Jump to content
Dogomania

martasekret

Members
  • Posts

    2530
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by martasekret

  1. Łza się kręci w oku.....strasznie mi Jej żal! Ma przepiękne kropeczki na nochalku............ Za co...?! :(
  2. [quote name='Poker']Ja mam książeczkę zdrowia małej z adresem właścicielki i planuję jutro podjechać i popytać sąsiadów czy nie ma rodziny.Jeżeli chodzi o starszą panią , to o ile w ogóle wyjdzie ze szpitala, na pewno nie będzie w stanie opiekować się sunią. Nie sądzę , by pani była świadoma swojej sytuacji - wiek , utrata przytomności nie wróży niczego dobrego. Na spacerku postawiła ogonek i pomachała.Było sioo i koo. Jeść nie chciała,najwyżej trochę schudnie. Prowadzę ją obroży , szelkach i na 2.smyczach.Przy otwieraniu drzwi pilnujemy jak oka w głowie, bo już chciała czmychnąć.Pewnie chce szukać swojego domu. [B]Niestety nadal płacze.:-([/QUOTE] [/B] To musi być starszny widok...:( malutak nie rozumie, co się stało....dlaczego znalazła się w innym domu, z obcymi ludźmi....pewnie serduszko jej pęka....:( może ktoś z sąsiadów się zlituje...? albo okaże się, że ktoś z rodziny zgodzi się nią zająć....? chociaż...skoro do tej pory nikt nie zainteresował się losem suni....
  3. Biedne stworzenie.......:( Jest śliczny! Mam nadzieję, że wyliże się z tego...
  4. No więc tak: Pani nie dzwoniła, bo nie była jeszcze z nim u weta. Mówiła, że mąż na dniach powinien dostać wypłatę i wtedy pójdzie, bo teraz nie ma po prostu pieniędzy. A Adaś vel Bingo czuje się dobrze. Pani opowiadała, że jest bardzo mądry, nauczyła go dawać łapkę;) z uwagi na to, że popuszcza, zamykała go na noc w kuchni, ale ponoć tak strasznie wył i domagał się wpuszczenia na salony, że w końcu mu uległa. A potem, jak nachylila się nad nim i wytłumaczyła mu, co i jak ("nie możesz tutaj spać, bo masz problem"), on jakby wszystko zrozumiał i teraz noce spokojnie spędza w kuchni. Zaprzyjaźnił się z jakimś małym kociakiem i z nim śpi:) Pani Lidia twierdzi, że bardzo się do nich przywiązał. Wierzę jej...;) Powiedziała, że brak odzewu z jej strony znaczy, że wszystko jest ok. Umówiłyśmy się, że gdyby cokolwiek się działo, ma dać znać. No i obiecała zadzwonić po wizycie u weta. Czekamy zatem:)
  5. Pies, o którym było głośno na początku grudnia, dopiero kilka dni temu znalazł dom: [URL]http://gdansk.naszemiasto.pl/artykul/1188371,gdansk-pies-przywiazany-do-slupa-miedzy-torami-tramwajowymi,id,t.html[/URL] Wierzę w to, że i ta sunia chwyci kogoś za serce.....
  6. Dla wszystkich, którzy interesowali się losem suni: [URL]http://schroniskopromyk.pl/category/w-nowym-domu/[/URL] Myślę, że Jej tam dobrze....;)
  7. [quote name='Czorcik']aktywowałam dziś pakiet ogłoszeń dla Mundzi , linków nie będe przeklejała , mam je jakby co na prywatnym mailu, mam nadzieje , że komuś wpadnie w serce :)[/QUOTE] Super! Mam nadzieję, że dopisze jej szczęście!
  8. [quote name='agaga21']zawieźcie mu starą oponę, będzie miał na czym energię spalić.[/QUOTE] Dokładnie! jeden z naszych schroniskowych amstaffów nie rozstaje się z taką na spacerach ;)
  9. żaden z pracowników nie poda mi, wolontariuszowi, adresu tego faceta. W tym tkwi problem.
  10. umawiałyśmy się na telefon na początku tygodnia...P. Lidia miała iść do weta (jak się żegnałyśmy, to powiedziała, że pójdzie w pon-wt) i po tej wizycie do mnie zadzwonić. Mamy czwartek i cisza... wiesz, ostatnio umawiałam się z jedną babką, która zaadoptowała mojego podopiecznego, na telefon. Pytałam, czy mogę zadzwonić, wyraziła zgodę. Niestety nigdy nie odebrała ode mnie telefonu, tylko wyzwała od nawiedzonych wariatek....do tej pory nie wiem, jak pies się u niej zaklimatyzował...:( dlatego staram się nie dzwonić do ludzi zbyt często...ale dzisiaj nie wytrzymam i zadzwonię
