Jump to content
Dogomania

AnkaS

Members
  • Posts

    78
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AnkaS

  1. To nie jest pierwszy pies w moim domu. Z poprzedniego jakoś potwora nie zrobiliśmy, ale nie obawiajcie się, z pewnoscią już żadnego u siebie nie chcę. Pies faktycznie ma - zdaniem specjalistów - agresję lękową. I gówno na to mogę poradzić. Wszystkich oburzonych zapraszam do adopcji Bazylka - zobaczymy, jak wielka będzie wasza miłość po kolejnym rozharataniu rączek... Moja wina, czy nie moja - już dyskutowaliśmy. Przyznaję przecież, że nie nadaję się dla tego psa, ale zapewniam Was, że raczej nie jestem slabą kobietką, która nie radzi sobie w życiu i nie ma własnego zdania. A że boję się ugryzień - cóż - żadna przyjemośc chodzić z bandażami lub plastrami do pracy. Że to boli, to przecież drobiazg... Osłabioną/ego Iwop zapraszam do Torunia po odbior małego skarbu - z przyjemnością się pozbędę. Mi by się słabo zrobiło dopiero wtedy, gdyby mi dziecko pogryzł, a wiem, że jest do tego zdolny. Do TOZu spróbuję jeszcze raz napisać. Bazyl uciec nie ma jak, więc o potomstwo się nie martwcie. Zresztą przecież uważacie, ze u innych wlaśćicieli bazylek byłby złotym sloneczkiem. Więc w czym problem? To tylko moja rodzina taka nieudana przecież, a nie geny, czy charakter.
  2. Do TOZu i lokalnego ZK pisałam mejle, biegać nie mam czasu. Zlali mnie zupełnie. Ja z kolei o kastracji rozmawiałam z weterynarzami i wszyscy twierdzą, że to nic nie da. Byłabym gotowa spróbować opisywanych wcześniej tabletek, ale ostatnio u weta nie byłam, więc nie było jak spytać. Adopcyjnie - kompletna cisza. Bazyl od ostatniego numeru wytrzymał miesiąc (tzn. od ugryzienia ojca, bo niedoszłego właściciela nie liczę, to drobiazg:)). Dwa dni temu znowu ojca czapnął, aczkolwiek, jeśli w ogóle o gryzieniu właściciela można tak powiedzieć, było to w miarę usprawiedliwione, bo akurat pod oknem przechodził jego największy wróg, Bazyl jak zwykle dostał wścieku, a ojciec chciał psa uspokoić głaskaniem... No to go Bazio ząbkami pogłaskał... Podjęlam decyzję, że jak następnym razem czapnie, to zrobię zdjęcia, bo Wy chyba nie za bardzo wierzycie, jak mocno on gryzie. Myślę, że my na Bazyla jestśmy skazani. Nikt go zapewne nie weźmie. Za rok się wyprowadzę od rodzciów, wezmę go ze sobą, pożyjemy razem, lepiej lub gorzej, może z rok, dwa, a potem go uśpię, jak w planach pojawi się dziecko. Na takie ryzyko sobie nie pozwolę, a ja mu już NIGDY nie zaufam.
  3. Kiedy był mały wariował tak, że pewnie nie raz się obił, więc w głowę też pewnie między innymi. Wet badał go pod kątem guza mózgu lub krwiaka i nic na to nie wskazuje.
  4. Mogę zapytać. Zawsze daloby to jakąs odpowiedx, czy to w jakiś sposób polepsza sprawę. Choć, jak na razie, Bazyl bez akcji. Ale to zawsze aż strach zapeszać, bo on ma takie jakieś napady schizofreniczne i wtedy nagle mu odbija na całego... Szukamy, oczywiście, nadal, bo jednak kiedyś chciałabym mieć dzieciaka i jednocześnie nie siwieć w trosce o jego bezpieczeństwo...
  5. CZy można będzie z tym Państwem nawiązać kontakt e-mejlowy lub przez GG? Fundacja swoją drogą, ale i ja chętnie bym ich poznała. Bariere językową dasię pokonać.
