Jump to content
Dogomania

tamb

Members
  • Posts

    7318
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tamb

  1. Szczeniaki są w Dzienniku Polskim i do dzisiaj mogą być u sugarr. Jeśli znajdą się dobre domy, problem sam się rozwiąże. Jeśli nie, bardzo proszę o dom tymczasowy dla jednego szczeniaka. To bardzo ważne i pilne.
  2. Edytko, to nie jest tak jak piszesz. Nikogo nie pomówiłam a możliwości ogłaszania bezdomnych zwierząt nie traktuję jak narzędzia władzy. Ogłaszam zwierzęta (po moich szczeniakach pierwsza jest Tora Agnieszki) i cieszę się jak trafiają do dobrych domów. Jeśli chodzi o całą sytuację to zdystansowałam się i jest mi przykro, że tak się stało, tym bardziej, że polubiłam Agnieszkę i dotąd (począwszy od łapania Saby i Kajtka) wszystko układało się bardzo dobrze. Przeanalizowałam całą sytuację i wiem, jakie błędy zostały w kontaktach międzyludzkich popełnione. Lubię mieć wszystko przygotowane i wpadłam w panikę, że Agnieszka nie odzywa się mimo, że wielokrotnie o to proszę nawet na wątku, żeby określić termin i sposób przekazania dokumentów. Znam Agnieszki wspaniały stosunek do zwierząt ale nie wiem, czy nie gubi, nie zapomina itp. Znamy się wszyscy na płaszczyźnie niesienia pomocy zwierzakom a na innych polach nie... Więc panika a co za tym idzie niepotrzebne emocje. Kiedy zadzwoniłam, natrafiłam na negację mojego planu, którego byłam pewna i rozmowa nagle się urwała. Nie byłam pewna, czy to był przypadek i przestałam rozmawiać z Agnieszką tylko prosiłam Ciebie o przekazanie informacji gdzie i kiedy spotkanie z potencjalnymi domkami. Urwał się kontakt, narosły negatywne emocje, sytuacja urosła w wyobraźni i zrobiło się bardzo nieprzyjemnie. Były niedomówienia, może nieuzasadnione obawy ale nie było pomówień i złych intencji. Jeśli Agnieszka odezwałaby się wtedy i normalnie odpowiedziała, nie byłoby tego.
  3. Oby jutro były w Dzienniku Polskim i zgłosiły się fajne domy.
  4. Jestem szczęśliwa, że Syria ma dom a z ogłoszenia Syrii jeszcze jeden pies, który jest mi wyjątkowo bliski. Dzisiaj się wszystko wyjaśni i jest potrzebna pozytywna energia a nie negatywne emocje. Radość z adopcji jest tak wielka, że przysłoniłe u mnie te wszystkie żale wynikające prawdopodobnie z niedomówień. Nieważne z czego ...
  5. -----------------------------------------------------------------------
  6. [quote name='agamika']1.[B] tamb nie życzę sobie żebyś więcej komukolwiek jakiekolwiek kłamstwo więcej na mój temat rozpowiadała [/B]. Wiesz plotki mają to do siebie ze do uszu obgadiwanego zawsze dojdą i to z wszystkich stron Moja odpowiedź: Agamika , kłamstwa ludziom lubisz zarzucać bezpodstawnie.Przypomnij sobie wątek Zulusa , któremu znalazłam dom. