Jump to content
Dogomania

tamb

Members
  • Posts

    7318
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tamb

  1. Agnieszko, Yode zdiagnozowałam i leczę. Już raczej nie będzie wydatków poza zwykłym utrzymaniem. Henio jest najbiedniejszy bo brakuje na hotel a ja go nie wezmę i nie dam rady płacić.Może na Henia ten bazarek. On jest adopcyjny a siedzi w hotelu.
  2. Jakby poszły szczeniaki i 2 kociaki, a innej opcji nie ma to tylko Henio zostaje. Sama sobie przy Heniu w hotelu nie poradzę. I czasem Maks bo bardzo kosztowny w utrzymaniu przez te uszy i alergię pokarmową. a nieadopcyjny całkowicie. Na 10 kotów zasiedziałych nawet nigdy nie prosiłam o pomoc. A ostatnio dzika Sindy miała pod narkozą wszystkie badania i jest leczona a Mija czyszczone zęby i jednego usuwanego. Nawet o tym nie wspominałam. A Sindy to nie wybór i przyjemność, to konieczność jak się wyprowadzałam z Krakowa. Poza tym, jak im domy znajdziesz? Były ogłaszane wszystkie przez dłuższy czas. Młode, ładne psy trudno wyadoptować, a kto weżmie stare, gryzące i sikające.
  3. Ale kogo oddać? Mieszko połamany, kaleki był tymczasowiczem i go adoptowałam. Maks jest u mnie 2 lata, stary i agresywny. Kajtek ma wątek, stary , z tendencją do ucieczek, z blizną po łańcuchu, gryzie i pospolity. Jest już 3 lata. Reks jest Piotrka, nasz osobisty. Yoda, stary, chory i sika. Tyle, że jest krótko. Fizia jest 2,5 roku, kaleka i mnie kocha, na krok nie odstępuje. Babka jest strasznie stara, ledwo chodzi, na lekach i jest 2 rok.Tylko szczeniaki i dwa koty.
  4. Ale na jakie zwierzęta ja żądam? Na Ozziego, Timona, Titkę, Mieszka, Kajtka, do ktorego nikt nie zagląda? Mam wymieniać pozostałe i koty? Proszę o pomoc dla Henia, bo jest w hotelu a ja z braku chętnych jestem jego skarbnikiem. Henio nie jest mój. Jest niczyj. Podrzucili mi kociaki, sama je żywię. Nie wzięłam ich ze schroniska. A szczeniaki? Nie było chętnych dt. Na Belle, Mobiego o coś prosiłam? Zdiagnozowałam wyczysciłam zęby, kupiłam szelki itd. A inne osoby ratując o nic nie proszą? Ja z siebie nic nie daję? Nie będę już nic pisać bo to tak jakbym się tłumaczyła. Dodam tylko, ze ja dobrowolnie nigdy bym tylu zwierzaków nie miała. Lubię wygodne życie i przyjemności. Ale od mojego egoizmu większy jest lęk, że napotkane czy podrzucone zwierze w potrzebie będzie cierpiało. Tak bardzo boję się tego cierpienia, że swoje dobro poświęcam. Bardziej bym się zadręczała myśląc, że nie pomogłam niż, pracując i męcząc się dla takiej gromady. Ale chciałabym, żeby nikt mi nie podrzucał, sąsiedzi nie rozmnażali i dobrze traktowali i żebym nie bała się wyjść z domu, że spotkam jakieś nieszczęście. To nie wybór, to defekt, z którym się niektórzy ludzie rodzą.
  5. Mariolu ja robię co mogę ale już więcej nie mogę. W miesiącach, kiedy nie miałam na zwierzęta i na studiujące dziecko, wzięłam kredyty. Kiedy przesadziłam z ilością zasiedziałych tymczasowiczów w bloku, przenisłam się do innego miasta do domu, który był 5 lat pustostanem. Spłacam kredyty, usiłuję po kawałku remontować dom w którym zamieszkałam dla zwierząt, stado się powiększyło a ja i tż mam zawód wolny. Co mam zrobić jak widzę kolejne zwierze w potrzebie? Po to jest forum dogomania, żeby o tym napisać i zawsze ktoś pomoże. A Ty wszystko, co ja napiszę, komentujesz negatywnie. Tak jakbym naciągała na zwierzątka, które są moimi kaprysami. Tak się czuję po tych wpisach.
  6. Mariolu, nieładnie przypominać ale jedno stowarzyszenie i jedną fundację rok wcześniej postawiłam na nogi. A dla bezdomnych zwierząt robię więcej niż nie jedna fundacja. Nie chcę ciągnąć tego tematu ani żadnych innych niezwiązanych z konkretnymi zwierzakami, którym założyłam wątki.
  7. Tak jak napisałaś - brykające sralce z dobrym humorem. Zasikana podłga i mop w ruchu. Cieszę się, że uratowane ale nie cieszę się, że są u mnie.
  8. Nie zgodzę się z Tobą. Fundacje po coś powstają, mają cele i obowiązki, które osoby zakładające fundację czy stowarzyszenie z własnej woli sobie narzucily. I na te cele dostają 1% i datki od ludzi. Dlatego nie rozumiem dlaczego Cię śmieszy czy dziwi, że pomyślałam, że jakaś fundacja przy sterylce suczki pomoże. Jak się mają moje możliwości, dawno już wyczerpane do możliwości fundacji wspieranej przez darczyńców. Ja nigdy dla siebie czy swoich zwierząt o nic nie proszę, jeśli zwracam się o pomoc to dla bezdomnych albo w złych domach.
