywać czegoś nowego. Zdecydowanie łatwiej uznać że ktoś kto nas o czymś chce poinformować przesadza, histeryzuje itd. Wolna wola. :p[/quote] ja nie napisałam ze przeinaczyłas... ale ze nie zrozumiałas i nadinterpretowałas... ale skonczmy juz tą dywagacje... bo widze ze temat przerodzil sie w dyskusje o szkoleniach a mialo byc o psich przedszkolach... fajnie ze wprowadzacie nowe metody z zagranicy i rozwija sie mysl szkoleniowa, ale chyba przyznacie z reka na sercu ( ktore ból moze złamac) ze niestety procent szkół z takimi metodami jest znikomy i jeszcze długo bedzie zapewne. a psy ktore wychodza z takich przedszkoli "tradycyjnych"- choc nie w historycznym tego słowa znaczeniu-nie sa zepsute i daja sie normalnie układac wiec robienie z tych szkół zła koniecznego jest poprostu nie w porzadku... takie moje zdanie... i powtórze ... ja nie wypowiadam sie na temat przedszkola w ktorym jest agresja= zarowno na lini zwierze zwierze jak i jakiejkolwiek innej, to ze moze niefortunnie ujełam to w słowo pisane nie jest powodem do "ataku" w takiej formie... a moze raczej do dyskusji w która na szczescie przeszedł ten temat...
-
[quote name='LALUNA']Czy tak samo byś puściła dorosłego samca tej rasy, albo amstafa w grupe dorosłych samców? Znajoma ma dosć duża hodowle amstafów. Nie chodziła z nimi na przedszkole. Ale jej suki były kochane, lagodne i bardzo przyjazne do psów. Druga miała trzy bulterierki suki, nawet nie potrafiły się gryżć z innymi sukami. Ale ma też samca Tosa Inu i nie mogłaby go puscić do innych samców. Jest mała różnica miedzy suką a samcem. I jezeli chodzi o wypowiedz Berka wszyscy ją dobrze zrozumieli. Natomiast kiedy ja napisałam ze psa można puszczac do zabaw z innym psem z tym ze do przemyslanych i pod kontrola aby pasowało to obydwu psom. Ty ta wypowiedz zrozumiałas ze radze trzymać psa w izolacji domowej. Wiec chyba nie Berek ma kłopoty ze zrozumieniem wypowiedzi. Marta o tej sytiuacji z psem tak napisała Nie chce rozstrzasać dlaczego tak sie stało a nie inaczej. Chce tylko zwrócić uwage na bardzo wazną rzecz. Ludzie patrzac z boku odczytali to zachowanie jako forme dominacji. Potem ta domiacja przeszła w agresje tak szybko ze nikt nie zdażył zareagowac. Kiedy pies dominuje jest kilka scenariuszy. Drugi pies ulega, dominant odpuszcza. Drugi pies niepokazuje wystarczajacej uległosci, albo chce podjac walke rozpoczyna się agresja. Albo u jednego albo u jednego i u drugiego. Drugi pies ulega, jednak pierwszy nie odpuszcza. W wiekszosci przypadków kły są blizej drugiego psa, niż człowiek który moze źle odczytać intencje psów, lub zwyczajnie nie dobiec. Pozwolenie psom na domiacje jest bardzo ryzykowana rzecza. Szczególnie gdy w gre wchodza czyjes psy. I powtórze po raz trzeci pytanie na które nie dostałam odpowiedzi. Do jakiego stopnia potwierdzonego egzaminem wyszkoliłas swoje psy?[/quote] pt zdałyśmy- jagdeterierka na bdb 186 pkt o ile dobrze pamietam, bulterierka na ocene dobrą- 177 pkt. pitbulka ma dobiero 8 miesiecy wiec narazie po psim przedszkolu pracuje z nią sama- ale od jesieni planuje pt... i ja wcale nie uwazam ze nalezy pozwalac psom na dominacje ale tez w naszej szkole nikt na cos takiego nie pozwalał ale uwazam ze nie mozna z gory zakladac iz turlające sie psy chca sobie zrobic krzywde... co do samcow- nie wiem nie ukladałam samca... a do tych dwóch podpunktow ktory byly pogrubione to akurat sie zgadzam- poprostu nie doczytalam. Aczkolwiek osobiscie sądze ze troszke wiecej swobody pod kontrolą psiakom napewno nie zaszkodzi...