  6. Ja dawałam na [URL="http://www.kupiepsa.pl"]www.kupiepsa.pl[/URL] i na [URL="http://www.4lapy.pl"]www.4lapy.pl[/URL] . Bazyl na razie bez zmian. Tak to właśnie z nim bywa. Jak jest w porządku, to jakoś idzie, a potem nie wiadomo skąd i tydzień albo i miesiąc zachowuje się jak kretyn i codziennie coś odwala.
  7. Od czasu ataku na niedoszłego wlaściciela Bazyl jest w miarę grzeczny. Agusia i Busiu może się odezwą - mieli być w ten weekend. Zobaczymy.
  8. Rany Julek, ile razy przyznawać się do winy, że nie potrafię sobie wyrobić autorytetu u tego psa? No nie potrafię i już. Pogrzył już każdego z nas tyle razy, że się go po prostu wszyscy boimy i tyle. Widocznie nikt z nas nie ma w sobie tego czegoś, co akurat Bazyla przekonałoby, że jesteśmy 100% godni miana Alfy, choć akurat w innych sferach życia całkiem dobrze sobie w rolach przewodników stad ludzkich radzimy. Uczniowie, studenci i podwałdni jednak zwykle nie gryzą. Z terenrem pracowaliśmy od 4ego miesiąca życia Bazyla. Nauczyliśmy siebie i psa pewnych podstaw, ale akurat agresji to nie wyelimonowało. Spotkania były m.in. dwa rzy w tygodniu, każde to 35 zlotcyh. Policzcie. Teraz próbowaliśmy z innym ternerem. Ona sam sobie radzi, ale calokształt sytuafcji się nie zmienia. Nie mam możliwości szukać terenerów na Pomorzu. Pisałam, że nie jestem zmotoryzowana, więc odpada. I tak - jestem już zmęczona i nie wierzę w sukces. A Wy byście nie byli?
  9. Niech będzie i zagranica - tylko niech mi potem nie zgłaszają pretensji, że ich pogryzł, nie mogą mu zdjąc kagańca, itp. U ludzi, ktorzy nie będą przygotowani, Bazyl pojedzie do uśpienia przed pierwszym posiłkiem, bo mu nie będą w stanie kagańca zdjąc. A jaką szopkę im zrobi w samochodzie... Co do braku możliwości wyorażenia sobie cięzkiego pogryzienia ze strony pinczera - zapraszam - specjalnie dla Ciebie zaprezentuję go bez kagańca - tylko proszę o wcześniejsze przygotowanie oświadczenia, że nie zostanę pozwana do sądu za uszkodzenie ciala, nie ma sprawy. A agresywny jest nie tylko do właścicieli. Reszta świata ma już zupełnie przechlapane. Wiem, że agresja jest lękowa, wiem, że nie ma wlaściwego miesjca w stadzie, ale - co przecież przyznaję, ja nie umiem tego zmienić. Próbowałam, ale nie umiem i już. Kajam się i przyznaję do porażki. Tylko co to zmienia? A pies ma już 19 miesięcy. Co do tego, że inny dom mógłby wszystko zmienić, byc może. Pewnie przydałby się starszy, ułożony pies, który poinformowałby go, co wolno, a czego nie. Ale jakoś wszyscy tylko mowią, ze oni daliby sobie z nim radę, a nikt jakoś proby nie podejmuje, bo suki,bo trzy psy, bo brak czasu...
  10. Bazyl jest ogłaszany od pół roku, w rożnych miejscach. Nie chcę za niego pieniędzy. Chodzi tylko o to, żeby osoba, ktora go weźmie nie zgłaszała mi pretensji za ugryzienia ani nie kazała go odbierać następnego dnia. W ciągu dwóch wizyt Bazyl na 100% pokaże już na co go stać, więc jak go ktoś wtedy weźmie, to z pełną świadomością. A Ty, terra, nie chcesz go przypadkiem? :)Jeśli z zagranicy zgłosiłby się trener, bahawiorysta lub hodowca, przyjechał na weekend, obłaskawił psa i zdecydował, że da radę, proszę bardzo.
