-
Posts
8971 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gusia0106
-
Może Matylda?
-
Takie wymioty po operacji i usunięciu śledziony są normalne, tym się nie martwcie. Powolutku strzykawką możesz mu wlewać do pyszczka małe ilości wody, może go to zachęci.
-
Wiki - moja miniaturowa miłość
gusia0106 replied to mala_czarna's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kurcze, myślałam o niej dziś rano. Choć nie pamiętałam, że to dziś.... -
Wręcz przeciwnie, po każdym wylewie jak najszybciej do kliniki bo pies po wylewie musi mieć natychmiast podane sterydy w zastrzyku.
-
Niestety wylewowi nie można zapobiec. Masz rację, że kolejny się pojawi prędzej czy później. Jak już będzie z sunią wszystko ok, możesz podawać jej leki poprawiające krążenie mózgowe. I w zasadzie to tyle. W przypadku każdego wylewu, również kolejnego, najważniejsze jest szybkie podanie właściwych leków i spokój. Trzymam kciuki, żeby Wasze psy szybko z tego wyszły. Aaaa, jeszcze jedno. Jedzenie i woda powinny być umieszczone na podwyższeniu. Albo jakiś podest albo specjalny stojak na miski - żeby nie musiały się schylać w trakcie jedzenia.
-
Tak, pomyśleliśmy o tym , dzięki za podpowiedź. Wczoraj znowu był sygnał z Andrysowa, że być może Marlej biega ze sforą psów. Wypatrzyły to jakieś dzieciaki i potem na bieżąco dawały znać gdzie ta sfora jest. Ale finalnie sfora okazala się szybsza i dzieciaki straciły ją z oczu zanim dojechała tam rodzina Piotrka. Na pomoc też ruszyli znajomi Myszy - tropiciele pierwsza klasa jak się okazało ;) Sforę odnaleźli i nawet były w niej dwa owczarki, ale Marleja nie było. Dziś o 7 rano dostałam sygnał z Bedonia Przykościelnego, że błąka się tam pies podobny do Marleja. Pani nie ma 100% pewności, bo pies owszem, ucho ma klapnięte ale jej zdaniem jest bardziej rudy niż na zdjęciach. Przez rok to on kolor sierści mógł zmienić milion razy... Pies jest płochy, unika ludzi, płoszy go nawet rower na drodze, nie reaguje na wołanie. Piotrek będzie patrolował to okolicę. Tam trzeba jeździć od wschodu słońca. Wtedy bezdomniaki się budzą i wyruszają znaleźć coś do jedzenia.....
-
Ludzie, którzy go widzieli - czyli ta Pani, u której był pod bramą i ta Pani dzisiaj, mówią sami z siebie, że to na 100% on i że faktycznie jest bardzo charakterystyczny jak się go zobaczy - to ucho klapnięte i łapy do nieba... No oby. W ogóle dobrze, że jest odzew z ogłoszeń. W sobotę miałam telefon, że był widziany pod apteką, ale tu z kolei Pani nie miała pewności czy to on. Rodzina Piotrka od razu pojechała ale oczywiście już go nie było. W aptece zostawili namiar na siebie, jakby się pojawił panie aptekarki mają dzwonić. W niedzielę Pan mi wysłał zdjęcia psa, zauważył go przy jakimś pasażu w Łodzi, ale to nie był Marlej. W każdym razie ludzie zwracają uwagę, a to już coś.
-
[quote name='Ewa Marta']Bardzo, bardzo mocno trzymamy! Oby się odnalazł i co najważniejsze podszedł do Piotra! Bo może sie okazać, że jest w takiej fazie wycofania, że go nie pozna.[/QUOTE] Jeśli kogokolwiek ma poznać to chyba właśnie jego.... Ta Pani, która dzwoniła zaopatrzy się w parówki, rybę wędzoną itp i jakby się pojawił, będzie próbowała zwabić go na jedzenie.
-
Jest nadzieja! Przed chwilą dzwoniła do mnie Pani, że wczoraj go widziała. W Andrzejowie. Jest na 100% pewna, że to on. Biegł skrajem lasu, nie reagował na wołanie. To do niego podobne.... Jeśli by się pojawił znowu, dadzą znać. Piotrek Marlejowy bierze tydzień urlopu i jedzie go szukać. Nasza ponowna akcja przywróciła mu wiarę, że Marlej żyje i że może uda się go odnaleźć. Zwłaszcza, że telefon zaczął dzwonić. Nie mam pewności czy udałoby się go odnaleźć zaraz po ucieczce. Spędziłam z Piotrkiem cały dzień i wiem, że szukał go tak, jak i myśmy go szukali. Ludzie ze sklepów go kojarzyli, z kościoła. Wiedział gdzie są miejsca do przypięcia plakatów. Zrobił wtedy co mógł. Może jakbyśmy pojechali kupą wtedy to by coś zmieniło...a może nie. Trzymajcie kciuki, potrzebne nam są jak cholera.
