marlena.gda
Members-
Posts
105 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marlena.gda
-
Karuś tydzień był sam bez jednej panci. Druga była wykończona, bo cos mi sie wydaje, że dziewczyny wychodowały terrorystę spacerkowego -wychodzi zawsze i o każdej porze. Oczka wrazają do normy, więc chyba lekarzowi udało się trafić. Jest nadal bardzo grzeczny a dziewczyny zakochane tak, że budzenie o 5 rano nie jest specjalnie uciążliwe - wg nich szczególnie latem można wytrzymać. Po 29 sierpnia wraca mój małżonek to wstawimy nowe zdjęcia Karusia
-
Karuttek zyje bez zmian w pełni szczęścia. Mam tylko wrażenie, że coraz bardziej ustawia swoje Pancie- jedzonko tylo dobre, przsmaczek tylko ulubiony a spacerek po powrocie Panci z pracy najlepiej co chwilę. Ale cóż jak padlo na podatny grunt to byłby głupi gdyby nie próbował. Od wyjazdu do lasu ma problemy z oczami, i mimo kropli, których nie lubił (Pancia osobiście na sobie spróbowała dlaczego - pieką) i maści, praktycznie po kążdym spacerze historia się powtarza. Może to jakaś alergia - zobaczymy dziś znowu idą do weterynarza pokazać boksiowe oczyska.
-
Obiecane foteczki z Karusiowego urlopu Tak spałem po spacerkach Karo i Karo to co chcecie? Kto mnie wołał? Bardzo długo goiła się łapka dlatego na każdym spacerze miałem specjalną skarpetę. Pancie dmuchają na zimne. Teraz już wszystko dobrze i nie potrzebuję opatrunków. I znowu śpię. Normalnie mam więcej czasu dla siebie a tu spacery, las, grzby, jagody z znowu spacerek... a tu 3 filmiki: http://s192.photobucket.com/albums/z91/dukeroger_photo/?action=view¤t=fc50fe82.flv Wybrane te najlepsze, bo wstawianie bardzo długo trwa. Karo pasący się szczególnie ciekawy.
-
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
marlena.gda replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Aśka ! Nie znam wszystkich Pań wypowiadających się na tema PIENIĘDZY - zresztą chyba nie ich - wydawanych na Oskara. Jestem dorosła, wiem że nie mozna zbawić całego świata, wiem że nie mogę dać domu Oskarowi - ale poznałam Ciebie, widziałam Oskara i sama mogę decydować na co chcę wydawać pieniądze. Czy to, że nie można zapewnić mu domu, oznacza że nie nalezy mu pomagać w miarę swoich możliwości. Każdy przypadek jest inny i najlepiej wypowiadać się o sytuacjach, które sie widziało a nie, o których się jedynie czytało. Pozdrawiamy Marlena, Piotr, Gordon, Karo!! -
Nas już nie stać... Błagam powiedzcie, że nam pomożecie w rozgłaszaniu www.bokserywpotrzebie.pl w trzymaniu wątków, bazarków, ogłoszeniach, sami nie damy już rady - plizzzz. Musimy go w weekend zabrać! Pomóżcie... Powiedz tylko co można zrobić. Nie potrafię niestety poruszać się tak sprawnie po forum czyli "trzymać wątki, bazarki, ogłoszenia..." Ale każda napotkana osoba z bokserem albo potencjalny psi maniak jest zawsze poinformowany, że istnieje taka strona. Rozumiem,że pieniądze na konto ogólne podane na stronie czy z jakimś szczególnym dopiskiem?
-
Byłam dziś u Karusia - miły domeczke, jezioro, las i trzy kobiety do obsługiwania.Karuś cieszył się jak najprawdziwszy bokser, kręcił sie podskakiwał, trącał tyłeczkiem i sapał. Dzięki obsłudze Pani - tej od jedzenia - grozi mu, że jeszcze trochę i będzie utyty - jakiś dziwnie kwadratowy się robi. Ale nic dziwnego skoro powietrze tak mu służy, że ponoć cały czas jest głodny a psu się nie odmawia. Zaprzestał też przyjmowani suchego pokarmu - mięsko z ryżem jest dużo lepsze. Jak dziewczyny siedzą w domku to i on nie wychodzi ale posłanko ma ułożone w miejscu pozwalającym obserować całą okolicę. Na noc wedruje z Panciami do sypialni - żeby mu samemu smutno nie było. Jednyny jego głopot to uciążaliwi sąsiedzi. Obok na działce też jest boksio więc lataja przy płocie i wymyślają sobie od najgorszych - ale to ten drugi awanturował się pierwszy. Rano wędrowali na jagody. Tyle relacji z wszasów.