  9. Dziękuję, napisałam.
  10. Dziękuję za pomoc. Cały czas mam telefon przy sobie i nikt jeszcze nie dzwonił.
  11. Czy można zgłosić do pomocy przy sterylizacji suczkę, która ma właścicielkę ale właścicielka jest bezrobotna i nie pokryje żadnych kosztów.? Suczka w zeszłym tygodniu została pokryta. Jeśli można to w jakim zakresie jest pomoc? Muszę jak najwięcej wiedzieć, żeby kobiecie coś zaproponować.
  12. Dziękuję, zapytałam na wątku sterylkowym.
  13. Czy można zgłosić do pomocy przy sterylizacji suczkę, która ma właścicielkę ale właścicielka jest bezrobotna i nie pokryje żadnych kosztów.? Suczka w zeszłym tygodniu została pokryta. Jeśli można to w jakim zakresie jest pomoc? Muszę jak najwięcej wiedzieć, żeby kobiecie coś zaproponować.
  14. Jest inny problem. Obok mnie mieszka bezrobotna kobieta z nastoletnia córką. Dziewczynka lubi pieski i dostała małą suczkę. Sunia ma 11 miesięcy i cieczkę. Dziewczynka na spacerze nie upilnowała i sunia została pokryta. I teraz co robić? Pies ma właściciela ale właściciel nie pokryje kosztów sterylizacji bo biedny. Ja mogłabym przekonać kobietę do sterylizacji ale co mogę jej zaproponować. Sama kosztów nie pokryję bo mam dziecko studiujące i innym mieście i stado swoich i nieswoich zwierząt i im nie zabiorę, tego co się należy. Nie mam możliwości. Nawet na nieswojego Henia w hotelu nie mam a jest tak jakby pod moją opieką bo kiedyś przy nim pomogłam. Jakby jakaś fundacja pokryła koszty to mogłabym z kobietą porozmawiać i ją przekonać. Znowu wtrącam się do nieswojego psa i jeszcze oczekuję pomocy z dogo. :look3: Ale jak nie będę miała nic do zaproponowania kobiecie, to jej nie zaczepię do rozmowy.
  15. Nie patrzę nawet. Przykrywam dużą warstwą ręczników papierowych i zbieram jak najszybciej. Panicznie boję się robaków, odwracam wzrok z przerażeniem nawet od dżdżownic. Pająki lubię nie mam fobii ale wszystkie wijące długie, ech .... Nawt pisac o tym nie mogę bo cała się kulę. W pierwszej chwili myślałam, ze to pęk gumek w kupie. Ale już o tej porze były normalne kupy. Może już koniec mojej i psiej męki.
  16. Zrobiłam przemeblowanie, do klatki przysunęłam 2 szafki i mają teraz przestrzeń na szerokość klatki kenelowej i długości pokoju. Szaleją bawią się, brzuchy mniej wzdęte. Mają apetyt. martwi mnie to, ze koty Jacek i Agatka wskakują do nich żeby się pokolegować. Koty odrobaczone a szczeniaki nie do końca.
  17. Trzymam kciuki, żeby się udało.
  18. Przez lata trafiały mi się psy bez robali w kupie. Pewnie mialam dużo szczęścia. Kenelkę w poprzek dosunęłam do ściany, tak, że jej dłuższy bok tworzy ścianę. Stoi na przeciw ściany pokoju tak 1,5 metra od ściany. Prostopadle do ściany pokoju i krótrzej ściany kenelki dosunęłam płytę pilśniową i zastawiam krzesłami. Przez to szczeniaki mają otwartą dużą klatkę kenelową i przestrzeń między ścianą a klatką. Pudełeczko z posłaniem i miska z jedzeniem jest w klatce a miska z wodą poza klatką. Załatwiają się na szczęście poza klatką, tak, że łatwiej sprzątać.
  19. Noc koszmarna, co chwilę kupy z robalami. Maluchy słabe, dużo śpią wtulone w siebie. Od 8 lat czyli od szczeniaków Titki czegoś takiego nie widziałam.
  20. Zbliża się koniec miesiąca. Kto pomoże opłacić hotel?
  21. Te dwa koty bo reszta się nie nadaje i są co najmniej ponad 2 lata. No, moze Yode bo jest krótko ale adopcja graniczy z cudem. Musiało by być tak jak z Mobim i Bellą. Ale to prawie niemożliwe. A teraz napiszę o szczeniakach. Są ciche, odsypiają w cieple. Mają bardzo wzdęte brzuszki, efekt niedojadania albo zarobaczenia. Albo jedno i drugie.
  22. Sprzedarz szczeniaków wnuczka uzasadniła zbieraniem pieniędzy na nową budę. Ja mam wspaniałą budę jak termos i mogę dać pod warunkiem, że sprzątną podwórko i pozwolą wysterylizować suczki. Ale ja nie mogę nic negocjować, nie mam uprawnień i jestem sąsiadką. Nie może wyjść, że wszystkie interwencje były na moją prośbę. Naraziłabym moje zwierzęta. Mogę dalej w ukryciu karmić i dać budę ale rozmawiać musi ktoś inny.
  23. Baba mówiła, że mają 4 tygodnie ale weterynarz powiedział, że 6. Są ładne, będą zdjęcia. Trzeba je będzie szybko ogłaszać bo nie mam już siły. Nie mialam czasu zrobić zdjęć rudemu kotu. Cały czas pracuję i przy swoich działaniach i przy zwierzętach. Nie nadążam już.
×
×
  • Create New...