Jump to content
Dogomania

AnkaS

Members
  • Posts

    78
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AnkaS

  1. Dziękuję za wszystkie rady. [U]Mam jednak jeszcze jedno ważne pytanie. Skoro nie izolacja, to jak reagować, kiedy ugryzie?[/U] Przećwiczenie sytuacji w grę nie wchodzi - po pierwsze ręce nam wciąż miłe, a po drugie trzeba się zająć opatrywaniem ran:) I to nie tak, że nasz diabeł jest terroryzowany. Na początku było wręcz przeciwnie - po doświadczeniech z poprzednią suczką wydawało nam się, ze jeśli damy psu miłość, to on nam tak samo odpłaci. Niestety, jak posiedział u mnie na kanapie, to zaczął warczeć na mamę, kiedy wchodziła do pokoju, kiedy przez chwilę siedział z chorą siostrą w łóżku, to już nie wolno było mi tego łóżka prześcielić. A wczoraj to on się chyba nie przestraszył - on akurat zastanawiał się, czy sobie tego szala nie wyciągnąć , stał na łapach i dumał, z której strony najlepiej złapać. A mama chciała go zabawy pozbawić, dlategio jej warknął. Dziś rano warknął siostrze - stanęła w progu mojego pokoju i za dużo do mnie mówiła, a pies siedział w kojcu w moim pokoju... Najczęściej ataki zdarzają się wtedy, gdy coś ukradnie i stoi nad tym, a ktoś chce mu to zabrać. Nauczyliśmy się nie ryzykować i rzucamy ciacho w drugi kąt pokoju... Ale czasem trzeba reagować szybko - rożne rzeczy kradnie. Drugi typ sytuacji, zaczepienie go, gdy jest skupiony na czymś innym - na misce, w której pani miesza obiad, na psie, który przechiodzi za oknem, na jedzeniu na talerzu siostry, a ktoś go chce pogłaskać. Nie wygląda to na strach - raczej na gest "odwal się ode mnie". Strach pojawia się na pewno wtedy, gdy siedzi w kojcu, a ktoś coś do niego mówi, czegoś od niego chce - kiedyś zabieraliśmy kojec, bo wygryzał dziury - trzeba było zaszyć, a i zbyt duża ilośc gąbki nie jest wskazana. Potrafi ugryźc także wtedy, gdy ktoś go nieopatrznie ręką chce odsunąc od szafki, którą akurat sprawdza w poszukiwaniu jedzenia... To też chyba nie jest strach - wie, że mu nie wolno po szafkach myśzkować. Piłką umie się bawić. Komendę przynieś zna, ale uważa ten typ zabawy za nudny - jeśli nie mam przysmaku, to nie odda piłki - ucieka, a ja mam mu ją zabierać. Wtedy nie ugryzie, ale chce się szarpać. A z dotykiem jest problem - o ile nie przychodzi na wołanie i nie przytula się do kolan, to raczej nie głaszczemy - nie ufamy mu, a nikt nie ma szczególnej ochoty na pogryzienia. To nie jest tylko złapanie zębami - krew się leje na poważnie. Muszę powiedzieć, że dla mnie to chore, że boję się włąsnego psa. A ścierą może i dostał, ale pewnie ze dwa razy i tak, żeby go zabolało. Nie sądzę, żeby to był jakiś uraz.
  2. Odpowiadam kolejno: Kastrowany nie był, a wet twierdzi, że to by pomogło w wypadku agresji do psów, której nie ma. Karą za wybryki jest właśnie odesłanie do kojca, opieprzenie i ignorowanie przez jakiś czas. W zasadzie, kiedy coś zbroi, to już sam tam idzie,siedzi potem jak kupka nieszczęścia, a do nas próbuje zajrzeć przypłaszczony i na słowa "gdzie?" zaraz do kojca wraca. Po każdym ugryzieniu obrażaliśmy się na ok. dwa dni. To niewiele daje. Metoda wzmaciania pozytywnego jest znana. Za wykonanie poleceń dostaje przysmaki. Tak ćwiczyliśmy komendy, tak nagradzam go do dzis na spacerze za przybieganie na każde wołanie, za założenie kagańca, za grzeczne wycieranie brudnych łap... Ale nie wiem, jak to dostosować do sytuacji z gryzieniem. Karmić go cały czas za to, że akurat nie gryzie??? Karmę z ręki podawaliśmy i podajemy. Nie zawsze, ale co jakiś czas. Problemu nie ma. W zabawie też jest bardzo