Han&Dom
Members-
Posts
311 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Han&Dom
-
-O krok od śmierci- NARNIA JUŻ ZDROWA!! I JUZ W BAJKOWYM DOMU :))))
Han&Dom replied to dziuba's topic in Już w nowym domu
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]To ja też jeszcze o naszej gwiazdeczce....[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Przed drugim spacerem przywitała mnie już bardzo przyjaźnie i do samochodu bardzo chętnie, jeździ wzorowo, albo siedzi grzecznie, albo zwija się w kłębuszek...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Do innych psów różnie ma faworytów, ale potrafi się też zmarszczyć... Nie wiem kto ją tego nauczył, ale na szeleszczenie woreczka reaguje bardzo pozytywnie – czeka na smakołyki....[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Bardzo lubi chodzić i chodzi takim swoim rytmem ( szybki marsz ), ale w sumie jak trzeba to dostosowuje się do kroku przewodnika. W zasadzie na ludzi, rowery itd. nie reagowała z wyjątkiem facetów a’la menel ostrożnie, podejrzliwie i dziecięce wózki pozytywnie...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Przy mnie wystraszyła się dwóch rzeczy:[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]I.[/SIZE] [SIZE=3]kosza na śmieci, ale ostrożnie podeszła powąchała i spokój,[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]II.[/SIZE] [SIZE=3]nad Ślęzą przy mostku jest taka kamienna rzeźba i ta jej się bardzo nie spodobała, bo zaczęła na nią poszczekiwać... ale jak ja podszedłem i ją przywołałem to podeszła, powąchała i już w porządku...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Bardzo lubi smakołyczki i drapanie po grzbiecie, ale jest to wyzwanie, bo naprawdę skóra z niej i kości, przez futro to tego nie widać, ale jak ją wkładam do samochodu to jest jak piórko, tak że daleka droga żeby zaczęła ważyć ile trzeba...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Jest naprawdę bardzo miła, nie nachalna, ale kontaktowa... Jest ciekawa, ale rozważna i myślę, że szybko się będzie uczyć, bo jest mądra...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Tak więc oprócz wyglądu, ma niewątpliwie wiele zalet charakteru.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]I z każdym dniem, więcej w niej energii i woli życia, dlatego trzymam za nią kciuki i mam nadzieję, że wyniki będą pozytywne...[/SIZE][/FONT] -
-O krok od śmierci- NARNIA JUŻ ZDROWA!! I JUZ W BAJKOWYM DOMU :))))
Han&Dom replied to dziuba's topic in Już w nowym domu
No więc poznałem dzisiaj Narnię... Żadnych problemów w lecznicy... A jak Narnia???? Jest super zrównoważona, bardzo spokojna, ale od razu widać, że uwielbia spacery, bo przegoniła mnie, że hej.... Bardzo, bardzo, bardzo chudziutka i do smakołyczków to jej się oczy świeciły, ale myślę, że do innych dobrych rzeczy też by się uśmiechała... Nie chciałem z nią ganiać wzdłuż ulic, więc zapakowałem psinkę do auta i pojechaliśmy do parku przy Grabiszyńskiej... Bardzo jej się podobało, z przerwami na pojenie wodą i smakołyczki pochodziliśmy z godzinkę, ale i tak nie chciała wracać... No ale cóż, trzeba się było zbierać... Była bardzo zainteresowana innymi pieskami, ale pokojowo... choć nie wiem na 100%, bo wolałem, żeby się nie spotykała z innymi, zawsze trudno przewidzieć co komu może odbić, tak więc zmienialiśmy trasę... Wziąłem wyciąganą smycz, więc mogła trochę pobuszować, ale raczej wybierała ścieżki... Jest słodka, pod koniec jak ją wyjmowałem z samochodu i zapinałem na smycz, to merdała do mnie ogonkiem... Jest bardzo zrównoważona, nawet jak coś ją zaniepokoi, to pełen spokój... nie panikuje, nie ucieka. Wygłaskałem i wydrapałem ją na ławeczce, ale bida strasznie chuda, więc poklepywanie umiarkowane... Ma bardzo fajny charakter, ma swoje zdanie, ale daje się przekonać... Jest świetna!!!!!:loveu: -
-O krok od śmierci- NARNIA JUŻ ZDROWA!! I JUZ W BAJKOWYM DOMU :))))
Han&Dom replied to dziuba's topic in Już w nowym domu
A ja mam pytanko, czy wiadomo już choć szacunkowo ile kasy będzie potrzeba, żeby zapłacić za leczenie Narnii....:roll: -