  11. Nie da się ukryć, że jednak myslimy o uśpieniu go lub oddaniu do schorniska. Życiem z takim psem jest naprawdę trudne. Bazyl bywa bardzo miły i żal mi go, ale z drugiej strony szkoda mi zdrowia. Stresów i tak życie nie szczędzi, a Bazyl jeszcze je podwaja. Pogryzione ręce i ciągły strach o reakcję psa też nie są zbyt przyjemne. Kontekst dziecka, które jednak za około 2 lata chciałabym mieć, jeszcze bardziej zraża do myśli o pozostawieniu Bazyla. A widząc, jak niewiele osób się nim interesuje, a i jak reaguje na jego pierwsze pokazanie rogów, widzę, że jesteśmy na niego skazani.
  12. Co do tego, że pewnie uważa, że jego obowiązek to bronienie nas, zgadzam się. Ale - mimo prób - nie umiem mu tego wyperswadować. I tak jest lepiej, bo wpuści obcego, skoro każę i jeśli obcy nijak nie podpadnie, jest ok. Poza tym - bazyl się boi. I uważa, że najlepszą formą obrony jest atak - jeśłi zaatakuje pierwszy, to przeciwnik nie zdąży. Pan, jak się spodziewałam, zadzownił dziś, że rezygnuje. Co do spacerów. Nie, tyle, żeby paśc po spacerze nie da rady. Tylko mnie słucha na tyle, żeby pójśc gdzieś pobiegać, żeby go puścić luzem. Mieszkamy w bloku, do terenów zielonych mnimum 20 minut drogi, samochodu nie prowadzę. Pracuję, na dodatek jako nauczyciel, pensje w tym zawodzie są tak denne, że tyrzeba dorabiać, więc dziennie mogę wziąć Bazia na spacer na 1 - 1,5 godziny. Z tego biegania zwykle połowa. Są też dni, kiedy kończę lekcje o 20tej, więc zimą łażęnie po lasach o tej porze odpada, nawet z bazylem. Tylko w weekendy idziemy na dłużej - wtedy po 3 godziny sobie chodzimy. Choć i to nie zawsze pomaga, czasem przyjdzie zestresowany lub wkurzony własnie ze spaceru, bo sobie wyobraził, że krzak to niedźwiedź, bo nie spodobał się mu bezdomny, albo - nie daj boże, widzial sowjego wroga numer 1 - Borysa. Stylu życia nie jest w stanie zmienić, choćbym chciała. A i Bazyla raczej nie dam rady. I w końcu skończy się pewnie ciżekim pogryzieniem kogoś, może nawet kogopś z nas i uśpieniem. Widzę, że chyba tylko hodowca, trener albo behawiorysta, ktoś NAPRAWDĘ dośiwadczony, bylby w stanie sobie z nim poradzić. My nie, a i pierwszy lepszy bohater też nie. Najbardziej wkurza mnie, że kiedy mówię ludziom, jak sprawa wygląda, zwykle patrzą na mnie jak na histeryczkę. Ja wiem, na co go stać i uważam, że kwetis adomu i wychowania to tylko poł problemu - drugim jest jednak psychika tego konkretnego egzemplarza.
  13. Pan dziś przyjechał. Poszliśmy na spacer. Bazyl rochę kontrolował, ale było ok. Potem weszliśmy do domu. bazio oczywiście miał już kaganiec. Siedzieliśmy ze mną i moją siostrą, rozmawialiśmy, a pan starał się nie zwracać za bardzo uwagi na psa. Bazyl patrzył, ale nic nie mówił. Pan nawet poprosił go o podanie łapki. Z daleka machnął w jego stornę, nieco spięty, ale machnął. Pochwaliliśmy, ciastko dostało, niby ok. Pan zaczął się żegnać i na koniec kulturalnie chciał nam podać rękę. Tego już Bzik nie zdzierżył - gdyby nie miał kagańca, to by pokazał, co mysli o dotykaniu przez obcyhc jego pań... Pan już pewnie nie zadzwoni, bo myslę, że kiedy tylko mówiłam, to nie wierzyl...