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f85/zulus-piekny-wspanialy-dostojny-juz-w-nowym-domu-124000/index50.html[/URL] Wolontariuszka z Łodzi -Ciapuś, podjęła decyzję o adopcji i Zulus po kilku latach schroniska jest szczęśliwy. Bardzo źle oceniasz ludzi a intencji i efektu działań nie potrafisz ocenić. W czym skłamałam na Twój temat? Powiedziałam, że proszona o dokumenty Syrii zaczęłaś mnie pouczać, co do metody adopcji i nagle się rozłączyło. Powiedziałam, że nie mam pewności ale nie wykluczam celowego rozłączenia i dlatego wiecej nie zadzwonię a będę się komunikować przez dogo. Do poziomu plotek się nie zniżam, jestem na dogo dla zwierząt a w relacje towarzyskie nie wchodzę. 2. NIGDY nie powiedziałam ze papierów nie dam i w koncu zakoduj sobie ze zgodnie z prawem Syrii włąscielem jestem ciągle ja . Twoje kłamstwa sa tym bardziej wstrętne ze[B] byłas koło Pana jak do mnei zadzwonił oswiadczając mi ze ma Syrie [/B]to powinnas wiedziec tez ze jestem z nim umówiona na tel [B]po weekendzie jak uzyskam stosowne druki ze schroniska w związku z przekazaniem ksiązeczki etc[/B] . Nie mam ochoty później być "ścigana " czy przez kierownika czy przez KTOZ o psa który nie jest mój. Jelsi cokolwiek sie Syrii stanie to na ten moment JA bede poddciągana do odpowiedzialności . Moja odpowiedź: Pan zawiadomił Cię na moją prośbę, żebyś była spokojna i żeby umówić się na przekazanie dokumentów. Ja wcześniej pytałam na wątku, kiedy i w jakiej formie możesz to zrobic, byłaś na dogo, zignorowałaś to. Nie odpowiedziałaś mi. Nigdy nie powiedziałam, że nie chcesz ich przekazać, nie znająć Cię bliżej chciałam uzyskać dokładny termin bo nie znam Twojego tempa działania a ze względu na stan zdrowia Syrii, chciałam żeby opiekunowie mieli jej wyniki jak najszybciej. 3. Dobrze wiedziałas ze bedziemy w hotelu w czwartek z karusiap , w związku z pokazywamnem zywieckiego psiaka chętnym . NIestety gdy dotarłysmy na miejsce dowiedziałaysmy sie tylko ze SYrii i bardzo ciekawych rzeczy na MÓJ temat . NIe wiem czemu postąpiłas tak a nie inaczej ,nie pojmę tego nigdy i nie zamierzam juz nawet próbowac . Wiedziałas ze bedziemy , tak cięzko było wysłać głupiego smsa z pytaniem na którą bedziemy i zaczekać ? Rozumiem ze Syrii zycie było zagrozone w hotelu dlatego 30 min nie wchodziło w grę ? . Wiesz nie kazdy sobie wybiera pory pracy , a nie wierzysz to poprosze Karoline zeby dała Ci tel do jej zakładu pracy o której wyszła w czwartek . Moja odpowiedź: Nie wiem czego mogłaś się dowiedzieć, ponad to, co napisałam na wątku. Zostałaś zawiadomiona o której i skąd wyjeżdżamy z Krakowa, wiedziałaś, że będziemy w hotelu. Nie dostałam smsa, "poczekaj". Poczekałam z tymi ludźmi i tak, byłam pewna domku, doszłam do wniosku, że odwiedzisz Syrię i też z jej szczęścia będziesz się cieszyć. Przeciesz jak była w schronisku, była Ci nie mniej bliska, a każdego dnia mogłaś jej nie zastać i to nie dlatego, że poszła do nowego, dobrego domu. Nie rozumiem Twojego toku rozumowania. Reszty juz nawet nie chce mi sie tłumaczyc bo widze ze powstała bardzo ładna juz historyjka,mająca na celu chyba uspokojenie swojego sumienia ze lkogoś innego mozna potraktowac jak g**no . to co ja sie bede brała za obalanie