-
Posts
8141 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Glutofia
-
Magda a tego chłopaka Adopcje nie odebrały ze schronu????? Mieli go w weekend zabrać. Poślij mi fotki na maila założę wątek jeśli go nie zabiorą do poniedziałku ja po niego pojadę, na wątku nie będę pisac w jakim jest schronisku bo boję się wiesz czego ;) glutofia@poczta.fm Zapadła decyzja może niektórzy jej nie pochwalą ale...czekamy! Dzwoniła pani doktor w szoku!! Pies sika pęcherz zaczyna się obkurczać! Nie wiadomo czy to rak ale jedynym wyjściem jest doprowadzenie go do stanu w którym będzie się nadawał do operacji i wówczas po badaniach histopatologicznych wiedziec będziemy. Pies nie cierpi bardziej niz dotychczas skoro wczesniej zdecydowaliśmy się na podjęcie leczenia bądźmy konsekwentni. Zwariuję przez tą huśtawkę a wy wraz ze mną.. tam czy pies tak cierpi ze życ nie moze- nie - no to próbujemy przecież powoli ale jest coraz lepiej. Być moze nic z tego nie wyjdzie ale przynajmniej damy mu szansę Do biopsji potrzebne znieczulenie tego nerki nie wytrzymają
-
z deszczu pod rynnę czyli Busio szuka kanapy. Juz w nowym domu!!!
Glutofia replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
Jasne zostaw te ogłoszenia tak jak są jak ktoś będzie dzwonił zawsze mogę odesłac do dogów adopcji oni ciągle mają dogi.. a rokowania tego boroka w klinice nie są dobre -
no i zbyt wcześnie się cieszyłam...mam wieści z ostatniej chwili. Ściągnęliśmy jeszcze jednego specjalistę zebrali się tam wszyscy mądrzy czyli lekarze. Jest niedobrze. Po tym jak go nawodnili (kolejne badania zrobione) wyszła anemia i leukocytoza. Wcześniej on tą krew miał zagęszczoną i to był powód ze miał takie dobre wyniki. Pani doktor podejrzewa ze jest to nowotwór prostaty, ta brzydka narośl z boku- to od tego. Do jutra mamy podjąc decyzję... Płakać mi się chce nie jestem lekarzem ale skoro oni mówią zeby psa uśpić to nie będe z nimi polemizować. Nie da się stwierdzić napewno czy jest to nowotwór czy taki silny stan zapalny trzeba by zrobic biopsję a to też wiąże się z podaniem narkozy...poza tym wiemy jaka jest przyczyna niedowładu tej jednej łapy- to powiększone węzły chłonne... niech to cholera... Nie wiemy co robić...przeciwstawiac się wszystkim lekarzom i lczyć wbrew rozsądkowi czy uśpic i pozwolić by juz nie cierpiał.. wyć mi się chce..
-
z deszczu pod rynnę czyli Busio szuka kanapy. Juz w nowym domu!!!
Glutofia replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
Doga mamy tylko tego chorego. Chyba ze,,,można by dac ogłoszenie ze szukamy wsparcia i domu tymczasowego na terenie śląska tak by doszedł do siebie zanim pojedzie do osoby która chce go przyjąć (tam w sumie też tymczas ale moze być dożywotni nie śpieszy się) chyba ze znajdzie się stały dom jakimś cudem czasem ludzie chcą pomóc takim biedom. Chodzi o to ze trzeba będzie zabrać go z kliniki by w domowych pieleszach dochodził do siebie. Dobrze by był to dom bez schodów bo on nie wejdzie np na 2 piętro. Jednym słowem szukamy matki teresy do opieki nad psem NO i koniecznie numer konta bym podała, nie ma co się sumitować leczenie jest mocno kosztowne i adres na stronę. Jak myślicie dobrze kombinuję? Link do drugiego doga (mam nadzieje ze juz działają linki): [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=148963&page=12[/url] -
z deszczu pod rynnę czyli Busio szuka kanapy. Juz w nowym domu!!!
