Jump to content
Dogomania

Lemoniada

Members
  • Posts

    4361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lemoniada

  1. Ja w wakacje wysyłałam PW w sprawie Alfika, tylko nie pamiętam do kogo:oops: Musiałam się już wtedy wycofać, ze względu na złą sytuację finansową, a teraz to w ogóle bryndza, bo straciłam pracę i na nową nie mam nawet widoków :( Przykro mi i głupio goniu, że powstała taka sytuacja, ale nie mogłam tego przewidzieć :( Potrzymaj kciuki żebym znalazła coś za godziwe pieniądze, proszę... A ja trzymam z całej siły za Alfika i nowy domek dla niego.
  2. Matko boska, ile jeszcze tego nieszczęścia?:-( Przepiękna sunia i w typie rasy, może to jej przyniesie szczęście. Malagos, jesteś wielka!!
  3. mysza, moja pani doktor nie będzie go trzymać przez cały czas, tylko do momentu, gdy stanie na nogi, właściwie była mowa, że zostanie w gabinecie do weekendu. Potem będzie trzeba go gdzieś umieścić, ale moja komórka przecież odpada :( Jeśli nie na Kosiarzy - to gdzie Lemonek będzie mógł dojść do zdrowia i czekać spokojnie na dom? Ma ktoś jakiś pomysł? Do schroniska go żal, za słabiutki...
  4. Też jestem przeszczęśliwa, moja wetka jest aniołem [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG] Ale mam nadzieję, że miejsce na Kosiarzy będzie na Lemonka czekało? Wstępnie było mówione, że posiedzi do weekendu, oczywiście nie wypuszczą go w złym stanie, ale chciałabym wiedzieć, że będzie miał gdzie pójść w razie czego...
  5. Ewo, wyżej jest mieszkanie rodziców pani doktor i oni zaglądają do pacjentów w nocy. A sama wetka też zagląda, albo przyjeżdża na ich wezwanie :) On tam nie zostaje sam na całą noc.
  6. Nie ma wieści, więc Kajtuś prawdopodobnie nadal siedzi w schronisku. Szkoda takiego fajnego psa...
  7. I ja wolę zapłacić od razu, nienawidzę mieć długów, na pewno zaniosę pieniążki przy najbliższej wizycie :) Jeszcze o jedno muszę zapytać - kiedy takiemu psu można zacząć podawać jakiś stały pokarm. On pewnie będzie potrzebował specjalistycznej karmy za jakiś czas:(
  8. Słodka mała! Dziewczyny, ja raczej w kotach siedzę i wizyty w domku dla psa nigdy nie przeprowadzałam. Ale chętnie się przejdę i dokonam wstępnej selekcji, najwyżej jak wykryjecie potem coś, czego ja nie wychwyciłam, nie zostawicie suni :) Jeszcze nie wiem dokładnie, kiedy będę mogła, ale raczej wieczorem niż rano. Niebawem napiszę coś konkretniejszego :)
  9. [quote name='majqa']Jeśli możesz Lemoniado/ jest to wykonalne, reguluj dług na bieżąco (ot, luźna sugestia, a oczywiście zrobisz jak uważasz). Nie będzie wtedy rosło zadłużenie, a i wpłacający/ wątkowicze będą znali bieżące potrzeby finansowe.[/QUOTE]Majqo, to oczywiste! Będę pani doktor płacić na bieżąco, tylko dziś biegłam by zdążyć przed zamknięciem i nie zdążyłam podejść do bankomatu. Jutro porozmawiam telefonicznie z moją wetką, dziś była zajęta czym innym. Zapytam dokładnie o te koszty, o transfujzę i kiedy jej zdaniem Lemon mógłby wyruszyć do Warszawy.
  10. Tutaj wyniki morfologii i biochemii krwi: [URL=http://img69.imageshack.us/i/dscn1880r.jpg/][IMG]http://img69.imageshack.us/img69/412/dscn1880r.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img98.imageshack.us/i/dscn1886s.jpg/][IMG]http://img98.imageshack.us/img98/4099/dscn1886s.th.jpg[/IMG][/URL] Czy ktoś bardziej zorientowany pomoże je rozszyfrować? Wetki przezwały psa między sobą Miśkiem, jakoś mi umknęło żeby im powiedzieć, jakie nadałyśmy mu imię. No i okazuje się, że Lemon ma koło sześciu lat, trochę więcej niż się spodziewałam. Ale to wciąż młody pies i ma kupę życia przed sobą :) Tylko niech z tego wyjdzie....