delikatny - wtedy absolutnie krzywdy nie zrobi, choć czasem warczy, szczerzy się, kłóci, itp. Agresywny jest nie tylko na swoim posłaniu - tam po prostu szczególnie. Kiedy wracamy do domu pies powinien siedzieć w kojcu i grzecznie czekać, aż będziemy mieli czas się z nim przywitać. Jeśli nie ma nic na sumieniu, to nie siedzi. Pędzi do drzwi, skacze na nas, ale wystarczy mu powiedzieć fe, do kojca, a idzie bez protestu i tam w nim tańczy i przytupuje. Gdy już zdejmiemy buty , płaszcze i zakupy jest komenda biegaj i następuje czułe powitanie. Wtedy nie gryzie:) Cieszy się kiedy wracamy do domu, kiedy widzi członka rodziny rano (po całej długiej nocy), a nawet kiedy dłużej niewidziany domownik wychodzi z drugiego pokoju. Staje wtedy przytulony do kolan, chowa pod siebie ogon, a głowę pochyla i wciska między przednie łapy. Wygląda dziwnie, ale jest to pozycja bezpieczna - tak nigdy nie gryzie. A właśnie przed chwilą nawarczał na mamę, która chciała poprawić szal zwisający z rękawa kurtki... A pies akurat się nim interesował... Siedzi oczywiście karnie w kojcu. Choć nie wydaje się skruszony - w końcu nie ugryzł, nie?
  3. Witam serdecznie. Jestem właścicielką 13 miesięcznego pinczera średniego, który od początku sprawia spore kłopoty wychowawcze. Najgorszy problem to agresja. Wobec członków ludzkiego stada. Obcych też, ale to by było do wybaczenia. Psisko przyjechało z hodowli całe dzikie. Tylko patrzył, co pogryźć, co zniszczyć, od ręki się uchylał, z objęć się wyrywał, a dłonie namiętnie podgryzał. Pełnią szczęścia była możłiwość szrapania nas za rękawy. Te problemy z czasem minęły. WZięlismy trenera, który pomógł nam jakoś zapanować nad naszym diabłem weneckim i jakoś to szło. Niestety, pojawiła się agresja wobec nas. Wobec psów nie ma jej wcale, ale my to inna sprawa. Gryzie. Wcale nie lekko. Jeśłi ma coś (ukradzionego)w kojcu i wyciągnie się rękę, jeśli chce się poprawić koc, którym jest przykryty, jeśli się go pogłaszcze niespodziewanie, jeśli siedzi na swoim posłaniu i wyciągnie się rękę, jeśli chce go się ręką odsunać od obiadu, którego zapach wciąga nosem... Przy tym - nie śpi w łóżku, nie siedzi na kanapch, przepuszcza wszystkich w drzwiach, przychodzi na wołanie, wykonuje polecenia (siad, leżeć, czołgaj się, zostań...), grzecznie czeka na miskę z jedzeniem (nie weźmie bez komendy) i akurat przy misce można mu się kręcić do woli. Poprosiliśmy o pomoc psiego psychologa. Cóż, wiemy już, że to agresja lękowa (bić go nie biliśmy, ale w młodości trochę zrzucania za fraki z kanap i wybierania z pyska niebezpiecznych obiektów było...) połączona z zaburzoną hierarchią stada, ale co robić - nie wiemy. MAmy już naprawdę dosyć. Ile można? Od roku wydajemy forsę na trenera, psychologów, pomoce dydaktyczne (dyski terningowe, smycze treningowe, itp.), a ten dibeł jak gryzł, tak gryzie. Uśpić go nie uśpimy, ale poważnie się zastanawiamy, czy go nie oddaĆ.Jest piękny i wygląda jak aniołek, ale... Paniu psycholog kazała: Unikać dotyku i przyzwyczajać psa do dotyku odbudować zaufanie, ale nie poświęcać za wiele uwagi przylać jak ugryzie, ale nie zapędzić w kozi róg, bo będzie bronił życia zmęczyć na spacerze przejść wyłącznie na suchą karmę I tyle. Na koniec dodała, że agresja lękowa jest trudna w leczeniu, bo pies jest wtedy przekonany, że broni życia. Po rozmowei jestem załamana i nadal nie wiem, co robić. Żadnych rad praktycznych, a pies-gryzoń w domu... Może Wy macie jakieś rady? JAkieś sprawdzone sposoby. Będę wdzięczna za wszystkie konkrety, bo już naprawdę nie mam siły na mojego drania
×
×
  • Create New...