Jump to content
Dogomania

marlena.gda

Members
  • Posts

    105
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marlena.gda

  1. My też mamy zdjęcia - pomeczę męża żeby wstawił je wieczorem. Bodziulka ucho Gordonowi bardzo smakowało - widocznie wiedział, że to od serca - po powrocie dopadł i zjadł prawie do końca - prawie bo końca nikt nie jest w stanie wytrzymać - Gordaś ostatki połyka i oddaje i tak kilka razy. Czytam cały czas wątek Oskarka może na organizacja w Niemczech to jest jakiś pomysł, nie wiesz może gdzie to jest? Jutro z pracy wyśle jakąś kaskę dla Oskarka . Czy mogłabym wysłać je na twoje konto to co mam z kubeczków, nie chce już zawracać Asi głowę a Ty byś wiedział co jest najbardzie potrzebne. Dziękujemy jeszcze raz za odwiedziny i serdecznie zapraszamy, zawsze możesz się u nas zatrzymać.
  2. Czekamy na telefon. Karuś i Gordonek się nie znają i Gordonka chyba czeka areszt w samochodzie. Misio jak tylko ktos jest większy od niego próbuje go zdominować - a Karo jest większy - chyba chłopak ma jakiś kompleks nizszości. A i Karuś teraz to już nie taki ciapciak i jak ktoś go zaczepi nie pozostaje dłużny - więc chyba nie ma szans na bliższy kontakt tym bardziej, że ze mnie w takich sytuacjach straszna panikara. Moje najwieksze osiągnięcie w sutacji zagrożenia to złapanie 30 kilogramów w objęcia jak podleciał do niego najeżony amstaf - małzonek "pochwalił" moją przytomność umysłu - lepiej przecież żeby pogryzł mnie niż Gordonka.
  3. Bodziulka to jest mój numer telefonu 668-278-914 jak się wyśpisz to zadzwoń - przyjedziemy z Gordonkiem i podwieziemy gdzie będziesz chciała - oczywiście do Karusia też. A z pogodą chyba nie będzie tak żle od piątku ma być lepiej może nie upały ale juz lepiej, bo teraz u nas 13 stopni i leje.
  4. To chyba uzależnienie ledwo weszłam do domu po dwóch dniach podrózy i już sprawdzam co nowego - małzonek jeszcze nosi walizki..
  5. Jestem niestety już po urlopie wieć niedługo nowe wiadomości. Bodziulka napisz dokładnie kiedy będziesz w Gdańsku - może trzeba Cię gdzieś odebrać?
  6. Tej dodatkowej wizyty jeszcze nie było - bo nie było pana ale jak wrócę za tydzień z urlopu to zmobilizuję dziewczyny żeby pojechać. Ale sama nie wiem czy warto to ruszać
  7. Przy śmietance nasz piesek wchodzi w inny stan świadomości zresztą poleciliśmy wylizywanie kubeszków Karusiowi i też bardzo dobrze mu idzie i śmietanka i jogurcik..
  8. Był - pani powiedziala żeby łapki nie ruszać a na przepuklinę uważać. Ale dziewczyny chcą jeszcze raz umówić się do weterynarza, który jest ponoć bardzo dobrym chirurgiem bo usłyszały opowieśc o tym jak to jest ja to wypada. Chociaż Karo nie ma żadanych objawów żeby coś się działo. Zawasze obserwują go na spacerkach a do jesdzenia ma dodawane siemię. Taka galaretka się z tego robi po zaparzeniu i dodane do jedzenia powoduje, że łatwiej mu się załatwiać. Po tej opwieści chcą jeszcze raz przedyskutować dotychczasową diagnozę.
  9. Przedstawiam też Gordonka. Jest z nami prawie 10 lat. Znaleziony w centrum Gdańska - biegał środkiem ruchliwej ulicy a my za nim. Później namawialiśmy go 3 godziny żeby dał się złapać - aż w końcu uwiązany na zdobytym bandarzu elastycznym powędrował z nami do domu. Kiedy nikt się po niego nie zgłaszał poszliśmy do weterynarza zrobić przegląd. Opowiadaliśmy jego historię i to że nie wiemy co dalej robić - mieszkał już w domu jamnik szorstek - weterynarz przytrzymał jego mordkę opuścił okulary na nos spojrzał i powiedział do niego "ty już nalazłeś sobie pancię". I został.