  14. Dodzowniłam się. Pan istotnie jest b. mily i miał już psy z problemami, aczkolwiek chodziło raczej o nieposłuszeństwo. Pan jest spod Warszawy, ma żonę i 10letnie dziecko. Pan nie przeczytał zby7t odkladnie opisu Bazyla - zapamietał przede wszystkim to, że pies jest uparty. Zastrzelił mnie pytaniem: "Ale do ludzi nie wykazuje agresji, prawda?". No coż, wlasnie, że wykazuje i to ostrą. Pan niby się nie wystarszył na pierwszy rzut. Ma pogadać z żoną i ewentualnie przyjechać w weekend, żeby malego poznać. Zobaczymy, aczkolwiek liczylam na to, że przeczytał info o bazylu dokąldnie i wie, czego możę oczekiwać. Gdyby Bazyl był TYLKO uparty, to bylby raj. Porównawczo. Zobaczymy. Bazyl od tygodnia znów normalny. Przynajmniej w miarę.
  15. Na razie rozmawiałam wylacznie z pocztą głosową:( Czekam i wciąz próbuję.
  16. Za chwilę zadzownię. Może tym razem... Bazyl od trzech dni lepiej - od wizyty u weta:) Za to znalazłam na nim pchlę, to tez mogło powodować, że pies się dodatkowo wkurza. Zjęcia i tak prześlę. Coi do artykułu, wyslac pytanie mogę, choć Bazyl raczej idzie w agresję swoim zachowaniem, nie brudzi, nie drze się bez potrzeby. Mocz miał badany, krwi nie.
  17. Bazyl dostawał psychotorpy przez 5 dni w maju, kiedy też był taki okres, że życie przypominało pole minowe. NIc to nie dało - było jeszcze gorzej - był jeszcze bardziej podejrzliwy (to akurat podobno normalne, dopoki organizm się nie przestawi), a potem przestał jeść. Więc psychotropy odstawione. Usiłujemy robić co tylko możemy, ale już wiadomo, że nie tędy droga. Co do kastracji, nie chodzi bynajmniej o rozród. I tak papierów nie będzie, bo Bazylek na wystawie odgryzłby sędziemu obie ręce przy oglądaniu zebów, więc nie ma o czym mówić. Po prostu kilku specjalistów uważa, że to nic nie da. Bazyl nie ma problemów z męskimi samcami, jeśłi to nie wilczury, ani nie próbuje ucieczek za sukami. To nie ten problem. Dziś wprawdzie łypie, ale nikogo nie ugryzł.Oby nie zapeszyć:) Osoba, która pisała do Moni do mnie się nie odezwała. A co do naszej cierpliwości - sądzę, że niejeden pies już dawno byłby na tamtym świecie przy tylu numerach. A nam własnie - mimo wszystko - wciąz na nim zależy, tylko nie mamy już siły. Łykam tablety na uspokojenie, bo mi sie nerwioca odzywa, na każdej przerwie wydzwaniam do domu, czy nie zeżarł emerytów, izoluję gości, kurczowo trzymam smycz na spacerach, żeby kogoś nie czapnął, uciekam od ludzi, żeby się ktoś przypadkowy do mnie nie odezwał, nie wiem, czy mog.ę w danej chwili pogłaskać mojego psa, czy mogę się odezwaćani nawet czy moge na niego spojrzeć. Cała rodzina chodzi na palcach wokół psa, nie mów, nie patrz, nie machnij reką... Co to za życie? W jakiejś tam przyszlości chciałabym mieć dziecko. Jakoś tego przy Bazylku nie widzę różowo...
  18. Weterynarz uważa, że to psychika psa, a nie hormony. Już któraś osoba mówi nam, że pies ma agresję lękową. I tak raczej jest, on się czasami boi, więc atakuje. Oczywiście nie tylko - fochy też miewa. Ma niestabilną psychikę, psychotropy nie pomagają, a tylko żreć przestaje, kastracja nic nie da, bo to nie od tego, a ludzie, których wet pytal też go nie chcą. Ogólnie, wet nie widzi za bardzo możliwości leczenia. Bazylowi potrzebny stabilny dom, a nie dowje siedemdziesięciolatków, którzy niedoslyszą, więc mówią głośno i pokrzykują, i dwie nauczycielki, które jak mówią to zawsze głośno. Pies nie czuje się bezpiecznie, a i sam nie uważa, że panuje nad sytuacją, więc gryzie. Ale nie mówcie, że to nasza wina i wina niewychowania, bo pies z inną psychiką nie miałby takich problemów. Nikt go nie bił, nie kopał, nie głodził, nie zamykał w piwnicy - skąd by miala być taka trauma? Jedni mają schizofrenię, a inni lęki. Wet mówi, że tylko tersura. Ale to tyle czasu, ja nie mam siły. Pieniędzy też. A i wiary w sukces zero. Pewnie jednak skończy się schorniskiem albo nawet uśpieniem psa. Szkoda Bazyla, szkoda nas. Nikt nie jest szczęśliwy.