  11. Byłam u chłopaka, nadal jest źle, ale już lepiej :) Sika bardzo dużo, nerki ładnie pracują. USG wątroby nie wykazało zmian, które nie pochodziłyby od babeszji, więc już wiadomo na pewno, na czym się skupić i co leczyć. Lemon trochę się też porusza, bo wetki od czasu do czasu znajdują go w zupełnie innym miejscu, niż ostatnio widziały. Ale to rzadko, większość czasu leży bądź stoi w jednym miejscu ze spuszczoną głową. Dalej jest biedak taki wycofany i cierpiący, oddech już nie świszczy aż tak mocno, ale i tak słychać go w całym pomieszczeniu :( Zero reakcji na człowieka, totalna apatia i odrętwienie i ten cierpiący wyraz pyska :( Tylko miska z wodą wywołuje błysk w oczach. Mojej pani doktor nie było, przyjęła mnie inna, która nie potrafiła podać przybliżonych kosztów całego leczenia. Na ten moment mam 98zł do dopłacenia. Jutro i pojutrze może nie udać mi się odwiedzić Lemona, w sobotę jest czynne do 16, w niedzielę do 12, a ja w ten weekend mam zjazd na uczelni. Na pewno będę dzwonić, może pani doktor coś wymyśli albo zgodzi się, bym odwiedziła psiaka później. Zaraz sprawdzę stan konta, uaktualnię pierwszą stronę i wkleję zdjęcia wyników krwi. Dziękuję Wam, że jesteście, zaglądacie, trzymacie kciuki, dajecie rady, wspieracie finansowo, przejmujecie się. Dziękuję Wam za wszystko!
  12. Zaktualizowałam pierwszy post, wpłaty będę uzupełniać na bieżąco - za wszystkie bardzo dziękuję! Jutro dostanę od pani doktor wydruk z wynikami krwi, zeskanuję i wkleję do wątku. I, jak pisałam, będę dzwonić rano do lecznicy. Od wczoraj boję się każdego nowego poranka...
  13. Kochane, w pierwszym poście umieściłam rozliczenie z wpłat, które do tej pory wpłynęły na konto, wszystkim pięknie dziękujemy!:loveu: Mam fanta na bazarek od kochanej Kociamy z miau i sama też czegoś poszukam do wystawienia. Biorę się zaraz za edycję pierwszego postu. I podejmę kolejną próbę wstawienia bannerka, bo coś mi nie wychodzi. Edit: A.Matyja-Mierzecka - dzwoniłam do Straży Miejskiej wczoraj, ale było po pierwszej, a oni działają do 23. Dzwoniłam też na policję, pan mi uprzejmie odpowiedział, że nie pomoże, bo ma tylko dwa radiowozy i oba w terenie. A schronisko funkcjonuje w godzinach 8-16 i jest mocno przepełnione:-( mala_czarna - o kreatyninę zapytam jutro, ale podejrzewam, że miał robione badania, moja pani doktor by dopilnowała. Jeśli nie wspominała, to pewnie nic tak bardzo alarmującego tam nie wykryła. I ja też jestem dumna z imienia, które wymyśliłaś:lol: Dopytam się jutro o transfuzję i szacunkowe koszty, będę u Lemona pewnie jak dziś, koło 18. Ale rano na pewno zadzwonię do lecznicy, a potem do którejś z was z nowinami i prośbą o wpisanie ich na dogo. Ja nie będę mieć do wieczora dostępu do komputera, muszę jechać do Warszawy na praktyki.
  14. Ulv, pani doktor coś wspominała o transfuzji i mówiła, że jeszcze nie, tylko nie zapamiętałam dlaczego:oops: Dwa zdjęcia z wieczornej wizyty: [URL="http://img522.imageshack.us/i/dscn1873c.jpg/"][IMG]http://img522.imageshack.us/img522/8774/dscn1873c.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img268.imageshack.us/i/dscn1874p.jpg/"][IMG]http://img268.imageshack.us/img268/3828/dscn1874p.th.jpg[/IMG][/URL] Dziewczyny, ogarnę trochę w domu i zrobię aktualizację pierwszego postu oraz zerknę na wpływy, dobrze? Ale to później, trochę mi się tu zejdzie. I może tytuł zmienię. Dziękuję, że jesteście!
