Jump to content
Dogomania

Lemoniada

Members
  • Posts

    4361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lemoniada

  1. Dziewczyny, Lemonek wyglądał dziś o niebo lepiej!:loveu: Wcześniej leżał jak kłoda z zamkniętymi oczami i nawet powiek nie podnosił żeby sprawdzić kto przyszedł i go głaszcze. A teraz! Ledwo do niego weszłam już główka w górze, czujnie zastrzygł uszkami. Rozglądał się z zainteresowaniem, lizał sobie tylną łapę, nawet leciutko węszył. Minka nadal smutna i ogonek nieruchomy, ale gdy go głaskałam po łebku patrzył mi w oczy i mrużył powieki z przyjemności - no co za radość:loveu: [URL="http://img97.imageshack.us/i/lemon3o.jpg/"][IMG]http://img97.imageshack.us/img97/3408/lemon3o.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img15.imageshack.us/i/lemon4.jpg/"][IMG]http://img15.imageshack.us/img15/8738/lemon4.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img709.imageshack.us/i/lemon5.jpg/"][IMG]http://img709.imageshack.us/img709/2179/lemon5.th.jpg[/IMG][/URL] Badanie krwi znów przeniesione na jutro - druga wetka się zapomniała i dała mu rano ugotowanego mięska, trochę pojadł :multi: Dziś postanowiłam nie kupować mu gerbera, tylko jakiś tańszy i większy słoiczek z przecierem mięsno-warzywnym. Ja wiem, że jak tańsze to gorsze, ale, myślałam, może i to mu zasmakuje. Reakcja Lemonka: [I]Sama to sobie zjedz, Ty skąpa Lemoniado! [/I]:evil_lol: [URL="http://img690.imageshack.us/i/lemonj.jpg/"][IMG]http://img690.imageshack.us/img690/531/lemonj.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img687.imageshack.us/i/lemon2.jpg/"][IMG]http://img687.imageshack.us/img687/8479/lemon2.th.jpg[/IMG][/URL] Nie było dziś mojej pani doktor, tylko inna. Nie porozmawiałam z nią prawie, bo cały czas byli klienci. Ale poprawę u Lemonka widać gołym okiem:lol: Je bardzo małe porcje, powolutku, nawet jak coś napocznie z apetytem za chwilę ma dosyć i odwraca głowę. Aha, i sam z miski nie weźmie, trzeba go z ręki karmić łyżeczką, taki hrabia;) Ufff... Skoro zaczął jeść to najgorszy etap choroby już chyba za nami, prawda? Zobaczymy jeszcze jak ta krew jutro, ale wierzę, że będzie OK [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG] [I]Bardzo dziękuję wszystkim ciociom za pomoc w ratowaniu mojego życia...[/I] [URL="http://img692.imageshack.us/i/lemon6.jpg/"][IMG]http://img692.imageshack.us/img692/8250/lemon6.th.jpg[/IMG][/URL] I ja dziękuję!!
  2. Wykluło się, wykluło:lol: Takiego domku życzę wszystkim czworonogom! Wizyta wypadła super, panie już nie mogą się doczekać na swoją upragnioną Nanę, już mają jej zdjęcie w komórce:lol: Spędziłam przemiłe prawie trzy godziny na rozmowie, wysłuchałam opowieści o poprzednich psach i innych zwierzakach. Nana trafi w dobre, kochające ręce, co do tego nie mam wątpliwości :)
  3. [quote name='hop!']Fotki z dzisiaj... [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/3108/48739038.jpg[/IMG] [/QUOTE] Jest co kastrować ;) Piękny chłopaczek :)
  4. To ja trzymam kciuki - za szczepienie, za oswajanie lęku, za nowy domek, za wszystko :)
  5. Wróciłam do domu, zjem coś i idę do Lemonka. Kupię mu znowu słoiczek jakiegoś dobrego zmiksowanego papu, niech sobie podje biedak. Zrobię nowe zdjęcia też. Dziękuję Wam, że odwiedzacie Lemonka i podnosicie wątek do góry :) Przyszła wpłata od cioteczki malicji - dziękujemy z całego serca!:loveu: Uaktualnię pierwszą stronę wieczorem, zaraz lecę do lecznicy. I mnie zaszokował ten sedalin... Ciągle jednak żyję nadzieją, że Lemonek znajdzie domowy tymczas i nie trzeba będzie go umieszczać w klinice. [SIZE=1]O ja naiwna..[/SIZE]
