Jump to content
Dogomania

Agnes B.

Members
  • Posts

    455
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agnes B.

  1. [B]AM[/B] dzięki:loveu: teraz częściej zmieniam tempo, tzn. idziemy, biegniemy, snujemy się powolutku, tylko Neg czasem lubi zostać z tyłu i ja tak jakoś bezwiednie zwalniam:oops: Jak ją zostawiam na większych odległościach, to biegnie szybciej... Ale na tych bliższych to zrobię tak jak napisałaś (chyba dobrze rozumiem o co chodzi);) Co do kontaktu, to echhh raz jest super fajnie, a raz nie ma go prawie wcale... Wtedy odpuszczam i idziemy na boczek się pobawić (nie wiem czy to dobrze)... Tylko gdzie ja teraz znajdę jelenia co mi psa potrzyma i przy okazji nakręci nas:lmaa: (niestety nasi "operatorzy" jacyś mało dynamiczni som:roll:) Jeszcze raz wielkie dzięki :loveu:
  2. I Zoranowy łeb:loveu: [IMG]http://img265.imageshack.us/img265/615/zoranowyprofilgs4.jpg[/IMG] :oops:
  3. Lazy, przepięknie piszesz o swojej suni:loveu::-( Powstrzymywałam się i powstrzymywałam, ale co tam:evil_lol: Oto Zoran:diabloti: Ponad rok temu (jesoo jak ten czas leci:-o) [IMG]http://img515.imageshack.us/img515/3931/dsc01121ir8.jpg[/IMG] Trochę później [IMG]http://img358.imageshack.us/img358/9936/dsc01268dv4.jpg[/IMG] Gamoń przedwakacyjny (przemilczamy kolczatkę:angryy::oops:) [IMG]http://img267.imageshack.us/img267/9866/dsc02516ev1.jpg[/IMG] A tak sie Paskudy bawią:diabloti: [IMG]http://img166.imageshack.us/img166/1596/dsc05635nrc2.jpg[/IMG] [URL="http://img242.imageshack.us/img242/8237/dsc05647nuo8.jpg"][IMG]http://img242.imageshack.us/img242/8237/dsc05647nuo8.jpg[/IMG] [/URL]
  4. Tylko one są no... Miałam nudny dzień w robocie to sobie napisy porobiłam:roll: Amatorska amatorszczyzna amatorów (na owczarku dałam, ale tam niestety nie uzyskałam porady... oprócz [B]mch[/B]:loveu:, dzięki której ręką już nagrody nie trzymam a brodą, bo mi pies faktycznie do ręki się nauczył:oops:, ale prostujemy to teraz) [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=sO7yW5L8toI[/URL] Tam jest dużo innych głoopot:roll::oops:... Ja błagam o porady, rady, nakazy, wirtualne kopanie w doopsko :modla: (miałyśmy w planach pójście pod oko szkoleniowca u nas, ale wyskoczyły nieplanowane choroby i piniądzorów brak aktualny:placz:)
  5. A czy mogę pokazać nasze marnie uczone chodzenie przy nodze?:oops: Tylko to nie ONka... Ale myśli, że jest ONką:evil_lol: Uczę ją sama no i fajnie by było gdyby Ktoś Kto się zna, napisał co muszę poprawić, bo psa psuję:roll: Bo ambitnie chciałybyśmy startować w obi na dobry początek... Tylko no nie chcemy wyjść jak nic nie umiemy:oops:
  6. ayshe, umarłam:roflt: Powtórzę za innymi, ale wizja świata oczami Surykatki jest powalająca:roflt::roflt::roflt: Shado - szacun, respekt i ogromny podziw:modla::klacz: Gratuluję jeszcze raz, a co!:bigcool:
  7. Kiedyś już pisałam, więc zacytuję sama siebie:oops: "Powtórzę to co było pisane wcześniej, ale już nie potrafiłam się powstrzymać. Od razu na wstępie się przyznam bez bicia, bez zmuszania mnie do tego: kupiłam "owczarka niemieckiego" z pseudohodowli. Dlaczego się skusiłam? Myślałam, że jeśli facet reklamuje szczeniaki jako super pieski po rodowodowych rodzicach, mnie wystawianie własnego psiaka interesuje nie bardziej niż zeszłoroczny śnieg to mam jak znalazł. No facet z nieba mi spadł. I co z tego mam? A no mam i to wiele. Piesek okazał się wnętrem, ma problemy ze stawami, pseudokaletki maziowe, ciężka dysplazja stawu biodrowego. jutro z rana jadę z psiakiem po raz enty do kliniki weterynaryjnej, tym razem już w jak najbardziej