-
Posts
166 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Trejsi
-
Abi zamieszkała w DT ;)) Wciąż leczona, ale wkońcu szczęśliwa ;)
Trejsi replied to Angel_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='virginia']Dla KOCZO:-([/quote] Przez tą całą sytuacje z Koczo przestałam wogóle tu zaglać....było mi zbyt trudno z tym wszytskim się pogodzić...obwiniałam cały czas siebie...ale cóż życie tocy sie dalej Ale dziekuje za to co zrobiłyście dla Abi...dziekuje... Mam nadzieje, że jej historia bedzie miała szcześliwe zakonćzenie... -
Szczęśliwe zakonczenie:loveu: Dobrze, że jemu sie udalo....:loveu::loveu::loveu:
-
Nawet nie wiecie jak się ciesze:multi::multi::multi:
-
Miałam taki sam przypadek...Niestety skończył się tragicznie:placz: Koczo oddałam do schroniska bo uwierzyłam, osobom które zapewniały, że tam bedzie miał dobrze, że tam nic mu nie grozi... Jedyne co go tam spotkało to śmierć:placz: Trzeba szukac mu domku!!!
-
Może została tak uspiona jak Koczo:placz: Boże...tylko nie to!!!! Nie mogli przecież uśpic psa rasowego... Chociaż nic nie jest w stanie mnie zdziwic...
-
Virginia...Pozwól, że przemilcze... Ostatnio życie nie było dla mnie łaskawe...jestem nim już zmęczona... i tylko świadomość, że jest taki mały psiak za którego jestem tak naprawde odpowiedzialna ( bo w koncu ja go "znalazła") dawało mi takiego napedu do działania. Widziałam, że musze mu jakos pomóc, że musze go stamtąd wyciągnąć. Nikt nawet nie zdaje sobie sprawy jak mi ciężko:placz::placz::placz: Pójde do schronu może i mnie uspią:-(
-
No fajnie, że wet do mnie zadzwonił. Bo bym się chyba bardzo zdziwiła gdybym pojechała w odwiedziny do Koczo w przyszłym tygodniu a Koczo juz by tam nie było. Szkoda, ze nie zadzwonił wczesniej...zanim postanowił go uspić:placz: to nie musiało się tak skończyć. Ani ja, nia martik b, ani zapewne Betbet ani Marola nie zostawiłybysmy go w takiej opresji!!! Tylko po co to kłamstwo, że Koczo był w stanie agonalnym??? Że cieżko chorował??? Że miał wycieki??? No ja byłam dzień przed jego uspieniem i nie wygladał na psa chorego!!! Wręcz przeciwnie!!!Wygladał jak pies który ze strachu walczy z innymi psami. Nie wyglądał na chorego!!! Trzeba było zadzwonic i poinformować, ze nie dajecie sobie z nim rady i chcecie uspić...dlaczego tego nikt nie zrobił;(
-
Nie mam słów na to co się stało:-( Siedze i wyje z cholernymi wyrzutami sumienia:placz::placz::placz: To ja zgotowałam mu ten los zawożąc go tam. Ale jak tu nie ulec skoro słyszało się tyle zapewnień, że będzie miał tam dobrze, że będzie miał specjalne względy...czego on miał tam nie mieć... Zadzwoniło do mnie weterynarz ze schroniska z wiadomością, że pies został dospiony bo niby był w agoni, że był bardzo chory!!! Pytam wiec kiedy został uśpiony??? A on, że teraz w środe!!! Przecież byłysmy w schronisku dzień wcześniej we wtorek. Koczo był cały i zdrowy!!!!!!!!! Heh...no ale skąd on mógł o tym wiedzieć... Dlaczego nikt nie zadzwnił wczesniej, nie poinformował o zamiarach...to nie musiało tak się skończyć:placz::placz::placz: Dlaczego wszystko się tak wali...całe życie...brak mi już sił:placz:
-
marti b...nie mam nowego komputerka, mam stary w domku z którego sobie teraz pisze:cool3: Te zdjęcia są wręcz przerażające:-( Tyle strachu w oczach Koczo, tyle agresji bym nawet powiedziała. Porównuje te zdjęcia, które zrobiłam kiedy Koczo był jeszcze na wolności z tymi co robiła martik b...:placz::placz::placz: To nie jest dobre miejsce dla niego!!! Z nim może byc coraz gorzej!!!
-
We wtorek byłam odwiedzić Koczo, ale Fify nie widziałam w żadnym boksie.
-
Przepraszam za moje milczenie, ale komputerek mi padł na stancji więc nie miałam mozliwości zeby cokolwiek napisać:-( Widze, ze martik b napisała już wszytsko co powinna napisać więc ja nie mam nic do dodania. Powiem tylko tyle, że strasznie martwi mnie jego zachowanie...co tu ukrywać- może mieć problem ze znalezieniem domu, bo w koncu pierwsze wrażenie jest ważne. Ludzie nie chcą agresywnych zwierząt, a takie wrażenie sprawia właśnie Koczo. Szczerze mówiąc...nie spodziewałam się tego po nim:placz: Przeciez był taki kochany!!! Marola może potwierdzić, że cała droge do schronu przesiedział mi na kolanach albo spał z głową połozoną na kolanie. Podgladał marole jak prowadzi...i gdyby mógł usiadłby za kierownicą...ech... Wszystko sie wali:placz::placz::placz:
-
Mopcia(Ostrów Maz.) wreszcie na swojej własnej kanapie!!!
Trejsi replied to ronja's topic in Już w nowym domu
O rany:placz: Mopciu trzymaj się dzielnie!!! -
Budujące jest to co piszesz:loveu:Ja jednak musze zobaczyć na własne oczy, że z nim wszystko w porządku. W gruncie rzeczy to ja najlepiej znałam jego charakter i zachowanie zanim trafił do schronu. O ile przez taki krótki czas można poznac psiaka, jednak to zawsze coś. Kurde...martwi mnie to, że jest taki złośliwy w stosunku do innych psiaków. Wcześniej, kiedy przebywał na wolności nie dało się tego zauważyć. Wręcz przeciwnie...był do każdego nastawiony przyjacielsko:-( Nie pozostaje mi nic innego jak poczekac do wtorku i iść w odwiedzinki do niego:lol:
-
[quote name='Betbet']trzeba mu porobic ogloszenia w roznych serwisach, ja sie tym zajme ale dopiero jak bede miala juz w domu internet. narazie to jest jedna wielka błakanina w poszukiwaniu hot-spotów w mieście. Koczo już ma porobione ogłoszenia. martik b się tym zajęła:lol: www.eoferty.com.pl/id51546.html www.kupiepsa.pl www.anonse.pl www.4lapy.pl www.kupsprzedaj.pl www.adopcje.org http://zwierzeta.pilne.net/