  15. Wróciłam. Wyniki krwi są bardzo złe :( Wyszła babeszja, krwinki są mocno zaatakowane. Poza tym bilirubina jest na szokująco wysokim poziomie - normą jest 0-0,5 we krwi, a Lemon ma 47:crazyeye: Moja pani doktor powiedziała, że jeszcze nie widziała takich wyników przy samej tylko babeszji i że coś jest nie tak wątrobą. Jutro rano, jak psiak trochę się nawodni, ogolą mu brzuch i zrobią USG wątroby. Poza tym ma przepuklinę pępkową i mocznik dwukrotnie powyżej normy, ale zdaniem pani doktor z tego się szybko wyliże. Lemon dostał płyn Ringera na wzmocnienie, Duphalyte (aminokwasy odżywcze), który jutro zostanie zastąpiony Combifitem, Furosemid moczopędnie i Enrobioflox - antybiotyk na pierwotniaki. Na babeszję wetka podała mu Imizol. Jutro też dostanie, albo już dostał, nie dosłyszałam, Cocarboksylazę. Pani doktor uprzedziła, że przez kolejne dwa dni psiak może czuć się nieco gorzej - ten Imizol działa tak, że niszczy płytki krwi zaatakowane przez babeszjozę, czyli, niestety, pogłębia anemię. Serce łomocze bardzo jest przeciążone dlatego, że pompuje praktycznie samą wodę:-( Lemon zrobił siku, ale podobno za mało jak na tyle kroplówki, ile dostał. Czekamy dalej, on ma stale podłączone płyny dożylnie, jeśli nadal się nie załatwi wetka wdroży odpowiednie działanie. Na pewno jest też przeziębiony, ma świszczący, bardzo głośny oddech, ale płuca osłuchowo są w porządku. Dziewczyny, jak on wygląda :( Jak do niego weszłam stał i kiwał się na wszystkie strony z zamkniętymi oczami, poświstując co chwilę nosem. Nie reaguje na głaskanie, wołanie, pieszczoty, ożywia się tylko na widok miski z wodą, pije dużo. Powieki ma mocno zaciśnięte, pyszczek skrzywiony w grymasie, widać, że bardzo go boli :( Ale mimo wszystko jestem pełna otuchy, moja wetka jest wspaniała, Lemon jest z naprawdę dobrych rękach. Na Kosiarzy pojedzie, niech tylko się wzmocni i jako tako dojdzie do siebie. Moja pani doktor zadba, żeby przetrwał ten kryzys, ja mogę się już tylko modlić i go odwiedzać...
  16. Dziękuję za wszystkie rady i pomoc! Niestety do wetki nie mogę się dodzwonić, nie wiem, czy mam numer nieaktualny, czy ma teraz pacjentów? Ufam jej jednak bardo i wiem, że zajmie się Lemonem najlepiej jak można. Nie mogę wysiedzieć, rety...
  17. [quote name='obraczus87']Ciekawe ile ludzi przeszło obok Niego, ile ludzi Go kopnęło, aby przeszedł z drogi :([/QUOTE] Sama się zastanawiam, przecież on w taki stan nie wpędził się z dnia na dzień. Rozwieszać ogłoszenia, czy może lepiej przejść się po okolicy ze zdjęciem i pytać, czy ktoś kojarzy czyj to pies? On ma ładne zęby, młody jest, liczę, że organizm okaże się silny. Lemon - piękne imię, dziękuję!
  18. Rzeczywiście, trzeba było kliknąć dwa razy:oops: Już wkleiłam.... Jesteście boskie!
  19. Nie działa mi edycja postów, nie mogę wkleić numeru konta na pierwszą stronę :( Będę musiała rozesłać na PW. Dziewczyny, może zrobimy tak, ja teraz (o wstydzie) zbiorę pieniążki, zapłacę pani doktor ile tam będzie trzeba, a jeśli pies trafi pod skrzydła innej osoby, niezwłocznie przeleję wszystko co zostało. Oby przetrwał...