  6. [quote name='mysza 1']Na Kosiarzy cena dla Lemona to 25zł/doba, tyle dzisiaj ustaliłam. Dużo ale mogą go przyjąć na dniach, rozluźniło się trochę, tylko nie może szczekać czy wyć. Ale Lemon nie wygląda na takiego, który by wył.[/QUOTE] Podobno popiskiwał trochę, gdy wetka go uwiązała na smyczy żeby nie chodził i nie wyrywał sobie kroplówki. Ale on teraz jest apatyczny, a w ogóle wydaje się grzeczny, więc i ja nie wyobrażam sobie go wyjącego czy hałasującego. Cioteczko mysza, dziękujemy za utargowanie ceny! Każda złotówka mniej to przecież bardzo dużo :) Kurczaka gotowanego nie chciał, ale zmiksowanego na paćkę z jakimś aromatycznym dodatkiem może zje. Ten gerber bardzo mocno pachniał i miał konsystencję odpowiednia dla jego zbolałego żołądka, warto spróbować. Ewo, z puszką dla juniora też myślimy spróbować :) Zajrzałam na konto, jeszcze nie wpłynęły zagraniczne pieniążki od cioteczki malicji, ale oczekujemy ich lada dzień. Jest za to bardzo duża wpłata; nie wiem od kogo, bo nicka z dogomanii nie kojarzę, ale w imieniu Lemonka dziękuję Ci, miav, z całego serca!:iloveyou: Jutro zrobię biedakowi nowe zdjęcia, bo tak sobie myślę, że trzeba wystartować z allegro nie czekając na całkowite wyzdrowienie. Rację miała kiche_wilczyca pisząc, że czasami pomoc może nadejść z najmniej oczekiwanej strony. Może akurat Lemon poruszy czyjeś serce i znajdzie dom już teraz? Ja wierzę w cuda...:oops:
  7. [quote name='mala_czarna']Kciuki trzymane; mam nadzieję, że jakaś fajna i dobrze płatna praca się trafi ;) Pstryknij Lemonowi jakąś fotkę.[/QUOTE] Za kciuki nie-dziękuję :) Fotkę zrobić chciałam, ale baterie akurat padły, a zapasowe zostały w domu. Jutro zrobię, obiecuję :)
  8. Jaki on ładny! Z taką urodą nie powinien długo siedzieć na tymczasie, wygląda na bardzo grzecznego :) hop! bratam się w nieszczęściu, też ledwo co znalazłam psa, niestety ciężko chorego..
  9. Jak do niego weszłam leżał pod kroplówką, nawet głowy nie podniósł, zero reakcji, dopiero gerber go ożywił. Chudy okropnie, ale skoro już zjadł odrobinę i pobudził żołądek, liczę, że lepiej. Mam nadzieję, że nie zwymiotuje tego, co zjadł. Poza tym bez zmian, ale na pewno o niebo lepiej niż w ten straszny wieczór, gdy go znalazłam. Jutro pani doktor powtarza badanie krwi. [SIZE=1] I proszę o kciuki dla siebie, mam rozmowy kwalifikacyjne w piątek i w poniedziałek.[/SIZE]
  10. Byłam po południu u Lemonka. Kochane, już wiemy, co go kręci :lol: Kupiłam mu ten najmniejszy słoiczek gerbera z kurczaka na próbę, jak poczuł zapach od razu się poderwał i zlizywał z palca aż mu się uszy trzęsły:lol: Całego słoiczka nie dał rady zjeść, troszkę na dnie zostało, ale na początek dobre i to, pewnie mu się żołądek strasznie skurczył po tej głodówce. Ma się rozumieć cały czas nie będzie karmiony gerberami, trzeba znaleźć jakiś tańszy, a równie smaczny i odżywczy odpowiednik. Ale ważne, że pierwszy krok do przodu został poczyniony, aleśmy się ucieszyły... Fatalnie, że z domowym DT nie wyszło :( I ja myślałam o hotelu, to też będzie spory koszt, ale mimo wszystko mniejszy niż w lecznicy, mam wrażenie. Tylko, że Lemon nie nadaje się jeszcze na mieszkanie w boksie, gdzie tam takiego szkieleta na mróz wystawiać... :(
  11. [quote name='mala_czarna']No i tak teraz szczerze. Jak długo pozwolą mu tam zostać? Z tego co cały czas czytam, koszty w innych lecznicach powalające:roll:[/QUOTE] Lemon posiedzi w lecznicy dopóki nie zacznie jeść i nie wzmocni się trochę. Kiedy to nastąpi - nie wiemy:shake: Jakoś mi brakło odwagi, by powiedzieć pani doktor, że nie wiadomo, czy uda się go umieścić w warszawskiej klinice ze względu na ceny :( Na pewno nie może tam siedzieć aż do całkowitego wyzdrowienia. Ewo, on tak naprawdę na mało co reaguje, ale też mam nadzieję, że sympatia do kotów mu nie minie po wyzdrowieniu :) lilk_a, wieprzowina jest ponoć zbyt tłusta dla psa, ale może jemu właśnie dobrze by zrobił taki zastrzyk kaloryczny? Spróbujmy, trzeba się chwytać każdej możliwości.