-
[quote name='Berek']Dorota, no cóż, jeśli na każdym spacerze przechodzi się tego typu "zabawy" :razz: (znam z autopsji, znaaam... kazdy pewnie zna) to zdawałoby się, że w psim przedszkolu należy szukać tego, czego szukałaś i Ty - wiedzy, porady, a przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa dla szczeniaka. A tego tam nie ma. Powiem szczerze, chyba nie znam przedszkola które mogę polecić. :razz: Tak na 100%. Bo są takie gorsze, najgorsze i... średniawe. :lol: Co gorsza, właściciele do ktorych dociera że coś nie jest w porządku to... perełki. Większość wypowiada się tak, jak jedna z naszych forumowiczek (nazwy przedszkoli usuwam żeby nie było na konkretnych przykładach): "Z moja suką - 8 miesieczny Pitbull Terier, chodziłam na psie przedszkole do "przedszkola X" i do "przedszkola Y". Uważam ze zdecydowanie skuteczniejsze metody mają w "przedszkolu Y" ... a to co podali moi poprzednicy o wpuszczeniu psa w sfore niech sobie radzi uwazam akurat za b. dobra sprawe. Moja byla straszna bohaterką w "przedszkolu X", na szczescie widząc co prowadzący zajecia robił z innymi psami ktore objawiały dominacje- przeniosłam sie szybciutko do "przedszkola Y" . A wyglądało to tak ze psy nie mialy wogole szans na ustalenie miedzy sobą hierarhii, przy najmniejszych szamotaniach (mowie tu o niegroznym powarkiwaniu i turlaniu- bo cóz moga sobie zrobic 3-4 miesieczne szczeniaki) byly rozdzielane i uwiazywane. W "przedszkolu Y" takie sprawy psy rozwiazywaly same- i chodząc tam 4 miesiące nie zdarzył sie żaden wypadek... ". Super. Nasze psy mogą tłamsić do woli, a jak są słabsze i są tłamszone to wlaśnie tak jest dobrze, bo "się hartują" czy jak? A jedynym kryterium tego, czy zajęcia sa dobrze prowadzone, czy nie, jest.... fakt że nikt tam nikogo nie pogryzł albo zagryzł??? No grozą wieje.[/quote] naprawde mam wrażenie ze nie umiesz czytac ze zrozumieniem.... przykre... kompletnie nie zrozumiałas tego co chciałam przekazac. Nie chodzi mi o to ze psy sie hartuja w psim przedszkolu- KOBIETO NAPRAWDE PRZECZYTAJ TO CO JEST NAPISANE A NIE NADINTERPRETUJESZ SLOWA- dla przykładu podałam moja suke- a chyba srednio zorietentowany w kynologii czlowiek wie czym sie charakteryzuje rasa apbt, bo uwazam ze dzieki zajeciom w psim przedszkolu potrafi funkcjonowac w psim srodowisku bez objaw agresji... nie stara sie zdominowac kazdego napotkanego psa, nie atakuje ani nie zaczepia malych piesków, nie reaguje z agresja na duze... a uwierz mi ze w tej rasie takie zachowania sa "naturalne" niestety... i uważam ze własnie bardzo dobrze jej to zrobilo ze od małego miala kontakt z roznym typem psów- bo gdyby wg waszej teori miała kontakt tylko z np bullowatymi- ktorych zabawy sa dosc agresywne- mysle ze jej charakter rozwijałby sie zdecydowanie inaczej... jesli nadal szukasz tylko słowek aby ośmieszyc moja wypowiedz i nie dopuszczasz innego zdania to przykro mi ze taki autorytet funkcjonuje na takim poziomie....
