Państwo, którzy wzięli Benka to sąsiedzi moich rodziców. Skierowałam ich do Pabianic, bo wcześniej mieli bernardyna, który umarł na raka i "zachorowali" na kolejnego benka :). Poza tym mają bokserkę ze schronu na Marmurowej.
Z Benkiem wszystko w porządku. Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne przeszedł, z boksią się zaprzyjaźnił, u weta był i ma być jeszcze konsultowany (w sprawie języka), także wszystko ok. Wczoraj dzwoniłam i nadal jest wszystko ok :)