mitów - kto mnie zna wie jakim jestem człowiekiem , a kto mnie nie zna - to trudno . Na ten watek nie zamierzam juz wejśc wiec jesli coś masz do mnie tomiej na tyle odwagi[B] zeby powiedziec MI TO WPROST[/B] . Z Panem skontaktuje sie tak jak sie z Nim umówiłam . Moja odpowiedź: Sumienie mam spokojne i raczej powinnaś mi podziękować za pomoc Syrii a nie robić fochy. Zawsze Cię szanowałam za Twój stosunek do zwierząt, wiem jak bardzo je kochasz ale przekonałam się, że w kontakcie z ludźmi Twoje zachowanie jest dla mnie nie do zaakceptowania. Niczym sobie nie zasłużyłam na taki ton i traktowanie. To, że napisałaś, że z panem się skontaktujesz mnie zadawala i na to zdanie od wczoraj oczekiwałam. A i moze jeszcze jedno, [SIZE=1]TA STRAAAASZNA RZECZ O KTÓRA [B]POPROSIŁAM[/B], TO ZEBY NIE DAWAC SYRII LUDZIOM OD RAZU - BO TO JAKBY NIEBYŁO JEST CHORY PIES , KTÓREGO TRZEBA JUZ ZAWSZE OBSERWOWAĆ- ZEBY DOSTALI TE JEDNA NOPC NA PRZESPANIE SIĘ Z TYM . SYRIA W HOTELU BYLA BEZPIECZNA [/SIZE]. Moja odpowiedź: Trafiłam na ludzi, którzy wiedząc o jej chorobie, chcieli ją i nie było sensu wsadzać ją nawet na tą jedną noc do boksu. DOBRZE WIEDZIAŁAS ILE SYRIA DLA MNIE ZNACZY , TYMBARDZIEJ JEST WSTRETNE I NIEZROZUMIAŁE TO CO WYPRAWIAŁAS . niE COFNIE SIE JUZ TEGO I NIE NAPRAWI - DLA MNIE TO TEMAT ZAMKNIĘTY .[/quote] Moja odpowiedź: Przepraszam Agnieszko, że postąpiłam tak wstrętnie, że wzięłam Syrię do hotelu, ogłosiłam, znalazłam jej dom,wcześniej zorganizowałam transport do weterynarza i pieniądze na leczenie. To co z Syrią wyprawiałam jest karygodne i obiecuję, że więcej sie nie powtórzy. Żadnego psa tak podle nie potraktuję. Zadowolona jesteś? Nie wiem, czy jesteś tego świadoma, ale kiedy znalazłam dom dla Żywioła (a Ty, kiedy zadzwoniłam, żeby Ci o tym powiedziec, też mnożyłaś problemy) miałam możliwość za zgodą ADA-jeje przeprowadzić adopcję bez Ciebie. Powiedziałam wtedy Ada-jeje, że jesteś tak mocno związana z Żywiołem (ja go nawet nie wyprowadzałam), że byłoby nietaktem i przykroscią, gdybyś Ty tego nie przeprowadziła. Kosztowało mnie to przyspieszone bicie serca z nerwów, bo bałam się, ze dom skrytykujesz i pies dalej będzie w boksie. Oczywiście, kiedy zobaczyłas dom Żywioła ( do którego przez telefon Cię przekonywałam) wszystko skończyło się dobrze. Dom Syri też jest swietny tak jak i inne domy, które dla psów znalazłam ale nie wszystkich można zadowolić.
  7. Pierwsze ogłoszenie w Dzienniku Polskim to będą szczeniaki. Powinny błyskawicznie znaleźć domy.
  8. Xeniu, ja nie mam wątpliwosci co do tego domku. Mnie tylko dziwi reakcja na moją decyzję. Zawsze tak robiłam a brałam psy od wolontariuszek z dogo. Ostatnio Dżejdiego od Asior.:niewiem:W życiu też tak działam, jakieś sprawy zawodowe, organizacyjne - nic bym nie zrobiła bez narzucania swojej woli. A aukcje? Z finału wszyscy byli zadowoleni a w czasie organizacji jak się pojawiałam, było zgrzytanie zębami. Widocznie taka jestem ale rezultat działań się liczy.