[COLOR=black]W kwestii małej ilości zajęcy, to uważam, że bezpośrednią przyczyną, było wykładanie szczepionek przeciw wściekliźnie dla lisów, które następnie dziesiątkowały zające... Ingerencja w środowisko naturalne może przynosić korzyści, ale jednocześnie powodować szkody... co często ma miejsce...[/COLOR] [COLOR=black]Ja jestem z wykształcenia leśnikiem - co nie znaczy, że myśliwym... Zawsze czułem odrazę, żeby z zasadzki strzelać do niczego się nie spodziewającej sarny... [/COLOR] [COLOR=black]Broń myśliwska nowej generacji, praktycznie daje bardzo niewielkie szanse zwierzynie... [/COLOR] [COLOR=black]Proponuję zmierzyć się ze zwierzakiem z przez siebie zrobioną dzidą lub łukiem w ręce to pogadamy o równych szansach...[/COLOR] [COLOR=black]Dlatego sądzę, że zdrowa sarna czy zając mają niewątpliwie dużo większe szanse na przeżycie w starciu z jednym psem, niż z jednym myśliwym...[/COLOR] [COLOR=black]Nie przekonuje mnie też argument o tym jak to myśliwi wspaniale dbają o zwierzynę leśną, bo w taki sam sposób dba o nią rolnik, który tuczy trzodę chlewną.[/COLOR] [COLOR=black]Oburza mnie przekraczanie prawa przez myśliwych - przy odstrzale "zdziczałych" psów w obrożach, czy na sąsiadujących z lasami łąkach...[/COLOR] [COLOR=black]Jeżeli kiedyś wilki w pewnym stopniu regulowały populację zwierzyny płowej, to nie wiem dlaczego teraz jedyną grupą do tego uprawnioną mieli by być myśliwi...[/COLOR] [COLOR=black]Gdyby myśliwi prowadzili tylko odstrzał selekcyjny zwierzyny... chorej, zranionej czy z wadami genetycznymi... ale wszyscy dobrze wiemy, że strzela się także dużo pięknych osobników, stąd potem piękne poroża jeleni, czy parostki kozłów na ścianach, na które patrząc zawsze sobie wyobrażam zwierzę, które je nosiło...[/COLOR] [COLOR=black]Być może należałoby zrobić statystyki, bo coś nie chce mi się wierzyć, że największymi szkodnikami lasów są psy po nich spacerujące z właścicielami...[/COLOR] [COLOR=black]A co z kłusownictwem, co z modnymi ostatnio sportami motorowymi, gdzie młodzi ludzie z rykiem silników gnają na różnym ustrojstwie przez las, co wreszcie z hałdami śmieci porzucanymi w lasach przez innych... może myśliwi też tym by się zajęli. Wszak w pośredni sposób są lasu użytkownikami i czerpią z niego bezpośrednie korzyści...[/COLOR] [COLOR=black]Może jakieś małe sprzątanko lasu...[/COLOR] [COLOR=black]Zgadzam się, że wiele psów stanowi poważne zagrożenie dla zwierzyny i odpowiedzialny właściciel powinien znać swojego psa i prowadzić go na smyczy... [/COLOR] [COLOR=black]Ale też strzelanie do psów, które ewidentnie są czyjeś w lesie jest moim zdaniem przekroczeniem prawa... Skoro zwierzyna płowa, czy zając ma prawo do ochrony, to jakie prawa ma pies... Oczywiście każdy problem można jakoś rozwiązać...[/COLOR] [COLOR=black]Myśliwi powinni mieć prawo eliminować wałęsające się psy z lasu, choć moim zdaniem w 90% są to psy wiejskie... Jednak nikt by na myśliwych nic nie powiedział, gdyby psy takie były usypiane i odwożone do schronisk...[/COLOR] [COLOR=black]Powinien być obowiązek rejestrowania i czipowania, każdego psa na terenie gminy, a po odwiezieniu do schroniska na adres właściciela przychodziłoby zawiadomienie, gdzie znajduje się pies + wysoki mandat, który z nawiązką pokrywałby koszty operacji złapania psa... Gdyby właściciel nie pofatygował się w wyznaczonym terminie po odbiór zwierzaka kolejny dotkliwy mandat. Oczywiście nie zarejestrowanie psa też wiązałoby się z karą pieniężną... Wymierzaną automatycznie, żadne sądy grodzkie...[/COLOR] [COLOR=black]Nikt z nas nie został zmuszony do posiadania psa, ale ponieważ trzeba ponosić konsekwencje swoich decyzji, więc jeżeli chcę mieć psa to muszę w niego inwestować i ponosić konsekwencje swojego ewentualnego braku wyobraźni.[/COLOR] [COLOR=black]Można by się zastanowić nad wyznaczeniem terenów na skraju lasu czy w lesie, gdzie pies z właścicielem mogliby bezpiecznie przebywać, ale jest to raczej nie realne. Bo faktem jest, że większość zwierząt jest niestety terytorialna i przebywa stale na określonym obszarze... więc trudno je przekonać do przeniesienia się w inne rejony. Jest to trudny temat, ale bez sztuki kompromisu, nie uzyska się zgody społecznej na jakieś rozwiązanie, które żeby zadziałało powinno być akceptowane przez większość z tych, których dotyczy.[/COLOR] [COLOR=black]pozdrawiam[/COLOR] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE]
