-
Posts
5124 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Rodzice Maciusia :)
-
Justynko, jak już uspokoi się sprawa z Aduśką i Monti pojedzie do Pani Uli to możemy się spiknąć w weekend i podjedziemy tam ze styropianem i może jakimiś dechami i popatrzymy co jeszcze ewentualnie można dorobić. Ja nie złapię żadnego psa (:evil_lol:), bo do pracy chodzę w spódnicy i kozakach na obcach, fajnie bym wyglądała wywijając kozły na ulicach w pogoni za psem :evil_lol::evil_lol: A poważni, na mnie w tym tygodniu nie licz w tej dziedzinie, bo mówiłam Ci, że mam po prostu urwanie głowy. Dziś obliczyłam, że w pracy byłam 12 godzin :-o:-o a mówią, że nauczyciel nie pracuje prawie wcale :shake:. Jak Tobie się uda to łap psiaka, jak byłaby konieczność wyścielenia budy to najwyżej podjedziesz i weźmiesz styropian i go umieścisz. Jak tam ten czarny? Nie widziałaś go?
-
Nie pisze, bo pewnie opiekuje się nią :loveu: Jak tylko coś będę wiedzieć to dam znać. Justynko, może będę potrzebowała Twojego pośrednictwa z wydaniem Montusi, jeszcze zobaczymy kiedy mąż p. Uli będzie wracał i chciał odebrać córunię :loveu: EDIT: Piękna fota gdzie huskuś leży i patrzy w aparat. No i ten Twój Rudolf z rozwianym włosem :) - [piękny fot :)
-
Napisałam maila do p.Ewy, że proszę o oddanie Adki p. Anecie, która jest bardzo rozemocjonowana perspektywą odzyskania małej. Boję się,że p. Ewa ją zostawi, a kotka za jakiś czas zachoruje, a p. Aneta przecież nie będzie wiecznie czekać :shake: czekam na jakieś info, nie wiem co o tym wszystkim myśleć i jak reagować. Co do P.Ewy to nie powiem, że była niemiła czy coś, niestety, pewnych sytuacji się nie przewidzi, skąd ma wiedzieć jak kociczka się zachowa. Ale może w tej sytuacji lepiej by Ada pojechała tam gdzie będzie sama, i tak jej napisałam.
-
Ajula, fotek Monti już nie będzie, bo ja mam urwanie głowy w robocie. Wróciłam doipero teraz i od razu na dogo smyk, bo mam kryminał w sprawie Adki!!!!!!!!!!!!!!! Po południu zadzwoniła do mnie p. Ewa i powiedziała, że Adka musi ją opuścić, bo kotka jej umrze!! To ja w tę pędy rzuciłam wszystko w robocie i na kompa i do p. Anety napisałam, że Adka jest wolna i czy ją weźmie. Boiedna pani Aneta czym prędzej do p. Ewy zadzwoniła, ale p. Ewa teraz, że jednak się zastanawia :roll: Nie wiem co o tym wszystkim, mysleć...
-
Pani Ewa napisała, że niestety kupka znowu rzadka była, wiesz Justyna, ja podejrzewam, że może ona rzeczywiście ze stresu, mała została wykąpana wczoraj. Niestety, kociczka się jej... :-o BOI... Przestałą jeść, nie wychodzi zza kanapy. Pani Ewa ma nadzieję, że wszystko będzie ok, ale kotuch musi wyjść... Pani Ula napisała, że śledzi wątek, ale nie może dołączyć, bo dogo ją wyrzuca, pisze jakiś error i coś, potem sprawdzę i zapytam moda o co chodzi, teraz jestem w pracy nie mogę. Monticzuś wyjeżdża w tym tygodniu, ten grubol wesolutki... :loveu:
-
Ja już zwijam żagle na dziś z dogo, a dla Ciebie Ajula, żeby Ci humor polepszyć mail od P.Ewy, przed chwilą dostałam: "Adelka już w domu, nakarmiona i napojona, biega radośnie po domu. Kotka obserwuje ją z perspektywy parapetu. Jeszcze się mijają ale jestem dobrej myśli." Trzymamy w takim razie kciuki żeby kociczka zaakceptowała maluśkę :p
-
a czy można go złapać i choć kilka dni przetrzymać? Lada dzień wyklaruje się moja sytuacja - na 90 % mogę go wziąć, bo chyba obie moje tymczasowiczki znalazły domki, żeby szukał spokojnie domu. Byłoby to na zasadach, że potrzebuję tylko pieniędzy na rzeczy typu szczepienia + nieprzewidziane wypadki wetowskie + trochę na karmę albo karmy. No i trzebaby organizować transport aż do nas. Rozważcie tą propozycję.
-
Misiek NIE MA właściciela. 2 lata temu został wyrzucony niedaleko mnie z samochodu, rozmawiałam z ludźmi z tego domu pod któym koczował. Było to wtedy gdy założyłam mu wątek. Od tego czasu Misiek regularnie koczował w różnych miejscach miasta, az wreszcie przeniósł się na stałe pod bloki. Pani, z którą rozmawiałam, a którą cytowałam ostatnio, go dokarmiała również. Na pewno nie spędzał nocy w domu! Wiele razy wracałam późno autem z mężem - Misiek leżał w największe mrozy pod balkonami. Ludzie czasem wynosili im pudełko z kocem. Co to znaczy, że "jego pobyt u mnie całkowicie różni się od tego co było planowane i omawiane tu na wątku i w rozmowach telefonicznych z RM"?? :roll:
-
Z wuzyty w sobotę nici, dzięki kochanej dogomanii. Nie mogłam skontaktować się z figomanią. Pani Ula też czekała, ale trudno, tak jak napisałam p. Uli, będzie po prostu wizyta poadopcyjna, podczas której upewnimy się, że Montek został ciachnięty. No chyba, że Pani sama wrzuci foteczki, gdzie naocznie się przekonamy :evil_lol: Co do Adelki - pan oczywiście nie przyjechał, jednak instynkt podpowiadał mi słusznie :razz: Natomiast zgłosiła się inna pani, zobaczymy czy domek wypali, byłoby dobrze, bo tak szkoda tego biedactwa :shake: i coś na pogorszenie humoru: [url=http://wp.tv/i,Brutalne-walki-psow,mid,254055,klip.html?ticaid=67823]WP.tv - Brutalne walki psów - WP.PL[/url]
-
Tylko mam problem - bo gdyby pan okazał się sensowny to jednak postanowiłam wydać Adkę bez sterylki - ale spiszę jego dane z dowodu i powiem, że za tydzień przyjadę sprawdzić czy dokonał sterylkę. Natomiast Monti jedzie dopiero w przyszłym tygodniu w związku z czym wizyta przebiegnie zgodnie z planem (mam nadzieję)