konkretnym celu: z operować ten staw, by już nie bolało, nie kuśtykał, nie cierpiał i mógł bez mojego strachu w oczach biegać szaleć i bawić się bez przerwy. Niestety na to będę musiała poczekać parę miesięcy, by pozbierał sie po operacji. Względem psiaka z rodzina mieliśmy konkretne plany wszelkiego rodzaju PT i IPO, dla przyjemności naszej i psiaka, który wedle "hodowcy" ma ku temu wybitne predyspozycje po mamie i tacie... Co mi po tych zapewnieniach skoro w domu mam teraz kalekę? Dlatego z każdym z kim rozmawiam, a ten chce zakupić psiaka to odsyłam go pierw do schroniska: a może akurat tam jest piesek, który właśnie na tego człowieka czeka? Jednak nie dla każdego psiak ze schroniska jest odpowiednim rozwiązaniem. Niektórzy od psa oczekują danych zachowań. Psa powinno wybierać się patrząc przede wszystkim na użytkowość rasy, później ze względu na jego wygląd. Nie polecałabym babci staruszeczce, dla której wyjście do osiedlowego sklepu jest już męczące (nie twierdzę, że dla każdej) borderków "bo taki ładne psiulki zaganiały owieczki w tym filmie o śwince", z kolei ktoś kto nie potrafi usiedzieć na miejscu, lubi wyjeżdżać w plener i chodzić, chodzić, chodzić dla rozrywki czasem biegać nie powinien być właścicielem np. pekińczyka (właściciel często wyjeżdża, psiak się szybciej męczy i woli pospać na kanapie)... Pies rodowodowy to nie wszytko i o tym już wcześniej pisano. Najważniejsze to bardzo dobra hodowla. By taką znaleźć trzeba poświęcić wiele czasu. Wiele czasem może zająć nam miesiąc, ale znam ludzi tak wybrednych (i takimi powinniśmy być, gdy chcemy mieć pewność, że psiak będzie taki jakiego oczekujemy), którzy hodowli szukali np. 1,5 roku. I nie uważają tego czasu za stracony. W tym czasie poszerzyli swoją wiedzę, na temat danej rasy, poznali wielu szkoleniowców i wiele technik szkolenia, dowiedzieli się przede wszystkim o wadach rasy, która ich interesowała. Może się wydawać, że hodowca, który ma szczeniaki mówi o nich, że są uciążliwe, wiecznie ganiają, zastanawia się czy psiaki w ogóle śpią, bo bez przerwy rozrabiają jest po prostu głupi - zamiast reklamować - obrzydza. Ale dzięki takiej postawie hodowcy, nowy właściciel dowiaduje się, co go czeka. I jeżeli jest pewien, że sprosta wymaganiom psiaka, a hodowca po uzyskaniu odpowiedzi na mnóstwo swoich pytań wie, że nowy właściciel podoła wyzwaniu szczeniak trafia do nowego domu. właściciel w hodowcy ma oparcie, może zawsze o wszystko go zapytać, liczyć na cenne wskazówki i porady. Szczeniak jest po skojarzeniu psa i suki w taki sposób by był równie dobry lub lepszy od swoich rodziców. Rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, prapradziadkowie z obu stron byli wolni od danych chorób. Wtedy nowy właściciel ma największą szansę, że jego nowy przyjaciel na całe życie również nie będzie chorował na dana chorobę. oczywiście zdarzają sie wyjątki, ale w takich przypadkach mamy pewność, że hodowca zrobił bardzo wiele o ile nie wszystko by był zdrowy. I będąc bogatsza o taką wiedzę, mimo ogromu miłości jaką darzę mojego pseudoONka, w przyszłości psiaków będę szukać w schroniskach lub DOBRYCH hodowlach. "Zaoszczędzone" pieniądze na kupnie psa w "hodowli", wydalam już przynajmniej z pięć razy na leczenie. A co to głównego tematu... Dziewczyna szuka sznaucerka miniaturowego, bo jest kochany i śliczniusi tak? Proszę Cię zaczekaj chwilkę. Po co masz wydawać 500 zł na psa bez rodowodu, który określa jego przodków i wszystko to o czym pisałam. Takiego samego możesz mieć za darmo w niektórych schroniskach bądź za niewielką opłatę za