Jump to content
Dogomania

Trejsi

Members
  • Posts

    166
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Trejsi

  1. Szczerze powiem, że jestem pełna obaw podróżą w autobusie. Z kierowcą to kwestia dogadania ale nie wiem jak inni pasażerowie:razz: No nie będe ściemniać, że Koczo zajeżdza perfumami bo tak nie jest. Pachnie psem który od dłuższego czasu nie był kapany. Ja z chęcią bym go wykąpała ale remont w domu na to nie pozwala. Ja sama mam z tym problemy hehe:)
  2. Jeżeli uda mi się załatwić transport to w poniedziałek Koczo pojedzie ze mna do Bydgoszczy na stancje. Tam postaram się go wykapać i wtedy przytelepałabym się z nim do schroniska. Jeśli nie bedzie transportu ja nie będe w stanie jechac ze swoimi torbami i z nim w autobusie. Wtedy dogladać go będzie moja mama która będzie mnie informowała co się z nim dzieje. Ja w czwartek wracam już do domu na weekend. W piatek mogłabym juz wtedy przyjechać z nim do Bydzi autobusem bez dodatkowych bagaży. Musiałby mnie jednak ktoś odebrac z Ronda Jagiellonów bo nie wiem czy trafie do schroniska.
  3. Dzękuje bardzo!!! Bo uwierz, los Koczo nie jest mi obojętny.
  4. Myśle, że Koczo bedzie tam musiał trafić. Wtedy łatwiej bedzie miec nad nim "kontrole" bo dziś nieźle musiałam się nabiegać i naszukac zeby zabrac go do weta. No ale najważniejsze, że się udało:lol:
  5. Jeszcze jedno!!! Przed sklepie mięsny, gdzie Koczo często przesiaduje przychodzi też kot. Pytałam pani ekspedientki jaki jest stosunek psiaka do kota. Okazuje się, że są bardzo zaprzyjaźnieni. Koczo nie zachowuje się w stosunku do niego agresywnie. Mysle, że to też dobra wiadomość dla kogoś kto ma w domu kota a byłby zainteresowany Koczem:lol:
  6. Dobrze bym się spisała gdyby Koczo miał już swój dom:placz: Niestety, niektóre rzeczy nie są ode mnie zależne i nie jestem ich w stanie przeskoczyć:-(
  7. Byłam z Koczo u weta!!! Załadowaliśmy go z sąsiadem do samochodu a on pierwsze co- do okna. Cała drogę tak przesiedział patrzac z zaciekawieniem na ruchomy świat za oknem. Nie stwarzał żadnych problemów. U weta trochę się buntował. Ale jak stwierdził weterynarz jest to strach, że ktoś może zrobić mu krzywde no i nowe otoczenie i obce zapachy. Koczo został przebadany i zaszczepipny przeciwko wściekliźnie. Wszytsko jest z nim w jak najlepszym porządku- tak stwierdził weterynarz. Pełna nadziei ze śpiącym wtulonym Koczusiem na kolanach wracałam do domu...niestety...radość nie trwała długo:-( Zadzwoniła do pani, która miała go zabrać...ona go już nie chce. Koczo znów trafił pod blok:placz: Koczo nadal szuka domku!!!
  8. Zarzucasz mi nieodpowiedzialność? Gdyby faktycznie tak było, spoglądałabym na Koczo jak wszyscy inni którzy przechodzą obok i tylko powtarzają: "Ale biedny piesek! Szkoda, żeby sie tak marnował, nieługo przecież zima". Ale mimo to nikt nie kiwnie palcem, nikt nie zaoferuje pomocy. To ja biegam dowiaduje się, załatwiam transporty, karmie, zaczepiam przypadkowych przechodniów szukając w nich potencjalnych włascicieli. Powiem ci szczerze,że uwagi takie jak Twoje strasznie zniechęcają do dalszego działania...
  9. Lorien, bardzo nieodpowiedzialne jest wyrzucenie psa z domu. Czyż nie? Ale skoro twiedzisz, że to nieodpowiedzialne to weź go chociaz na DT. Z chęcia dowiozę go do Bydgoszczy. Ja robie wszystko co mogę zrobić. Niestety psa nie mogę wziąść do domu mimo moich ogromnych chęci - niektóre rzeczą są dla mnie nie do przeskoczenia ale akurat w to nie mam obowiązku Cie wtajemniczać. A teraz odpowiem na Twoje pytanie. Jesli pani nie weźmie pieska, Koczo trafi do schroniska gdzie nadal bedziemy szukali mu nowego domku- aż do skutku. A z tego co wiem schronisko w Bydgosczy jest dobrym schroniskiem. Przynajmniej bedzie tam bezpieczny.