  10. Odpoczynek w lesie No dobrze wejdę ale brrr nie lubię Wychodzę - przecież tu jest za głęboko Najszęściej śpię Czasami nie sam Karuś jest raczej rannym ptaszkiem i mimo, ze jedna Pancia wstaje wsześniej to budzi tą od spacerków. Tak się skończyło ostatnie budzenie o 5 rano - Pancia założyła okulary zobaczyła godzinę i udało się przemówić Bokserowi do psiego rozumku, że o tej godzinie się jeszcze nie biega. Zgodził się jeszcze pospać ale na jego warunkach...
  11. Przepraszamy za brak zdjęć ale Pancia Karusiowa cały czas nie odzyskała jeszcze aparatu. Jak będzie to odrazu pokaujemy. Karuś dalej grzeczny, w niedzielę miał pierwsze stracie z psem, który go zaatakował a Karo nie pozostał mu dłużny. Nic mu się nie stało ale pokazał, że nie każdy może mu wchodzic na głowę. Jak narazie to tylko on wchodzi na głowę dosłowanie - każdego rana budzi Pania wskakują na łóżko i tupie po Pani a lubi raczej wcześnie wstawać - pierwsza pobudka 5.30. Upały znosi całkiem dobrze ma dyspozycji ogródek więc zawsze może polezeć pod krzaczkiem. Szkoda,że Karuś nie mieszka bliżej nas bo zdjęć byłoby więcej a tak czekamy. Bodziulka już nie długo nas odwiedzi więc napewno będą relacje.
  12. Racja nie zauważyłam - całe szczęście bo myslałam, że wrócił.
  13. Bodziulka dziękujemy za kubeczki - są śliczne. Dzisiaj byłam w odwiedzinach u Karusia. Nie chce się wierzyć co robią z pieskami kochające domy. Gdy jechaliśmy z nim nie byłam do końca pewna czy będzie z niego prawdziwy kręcący dupką boksio. Dziś Karuś kręci dupka, zawija się i podskakuje wybijając się z czterech łap, podczas zabawy atkuje tyłeczkiem, posapie, posapie i pada mlaszcząc po boksersku. Jendną Pancię naciąga się na spacery, druga to Ta od jedzonka od której łatwiej coś wyżebrać. Generalnie jeden temat a czy zjadł a jak na spacerze a kupa ... Jest tak inny że aż mi się wierzyć nie chce. Ale i on odpłaca się za serce jak może jest bardzo grzeczny i to spojrzenie jak Pancia znika choć na chwilę za drzwiami. Zdjęć niestety jeszcze nie ma, bo aparat po ostatniej wyprawie jeszcze nie wrócił. Ale napewno bedą bo to prawdziwa gwiazda rodziny!!!
  14. Nic więcej nie mogę opowiedzieć Asia już wszystko przekazała - a jak Mopiś ponoć cudownie szarpie Pana za kapcie!!!
  15. Ten Boksio ze zdjęcia z podniesioną łapką wygląda jak Fuks, który był w domu tymczasowym w Tczewie i pojechał do domu stałego w Warszawie i teraz wg informacji z boksery w potrzebie nazywa się Pongo - to jest ten sam czy nie bo zdjęcie dokładnie to samo. Tak mi się wydaje?
  16. Rozmawiałam z Mopiczkową Pancią i wydaje mi się, że to raczej przejedzenie (tu przyznaje się bez bicia,że u mnie na wieczór poszły trzy miseczki czystych udek z kurczaka z symboliczną ilością ryżu - skoro już ugotowałam nie mogłam mu odmówić - mięsko było napewno świeże gotowane tego samego dnia). Mopiś oprócz tego że dwa razy zwrócił jedzenie jest aktywny więc chyba to nic poważnego. Dobrze,że trafił do tak odpowiedzialnych ludzi i jutro mimo wszystko obejrzy go weterynarz. Panstwo zresztą mają doświadczenie sami wiedzą doskonale co trzeba robić. Dziś chciałam podpowiedzieć o preparacie na kleszce po praniu psiaka - oczywiście już zrobione. Jutro będę jeszcze rozmawiać więc chyba będzie dobrze. Wiem, że Mopiś miał podawany awiomarin, bo źle znosił podróż więc może to jescze wynik podróży- zobaczymy...