  9. Zastanawiałam się, czy o tym pisać ale dla wyjasnienia moich decyzji (proszę nie mylić z tłumaczeniem się), napiszę. Syria była w schronisku kilka lat i jak wiemy groziła jej zła adopcja, zagryzienie i inne sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Podejmując decyzję, że biorę psa do hotelu, liczę sie z tym, że niezależnie jak długo pies nie znajdzie domu, będzie pod moją opieką finansową. Nigdy żadnego zwierzaka nie zawiodłam i nie zawiodę. Nie muszę wygłaszać takich deklaracji ale zwierzęta są dla mnie bardzo, może nawet za bardzo ważne. Drugim moim zobowiązaniem wobec zwierzęcia jest szukanie mu bardzo dobrego domu. Dużym ułatwieniem jest dla mnie możliwość ogłaszania w mediach. Często jest tak, że po ogłoszeniu ludzie przyjeżdżają do hotelu poznać zwierzaka, my poznajemy ludzi, sprawdzamy warunki domowe, trwa to kilka dni i jeśli wszystko przebiega zgodnie z oczekiwaniami, następuje adopcja. Jednak pojawiają się ludzie (pokroju osób z dogo), którzy czytając ogłoszenie podejmują decyzję o adopcji licząc się z wszelkimi konsekwencjami i problemami. Nie zdarza się to często ale ja mam takie przypadki i to są najpiękniejsze adopcje. Kiedy przy rozmowie telefonicznej wyczuwam takie osoby, umawiając się na spotkanie w hotelu mam przy sobie umowy adopcyjne i książeczkę zdrowia psa ( na wszelki wypadek). Wczoraj po ogłoszeniu Syrii miałam właśnie taki telefon i poprosiłam Agnieszkę (agamika) o dostarczenie dokumentacji medycznej Syrii na spotkanie z zainteresowanymi ludźmi (zależało mi na obecności Agnieszki). Spotkałam sie z dezaprobatą, krytyką itp. Podejmując decyzję o przejęciu psa i zapewnieniu mu hotelu, daję sobie przywilej głosu decydującego w adopcjach, licząc sie z dobrem zwierzęcia. Wiem co robię i jeśli mam poprawić warunki swojego podopiecznego jestem konsekwentna a dobro zwierzęcia jest priorytetem. Może jestem apodyktyczna ale bez tej cechy niczego w życiu bym nie zrobiła. Wracając do adopcji Syrii, osoby, które niezależnie od problemów postanowiły dać jej dom, pojechały ze mną do hotelu, w samochodzie był przygotowany kocyk, w domu jedzonko i miseczka z wodą. Państwo mili, kulturalni, na poziomie. Wcześniejszą sunię (podobną do Syrii, ze schroniska) leczyli, a po śmierci opłakują. Kiedy zobaczyli Syrię, przytulili, poczekaliśmy na Agnieszkę, a że nie dojechała, pojechaliśmy do domu państwa. Czym ryzykuję podejmując takie działanie? Tym, że jeśli coś mi sie nie spodoba w mieszkaniu ( nie wiem co w przypadku ludzi na pewnym poziomie, pewnie strofowanie psa jak wskoczy na łóżko itp.), wrócę z powrotem do hotelu. Co zyskuję tak postępując? To, że pies ani chwili dłużej nie jest w boksie a ludzie nie przeżywają sytuacji, że "ich" pies nie moze być w ich ramionach. Podpisaliśmy umowę adopcyjną, pan na moją prośbę zadzwonił do Agnieszki, zapraszajac ją przy okazji dostarczenia dokumentów. Uważam, że postępuję słusznie, a odrobina despotyzmu z mojej strony dużo dobrego zrobiła zwierzętom. A jak się sprawy mają z kontaktami międzyludzkimi? No cóż, tak, że osoby emocjonalnie zwiazane z Syrią, które znały ja i jej współczuły przez lata pobytu w azylu, mają do mnie żal. O co? Nie wiem, czyba, że za szybko, że sama, że sie nie pożegnały..... Jak widać nie udało mi się pogodzić dobra Syrii i dobrego samopoczucia osób, ktore polubiły sunię. Dodam, że dom Syrii dla wolontariuszy stoi otworem i liczę na dokumentację fotograficzną ze spotkania. Dodam, że systemu moich adopcji nie zmienię (nieskromnie napiszę, że udanych) i jeśli ktos weźmie na moją prośbę biedaka ze schroniska (każdy ma mankamenty, ja do schroniska nie potrafię pojechać), zajmę sie psem ale na swój despotyczny sposób. To chyba wszystko.;)
  10. Wiadomości z domu Syrii; jest grzeczna, zachowuje czystość w mieszkaniu i wszystkim bardzo się cieszy. Cały czas chce być tulona i głaskana i śpi spokojnie wtedy, kiedy pan i pani są obok. Po kilku latach schroniska wreszcie jest szczęśliwa. Teraz o sprawach organizacyjnych i tu muszę się zwrócić bezpośrednio do Agamiki. Agnieszko, proszę napisz na wątku kiedy możesz do domku Syrii dostarczyć książeczkę zdrowia , prześwietlenia, wyniki badania krwi i echo serca z opisem? Byłaby to okazja do odwiedzin w jej nowym domu. Nie muszę dodawać, ze jest to bardzo potrzebne a wiedząc jak bardzo Syria jest Ci bliska, wierzę, że nie będziemy długo na to czekać. Jestem Ci winna 20zł za karnitynę Syrii. Napisz, proszę, czy mam Ci zostawić u pana Tomka i potwierdzić na wątku, czy przelać na konto. Jeśli to drugie, poproszę o numer konta na pw. Wczoraj wysłałam sms z adresem i numerem telefonu opiekunów suni.