  12. A te serduszka i wątróbka to lepiej gotowane czy surowe? Dziękuję za podpowiedź, Malwi :) Pomysł z pasztetem wykorzystam, podobnie spróbuję mu zapodać gerbera. Myślałam jeszcze o parówce, mortadeli, albo innym śmierdzącym paskudztwie, ale to sama chemia i przyprawy, może lepiej nie...
  13. Byłam u Lemonka, jak on, biedaczek, wygląda :( Z wydalaniem już lepiej, leki i kroplówki podziałały i dzisiaj siknął sobie porządnie. Mocz lekko jaśniejszy, więc organizm się powoli odtruwa :) I dziąsła jakby ciut mniej pomarańczowe. Poza tym nie ma już przeziębienia, katar wyleczony, oddech zupełnie normalny i ani trochę nie świszczy :) Czasem tylko Lemon westchnie sobie ciężko nad swoim psim losem. Ale martwi nas ten jadłowstręt. Kurczak i wołowina są fe, namoczona karma dla szczeniaczków też. Przejdę się jutro z gerberem i na siłę mu język wysmaruję, trudno, może połknie choć trochę. Od czasu znalezienia minęło 5 dni, już wtedy był chudy, a teraz przez cały czas jedzie na kroplówkach i wodzie, nie zjadł nic, chociaż pani doktor na głowie staje. Możecie sobie wyobrazić tą skórę i kości :( Czekamy aż się organizm porządnie odtruje, ale będziemy z wetką cały czas próbować jakoś go zachęcić do jedzenia. Wszelkie pomysły są tu na wagę złota, może ktoś ma doświadczenie z niejadkiem? Pobranie krwi zostało przeniesione z jutra na pojutrze - jak sama pani doktor powiedziała, chciałaby się choć trochę pocieszyć, że jest lepiej. Niuniek dalej dostaje kroplówki, furosemid i witaminy, miejmy nadzieję, że się przełamie. Niby jest apatyczny, nie daje wiele oznak zainteresowania życiem, nic go nie cieszy - ale uparcie trwa i trzyma się tego świata. To dobrze. Zapłaciłam dziś pani doktor 200zł i jesteśmy na zero. Zostawiłam też 90zł na poczet tego drugiego badania krwi. W Lemonkowym funduszu pozostało na ten moment 200zł. Pani doktor wyliczyła, że dzienny koszt hospitalizowania psa u niej wynosi około 40zł. Sama jedna ampułka cocarboksylazy kosztuje 12zł, do tego jeszcze kroplówki i inne lekarstwa. Cena nie obejmuje samego przetrzymania, jedynie koszty leczenia. [SIZE=1]Osłabłam jak policzyłam, ile wyniósłby koszt miesięczny na Kosiarzy.[/SIZE] I garstka ciepła na koniec - Lemon ma kumpla;) Małego czarnego bezdomnego kociaka, zgarniętego z parkingu spod Tesco. Maluch biega po psie, broi, mruczy, zaczepia. Lemon generalnie nie zwraca na niego uwagi, raz tylko burknął gdy dzieciak mu do pyska pazurkami sięgał. Kociak podobno śpi na Lemonie zwinięty w kłębuszek i podjada ze wzgardzonych misek:lol: Może to żywe sreberko jakoś go zmotywuje do walki? Chciałabym...