szczepienia... I będzie taki sam jak ten, którego chcesz kupić. A może nawet lepszy, bo jego miłość będzie bezgraniczna, a wdzięczność z jego oczu będzie Cię oślepiać - takim bije blaskiem. Skąd to wiem? Bo sama adoptowałam pieska ze schroniska, która okazała się być spokrewniona z borderkiem. Ot znudziła się, lub za dużo wymagała od byłego właściciela - paro godzinne spacery? Bezczelny pies, niech nacieszy sie wyjściem na trawnik przed blokiem. Widocznie się nie nacieszyła i narozrabiała w domu. Lepiej narozrabiać niż wybuchnąć z nadmiaru energii... Suńka swoje szczenięctwo spędziła w schronisku tylko i wyłącznie z winy człowieka, który zapomniał, że dając jej dom jest za nią całkowicie odpowiedzialny. Teraz szczęśliwsza hasa po łąkach na wielogodzinnych spacerach i do domu wraca zmęczona. Bo pies zmęczony to pies szczęśliwy w jej przypadku. W schronisku, z którego ją zabrałam czekały jeszcze dobermany, boksery, owczarki szkockie, mnóstwo owczarków niemieckich bardziej i mniej w typie rasy, amstaffy, ratlerki, pudelki... Można wymieniać i wymieniać. Ale jedno jest pewne - każdy z nich ma bliższego lub dalszego przodka, który był z "hodowli" po rodowodowych rodzicach... To chyba wszystko co mam do powiedzenia w tej kwestii. Trochę się tego nazbierało, ale jak już wcześniej pisałam, powstrzymywałam się od początku powstania tego wątku by nie wtrącić swoich trzech groszy... Nie wytrzymałam. Trudno, muszę się nauczyć cierpliwości;-)" Jak widzisz, z rodziną myśleliśmy dokładnie tak samo jak Ty. Kupiliśmy psa bez rodowodu, bo po co prawda? I tak na wystawy z nim jeździć nie chcieliśmy... Ile na niego wydaliśmy, nie napiszę, bo to co wydaliśmy ma się nijak co pies przeszedł. Aktualnie zbieramy się po resekcji kości udowej (pies urodził się bez panewki, ciężka dysplazja), walczymy z łokciami (pseudokaletki), po operacji ma bóle reumatyczne w taką podogę jak teraz, a czeka go następna, na łokcie właśnie. Dodatkowo jest wnętrem (ma jedno jądro), więc czeka go kolejna operacja... Pies jest straszliwie szczekliwy, gdybyśmy go nie wychowywali konsekwentnie to pewnie byłby straszlwiie agresywny. Skąd to wiem? A no wystarczy jednego dnia popuścić, a drugiego dnia, mamy psa próbującego wszystkiego co niedozwolone. Dodatkowo ostatnio lubuje się w nawarczaniu na inne psiaki... Mam sunię ze schroniska... Kochana psina, też się leczymy na różne rzeczy, ale w jej przypadku mogę tylko klnąć pod nosem na tych cudownych ludzi, co to pokryli suczkę i wyszła ona... Kto wie, może też jej mama była ONką, a tutaj urodził się bękart czarno-biały (?) Wiesz co? Zazdroszczę Ci. Nie trafiłam przed zakupem psa na żadno forum, ba, wydawało mi się, że takie fora są nic niewarte. Myliłam się... Dzięki forom wiem teraz jak straszny błąd popełniłam. Kocham mojego psiaka "ONka" całym sercem, nie zamieniłbym go na żadnego innego w tej chwili, ale świadomość, że napędziłam ten interes i świadomość tego, że w pewnym sensie przeze mnie TAM nadal rodzą się chore psiaki...:shake: To nie do zniesienia:-( Najgorsze, że tym ludziom nic nie można "zarzucić"... Możemy tylko nie nakręcać ich interesu... Przepraszam, że się tak straszliwie rozpisałam:oops::-(
  8. [LEFT][B]ayshe[/B] gratulacje:laola: Ja się wzruszam, jak czytam o Chicie, to niesamowite:Rose: A Shado:loveu: czapki z głów, padam do stóp:modla: Jeszcze raz gratuluję:klacz: [SIZE=1]Doczekać się nie potrafię sprawozdania ayshe z zawodów, same komentarze "zabawne zawody" i "nie ma to, jak niemieccy sędziowie" sprawiają, ze paszcza mi się śmieje [/SIZE][B]Ivonna70[/B] dziękuję za informacje o starcie ayshe:Rose: [/LEFT]