-
z waszych wypowiedzi wynika ze najlepiej zamknąc psa w domu, zeby przypadkiem szczeniak nie miał kontaktu z innymi szczeniakami bo sie może zadrapac... i jedynie kontakt z czlowiekem... moze nie to macie na myśli ale tak można to odczytac ja tak czy inaczej uważam ze psie przedszkole to kapitalna sprawa dla rozwijania psychiki malucha... i o tym mnie przekonują moje psy... i psy znajomych którzy równiez uczęszczali do tego samego- zresztą- przedszkola co ja... poprostu jestem bardzo zadowolona...
-
pozatym cytat o amstafce... hmmm o ile pamietam to byla to amstafka z rakiem mozgu i agresywnie zachowywała sie pod koniec swojej choroby... wiec niestety nie mozna tu mówic o jakimś standardzie... zapewne nie powinna sie była tam znalezc, ale byl to pies pracujący i własciwie takie zachowania zaczeły sie u niej wówczas pojawiac po zdiagnozowaniu została odsunieta od pracy... łatwo wydac opinie bez poznania przyczyny...
-
wiecie co... mam wrażenie że miałyście doczynienia z jakimiś naprawde drastycznymi przedszkolami... ale to co piszecie o odciąganiu psów za tylne nogi to są jakieś skrajne przypadki które zdażają sie zapewne przy juz starszych psach... z tego co ja zaobserwowałam na zajęciach to własnie psiaki świetnie nawiązują układy między sobą- wspólnie zwiedzają nowe tereny, ganiają za piłką, kijem itd... a to ze dochodzi czasami do małych kłótni ... matko jedyna... nie dramatyzujcie to są psy!!! One sie tam tez uczą tego jak jeden i drugi reagują na pewne sytuacje.... dla przykładu moja suka i jej siostra- 8 miesieczne pitbullki ... moja od 3 miesiąca socjalizowana i w kontakcie zarówno z innymi bullowatymi jak rasami od - westhighland terrier po owczarek środkowo azjatycki... nie przejawia żadnej agresji w stosunku do innych psów...jej siostra od małego tylko i wyłacznie w towarzystwie pobratymców - atakuje psa/suke ktory podejdzie do niej blizej niz 2-3 metry... wnioski nasuwają sie same... zapewne rozwiązaniem idealnym byłoby gdyby moznabylo dopasowac psiaki w przedszkolu pod wzgledem wieku i wielkosci- i co do tego pierwszego to w naszym przedszkolu akurat wszystkie psiaki byly w podobnym wieku- gdy dochodzily mlodsze mialy swoja grupe... i nie wiem jakie wy odwiedziliscie przedszkola ale u nas z reguly psy same jakoś odnajdywaly towarzystwo gabarytowo im pasujące... ja rozumiem ze blondynka ma złe przejscia... ale szeregi dobrze ułozonych psów i odpowiednie zscojalizowanych są dla mnie dużo większym miernikiem niz jeden nieszczesliwy wypadek... moze nie jeden ale zapewne i tak w mniejszosci ... Wg mnie na przedszkolu pies przede wszystkim uczy sie obcowania z innymi psami, własciciel uczy sie co "mówi" jego pies, jak postępowac aby dobrze ze sobą współpracowac, oczywiscie wpajane są pierwsze zasady posłuszenstwa...które pozniej mogą posłuzyc jako rewelacyjny podkład pod wszelakie szkolenia typu pt, ipo itp, ale dla tak młodego psiaka niewątpliwe najważniejszym elementem najlepiej kształtującym jego psychike jest także [B][U]odpowiedni!!!!![/U][/B] kontakt ze swoimi rówiesnikami- tak aby pozniej nie bał sie wejsc w inna grupe psów, nie reagował strachem na np wieksze od siebie psy- ktory moze sie przełożyc na agresje... nie wiem co was tak w tych metodach oburza...