  14. Na koncie jest nowa wpłata od cioteczki figanadrzewna - dziękujemy! :loveu: Cioteczka malicja również wysłała nam pieniążki, ale przelew jest zza granicy, więc jeszcze trochę będzie szedł. Dziękujemy!:loveu: Panią doktor pozdrowię, macie jak w banku:lol: A czas, jaki został podarowany Lemonkowi, trzeba wykorzystać. Wysłałam parę nowych meili, zobaczymy, czy będzie odzew. Ewo, też mnie nawiedziła myśl, czy następnego dnia rano idąc na pociąg nie zauważyłabym gdzieś leżącego zimnego ciałka, któremu nie można już pomóc... :( Brrr... Nie ma co, teraz musi być tylko lepiej.
  15. mala_czarna - kładziemy to na karb babeszjozy (jednym z objawów jest zresztą jadłowstręt właśnie) i wyniszczenia organizmu. On jest naprawdę chudy, widać, że nie jadł od jakiegoś czasu, mięśnie w sporej części zanikły. Trochę to niepokojące, ale trzeba mu dać czas, niech jeszcze trochę posiedzi pod kroplówką, może w końcu zaskoczy, o co chodzi z michą? Gusiu, dopytam się dzisiaj jak pójdę z wizytą do Lemonka, to jest po 18. Dam pani doktor pieniądze i zapytam o kosztorys. Może faktycznie przyda się allegro cegiełkowe? A wetka jest super. Zadzwoniłam z uczuciem lekkiej trwogi, że trzeba go będzie zabierać, a pani doktor sama na wstępie powiedziała, że mi psa nie odda póki stan się nie poprawi, bo jej samej zależy żeby go wyprowadzić na prostą :) Tylko szkoda trochę, że wiąże to się ze złym stanem Lemonka :(
  16. Dzwoniłam przed chwilą do lecznicy - Lemon jest bardzo słabiutki :( O dziwo, mimo że ledwo się trzyma na nogach, co chwilę uparcie wstaje i tak stoi kiwając się na wszystkie strony. Zaczął również wędrować po pomieszczeniu i tu powstał problem, bo już dwa razy wyrwał sobie kroplówkę. Pani doktor musiała przywiązać go na smyczy, by zmusić do pozostania w jednym miejscu i okazało się, że Lemon uwiązany to Lemon nieszczęśliwy, nawet sobie popiskiwał z tej niedoli. Wczoraj znów zrobił za mało siku, mimo Furosemidu i kroplówek :( Mocz jest wciąż podbarwiony krwią, wetka pracuje nad moczopędnością, on musi z siebie wydalić te wszystkie toksyny. Jutro zostanie pobrana krew do drugiego badania, chcemy sprawdzić, czy jest jakaś poprawa. Nie chce jeść, nic a nic :( Ani wołowiny, ani kurczaka, wypluwa wszystko co włoży mu się do pyska. Jedynie woda jest hitem i cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Dziś został przyłapany na myciu siusiaka i to panią doktor bardzo ucieszyło, wreszcie jakiś objaw życia :) Poza tym jest apatyczny, niespokojny, wycofany. Na klepanie albo przemawianie reaguje powstaniem z miejsca. Ja nie wiem, czy to tylko babeszjoza, czy jeszcze wcześniej ktos mógł go skrzywdzić i zawieść zaufanie? Lemon zostanie jeszcze w lecznicy, nie wiem na jak długo. Pani doktor chce go potrzymać dopóki nie zacznie jeść i się nie wzmocni. Gdyby przyjmował pokarmy stałe, mógłby trafić na tymczas domowy, bo w tym momencie musi przyjmować odżywcze kroplówki z odstępem półtoragodzinnym, minimum dwie dziennie. Tylko skąd tu wziąć ten tymczas domowy:shake:
  17. Gusiu, a znasz tą klinikę? Odwiedzasz ich? Szpitalik byłby wskazany na ten moment, a gdy już Lemon porządnie dojdzie do siebie - pewnie można będzie poszukać mu hotelu, mam wrażenie, że są tańsze. Ale to jeszcze chyba daleka droga :(
  18. Dowiem się na pewno, dziękuję Wam, że zaglądacie i że z nami jesteście [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG] obraczus, dzięki za pomysł! Jutro zadzwonię i zapytam o ceny. Będę też dzwonić w parę innych miejsc. Jaki miesięczny koszt, waszym zdaniem, byłby na tyle przystępny, że można by tam zostawić Lemona?