  9. Trzymam za szybka rekonwalescencję Hammera kciuki:loveu: Niech się szybko goi;) Zorana też kiedyś w przyszłości ucięcie jajka (wnętr:oops:), ale to dopiero jak się uporamy z łapami... Zdjęciem w gatkach nie pogardzę:diabloti: Ponawiam pytanie o leki osłonowe przy podawaniu encortonu i sulfasalazinie en? Kupiłam lakcid, podałam, ale czy to wystarczy? Solcoseryl w żelu - zapisane, przyda się po sterylce:roll:
  10. A propos penisów przypomniała mi sie taka kobitka co to na ogromne zakupy raz przyszła z synem... Wybierają smakołyki dla psiowego szczęścia, syneczek wszystko łapie, pyta co to i robi wielkie oczy w kierunku rodzicielki pt: "Kuuuuuup"... Maca suszone żwacze, wędzone tchawice no i doszedł do kubełka z suszonymi ciętymi penisami. Łapie w rączkę, pokazuje mamie, mama bierze do ręki, przygląda się patrzy i pyta "Aaaa to cooo?", odpowiadam zgodnie z prawdą "Cięty suszony penis:lol!:"... Krzyk, wrzask "Puuuśc Toooo" do dzieciaka. Dziecko zdezorientowane osocho, mama oburzona, czerwona (wściekle-zawstydzona), szybko płaci, bierze syna za fraki i ciągnie do wyjścia... Mina matki krzyczącej bezcenna, mina synka ciągniętego za frak również... Ja nie rozumiem, moje psy baldzo lubiom:evil_lol:
  11. Dzięki:loveu: Nasz wet jaki zakręcony jest, taki jest, ale chirurgiem jest super. Tylko jemu dam psa pod nóż (na dzień dzisiejszy), pod uwagę to weźmie, a gdyby jakimś cudem zapomniał to taka histeryczka i panikara jak ja przypomni mu to tysiąckrotnie:roll::mad: Co lepiej podawać przy tych dwóch "paskudztwach" (przerażają mnie:cry: ) ranigast, lakcid, jeszcze coś innego, wszystko na raz?:stupid: Jak ja się boje, że przyplącze nam się jakiś skutek uboczny:placz: Zaczęło się kuźwa zwykłą sraczką:angryy: Trzymam kciuki za wszystkie psiaki, ciężki ten watek zdrowotny, ciężki:shake:
  12. Lazy, dokładnie encorton to glikokortykosteroid i wszystko co o nim czytam mnie przeraża (może niepotrzebnie?) :mdleje: Zastosowanie: chroniczny reumatyzm stawów, stan zapalny tkanki łącznej, stany zapalne ścian naczyń krwionośnych, astma, zapalenie jelita grubego. Poważne stany uczuleniowe, niektóre nowotwory krwi, gruczołów limfatycznych, stercza, nowotwory piersi... Możliwe niepożądane skutki: - Zakażenia bakteryjne, wirusowe i grzybicze - Osłabienie siły mięśniowej - Owrzodzenia błony śluzowej żołądka i dwunastnicy. Może wywołać: - Nudności i wymioty - Wzmożony apetyt i przyrost wagi ciała - Zaburzenia miesiączkowania u kobiet - Gorsze gojenie się ran (helloł, mamy sterylkę planowaną na 5. października!) W czasie stosowania leku unikać leków z grupy salicylanów, np. Aspiryny, Polopiryny. Ostrzeżenie: W razie wystąpienia gorączki lub stresu fizycznego lub psychicznego należy omówić z lekarzem ewentualną zmianę dawki... Działania niepożądane: >1/100 - Wysokie ciśnienie. Gromadzenie się wody w ustroju. Choroby psychiczne mogą ulec zaostrzeniu. Dłuższe stosowanie leku może zahamować wydzielanie kortyzolu w korze nadnerczy. Kruchość kości, słabość mięśni, zwiotczenie skóry z utrudnieniem gojenia się ran. Zahamowanie wzrostu u dzieci. nasilenie sie cukrzycy. 1/1000 - <1/1000 - Tworzenie się zakrzepów krwi. Zwiększenie ciśnienia śródczaszkowego. Dłuższe leczenie może wywołać jaskrę, zmętnienie soczewek oraz zmiany zapalne w tkance kostnej. To jest pocieszające... Stosuj się dokładnie do wszelkich zaleceń lekarza prowadzącego. Lek ten jest ,,bronią obosieczną". Wszystko wzięte z stron dla ludziuff, TEJ i TEJ Wet powiedział, że po dwóch tygodniach najprawdopodobniej zejdziemy do 0,5 tabl...
