Jump to content
Dogomania

Agata69

Members
  • Posts

    9908
  • Joined

Everything posted by Agata69

  1. Dziękuję Jolu , ze byłas z nami.
  2. Nie ma już Lusi. Nie mam siły nic pisać, więc cytuję z FB. Mam nadzieję, ze mi to wybaczycie. Gdziekolwiek jest mam nadzieje, że biega szczęśliwa za wiewiórkami, na zdrowych nóżkach, bez ciężkiego oddechu, z lśniąca sierścią i błyskiem w oku. Z brzuszkiem pełnym ciasteczek. Nic już nie boli. Dziękuje wszystkim, którzy byli z nami przez te 2,5 roku. Weterynarzom, zwłaszcza Ewie, którzy opiekowali sie naszą seniorką, wiernym dziewczynom z Dogomanii, ludziom wspierającym Elzę finansowo i materialnie, ludziom życzliwym. Wyjątkowo chce podziękować Krzysztofowi, który przyjął sunie pod swój dach na 2-3 dni, a który był z nią do jej ostatniego oddechu przez ponad 2 lata. Dzięki niemu "piszcząca suka", brudna i bezdomna "owczarka spod przedszkola" została Elzą, Lusią, sunią , która z godnością i otoczona przyjaźnią odeszła dzisiaj do lepszego mam nadzieje wymiaru.
  3. Jest bardzo źle. Lusia nie wstaje, nie je, nie pije. NIestety przegralismy tę walke.
  4. Nadal ma apetyt, załatwia się na dworze, kiedy sie ja wyniesie. Nie chce załatwiać sie na podkład. Dopieścimy te ostatnie dni. Jak przyjdzie czas, skrócimy cierpienie.
  5. Lezy, trzeba ja przewracać na boki. Sa chwile, gdy oddycha cięzko. Na nosie ma cukier puder po zjedzeniu faworków.
  6. Kupiłam Elzie faworki. Dobre były. Oczka zrobiły sie wyraźniejsze. Biedna jest i my też...
  7. Jade do Elzy po pracy. Jest źle. Trzeba ja było przynieść ze spaceru. Na spacerze przewróciła się.
  8. Elza źle. Umiera. Ledwie już chodzi, trzeba ja podnosić z leżenia. Zero mięsni. Podjelismy decyzję, ze póki je i daje rade załatwiać sie na dworze będziemy podawać leki i wspomagać organizm. wetka twierdzi ze leki 9seria zatrzyków) będą działąć jeszcze ze 2-3 razy, czyli do 4 miesięcy. Krzysiek ma cięzko, staram się pomagać. Muszę zadbać o kwestie finansowe, zeby nie było stresu. Dziękuję, ze pamietacie o Elzie, wiem , ze zgodnie z obietnica przesyłacie pieniazki na jedzenie.
  9. Elza źle. Umiera. Ledwie już chodzi, trzeba ja podnosić z leżenia. Zero mięsni. Podjelismy decyzję, ze póki je i daje rade załatwiać sie na dworze będziemy podawać leki i wspomagać organizm. wetka twierdzi ze leki 9seria zatrzyków) będą działąć jeszcze ze 2-3 razy, czyli do 4 miesięcy. Krzysiek ma cięzko, staram się pomagać. Muszę zadbać o kwestie finansowe, zeby nie było stresu. Dziękuję, ze pamietacie o Elzie, wiem , ze zgodnie z obietnica przesyłacie pieniazki na jedzenie.
  10. Bylismy z wizytą w zaprzyjaźnionym domu tymczasowym u Kasi. Tam na dom już dość długo czeka Goranek. Wyadoptowany przez schronisko na łańcuch. na wizycie poadopcyjnej odebrałyśmy go pani, ale nie miałayśmy sumienia zawieść do schronu. No i tarfił do kasi. To śliczny pręgowany piesio, średni i drobnej budowy. Niestety na fotkach wygląda na dużego. I nikt go nie chce. Kto pokocha takiego słodziaka? Jest grzeczny, bardzo łagodny, podporządkowuje się innym psom. Tylko do domu. Kontakt: 509 727 921
  11. Sa tez adopcje nie udane i wtedy interweniujemy lub zabieramy psa. Nadal działa grupa wolontariuszy z mojej byłej szkoły. Zostały pojedyncze osoby, ale to najlepsi z najlepszych i odwalaja kawał roboty, tzn. wyspacerowuja psy. To dla nas duża ulga. Jest tyle pracy ze mogłabym mieć etat w schronisku a i tak byłoby mało. ale ja mam etat gdzie indziej, więc umęczona jestem po pachy. Jeszcze Elza, wyzyty przedadopcyjne, telefony, prowadzenie strony. Teraz macie chwile na współczucie...