  19. Marta, dziękuję, że zajrzałaś! mala_czarna, ja też wolę o tym nawet nie myśleć :( Jutro z rana zadzwonię i zapytam, czy Lemon potrzebuje być nadal hospitalizowany, czy 'zwykły' domowy DT też wchodzi w rachubę. Porozsyłałam wici wśród znajomych, ale wszyscy tak samo bezradni. Nie wiem sama, może założyć mu konto na n-k? Tylko czy tą drogą ktokolwiek zdecydował się na danie tymczasu psu? I to tak choremu?
  20. Nie udało mi się dziś dodzwonić do lecznicy przed zamknięciem. Martwię się, co będzie z Lemonem jeśli się okaże, że jutro albo na dniach trzeba będzie go zabrać :( Jak wrócę z uczelni jeszcze raz przejżę oferty DT na mapie dogo, może ktoś sie zgodzi go przyjąć do czasu, aż nie znajdzie domu...
  21. A nie ma w Warszawie innej kliniki, która by go mogła przyjąć, też dobrze, a taniej? I dlaczego na Kosiarzy chcą jeszcze zapłaty za sam pobyt, prowadzą hotel? Może najpierw umieścić go w szpitaliku, a potem w międzyczasie szukać DT. Ale wiadomo, to potrwać może, nie wiadomo ile...
  22. Bazarek dla Lemona: [B][URL="http://www.dogomania.pl/../175488-CoA-dla-miA-osniczek-robA-tek-rAE-cznych-srebrny-naparstek-na-Lemona-z-babeszjozAE?p=13679333"]http://www.dogomania.pl/threads/175488-CoA-dla-miA-osniczek-robA-tek-rAE-cznych-srebrny-naparstek-na-Lemona-z-babeszjozAE[/URL] [/B]EDIT: Link nie odsyła, co jest?:shake:
  23. [quote name='mala_czarna']Jeny, jak ja bym chciała go zobaczyć.[/QUOTE] Wierzę, że go zobaczycie wszystkie :) I wierzę bardzo mocno, że ta historia będzie mieć swój happy end...
  24. [quote name='gusia0106']Jestem, jestem. Nooo miejsce na Kosiarzy jest i możemy go tam zawieźć. Tyle, że tak jak uprzedzałam tam jest cholernie drogo. Tak mi przyszło do głowy, że skoro poczuje się lepiej może puszukać mu domowego tymczasu albo hotelu zamiast miejsca w szpitaliku? Co Wy na to? Pytanie pewnie bez sensu, ale tak sobie zadam - wykastrowany to pewnie nie jest, co?[/QUOTE] Ja mu pod ogon nie zaglądałam, umknęło mi w tym całym zamieszaniu:oops: Jutro zapytam przy okazji jak będę dzwonić. Dobrze pamiętam? Na Kosiarzy chcą 30zł za samo przechowanie psa, a osobno liczą za leki i karmę? To naprawdę drogo, koszt miesięczny przekroczy o dużo 1000zł... Sama nie wiem, co zrobić w tej sytuacji :( On na pewno będzie jeszcze potrzebował opieki lekarskiej, ale zapytam, czy musi wciąż być pod stałym nadzorem, czy wystarczy, że opiekun będzie się z nim pojawiał w lecznicy. Ba, tylko skąd wziąć ten tymczas? :(
  25. Dzwoniłam rano do lecznicy - stan Lemona bez zmian, można by nawet rzec, że odrobinę się polepszył [COLOR=#0000ff][IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG][/COLOR] Pięknie wysikuje to, co wetka w niego wlewa za pomocą kroplówek, wędruje sobie od czasu do czasu po pomieszczeniu. W dalszym ciągu jest otępiały i apatyczny, ale pani doktor mówiła, że mizianki podczas golenia brzuszka do USG sprawiały mu widoczną przyjemność [COLOR=#0000ff][IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG][/COLOR] Oddech spokojniejszy, nie świszczy juz tak bardzo. Dostał miskę z suchym, ale nie zainteresował się, pani doktor powiedziała, że ugotuje mu jakieś mięsko. Pytałam, kiedy byłby zdatny do podróży do Warszawy i wetka oceniła, że w poniedziałek. Ale mowa była o podróży do kliniki, nie do DT, więc jutro dopytam, co o tym sądzi. Póki co pies duuużo śpi i duuużo siusia, musi sobie odbudować krew. mala_czarna - bazarek jest przefantastyczny! Dziękujemy!:loveu:
×
×
  • Create New...