  13. Negra wprawdzie to nie ON, ale gabarytowo to ONka, wiec znowu Was pomęczę:placz: Biegunki nie ustały, pojechałyśmy z nią do Zoranowego weta i ten zrobił Neg pik i pobrał krew wczoraj. Dziś były już wyniki i sprawa wygląda następująco... (proszę o przetłumaczenie na polski, wet mówił, ale ja to muszę przeczytać a nie wysłuchać...) Leu 13,8 x 10 (jakiś es flores chyba chodziło mu o "do sześcianu":roll:) Er 7,06 x 10 (j.w.) Hb 16,5 Ht 47,2 Plt 229 x 10 (j.w.) E 3,2% Kreatynina 1,6 Mocznik 45 ASPAT 56 ALAT 39 AP 69 Wet zdiagnozował alergiczne zapalenie jelita grubego... Przepisał Encorton 1 tabl. rano Sulfasalazin EN 2 x 1 Za dwa tygodnie kontrola, jedzenia nie zmieniamy. Pytanie 1. Czy ktoś się spotkał z alergicznym zapaleniem jelita grubego? Pytanie 2. Encorton, pies znajomej został przedawkowany i... sie rozsypał (niecały rok suka). Czy taka dawka na 25 kg żywej wagi 12 miesięcznej wariatki jest dobra? Pytanie 3. Rozumiem, że na podstawie tych badań krwi wet stwierdzając brak przeciwwskazań w podaniu narkozy (sterylka pierwszy tydzień października) stwierdza to dobrze? Z Zoranowym łokciem na razie cicho... Buła na razie nie rośnie (tfu tfu), ale jak znowu urośnie, to Zoran idzie pod nóż:-( Ja przepraszam, że ja tak męczę, ale nie mam na miejscu już innego weta, którego mogłabym się doradzić (każdy mi wcześniej podpadł, czym nauczyli mnie pytać i jeszcze raz pytać);)
  14. O to widzę, że równie ciężko w pracy pracujemy:evil_lol: No mój domowy komputerek to taki brzydal powpolny przy tym Pędziwietrze tutejszym:roll: :loveu: No to naprawiaj komputerek, bo tutaj jest para oczu głodnyh widoku Akiego:mad: :lol:
  15. ;) O Aki na wakacjach:loveu: Hihi to ja jednak wpadnę na zawody i go ukradnę:megagrin: Magda pokarz nam na co stać Cię z nowym aparatem no, ja myślałam, że tutaj nie będzie dnia bez Akiego, a Ty tak okazyjnie:p Aki z jęzorem bosssski:loveu: Pozdrawiamy serdecznie
  16. [B]AM[/B] badania już jej robiłam:shake: Bałam się, ze coś z trzustką ma, albo wątrobą, wyszły "tylko" robale. No wtedy była ta kuracja... Mówiono mi, żeby zaatakować drontalem... W poniedziałek jedziemy z Zoranem do chirurga to od razu weźmiemy młodą, bo moi miejscowi weci coraz mniej mi się podobają (jakby mi się w ogóle podobali:roll:), i niech on ją poogląda i jego załoga (przy okazji zobaczy jej łapy, bo po Zoranie jestem przewrażliwiona, i gdy zobaczy coś niepokojącego to zdjęcie). lamblie też brałam pod uwagę, tylko badanie je wykluczyło. Czy słyszał Ktoś z Was o takim środku odrobaczającym, którym psa się zlewa? Podobno niszczy robactwo zewnętrzne i wewnętrzne. Miał ktoś z tym do czynienia? (bayernu chyba ten środek)