  10. Mam nadzieje, ze jutro Koczo nigdzie nie powedruje. Na 10 jestem umówiona z sąsiadem który zawiezie mnie do weta z psiakiem. Sobota to ostateczny termin zeby coś zdziałac bo w poniedziałek zaczynają się studia wiec co za tym idzie wyjazd z miasta. Łudze się, że jesli wizyta u weta minie pomyslnie pani zabierze Kocza do siebie zanim wyjade.
  11. Piesek nie ma DT, biega i nocuje pod blokami:-( Byla jedna pani która chciała go zabrać ale przestarszyła sie, ze w momencie kiedy chciała go podnieść i włożyc do wanny piesek zaczął piszczeć- prawdopodobnie był pobity bo miał puchnięta lewą łape i okolice krtani. Rozmawiałam z nią czy jeśli piesek będzie przebadany przez weta i okaże się że to nic poważnego czy bedzie chciała go zabrac do siebie. Pani odpowiedziała, ze tak. Ja jednak jestem pełna obaw poniewaz pani ma 2 letanią wnuczkę a ja nie wiem jak piesek który tak długo biega na wolności zareaguje na to, że ktos go obściskuje, a jak wiadomo takie zazwyczaj sa dzieci. Ja nie zauwazyłam z jego strony agresji ani w stosunku do dorosłych ani do innych psów. Widziałam też jak łasił się do troche starszych dzieci w wieku 8-10 lat. Jak juz pisałam przepieknie chodzi na smyczy.
  12. Zatem z ogromną niecierpliwościa czekamy na wieści...oby były dobre:lol:
  13. Koczo mozna raczej zaliczyć do małych piesków. Wydaje mi się, że jest odrobine wyzszy ale krótszy od jamnika. A gdyby okazało się, że to Bajbus...o matko chyba nic lepszego nie mogłoby go spotkać. A ja i Betbet oszalejemy chyba z radości:sweetCyb:
  14. Biegne kupić kaganiec, żeby bez żadnych obaw móc go zabrac do weta. Nie znam go na tyle, żeby móc wiedziec jak zareaguje na wizyte u pana doktora. Jest tylko jednen problem, Koczo wędruje po cały mieście i wracając przed chwila do domu nie było go nigdzie w okolicy. Jesli dzisiaj sie nie uda będę na niego polowała jutro od rana.
  15. Dziś nie wiem czy zdąże ale jutro napewno zabieram Koczo do weta. Załatwiłam transport ale oczywiście musze za niego zapłacic - koszta tego jestem w stanie pokryć. Nietety nie wiem ile wyniesie wizyta u i koszt leczenia o ile zajdzie taka potrzeba. Jesli kwota nie bedzie kosmiczna pokryje wszelkie koszty. A co do zaginionego psa. Faktycznie piesek może mieć ok. 7-8 lat choc nie wiem napewno bo nie jestem ekspertem w ocenianiu wieku zwierzą. Dziś jak tylko go zauważe zawołam tym imieniem które mi podałaś, czyli....BAJBUS!!! Ale przeżyłabym szok jesli okazałoby sie, że Koczo po 4 latach znalazł właściela!!!
  16. Podnosze...może ktoś Cie zauważy i zechce przygarnąć:cool3:
  17. Aaaa...udało mi się upolować Koczo!!! Szłam właśnie do sklepu a tak się składa, że od jakiegos czasu nosze smycz i obroże w torbie żeby dorwać tego Koczownika i sprawdzić jak radzi sobie na smyczy:lol: Koczo jest fenomenalny, chodzi na smyczy cudownie!!! Szedł obok, nie ciągnąc i spoglądając co chwile na mnie czy jestem:loveu: Zostawiłam go przy sklepie- nie szczekał ani nic z tych rzeczy. W nagrode dostał puszkę Chappi, która zjadł z wielkim apetytem!!!
  18. Widziałam jak bardzo pozytywnie reagował na synka tej znajomej z której suczką Koczo sie bawił. Ale nic więcej nie mogę powiedziec. Nie wiem jak Ty sobie poradzisz bez neta!!!
×
×
  • Create New...