  11. Oby się udało innej suni tak jak Syrii. Sabunie wczoraj odwiozłam do domu ( nie zakładałam wątku ani jej ani drugiej suni Gerdzie też teraz szczęśliwej). Od niedzieli będę sprawdzała domki dla Metaksy ( bez wątku) i też jest wybór. Dobry okres ostatnio do adopcji. Beatko, szkoda, że temu panu jest przykro ale suczek podobnych do Syrii nie brakuje.
  12. Syria już w nowym domu. Ludzie wspaniali, wszystko powinno być dobrze. Jutrzejszy domek do sprawdzenia już odstąpiłam. Można zmienić tytuł.
  13. Inny obiecujący telefon; spotkanie dzisiaj o 17tej.
  14. Miałam obiecujący telefon. Kochana i niezawodna edit_f wiezie mnie jutro przed 9-tą na wizytę przedadopcyjną, potem z zainteresowanymi ludźmi do hotelu i jeśli wszystko będzie dobrze to może ..... Bardzo proszę agamikę o przygotowanie książeczki zdrowia, prześwietleń i wyników badań Syrii. Agnieszko, masz to u siebie? Wszystko to jest potrzebne na jutro. Jeśli Agnieszko pojedziesz z nami, weź, proszę ze sobą. Jeśli nie mogłabyś pojechać, jestem skłonna umówić sie dzisiaj w miejscu dogodnym dla Ciebie w sprawie przekazania.
  15. Syria jest dzisiaj w Dzienniku Polskim. Trzymajmy kciuki.:thumbs:
  16. W tej chwili nie ma paniki. Karmę mają, odrobaczenie dopiero we wtorek. Może coś z domkami ruszy.
  17. Może już jutro, będę sprawdzać.
  18. Ani jednego.:shake:
  19. Nie jest źle z Syriunią, pora do domku.
  20. Na 65 metrach mam 8 kotów i 4 psy i zapewniam, że nie są nieszczęśliwe. Cudownie czują się w stadzie, lubią się i okazują to sobie a ja mam taki zawód, że wykonuję go w mieszkaniu. Prawie nigdy nie są same. Jeśli jest jakiś dyskomfort związany z ich ilością , to mój, bo mam mnóstwo pracy i wydatków z tym związanych. One mają sielankę. Dlatego nie przekreślałabym domu z powodu ilości zwierząt, ważny jest stosunek do nich i możliwość ich utrzymania. Pani, z którą się spotkałam ma swoją firmę przy domu i też jest na miejscu. Jedyny problem jaki widzę to w mozliwości ucieczki. Ale sunie pod tym względem zostaną sprawdzone i decyzję podejmie Lucyna. Ja tylko na prośbę hop! ogłosiłam siostrzyczki, spotkałam się z osobą zainteresowaną adopcją i chyba obiektywnie opisałam sytuację.
×
×
  • Create New...