  12. Byłam pewna , ze zlikwidowali forum. dopiero Krzysiek pomógł mi odzyskać z wami kontakt. Ufff. dzieje się dużo i nie wiem od czego zacząć. Wyadoptowałam Polę i teraz mam bal. Baba utrudnia mi kontakt , kłóci sie, nie odbiera telefonu, kręci. Juz raz byłysmy w Bydgoszczy ale pocałowałysmy klamkę. Czekałysmy 2 godziny pod blokiem i wróciłysmy z niczym. Horror. Teraz jestem umówiona i nie wiem jak to się skończy, chyba źle bo jestem wyprowadzona z równowagi. Udało nam się fajnie wyadoptować schroniskowa sunię, w lato przywiązaną pod schroniskiem. W śnieżycę jechałysmy na wizytę ponad 40 km. Jestesmy nienormalne. Za to sunia ma fajny dom, ciepłych ludzi, chociaz mieszka na zewnątrz. W schronisku dzieje się coraz lepiej. Odwiedzili nas koszykarze Anwilu, przywieźli karmę. Były media, super promocja dla naszych psiaków. Dzieje się bardzo duzo dobrego. Mamy odzew rodzin adoptujących, bardzo dobrze odbierane sa wizyty poadopcyjne. Ludzie boja sie brać psa na łańcuch bo wierzą że miecz sprawiedliwości spadnie na nich prędzej czy później w postaci mnie , Kingi i marysi. Czasami wyglada to tak
  13. Halo, myslałam że zlikwidowali nam dogo. W ogóle nie moge wejśc w domu ze swojego kompa, dzisiaj przypadkowo weszłam u Krzyska, Elza bardzo licho, jeszcze walczymy, napisze wiecej z domu, jak zdołam sie zalogowac,
  14. I lepiej też bywa. Ma ambicje na to drugie. Tak czy siak osiagnełysmy sukces i to trzeba głosno powiedzieć. Nasza działalnośc, strony internetowe zaistniały w świadomści mieszkańców. Obecnie jest taka sytucja, ze żaden pies chodzy bezpańsko po ulicach miasta, czy błąkajacy się w okolicach nie ujdzie naszej uwadze. natychmiast o nim wiemy. Nawet o psach zabitych przez auta. Dostajemy fotki, ludzie reagują. w schronisku atmosfera jest coraz lepsza, współpraca z dyrekcją układa sie super, pełne zrozumienie naszych działań. Wizyty poadopcyjne przynosza pierwsze efekty. Ludzie na nas czekają, chcą sie pochwalić warunkami jakie stwarzaja psom. Inni 5 razy se zastanowią zanim wezma psa na łańcuch. I tak przybędziemy i będzie jatka. Bieda, że działamy właściwie we dwie. Super, że mamy zaplecze młodyh wolontariuszy, którzy ogarną spacery psów schroskowych i większość imprez charytatywnych. Jest ciężko ale i tak uważam że jest zajebiście. I musiałam się wyrazić bo trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Ciężka praca u podstaw ale sa pierwsze efekty. Chciałabym być taka skuteczna i silna w życiu prywatnym i zawodowym. Tylko że o siebie zadbać najtrudniej. Dziewczynki wyjeżdzam na 4 dni, odpocząć. Po przyjeździe idę do nowej pracy, ogromne wyzwanie zawodowe. Zaczynam artykułem o mojej pasji, jeszcze nie napisanym. Wiem, ze jesteście super babki i bardzo dla mnie życzliwe. Trzymajcie kciuki babeczki. A świat niech sie boi. Nadchodzę.
  15. Dzisiaj wizyty poadopcyjne. Pies z szuflady ma nową ocieplona budę. Czyste miski, w jedne jedzenie, kojec posprzątany. pani zaprosiła z radoscią, chyba dumna ze swoich działan. Znaczy zrobiłysmy porządek w głowie. Dobrze. Druga wizyta ok, starszy pan, skromne mieszkanko ale pies szczęśliwy, posłanie na fotelu, jedzonko w czystej misce. Trzecia wizyta fatalna, chyba będziemy odbierać bardzo smutnego, zaniedbanego psa. Do dupy.
  16. Dokładnie, elza na czaszke obciągniętą skórką. I te oczy wielkie. Nóżki tylnie słabiutkie. Ale jeszcze jako tako funkcjonuje. Myslałam wczoraj co by było gdybym ją z tej ulicy nie zabrała.
  17. Elza chudziutka, coraz chudsza. Ale stabilna. Taka mała stabilizacja, az strach pisać. Dzisiaj zawiozłam druga serie zastrzyków, Niwalin. Myslimy ze jej bardzo pomagaja.
  18. No to mamy Adasia. Nasza wetka Ewa urodziła synka.
  19. No to znowu się udało. Wracam do przygotowania świat. Moze zdążę...
  20. Radio gra i to bardzo pięknie. Nie pisze ale uwierzcie że bardzo dużo się dzieje. Mamy duzo adopcji i wizyt przed i poadopcyjnych. Dzisiaj też mam adopcje w schronisku. Musiałam wstać dziś o 6 rano zeby troche ogarnąć mieszkanie i zrobić cos do jedzenia, bo wigilia jutro a ja się uganiam za psami. Wigilia w schronisku.
  21. Byłam wczoraj u Elzy. Sunia chodzi, czuje się jako tako, ale jest o niebo lepiej niz było. Przy głaskaniu zauważyłam ze pod skóra wyczuwa się każdą kostkę, nawet na głowie dokłądnie czuje sie czaszke pod cienka skórką. Cieszmy się każdym dniem jej życia. Jeszcze nie rozliczałam kosztów, zrobie to w świeta bo teraz nie mam głowy.
  22. Nie wiem czy to święta czy co, ale Elza poczuła sie lepiej. ma apetyt, nawet trochę przytyla chyba. Taki świąteczny nius.
  23. Świeta uznaję za rozpoczętę, mimo tej haniebnej temperatury na zewnątrz.
×
×
  • Create New...