-
prosze czytac ze zrozumieniem- gdzie napisałam ze w psich przedszkolach panuje samowolka??? wrecz przeciwnie- szczenieta sa pod nadzorem tresera, włascicieli i bawią sie w najlepsze- ja nie widziałam ani razu agresji... wyszkoliłam sama 4 suki, a dwoma psami chodziłam łącznie do 4 róznych przedszkoli... nie jest to moze strasznie duza liczba ale jak na młodego człowieka tez nie mała... nie zgodze sie ze psy uczą sie w ten sposób agresji... ponawiam... ich zachowania sa kontrolowane- gdy pojawi sie jedno warkniecie oznaczające agresje sytuacja miedzy szczylkami jest łagodzona... zabawa przerywana- uważam ze to świetny sposób aby psiak nauczył do ktorego momentu moze sie posunąc w zabawie- i JEST TO RYGORYSTYCZNIE PRZESTRZEGANE. Sama jestem włascicielką pitbulki- wczesniej była bulterierska i jagdterierka, i cane corso (którego szkoliłam dla znajomych) ... i wszystkie te psiaki przeszły szkolenie w psim przedszkolu... z tego co zapewne każdy z nas wie są to rasy ( oprócz jagdteriera) z natury agresywne i zadne z nich nigdy nie zaatakowało osobnika swojego gatunku, uwazam ze tez dzięki wczesnej socjalizacji z innymi psiakami. I nie wiem gdzie istnieją psie przedszkola w których popiera sie psią samowolkę- bo od zabawy w ktorej psiaki same sie docierają do samowolki jest jeszcze długaaaa droga... Przeciez młody psiak musi miec okazje wyszalec sie z rówiesnikami- to od siebie psy ucza sie bardzo wiele, czlowiek je tylko układa tak aby łatwiej nam sie ze sobą żyło... A co do wypowiedzi o genach to zgadzam sie w zupelnosci i taki tez zamysl miała moja poprzednia ostatnia czesc wypowiedzi- chyba zle zrozumiana. Uwazam ze geny warunkują to jaki pies bedzie- aczkolwiek odpowiednim prowadzeniem, wczesną socjalizacją, i szkoleniem mozna baaardzo wiele osiągnąc
-
[quote name='LALUNA']Przyznam ze dla mnie tez jest to szokiem. Szczeniaki róznych ras, z róznych stad i aby same miały sie ustawiać? :shake: Przedszkole ma nauczyc psa przede wszystkim prawidłowych relacji z włascicielem, wspólnych zabaw, nauczenie pierwszych komend. Czy puszczac na zywioł? Napewno nie bo narazamy psy na urazy a w dodatku uczymy ze ma sam dochodzic swoich praw w hierachi stada. Tylko ze pies w stadzie ludzkim ma byc na końcu w hierachi i napewno nie moze sam decydować aby ustawiac sie i dochodzić swoich praw. Pozatym cały czas dazymy aby nauczyc psa ze zabawa jest najlepsza z własnym właścicielem a obce psy nalezy nauczyc sie ignorować. Bo kiedy pies dorosta to juz nie ma taryfy ulgowej i wiekszosc psów bedzie go traktować jak obce stado. Czy zatem puszczać psy aby sie razem bawiły. Owszem ale trzeba zachować szereg warunkow bezpieczeńśtwa. Zabawy musza byc pod pełna kontrola człowieka, nalezy dobierać psy wiekiem, temperamentem i wielkoscia, unikac duzych grup bo wtedy nie ma kontroli na psami i kazde spuszczenie do zabawy psa musi wymagc zgody obydwu własciceli. Jezeli któys ze szczeniaków nie wykazuje ochoty do zabawy, jest przestraszony ta sytuacja natychmiast trzeba przerwac. Ale głównym celem przedszkola jest przede wszystkim nauczenie wiezi psa z człowiekiem. Berek a mozesz napisac o czym był ten artykuł?