-
Posts
7053 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shanti
-
52kg szczęścia. Zatuczona Bunia labradorka ma dom Hura
shanti replied to monika55's topic in Już w nowym domu
26 grudnia zrobiłam przelew z bazarku dla Buni. Pieniądze doszły? -
Troszkę później nadrobię zaległości. Jestem stuknięta. Norka-wredziolka u mnie w domu. Nie mogłam jej tam zostawić, bo znowu mam dwa dni wolne. Wykąpię, odkarmię zanim nie pójdzie na sterylkę.
-
Doberman wyrwany z mordowni zostaje na zawsze w DT.
shanti replied to monika55's topic in Już w nowym domu
To świetnie że dotarła :lol: Smacznego Borysku. -
Misiu :loveu: Wszystkie te duże, kudłate takie się okazują :lol:
-
Doberman wyrwany z mordowni zostaje na zawsze w DT.
shanti replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Na stronie Krakwetu status zamówienia brzmi "wysłane", więc jest szansa że lada chwila karma dotrze. -
Jestem Nala...mój pan już mnie nie chce...A Ty?
shanti replied to shanti's topic in Już w nowym domu
Po sterylce, gotowa do adopcji. Tylko domu brak:shake: -
Hrabciowa mina mówi wszystko :lol:
-
Nareszcie. :lol: Po pudelka raczej nikt się nie upomni. Tak mówimy "pudelek", ale czy gdzieś pisałam że to sunia? Jutro będzie na jasnecie. Nie chcę zapeszać, ale chyba kroi się domek dla małej paskudy jorczkowatej. Kciuki, oby państwo nie zrezygnowali. Reklamowałam jak mogłam, nawet kosztem moich pogryzionych paluchów. Nie pomogła mi franca jedna :evil_lol: Żartuję, myślę że zrobiłyśmy dobre wrażenie. ;)
-
Ciotki, przystopujcie. Młode, zdrowe psy, szczególnie w typie rasy nie pójdą na żaden tymczas. Jamnior, malamutka, chuda haszczka itp. Zawsze takie psy szły od nas do DS i tak pozostanie. Na tymczas i to sprawdzony dajemy tylko psy w największej potrzebie. [B]Pilnej pomocy potrzebuje jedno szczeniątko od haszczki. Ma wadę oczu. Jeśli dobrze zrozumiałam, sierść wchodzi mu do oczu, podrażnia rogówkę i to trzeba operować. Najgorsze że maleństwo jest za młode na operację a rogówka już wykazuje jakieś zmiany. Jest ryzyko że będzie niewidome. Impas i nie mam pomysłu jak z tego wyjść. Tu jest pole do popisu dla jakiejś fundacji. Może jakiś dobry okulista... cholera, nie wiem. Maleństwo cierpi.[/B] Mamuśka przytyła 3 kilo. Waży 14, co i tak jest dramatem. Kupy się normalizują. Od jutra przez trzy dni ponownie ją z małymi odrobaczamy. Jeszcze robią glizdami :shake: Moja Didi, biedactwo :-( Niestety mamy jedną ofiarę sylwestrowych wystrzałów. Jeden starszy pies najprawdopodobniej ze strachu dostał wylewu. Niestety nie dało się go uratować. :shake: Malamutka przywiązana pod schroniskiem. Młoda, około dwuletnia. Pudelek wywalony z auta na bielskich blachach na Bożej Górze. Wystraszony, na poczatku gryzł, już jest lepiej. Zaniedbany, że pożal sie Boże :angryy:
-
52kg szczęścia. Zatuczona Bunia labradorka ma dom Hura
shanti replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Bunia była odrobaczona zaraz po przyjęciu, ale zawsze mówię że po wyjściu trzeba psa ponownie odrobaczyć. Tu niestety jest rotacja psów ogromna, że nie wspomnę o dzikich kotach wałęsających się po schronisku i załatwiających się gdzie popadnie. Psy wychodzą na spacery i zawsze jest ryzyko że mają kontakt z takimi zarażonymi odchodami. -
Doberman wyrwany z mordowni zostaje na zawsze w DT.