  20. Gusiu, mnie jest tak wstyd, żebym ja przynajmniej pracę miała, to bym wiedziała na czym stoję, a teraz to wygląda tak, że zwalam ciężar na czyjeś barki :( Zostawiłam pani doktor stówę za te badania krwi, obiecałam, że potem doniosę ile będzie trzeba. Co będzie z psiną potem, jak już wydobrzeje? Do mnie nie może przecież wrócić, ja jestem uzależniona wciąż od rodziców... Niuniek w nocy: [URL=http://img31.imageshack.us/i/dscn1863u.jpg/][IMG]http://img31.imageshack.us/img31/3187/dscn1863u.th.jpg[/IMG][/URL] I u wetki: [URL=http://img268.imageshack.us/i/dscn1867y.jpg/][IMG]http://img268.imageshack.us/img268/1676/dscn1867y.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img690.imageshack.us/i/dscn1871.jpg/][IMG]http://img690.imageshack.us/img690/7237/dscn1871.th.jpg[/IMG][/URL] Dostał potem coś pod głowę i przykryłyśmy go. Oby kroplówka go wzmocniła... A jeszcze, jedno - mam wrażenie, że to był czyjś pies, ale generalnie właściciele niezbyt się nim przejmowali. Niekiedy go widziałam jak łaził samopas po ulicy, już wtedy był chudy, ale jeszcze w granicach normy. Ogłoszenia oczywiście powieszę, ale jakoś na odzew nie liczę... No i nie wiem, jak Wam dziękować :placz:
  21. Dziewczyny, jestem! Pies jest już w gabinecie mojej wetki, wstępnie ma zapewnione miejsce do weekendu, potem nie wiem, co będzie... Krew do badań pobrana, wyniki około 17-18, przejdę się osobiście do gabinetu, przy okazji go obejrzę. Pani doktor jak tylko ogoliła łapę do wkłucia powiedziała, że wyniki nie będą dobre, łapa jest cała żółta :( Pies dostał ciepłą kroplówkę, zwykłe NaCl + aminokwasy, temperaturę ma w dolnej granicy, jest wychłodzony i odwodniony. Z nosa cieknie brunatna wydzielina, oddech głośny i świszczący, serce dalej łomocze. Siku u mnie nie zrobił, dostał podkład pod pupę, zobaczymy. Pani doktor nie chciała dać rokowań w ciemno, czekamy na wyniki krwi. Ale na ten moment widać gołym okiem, że pies ma coś z wątrobą, żółtaczkę objawową i anemię - krew była rzadka, prawie jak woda :( W tej chwili jeszcze nie kwalifikuje się do transportu, ale może kroplówka go postawi na nogi. Dziewczyny, jak długo to miejsce na Kosiarzy mogłoby ewentualnie poczekać? Chodzi o to, żeby biedak przynajmniej na nogach mógł ustać:-(
  22. Dziękuję! I proszę o burzę mózgów, gdzie by go przyjęto? Ja naprawdę nie mam warunków, rodzice każą się psa jak najszybciej pozbyć :(
  23. Nie karmiłam, nie odważyłabym się w tym stanie podać psu niczego poza wodą, on się kwalifikuje jedynie pod kroplówkę. Położę się teraz na godzinę. Potem jeszcze zajrzę do niego i biegnę do wetki. Też myślałam o krwi, zobaczymy, czy wetka ze mną przyjedzie, zrobię co w mojej mocy.
  24. Znowu leży nieruchomo i nie reaguje na bodźce, głaskanie i przemawianie. Owinęłam go kocem, to za mało, ale więcej nie mam czym, to był jedyny należący do mnie koc. O 10 lecę do wetki po steryd, MUSI wytrzymać do tego czasu. Ale co potem? Gdzie go umieścić? Co zrobić??
  25. Jeszcze jedno, do weta z nim nie dojdę, nie ma szans. Ale polecę sama jak tylko moja wetka otworzy, to jest o 10 (dopiero! :(). Nescca poradziła mi wczoraj steryd i kroplówkę podskórną. Coś jeszcze? O co się pytać?
×
×
  • Create New...