-
Krasnale, krasnoludy, trole, elfy, strzygi i inne są nie tylko dla dzieci - chyba, że mój małożonek już albo jeszcze jest dzieckiem.Nie gubię skarpetek tylko pralka je pożera. Po prostu nie mogłam czytać o "duchowym wspraciu" i traktować je na równi z realną pomocą. A pozatym - tu się pewnie narażę - MY kobiety - mamy skłonności do doszukiwania się tego czego nie ma, roztrząsania pewnych sytuacji w niekończoność. Może nie wszystkie ale jednak.
-
Pieniadze wysłałam jeszcze raz dziękuję, że mogłam skorzystać z Twojego konta. Mam nadzieję, że z Oskarkiem będzie teraz już tylko lepiej. Czy mozesz mi powiedzieć - do hoteliku nie ma juz powrotu - kategorycznie nie - na żadnych warunkach? Czy raczej to kwestia pieniędzy? Karuś dalej leczy łapkę - jutro idą na kontrolę. Pancia raz i drugi podała do jedzenia mięsko z ryżem a nie z suchym i wygląda na to, że suchy przestał już zupełnie smakować. Przestaje też tak wcześnie wstawać coraz bardziej przystosowuje się do rytmu panującego w domu. W przyszłym tygodniu Karo na wczasach - domeczek,bory tucholskie, jezioro, parówki na śniadanie - tylko ta pogoda. Pzdrowienia dla Asi ma myśleć tylko o sobie - musi myśleć o sobie.
-
Biedny Gordaś to specjalista od żałosnych min. Mam wrażenie, że po kazdym powrocie od moich rodziców Gordonek coraz bardziej przypomina mojego niezyjącego już jamnika szorstka - pierwszego terrorystę. Troszkę postękam i mam co chcę. Jak przywozimy rano Misia mój tato woła do mamy - wnuczek przyjechał - a jak wiadomo dziadkowie dla wnuczka zrobią wszystko i Miś powoli zdobywa coraz to nowe tereny - systematycznie przejmuje władzę!!
-
Na wspólnym spacerku - w drodze do weterynarza Troszkę ciągnę - przecież nie mogę być ostatni Jestem pierwszy O już nie wyprzedzili nas Próba pozowania Pancie proszą ale jak tu na spacerku siedzieć Karo - tczewski postrach kotów Czekamy na Kara przed weterynarzem A tak było fajnie, zupełnie nie wiem dlaczego wyrzucili mnie do ogródka - że troszkę powarczeliśmy na siebie. Miś z okienka. A w środku było rozdawanie przezentów No Bodziulka co tam masz A ja cały czas na wygnaniu - ale prezenty też dostałem, więc chyba nie byłem aż tak niegrzeczny
-
A kto to mógł być - raz- jak nie mieliśmy jeszcze lodówki i jedzenie chowaliśmy do szafek- znaleźliśmy skorupki po jajkach wklejone w naszego psa i posłanko reszta jajek była na ścianach nowego mieszkania tak do 1,5 m w glutach. Gordonek siedzial i drżał na posłanku więc to nie mógł byc on... Mój małżonek odgrażał się wówczas, że jak mu te jajka sporzyte w znacznej ilości zaszkodziły to nawet do weterynarz z nim nie pójdzie.
-
Całe szczęście z charakterów nie Karuś bardzo grzecznie zostaje sam w domu a Gordonek mimo swoich 11 lat demoluje raz trochę więcej raz mniej. Jest super boksiem pod warunkiem, że jest ktoś w domu. Można powiedzieć że z wiekiem i tak mu się poprawiło ostatnio nie wyrwał żadnego kabla ze ściany, nie zerwał karniszy ani nie usiłował przejść przez antywłamaniowe drzwi wejściowe ani nie zwymiotował na moją ulubioną kurtkę tym co zdrapał z naszych ścian. Tego najbardziej się bałam u Karusia - ale on chyba wiedział, że musi sobie zaskarbić Pancie i zrobił to. A i z tą poczciwością Gordonka też nie jest tak do końca dobrze. Jestem pewna,że gdyby Karo był większy albo choć trochę zawarczał byłaby bitwa. Wiem, że często zachowuje się tak tylko przy mnie, albo inni tak bardzo sie tym nie przejmują - a ja panikuję że pobił kolegę i wymyślam mu od zbójów. Ale mimo wszystko uważam że ma bardzo dobry charakter i niezbędna jest mu tylko nanika, przy której może spać spokojnie na kanapie i nie musi sie męczyć tym demolowaniem. Zawsze żartowaliśmy, że to niemożliwe żeby to on sam robił te wszystkie zniszczenia to byli jego koledzy co przychodzili pod naszą nieobecność.