  17. Ostatnie wieści od Mopisia!! Wczoraj było pranie psa, co nie bardzo się podobało nie mówiąc już o czesaniu. Mopis okazał się prawdziwym "agresorem" - szarbie za nogawi panów pracujących przy remoncie mopisiowego domu. Tupie za Pania krok w krok i jest bardzo zazdrosny o stareńką sunię do tego stopnia,że Pani usiłuje go karcić co przy uroku osobistym Mopa jest niewykonalne - przewrotka na brzuch - przeciez ja nic nie robię. Dziś Mopik jedzie do letniego domku, gdzie jest duża i ogrodzona działka więc będzie mógł biegać. Długie spacery go nie interesują chce wracac do domu - zreszta państwo mają taki dom że samo bieganie po nim musi byc męczace. Spał spokojnie w sypialni. Z tonu opowiadan Pani maja z nim kupe radości. Myślę, ze trafił idealnie. W poniedziałek weterynarz i kompletny przegląd.
  18. Nagle, bo zauważyłam że póki nie jesteście pewne to nic nie mówicie więc też nic nie chciałam klepać tym bardziej,że ja tylko pośrednikiem jestem.
  19. Pani obiecała, że będzie w kontakcie z Asią i zdjęcia też będą. A ja też będę Mopika pilnować.
  20. O właśnie w drodze do kuchni znalazłam małą kałużę - nie wiem kiedy zdążył. Ale co tam taka mała kałuża.
  21. Rozmawiałam z Panią, Mopik po miom wyjściu troszke siedział pod drzwiami ale teraz już tupie cały czas za Pancią. Miał już spięcie ze stałą domowniczką ale - co mnie zdziwiło - to on odgryzł się suczce. Pani mówiła że miał troszkę biegunkę - może za dużo mu dałam wczoraj jedzenia a może nie jest przyzwyczajony do gotowanego. Ale jest już lepiej, zwiedza ogródek po którym niedługo jak państwo skończą remont będzie mógł biegać. Państwo chcą się zająć opanowaniem Mopikowej sierści - bo na brzuszku straszne kołtuny się porobiły. A mi jakoś smutno jak wróciłam do domu i pomyślałam, że rano ktoś tupał za mną krok w krok. Uzgodniłam że mogę do Pani dzwonić i dopytywać się o pieszczocha.
  22. Po wspólnej nocy odwiozłam Mopiczka do nowego domku - był jescze tochę zakrecony i tupał za mna - ale Pancia jest tak miła,że za chwilę będzie cały jej. Noc spędzaliśmy trochę razem w jednym łóżku ale spało się ciężko bo Mopik cały czas się całuje albo rozkłada się do drapania. Dzięki Wam mimo nieprzyjemności jakie go spotkały to pogodny i wesoły psiak. Cały czas nie wiem jak mozna było go "zgubić". U Panci ma duży dom z jeszcze wiekszym ogrodem a w okrodzie stawik, w którym Mopik ogladał ryby. Pani obiecała, że bedzie się kontaktowac z Asią i zdjęcia też będą. Jak będę coś wiedziała dale bedę pisała na Mopikowej stronie - tu tak z rozpędu.
  23. Gordon na kanapowym wygnaniu u "Babci" .Mopiczek przyjechał wciągnął trzy miski kurczaczka z symboliczną ilością ryżu, wymizialiśmy się a teraz leży pod biurkiem łepek na mojej noce a jak się schylam to machanie ogonkiem. Jest taki delikatny w porównaniu z Gordonem i bardzo grzeczny ale czuje że noc spędzimy w jednym łóżku bo podczas zwiedzania sypialni bez niczego od razu się na nie wpakował.
  24. Pieniądze też. A teraz czekam z niecierpliwością na Mopika bedzie u mnie około 22 wieczorem - ugotowane udka z kurczaka już stygną. A jutro Mopik będzie już u nowej Panci.
×
×
  • Create New...