Glutofia replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
[SIZE=6][COLOR=Red]Busio w nowym domu!!!! [SIZE=2][COLOR=Black]W[/COLOR][COLOR=Black]racając od weta podjechaliśmy sprawdzić nowy domek. Jeszcze nie zdązyliśmy dobrze wejść i juz wiedzieliśmy ze to jest TEN dom.Wszyscy domownicy pobiegli do kuchni po miski staliśmy z małzonkiem mym jak zamurowani. Życie toczy się wokół psa. Rodzina świetna, ogromnie serdeczni ludzie od razu pokochali Busia z wzajemnością zresztą. Jak usłyszałam :.." a gdzie on śpi?? bo mamy wolną kanapę [B]ale nie wiemy czy będzie mu tam wygodnie..[/B]" wyrwało mnie z butów :) i tak się zastanawiam czy te tytuły wątków to jakoś telepatycznie mi nie przychodzą i ciotka Dobermanica pewnie miała rację. Busio będzie mieszkał w Sosnowcu niedaleko mnie, będziemy spotykac się na spacerkach. Naprawdę bardzo ale to bardzo fajny dom. Państwo mieli 15 letnią sunię która odeszła im tydzień temu za tęczowy most. W domu żałoba a teraz radość. Normalnie cała rodzina tacy sami wariaci jak my. Busiowi się trafiło. Matko jak oni się cieszyli z tego psa! A jak ja się cieszę!!:multi: Busio zachwycony- w centrum uwagi i wszyscy go przytulają a on kocha się przytulac obojętnie do kogo byle go miziali:evil_lol: i nie przestawali [/COLOR][/SIZE] [/COLOR][/SIZE] -
dziękujemy!!!! Ciocia Gosia dzisiaj była u naszego chłopaka, mówi ze wyraźnie czuje się lepiej i samodzielnie sikał. Ja wiem ze w schronisku sikał też, ale pani doktor mówiła by zwracać na to uwagę bo ważne zeby sam z siebie to robił więc chyba jest to dobry znak. Ciotka Gosia nie moze nadziwić się jego woli życia, to niesamowity pies.
-
Zrobili kolejne badania krwi. Mocznik spadł ze 150 do 80 Wyniki ogólnie ma bardzo dobre co też wszystkich niezmiernie dziwi. Pani doktor powiedziała ze największy problem będzie jeśli okaże sie ze mięsnie pęcherza są zwłóknione jeśli ten stan trwał bardzo długo. Na razie nie wiemy czy tak jest. No i problem jeszcze większy - prostata. Wielka do wycięcia, kto wie czy od niej się nie zaczęło.. Będą w niego ładowac co najlepsze kropłówki cały czas lecą jest jeszcze trochę odwodniony. Muszą go szybko doprowadzić do porządku odkarmić zeby nadawał się do operacji. Nie ma innej alternatywy..niestety. Pani doktor powiedziała ze operację prostaty należy traktować w kategorii ratowania życia... No i kombinują czym tu odrobaczyć robali full tak żeby mu nie zaszkodziło. Ale tak: pies wpiernicza te puszki aż mu się uszy trzęsą muszą mu ograniczać bo zjadłby cały świat. Ale z miski nie chce hrabiego karmi się widelcem!! Powolutku delikatnie ściąga arystokrata jeden i tylko patrzy czy jest jeszcze, mlaszcze przy tym i oblizuje się Dzisiaj dyżur przy naszym rekonwalescencie miała ciotka Aneta przywiozła chłopakowi materac fajny wysoki ,dermą obszyty, można go powycierać. Chłopak rozanielony jak się mościł jak kokosił dobrze mu było mięciutko i te dozie posapywania- bezcenne. My co prawda zostawiliśmy tam gąbkę i kocyk ale chyba wyrzucili bo zasikał. Dostał chłopak jeszcze zapas puszek, spacerek i mizianko a wczesniej rentgen.Mieli jeszcze dzisiaj późnym wieczorem robić ponownie usg. Na rentgenie nie widać zadnych nawet zadawnionych złamań urazów miednica ok nie wiadomo dlaczego nie staje na jedną noge moze przez prostatę..? On tą łapą tylko nieznacznie się podpiera albo ją ciągnie.W obrazie bocznym i na "żabę" nie widac niczego co powodowałoby taką niedyspozycję łapy. Leki do nas juz lecą, kubraczek bedzie leciał jutro bedzie dobrze- ja w to wierzę
-
No wiem..dziewczyny od szwajcarów juz mnie wyśmiały, ale pojęcia nie mam do której rasy mu blizej
-
To podaj, chociaz sądzę komu zależy na psie sam zadzwoni, widać nie zależy aż tak bardzo, wciskać na siłę też nie będę.
