-
Posts
166 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Trejsi
-
Udało mi się skontaktować ze znajoma pani która chiała przygarnąć Koczo. Powiedziała, ze bardzo przestraszyła się reakcji psa w momencie kiedy chiała go podnieść i włożyć do wanny żeby go wykąpać- Koczo piszczał strasznie. Potwierdziła, że psiak musiał byc pobity poniewaz miał obrzęk przy lewej łapie i okolicy krtani. Zapewniła jedna, że jeżeli pies bedzie przebadany przez weta i wszystko okaże sie w porządku Koczo bedzie miał dom i w dodatku nie przy budzie ale w normalnym domku. Nie pozostaje mi nic innego jak łatwić transport, choc nie bedzie to łatwe i pojechać z nim do weterynarza. I jest jeszcze jeden problem. Pani która chce wziąśc na dwuletnią wnuczkę. Nie mam pojecia jak psiak zachowuje sie w stosunku do takich małych szkrabów.
-
RATUJCIE!!! Koczo nie widziałam nigdzie od wczoraj. Wracając przed chwilą do domu zauwazyłam, że leży na trawniku. Podeszłam, podniósł główkę i spojrzał z ogrmnym smutkiem w oczach i wystawił tulko brzuszek żeby go pogłaskać. Nie wstał jak zwykle...Dziewczynka która do mnie podeszła powiedziała, że jej mama wzieła go do domu,chiała wykąpać bo była jakas osoba chętna żeby zabrac Koczo. Niestety przy podnoszeniu Koczo ponoc strasznie piszczał, przestraszyła się że może ją ugryźć. Prawdopodobnie tez cięzko oddychał. Można wnioskowac, że ktoś musiał go nieźle skopać:placz: Pani niestety nie mogła go zatrzymac w domu ponieważ ma swojego boksera. WBarcinie nie ma dobrego weterynarza, do tych którzy sa nie ma co iść. A do najbliższego trzeba jechać ponad 10km. Ja na chwile obecna nie mam samochodu:placz: Nie wiem co robić jestem bezradna!!!
-
Super:multi: W takim razie jesli tylko będe pewna tej soboty dam Ci znać o której będę i czy wogóle będę i czy Tobie ta godzina pasuje czy nie-kwetsia dogadania. Przed chwia wróciłam z dworu. Wzięłam smycz i jedzonko, chiałam zobaczyc jak Koczo radzi sobie na smyczy ale niestety przystojniak znów poszedł na wieczorny spacerek po naszym "dużym" Barcinie;) Spróbuje jutro.
-
Cieżko określic ile ma lat...kompletnie się na tym nie znam. Jak się zachowuje w stosunku do ludzi...hmmm...podbiega jak się go zawoła, daje się głaskać, ale można zauważyć, że podchodzi z dystansem i lekką nieufnością jakby się troszkę bał. Widze jednak, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. Mam smycz i obroże po mojej kochanej suni. Przetestuje jak i czy wogóle chodzi na smyczy. Nie wiem czy dziś bo jak narazie gdzies powędrował nasz Koczowniczek:lol: A co do stacji PKP...Barcin takowej niestety już nie posiada:evil_lol: Wtedy byłoby duzo łatwiej z transportem.
-
Wróciłam właśnie ze sklepu... Koczo leży dziś na środku chodnika, spogdając smutnym i błagalnym wzrokiem na przechodzących ludzi:-( Jakby chciał powiedzieć: " Może Ty mnie weźmiesz? Zabierz mnie do domu!!! Czuje sie taki samotny i taki...niczyj. Zbliża się zima...nie chce tu zamarznać ani wpasc w ręce jakis łobuzów. W zamian za ciepły kącik i miseczke jedzenia oddam całe swoje psie serce..."
-
Żeby zrobić allegro piesek musiałby mieć jakiś adres tymczasowy. Czy to schronisko czy to DT. Mogłoby zdarzyc się tak, że ktoś przez allegro będzie chiał zaopiekować sie i zabrać pieskiem a on w tym czasie zniknie, pójdzie sobie gdzieś...bo o tym najgorszym staram sie nie myślec. Betbet wróci wieczorem z pracy. Wiem, że prosiła o pomoc kilka osób - dowiemy się czy z pozytywnym skutkiem. Jak nic nie wymodziła, postaramy sie dalej myslec co zrobić z tym małym blokowym koczownikiem.
-
Cztery małe, piekne szczeniaki znalazły domki!
Trejsi replied to Krysiam's topic in Już w nowym domu
Ale słodziaki:loveu: Jeden piekniejszy od drugiego:lol: -
Zaraz zejde zobaczyć co u Koczo. Zaniose mu trochę jedzonka:cool3: Koczo je bardzo łapczywie ale nie agresywnie. Cierpliwie czeka na każdy nastepny kęs. Jedzenie z ręki bierze bardzo ostrożnie jakby nie chciał przez przypadkiem zachaczyc dłoni ząbkami:) Bylam przed chwilą zobaczyc co u niego lecz przystojniak poszedł na wieczorny spacerek po mieście. Zauwazyłam że jest bardzo towarzyski w stopsunku do suczek. Widziałam go dziś w trakcie zabawy ze suczka mojej koleżanki i innej znajomej. Zachowywał się jak mały szczeniak.