  17. No już jesteśmy w sumie prawie zdecydowani, bo to się przewlekłe paskudztwo ciągnie za nami i Zorkiem okropnie:shake: Wytniemy i będzie spokój. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nasz wet karze nam dużo chodzić, biegać i skakać troszkę, by tylnego łapulca doprowadzić do porządku, a teraz wet na urlopie i jego zastępca "pod żadnym pozorem biegi!", byle do poniedziałku, wtedy nasz chirurg ortopeda po wczasach będzie wypoczęty i się z nami umówi na "cięcie"... Mimo wszystko się boję:placz: Z innej (suczej) beczki... Borajstwo bardzo biegunkowe i robalowe jest:shake: Miałyśmy z Neg tę kurację odrobaczającą, trzy dniową, przerwa i... Najpierw było mówione, ze później tez trzy dni odrobaczania, a zrobili jeden dzień, no ok to oni są wetami nie ja.... Ale Neg chyba znowu ma robala:placz: ja się zabiję... Wprawdzie jest strasznie aktywna (chyba ZA aktywna:multi:) i nie jest ospała, bez apetytu itp... Ale znowu mamy biegunki (nie takie ostre jak wcześniej, ale kupa luźna) no i ten "zapaszek" z suczego pychola... Zoranowi pachnie z pychola, a jej "pachnie" żelazem... Ja się boję, ze jak ona ma robala to jej robal coś przebił i krew się leje, i stąd zapaszek żelaza, ale ja przewrażliwiona jestem powoli i przez psy chyba u czubków wyląduję:mad::loveu:
  18. Bo Ty masz AM jakiegoś Super-Weta:evil_lol: Nas postraszono gipsem :mdleje: i nakazano juz teraz do czasu operacji spacerki tylko i wyłącznie na smyczy na siku:-o No ja się zabiję... Na razie jesteśmy niegrzeczni i na smyczy nie spacerujemy:roll:
  19. Ty mnie Magda kusisz niemiłosiernie:mad: a ja się głupia często daje skusić:evil_lol: Sobota wprawdzie odpada, ale niedziela:diabloti:
  20. Fotki kluseczków już są;) Bordery w typie pracującym piękne są:loveu: Chciałabym kiedyś poprzyglądać się z bliska pracy takiego psa...:loveu:
  21. Znać się chyba (raczej an pewno, ale nigdy nic nie wiadomo) nie znamy:oops: Luleczko chciałabym, ale nie mogiem bo nie mam psa ipowca:shake: Z Zoranem chcieliśmy zacząć trenować IPO, ale chyba zrezygnujemy do wiosny, bo szykuje nam się operacja łokcia:placz: Ale kto wie, gdy będą kolejne edycje, to może i my się doczekamy:razz: Na dzień dzisiejszy dla mnie możność oglądania Waszych psów to jak miód na serce:loveu:
  22. Już zacieram rączki:diabloti: Strasznie bałam się, że będę musiała być w pracy, albo co gorsza na uczelni, a tuuu, no jak nic genialny prezent na urodziny mi zrobiłyście dziewczyny:modla:
  23. Nasza wielokomorowa pseudokaletka nie pozwala mi w nocy spać:placz: Musieliśmy jechać do weta znowu odciągnąć płyn:shake: I po odciągnięciu i tak nie było tak jak kiedyś, czyli sama skóra, tego już się chyba nie da odciągnąć całkiem:placz: Operacja zbliża się ogromnymi krokami:shake: Stąd moje pytanie... Czy po tej operacji wycięcia paskudztwa, Zoran sobie nie pogruchota kostyrek? Cholera, jak nie urok to sraczka:placz::placz::placz: Psa w gipsie będę miała...
  24. Ja masochistka, ja bardzo będę się cieszyć, jak oberwę bacikiem jak coś źle zrobię:megagrin: potrzebny mi jest porządny kopniak w tyłek i tego oczekuję od A.Z.:diabloti:
  25. [B]Ifat[/B] jak już Ci wcześniej pisałam, ambitnie chcemy wskoczyć w grupę sport,a moim i A.Z. zdaniem najlepsze wyjście to indywidualny tok nauczania:evil_lol: już widzę te ręce łapiące się za głowę, by następnie opaść jak płetwy:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Bójta się!:diabloti:
×
×
  • Create New...