-
Nie wiem jak tu nie wierzyć w cuda?? Na tą partię leków znaleźliśmy (nieoceniona Mariola znalazła) sponsora. Kupią go Państwo którzy znaleźli Hebana.Więc na najbliższy miesiąc półtora mamy z głowy przynajmniej ten masakrycznie drogi lek. Chcę podziękować wszystkim którzy wpłacili cósik na konto dla chłopaka. Bardzo ale to bardzo dziękujemy za pomoc. Jak tylko dostaniemy fakturę z kliniki wkleję rozliczenie. Na chwilę obcecną pies cały czas tam siedzi a lekarze starają się mu pomóc. KOCHAM WAS!
-
Magda dzięki za podniesienie wątku dzięki temu idzę go w subskrybowanych tematach. Przeklejam moje wieści z molosów :) A ja własnie wróciłam od Hebana. Zażyczyłam sobie rozmawiać z szefem pomarudziłam i pozwolił mi na wszystko . Poszłam sobie do Hebanka zabrałam na spacer walnęliśmy kupę (twardą) powąchaliśmy ślady cieczki pokręciliśmy się, po czym Heban stwierdził ze zimno i wracamy. Heban zakumplował się z moją małżowiną i nawet wydawało mi się ze zadowolony był z odwiedzin. Z panią doktor nie rozmawiałam bo jej nie było ale zaczepialiśmy tam każdego i pozbieraliśmy informacje. Mocz nadal daleki od wzorca ale zdecydowanie juz lepszy i nie taki gęsty. Jądro juz zmniejszyło swą objętość więc najwyraźniej antybiotyk działa (to moje przypuszczenia). Nadal nie sika jak powinien ale zawiozłam lek który dzis doszedł.Ogólnie pies jakby żywszy, ponoć wpiernicza tą weterynaryjną karmę aż mu się uszy trzęsą. No i cewnikują go bo jak miał na stałe tak teraz rurka zaczęła mu przeszkadzać i sobie ją wyrywał. Cieszy mnie nikła, ale zawsze poprawa. Mam nadzieję ze uda mu się pokonac tą ropowicę a my zajmujemy się teraz jego pęcherzem . Problem Hebana polega na tym: normalnie jak ssak sika to napina pęcherz a rozluźnia cewkę moczową, u niego jest odwrotnie.Nie ma synchronizacji tych dwóch narządów a własciwie jest tylko odwrotna. Lek Bechanetol (ponoć bardzo dobry) który dostaje, ma za zadanie spowodować napięcie pęcherza moczowego ale potrzebujemy tak jakby antagonisty -czyli leku który spowoduje przy tym rozluźnienie cewki. Te dwa leki razem mają za zadanie przywrócić prawidłową pracę tych dwóch narządów. Substancja ta nazywa się Phenoxybenzamine występuje w leku o nazwie Dibenzyran i znów dostępna jest w Niemczech bo u nas jej nie ma. Juz Mariola zamówiła ma być w niemieckiej aptece jutro, szkoda tylko ze 60 tabletek (wystarczy na dwa miesiące ) kosztuje 112 euro
-
to czekamy na telefon! Ktoś dzwonił jak byłam w lecznicy u Hebana ale nie mogłam odebrać mam nadzieję ze to nie był ten telefon
-
Sara jamniczka wersja mini mini MIESZKA U JUSTYNY W TYCHACH
Glutofia replied to dobermanica1987's topic in Już w nowym domu
Witam nową forumowiczkę. Monia dajesz w pierwszym poście edytuj później zaawansowan edycja i zmieniasz- to też szkoła Maciaszek :cool3: -
z deszczu pod rynnę czyli Busio szuka kanapy. Juz w nowym domu!!!
Glutofia replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
Napiszę :) Zadzwoniłam do pani która miała wziąć Korę. Opowiedziałam o Busiu pani ma zajrzeć na naszą stronę i zastanowić się.:razz: -
z deszczu pod rynnę czyli Busio szuka kanapy. Juz w nowym domu!!!
Glutofia replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
Niestety.........ale...pojawiło się światełko w tunelu nie chcę zapeszać -
Haloo dziewczyny od berneńczyków!!!