shanti replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Dopiero teraz przeczytałam Pw. Dzwoniłam, ale Pusiu nie odebrałaś. Zadzwonię jutro, bo wyciszam telefon, idę spać, wstaje o 1.00. Niestety zaczęło się znowu wariackie życie :roll: Niestety, od świąt kurierzy mają straszne opóźnienia. Uprzedzałam że dotrze po nowym roku. Taką dostałam informację przy zamówieniu karmy w Krakwecie. -
A co z kaską na transport Maciusia? Na coś to trzeba przeznaczyć. Mamy w schronisku 11 kilową haszczkę z trójką maluszków. Muszą być karmione Royal Canin Junior, bo to również szkieleciki pokryte puszkiem a mama nie ma mleka. Jej także przydała by się dobra karma, najlepiej ta sama co maluchom, tak twierdzi wet. Co Wy na to?
-
Podobno Argo adoptowany...:crazyeye: Upiję się z radości, naprawdę, bo ten pies spędzał mi sen z powiek. Jeszcze Misiu pojedzie do domku i była by pełnia szczęścia, gdyby nie reszta która siedzi dalej.
-
52kg szczęścia. Zatuczona Bunia labradorka ma dom Hura
shanti replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Dziękuję za DT dla Buni, ale Ciotki trochę wyrozumiałości. Każdy ma urlop i gdzieś wyjeżdża, ja też, więc nie róbcie takiego rabanu jakbym sobie chciała te pieniądze przywłaszczyć. :roll: Cały rok żyję schroniskiem i psami, kilka świątecznych dni bez psów i dogo chyba mi się należy? Kasa przelana. Karmy Buniowej zostało ze trzy kilo, ktoś kto odbierał ją upomniał się o tą resztę? Pewnie by dali, wystarczyło przypomnieć. Ja i Sylwek mamy urlop, Grzesiek sam, nie wie w co łapy włożyć, mogło mu się zapomnieć. Mogę ją wysłać, podajcie adres. -
[quote name='MartynaP']trafiłam z watku mikropsiakow można cos wiecej o tej suni? jak sie zachowuje? w jakim moze byc wieku? jaki jest jej stan zdrowia? dawno trafiła do schronu?[/QUOTE] Jeszcze na kwarantannie. Na dniach będzie szczepiona, po 2 tygodniach sterylka. Około 5 lat, na oko, bo niestety gryzie i ciężko ją obejrzeć. Fizycznie nic jej nie jest, psychicznie - kiepsko. Wystraszona, zestresowana, trudno coś o niej powiedzieć, na razie nie życzy sobie kontaktu. Psów nowych - mnóstwo. Jest chuda jak śmierć haszczka z trójką maluszków. Obiło mi się o uszy że ważyła 11 kilo. Nie ma mleka, szczęście że maluchy wsuwają namoczonego royalka. Mają około 3 tygodnie. Kosteczki pokryte puszkiem :shake: K... zabiłabym tego co do tego doprowadził :angryy:
-
Buziaki maleńka :loveu: Moniko dziękuję :lol:
-
[quote name='szafra'][B]Shanti Fundacja Do Serca Przytul Psa z Myszkowa pyta czy ta sunia ma chipa: Być może ktoś szuka podobnego psa. [/B] [IMG]http://sphotos-g.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/16002_204272373042732_2022188365_n.jpg[/IMG][/QUOTE] Chipa nie miała, ale już odebrał właściciel. Ale mam zaległości. Ciotki, w grudniu z większością pytań do Grzesia, ja mam do końca roku urlop i niestety mnóstwo rzeczy do załatwienia. Nie będę na bieżąco:shake:
-
My grzejemy na full, ale niestety tylko do 15.00. Nie mam pomysłu co z Maćkiem :shake:
-
Takie wredziolki zazwyczaj potem są najbardziej kochanymi stworzeniami. Na razie bez skórzanych rękawiczek łap nie pcham, bo kłapie paszczą jak opętana. Najlepiej zawinąć w kocyk, wsadzić w ciepłe miejsce i dać spokój :evil_lol:
-
Nikt nie przyjechał :placz: I co teraz?
-
Kurde, brak czasu na wszystko, a tyle sie dzieje. Najgorsze że zaczęły się mrozy. Serce mnie boli że te biedne, krótkowłose na mrozie :placz: Nienawidzę zimy.