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Więc tak...:roll: [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po post-cie MagYa nie mogłam się zdecydować co robić i dopiero po wyjściu z pracy zadecydowałem, że co mi szkodzi... najwyżej mi jej nie wydadzą....[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ale nie było żadnego problemu ze strony personelu, natomiast biedna Miśka barrrrdzo zestresowana....:shake: Położyła się w końcu boksu i nie chciała nawet się do mnie odezwać...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Była nie dawno na spacerze, więc pomyślałem, że chociaż posiedzę z nią trochę, żeby nie była tam cały czas taka sama, więc przysiadłem obok i tak siedzieliśmy....[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Miałem dla niej kiełbaskę cielęca, ale nie wolno jej takich rzeczy dawać, na szczęście miałem też trochę psich smakołyków, a te może jeść....[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Oczywiście na początku nic nie chciała wziąć ode mnie, ale po 15 minutach zaczęła powoli brać mi z ręki smakołyczki i tak siedzieliśmy...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ja drobiłem przysmaczki, a ona brała mi z ręki – bardzo delikatnie zresztą... po kolejnych 10 minutach dalej nie chciała do mnie podejść, ani się ruszyć z miejsca, za to pojadła trochę swojego jedzenia z miski... Potem zacząłem ją delikatnie i bardzo spokojnie głaskać, najpierw po tylnej łapce, potem po grzbiecie i w końcu po głowie...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Pomyślałem, że nie mogę tam nie wiem ile siedzieć, więc chyba już pójdę, ale postanowiłem jeszcze raz spróbować...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zapiąłem smycz i zachęciłem ją, żeby ze mną poszła i o dziwo wstała i poszliśmy na mały spacerek nad Odrę...:multi: [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Nie załatwiała się, ale była zainteresowana i rozglądała się ciekawie.... boi się psów, dzieci i bysiowatych podrostków, ale nie ucieka, tylko stara się być po za ich zasięgiem...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zapachy od Odry ją interesowały, patrzyła na kaczki, trochę powęszyła, ale mimo wszystko zbyt duży stres...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zrobiliśmy kilka rundek wzdłuż Odry i wróciliśmy do ambulatorium...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Jak poznawała okolicę, to zaczęła popiskiwać, ale weszła grzecznie do lecznicy... Tylko do boksu nie chciała z początku wejść, ale po chwili dała się przekonać...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Miśka jest tam póki co sama, więc z jednej strony ma spokój, ale jest bardzo smutna...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Lubi być drapana po głowie i jak jest niepewna to opiera się o nogę opiekuna... ale na smyczy chodzi super... z wyglądu straszna z niej bida...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Trzeba popytać co jej przynosić do jedzenia, może surowe mięso by jadła, bo smakołyczki już przerabialiśmy, a paróweczki i kiełbaska na razie odpadają...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]To na razie tyle, będę po 16....[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dominik:lol: [/SIZE][/FONT]
-
Oczywiście mogę przełożyć, ale gadałem z MagYa przez priva i wywnioskowałem, że nie powinno być problemu z udostępnieniem psa... Bardziej się obawiam jak Miśka zareaguje na mnie, czy się nie będzie bała...:roll: [B]To poproszę o ostateczną decyzję, czy mam dzisiaj iść, czy nie...[/B] Mogę przyjść jutro po pracy - byłbym 15 - 20 minut po 16, bo i tak planowałem jutro też odwiedzić Miśkę...