-
[quote name='andzia69']to potrzebuję e-maila :)[/QUOTE] mówiłam, że nie myślę... [email]agnieszka.ozadowicz@gmail.com[/email] Mail od Piotrka: [FONT=Arial][SIZE=2]Cześć, [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]wtedy gdy gdy Marley zaginął wogóle o tym nie pomyśleliśmy, żeby dać Tobie znać, przepraszam Cię. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Przez pierwsze tygodnie byliśmy zaaferowani poszukiwaniami i jeżdżeniem między Warszawą a Łodzią, a później przygnębienie i smutek. I tak jakoś wyszło... Jeszcze raz Cię przepraszam.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Trochę mnie pocieszyłaś tym, ale faktycznie Marlej, to twardziel. Z Face-a nie korzystam.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Co do ogłoszeń, jeżeli masz możliwość darmowego wydrukowania, to odebrał bym gotowe. Ja w tej chwili nie mam takiej możliwości, ale papier mogę dostarczyć jak trzeba.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Świadkowie mówili, że Marley był bez szelek, a co do obroży, to nie umieli powiedzieć czy ją miał. Obawiam się, że też jej już nie ma.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Agnieszko, dzięki za wszystko! [/SIZE][/FONT]
-
Może Becia mieszka u kogoś szczęśliwie... Słuchajcie, na razie ogłosiłam na łódzkie, ale chyba dobrze by było puścić na całą Polskę, nie? Danusia napisała też tekst i tak poszło: [COLOR=#000000]Marlej to pies w typie owczarka niemieckiego. Jest bardzo charakterystyczny - ma długie łapy, długą sierść i klapnięte jedno ucho. Zaginął rok temu w Łodzi. Ostatni raz widziany był latem zeszłego roku w okolicach Łodzi Widzew. Ktokolwiek widział, kojarzy takiego psa, prosimy o informacje. Każdy ślad jest ważny. [/COLOR][COLOR=#000000]Marlej to pies- legenda. Pies, który udowodnił nam ludziom, jak ważna w życiu jest wola walki i siła przetrwania. W 2009 roku został zabrany ze schroniska w Swarzędzu. Był tam trzymany w piwnicy. Wytrwał w ciemnościach pół roku. Zdziczały, wynędzniały, chory, skazany na śmierć w męczarniach, wytrwał. Jego resocjalizacja i leczenie trwało ponad rok, krok po kroku Marlej stawał się psem, towarzyszem i przyjacielem człowieka. Znalazł dom, swoje miejsce na ziemi. Ale historia zatoczyła koło. Jego pan musiał wyjechać i Marlej uciekł….. . W 2009 roku pomagała ratować Marleja cała Polska. Teraz znowu prosimy o pomoc w odnalezieniu Marlejowi drogi do domu. Wierzymy, że żyje, że się odnajdzie i znowu do nas powróci, bo taki pies jak Marlej nie mógł zniknąć bez śladu.[/COLOR]
-
[quote name='malawaszka']no z Łodzi nie, ale nie wiadomo gdzie on mógł wywędrować a okoliczne gminy to już Wojtyszki albo te inne gówniane pseudo schrony :([/QUOTE] Ja tam im nie wierzę. Bo jak przywiozą im z Łodzi to mówią, że z Łodzi nie biorą i żeby zawieźli dalej? Ehhh Sporo profili łódzkich na FB udostępniło ogłoszenie, zaraz uderzam do portali.
-
Dobra, puszczam tak: [COLOR=#000000]ŁÓDŹ I OKOLICE- SZUKAMY ZAGINIONEGO PSA, MARLEJA. ZA INFORMACJĘ O MIEJSCU POBYTU PSA- WYSOKA NAGRODA. Marlej to pies w typie owczarka niemieckiego. Jest bardzo charakterystyczny - ma długie łapy, długą sierść i klapnięte jedno ucho. Zaginął rok temu w Łodzi ale mamy nadzieję, że uda nam się znaleźć ślad po nim. Ostatni raz widziany był latem zeszłego roku w okolicach Łodzi Widzew. To pies, który przeżył piekło, w domu tymczasowym wyszedł na prostą. Znalazł dom stały a pod nieobecność swoich ludzi, zaginął. Prosimy o informację: może ktoś go widział, kojarzy, może trafił do schroniska (były sprawdzane ale minęło sporo czasu). Bardzo chcemy się dowiedzieć, co się stało.Liczymy na to, że się znajdzie. Tel. 510 833 888 mail: XXXXX[/COLOR]