-
Dziewczyny sorry ze na tym wątku ale czy to jest berneńczyk? Albo przynajmniej w typie? Potrzebna pomoc na wczoraj! Kopiuję z molosów: Wiecie co ja mam od kilku dni kręcącego się przy moim domu psa- coś a'la kaukaz.3 dni temu wezwałam pana ,który miał go złapać do schroniska.Owszem przyjechał lecz psa w tym czasie nie było.Teraz od 2 dni leży mi przy furtce i dziś ma ten facet łaskawie około 15 przyjechać.Psu dobrze patrzy z oczu ,jak dałam mu jeść to nie warczał i jadł suche z ręki.Ale to wszystko co mogę dla niego zrobić to wezwać kogoś,aby mu sie tu na wsi krzywda nie stała.Kudłate stworzenie jest bardzo, więc zadaszenie i jakaś strawa mu napewno wystarczą. Pewnie przygarnęła bym go ,ale moje psy na jego widok źle reagują,ale to i dlatego,że są za siatką i bronią terenu.Poza tym mam małe dzieci a to dorosły pies jest. A tak wygląda: [URL="http://img32.imageshack.us/i/psy016jpga.jpg/"][IMG]http://img32.imageshack.us/img32/333/psy016jpga.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img32.imageshack.us/i/psy013jpga.jpg/"][IMG]http://img32.imageshack.us/img32/802/psy013jpga.jpg[/IMG][/URL] Serce mi pęka i płakać się chce,ale ja nie jestem w stanie mu pomóc oprócz jedzenia i wezwania kogoś kto go zabierze.Nawet nie mam go gdzie przetrzymać,a to taki typ wędrowny chyba jest. Oprócz tego moje psy nie biegały po łąkach odkad ten pies tu jest.Nie chciałabym aby doszło do jatki.Dwa razy cudem uniknęłam konfrontacji[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/melodramatic.gif[/IMG] Mój tel. 609-908-947
-
Prawda jest taka ze nawet najlepszy antybiotyk nie działa po dwóch dniach. Pies je, pije, kuśtyka na kupę, to leczymy! Wbrew temu co mówią weci ze szanse są małe ale są! Czekamy co będzie się działo z pewnością nie damy mu umrzeć bez walki musimy poczekać aż okaże się czy leki działają. Jutro juz będzie ten lek na pęcherz to też dostanie. Weci powiedzieli ze jeśli będzie poprawa najlepiej zeby od poniedziałku był na jakimś cieplutkim tymczasie i dochodził do siebie w domowym ciepełku. Nastawienie psychiczne też jest ważne.Tylko gdzie ja taki tymczas znajdę...U mnie są schodu Łukasza nie ma 16 godzin a mnie połamały też korzonki a to jest dog chudy ale dog.. Mamy dom tymczasowy ale jak juz nie będzie wymagał wożenia do weta tzn będzie wyleczony na tyle ze tylko leczenie zachowawcze nam zostnie. No i ten tymczas (nawet dożywotni) jest daleko, na chwilę obecną potrzebuję takiego blisko kliniki i bez schodów.
-
Lolka za co przepraszasz daj spokój nie ty do takiego stanu doprowadziłaś psa.Zwykle walczymy do skutku ale rozmawiałam z panią wet w poniedziałek i juz wtedy mowa była o piątku jeśli nic się nie zmieni będziemy musieli go uśpić. Aneta wierzy ze moze w innej klinice...ale ja nie wierzę tam gdzie przebywa, jest wielu lekarzy przeciez nie jeden opiekuje się Hebanem i wszyscy są zgodni ze szanse są nikłe a ja też nie chcę go męczyć. Do tego dochodzi zarobaczenie a nie mogą mu podac leków na robaki błędne koło. Z drugiej strony wczoraj pani doktor powiedziała ze jest zbyt wczesnie by marzyć o poprawie, dlatego czekamy do piątku.. W oczy mu nie patrzę nie pozwalają mi tam wejśc...moze jutro mi się uda chociaż z nim pożegnać. Wierzę jednak ze jeszcze coś się ruszy nerki się oczyszczają spływa ta ropa i ten cały syf.
-
dramat suni...została sama po śmierci właścicieli w nowym domu!!!!!
Glutofia replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
Musimy znaleźć inny tymczas to sukę się przewiezie, wazne zeby Monia miała mniej psów -
najgorsze jest to ze go wszystko boli..:shake: Będę wiedzieć więcej po południu wczoraj rozmawiałam z panią doktor mówi ze dopiero pierwszą dobę intensywnie go ratują więc poczekamy za wczesnie by oczekiwać poprawy. Ale prawda jest taka ze musiałby wydarzyć sie cud zeby z tego wyszedł, ten stan zbyt długo trwa. zobaczymy, jak będę wiedzieć coś nowego powiem zaraz