  19. Skoro zdjęcia doszły, wyślę więcej. bazyl dziś z kolei prawie ugryzł siostrę. Jest strasznie pobudzony, na spcerze tylko szuka przeciwnika, na nas łypie, wkurza się o byle co. Nie roumiem go kompletnie i jestem przerażona. Wieczorem idziemy do weta. Niech go jeszcze raz zbada, bo ten ostatni tydzień jest upiorny. No i pogadamy jeszcze raz o kastracji. Ale szukajcie mocno, bo ja już nie wierzę, ze nam się uda. Nie było żadnej sytuacji, w której moiglibyśmy zawieść ostatnio jego zaufanie - po prostu nagle mu palma zupełnie odbiła. Przez miesiąc było dobrze. Wszyscy zaczęli pieska głaskać, być dla niego mili, nabierać zaufania, a tu nagle znów o 180 stopni. Nie rozumiem tego. I boję się, zę to się źle wszystko skończy. Pewnie i dla nas i dla Bazyla.
  20. Fakt. Teraz miałabym mniejsze opory, co do jego losu. Jestem jednak pewna, że odwoziliby go prędzej niż przejechali, z mandatami za przekroczenie prędkości po drodze... Wysłałam do Joanny kilka zdjęć. Może w końcu dojdą. Jak na razie siedzę od 2 godzin i co chwila wraca mi wiadomość, że przekraczam limit serwera. Trzema zdjęciami?
  21. To niech się znajduje szybko. Znów ugryzł ojca i ojciec zapowiedzial, że jeszcze raz i jedzie do schroniska...
  22. Nikt nie dzwoni, jak na razie. A bazio na fali - dziś poszarpał ojcu torbę na zakupy. Ot tak sobie się na nią rzucił... Sympatyczny piesek, prawda?
  23. Proszę, wrzucaj. Dziś z kolei obwarczal mnie. Rozkręca się na całego. Znów codziennie coś. Jak jeszcze trochę powariuje, to oddam w cholerę pierwszemu lepszemu. Niech się dalej kto inny martwi. Za miło było, czy co? Ktoś tu twierdził, że mu miłości trzeba - z nadmiaru milości to on wyraźnie glupieje...
  24. Oby. Bazio znow się rozkręcą. DZiś czapnął mame za sweter, bo mu stanowczo oznajmiła, że drożdżówki od niej nie wyżebrze. No i się sloneczko wkurzylo. W sumie to nie wiem, czy nie powinnam go chwalić, bo przecież mógl za rękę, a tylko za sweter czapnął, potrząsnął, warknął, puścil i poszedl się ukarać do kąta. To chyba jednak świadczy jakoś o tym, że się stara:) Śmiać się i płakac chce chwilami. Dziś pierwszy raz jechalismy windą, to byla zabawa - pies czający się, warujący, odskakujący, przyskakujący, a w końcu przytulający się pani do nogi na wszelki wypadek.
  25. Co do oddania za granicę, to jednak nie bardzo to sobie wyobrażam, bo wczesnijesze poznanie psa odpada. Chyba żeby dać w ogloszeniu warunek wcześniejszego zapoznania z psem i ktoś by się zgodził. Co do kastracji - weterynarz i behawiorystka odradzają - twierdzą, że u Bazyla problem nie leży w instynkcie dominacji - pies, ktory jest alfą nie gryzie, bo nie musi. Bazyl atakuje ze strachu - boi się, że sobie nie da rady i woli uprzedzić ewentualny atak, albo dlatego, że mu adrenalina skacze w danym momencie ( ma dzieciak ADHD:)) . Wet twierdzi, że po kastracji będzie prawdopodobnie gorzej, bo uzna, że mu krzywdę ci wredni panstwo zrobili i lepiej im już w ogole nie ufać. Potem się na adopcję nikt nie znajdzie i zostaniemy z jeszcze gorszym potworkiem. Po porstu się boję podjąc ryzyko.
×
×
  • Create New...