[/quote] niestety nie moge sie z tobą zgodzic... nie wiem czy byłas kiedys na szkoleniu dla szczeniąt, ale z twojej wypowiedzi wynika ze nie bardzo... otóz szkolenie jest podzielone na kilka czesci- np zajecia trwaja 2 godziny- 20 min pies własciciel- 20 pies- psy, i tak naprawde to największą częśc roboty psiury wykonują własnie w trakcie tej czesci gdy maja tzw czas dla siebie... nawiązywanie relacji pies- własciciel równiez ma miejsce na szkoleniu- sa kontakty z róznymi psami- malymi, duzymi, dorosłymi, z dziecmi, starszymi ludzmi, rowerzystami, rolerami, itp itd, wiec jest naprawde PEŁNA SOCJALIZACJA. Na kazdym przedszkolu - w kazdej szkole- psy sie bawią w grupie- i małe i duze- ale uwierz mi najczęsciej odpowiednio dobieraja sie same. Oczywiscie wszystko jest pod okiem włascicieli i instruktora- i gdy ktoreś szczenie przekroczy granice jest natychmiastowa reakcja... wiec nigdy nie jest tak ze patrzy sie spokojnie jak pies zamecza psa... pozatym nawet takich sytuacji nie ma!!! a co do ustalania hierarchi- owszem w domowym stadzie pies jest najnizej- ale w psim- to juz indywidualna cecha kazdego psa i nie mozemy w to ingerowac... my odpowiednim szkoleniem warunkujemy pewne psie reakcje, i wlasnie tym ze psiak od najmłodszych "lat" ma kontakt z kazdego rodzaju psami- uczy go budowac odpowiednie relacje. A to ze szczenie na 1 zajeciach jest przeważnie wystraszone- no coz czlowiek gdy wchodzi do nowej grupy tez jest lekko zestresowany bardzo czesto... ale w 99% przypadków aklimatyzuje sie bardzo szybko- i tu jest podobnie. Widziałam bardzo przerażone maluchy, ktore po 30 minutach szalały z całą resztą...
-
ja powiem tak. Sama zajmuje sie od pewnego czasu tematyką szkolenia psiaków. Z moja suką - 8 miesieczny Pitbull Terier, chodziłam na psie przedszkole do APortu i do Artemisa. Uważam ze zdecydowanie skuteczniejsze metody mają w Artemisie... a to co podali moi poprzednicy o wpuszczeniu psa w sfore niech sobie radzi uwazam akurat za b. dobra sprawe. Moja byla straszna bohaterką w Aporcie, na szczescie widząc co prowadzący zajecia robił z innymi psami ktore objawiały dominacje- przeniosłam sie szybciutko do Artemisa. A wyglądało to tak ze psy nie mialy wogole szans na ustalenie miedzy sobą hierarhi, przy najmniejszych szamotaniach (mowie tu o niegroznym powarkiwaniu i turlaniu- bo cóz moga sobie zrobic 3-4 miesieczne szczeniaki) byly rozdzielane i uwiazywane. W artemisie takie sprawy psy rozwiazywaly same- i chodząc tam 4 miesiące nie zdarzył sie żaden wypadek... ten musiał byc poprostu nieszczesliwym zbiegiem okolicznosci... Nawet moja suka nauczyła sie pozytywnych stosunków z pieskami mniejszymi i wiekszymi od siebie, i tylko w jednej sytuacji została odciągnieta- ale wtedy juz naprawde przesadziła i z uporem maniaka próbowała zmusic 3 razy mniejsza od siebie kolezanke do zabawy. Ale nie było krzyków, ciagania, spokojne złapanie psa i odstawienie go od grupy ... Ja polecam wszystkim tą szkołe i na jesien planuje iśc na szkolenie PT... a błoto hmmm to akurat nie jest powod zeby rezygnowac ze szkolenia w jednej z najlepszych szkół we wrocławiu. Aczkolwiek mam jeden maly zarzut... psy ras trudnych- do tego z trudnym charakterem, wymagaja duzo duuuuzo pracy własnej ja to troszke zaniedbałam i widze małe uchybienia nad ktorymi pracujemy,....