  11. moge pomóc, ale tylko jednorazowo i to też niewiele....30 złotych
  12. tak sobie myślę.... patrzcie, jaki los czasem bywa przewrotny....jedne pieski tygodniami, miesiącami, a nawet latami czekają na dobry dom, inne od razu go znajdują i to w dodatku taki fajny jak ten, który trafił się Myszce...szkoda, że nie każda bieda ma takie szczęście...:(
  13. fajnie ;) będziemy myślami z sunieczką.
  14. dzięki za wskazówkę, dobrze wiedzieć.
  15. no właśnie nie...telefon milczy... nie chcę Pani Lidii nękać telefonami, bo wiem, że to ludzi zniechęca i potem nie chcą "współpracować", ale jutro chyba przedzwonię, bo zaczynam się trochę denerwować....
  16. czyli jednak trzy lata.............? :crazyeye: :shake:
  17. [quote name='filodendron']Obawiam się, że jeśli nic się z tym nie zrobi, to rzeczywiście w takiej sytuacji w grę wchodzą trzy lata - chyba po upływie takiego okresu nabywa się prawo własności przez tzw. "zasiedzenie". Trzeba by nakłonić właściciela, żeby pisemnie zrzekł się prawa własności do psa - tak byłoby najprościej. Przypuszczam, że można by go mu odebrać, bo tutaj w zasadzie w grę wchodzi porzucenie (skoro wie i się nie interesuje), ale to chyba trzeba by przeprowadzić na drodze sądowej. A schronisko, znając właściciela psa, nie może obciążyć go kosztami pobytu? Może to by go skłoniło do działania, np. do tego zrzeczenia się prawa własności.[/QUOTE] Zgadzam się z Tobą i popieram Twoje propozycje. Swoją drogą - te trzy lata, to trochę chory przepis.....przecież to szmat czasu! odnośnie sytuacji, opisanej przez bernardyn - strasznie bezczelne zachowanie pracowników schroniska! tak się nie robi.....można chyba mieć jedynie nadzieję, że pies w nowym domu ma się dobrze....a może schron skłamał, chcąc ukryć prawdziwy powód zniknięcia psa...?
  18. No to fajnie, czekamy na wieści i fotki! ;)
  19. obudził się w nim prawdziwy "ogier"! :cool3: mam nadzieję, że nie zwieje jakimś sposobem...
  20. ojej, w takim razie trzymam mocno kciuki za zdrowie Malutkiej!
  21. 14 dni to okres kwarantanny, która obowiązuje w większości schronisk...po tych dwóch tygodniach pies, o ile okaże się zdrowy, może zostać adoptowany np. przez osobę odwiedzającą schron. To trochę inna sytuacja.... w naszym schronie siedzi pies w typie husky, piękny, młody, proludzki, którego adopcja jest "zablokowana", ponieważ pies ma właściciela. Ten oczywiście nie interesuje się psem zupełnie. A Pani Elżbiecie, która próbuje odzyskać swojego psa, serdecznie współczuję....to jakaś patologia! A właściwie - czy w takiej sytuacji schron nie ma obowiązku skontaktować się z nowym właścicielem psa i powiadomić go, że znalazł się pierwotny właściciel...??? Nieco podobną sytuację mamy tu: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/220943-Proszę-o-pomoc-wolontariuszy-KRAKOWSKIEGO-SCHRONISKA-DLA-PSÓW.-dziwna-sytuacja"]http://www.dogomania.pl/threads/220943-Proszę-o-pomoc-wolontariuszy-KRAKOWSKIEGO-SCHRONISKA-DLA-PSÓW.-dziwna-sytuacja[/URL] Jeśli chodzi o przypadek tego starszego amstaffa - tu schron nie posiadał wiedzy na temat tego, że pies ma właściciela (dlatego tak ważne jest, aby wszczepiać psom chipy!!!), więc po odbyciu kwarantanny (albo i nie - jak twierdzi P. Ela) oddano go do adopcji. W przypadku przeze mnie opisywanym schron wie, że to, teoretycznie, nie jest pies bezpański i tu tkwi cały problem....
  22. Co u psiaka? Jakieś wieści..?
  23. co z proponowanym na fb domkiem...? zapadła jakaś decyzja...? biedny psiaczek....zimno...mokro...głodno...i ten ciężki łańcuch...:(
  24. amstaff...do pilnowania posesji...w kojcu...:( nie macie możliwości przeprowadzenia wizyty poadopcyjnej i namówienia faceta chociaż na sterylkę...? kasa jest.... przy okazji sprawdzicie, co to za ludzie i jakie sunia ma warunki... WIELKA szkoda, że tak wyszło...
×
×
  • Create New...