-
Ja się dzisiaj wybieram po 16 do Miśki:multi: , jakby ktoś chciał się przyłączyć - to zapraszam... Mam już smakołyczki i zarezerwowany czas... musiałem załatwić opiekę do moich kundli... ;) A co do Kamyka to jest na tymczasie u dziewczyn z Krakowa u tych samych od których mam moją Dośkę...:lol: Jak były u nas ostatnio to wzięły trzy suczki i właśnie Kamyka:loveu:
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Tak! Tak!:loveu: :lol: :loveu: [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po wekendzie zawsze się mobilizuję, żeby coś napisać, choć kilka słów, ale kilka mi jeszcze nigdy nie wyszło i stąd te elaboraty....[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ale do rzeczy Dośka nam kwitnie... Na spacerach szaleje okrutnie, zaczepia Grappcię, żeby się z nią bawiła, a że ślepotek nie może jej złapać i się denerwuje, to zabawy kończą się uspokajaniem towarzystwa, ale co sobie poganiają to ich... Myszołowy, czyli Bari i Muka niestety nie dają się wciągać do zabawy, więc mamy tu takie dueciki.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]W sobotę Hanka pracowała, więc wszystkie dziewczęta były na mojej głowie, ale na szczęście mój brat bardzo lubi spacerować, więc wypuściliśmy się na ponad dwugodzinny spacer i o zgrozo natrafiliśmy na wycieczkę klubu seniora w lesie, a niestety Dośka za seniorami nie przepada... Dobrze, że ma już do nas na tyle zaufania, że choć na niskich łapach i z oporami, to jednak zachęcana idzie – już jej tak nie wmurowuje...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po takiej wycieczce Dośka ćwiczy swoje bernardyńskie spojrzenie – oczy jej uciekają i psa nie ma... Oba nasze samochody są uwielbiane i adorowane przez nasze psy, tak że czasem nie można ich od auta odgonić... Dośka jeździ coraz lepiej, już nawet się tak strasznie nie ślini podczas jazdy, a siedzi bardzo spokojnie, więc teraz to ona z Muką i Bari jeżdżą z tyłu, a Grappcia, nasz bączek z przodu pod nogami, bo jak sama nazwa wskazuje – lubi się pokręcić... [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dośka ma apetyt ogromny i jak jej pozwolić to obskoczy wszystkie miski, Grappa jak zwykle grymasi, a Bari przeszła na dietę i je połowę tego co wcześniej... ale że jest już z niej trochę kluska, to nic nie mówimy... tylko Muka jak zawsze je wszystko co w miseczce i czeka na dokładkę...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]W niedziele było pięknie, więc postanowiliśmy zrobić frajdę sobie i psom i po drodze do Trzebnicy wstąpiliśmy na spacer do lasu, a żeby było istne szaleństwo to poszliśmy do żwirowni... Dośka tak szalała, że wpadła z głową do wody, ale nic się nie przejęła, bo wszak woda to jej żywioł, pływa już całkiem, całkiem i zaczyna łapać po co są kije, tak więc można ją zobaczyć pogryzającą jakiś patyk... No ale nic nie przebije taplania się w bajorkach... Więc musimy ją brać na smycz w pobliżu wszelkich podejrzanych rowów i smródek... Zawsze sobie obiecujemy, że następnym razem koniecznie weźmiemy aparat nad wodę, bo opisać tego co się tam dzieje słowami się po prostu nie da... no może następnym razem się uda...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Pozdrawiamy Hanka i Dominik ze sforą:loveu: :loveu: :loveu: [/SIZE][/FONT]
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Hhhhhmmmm....:roll: [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Postanowiłem coś jeszcze napisać o naszej Dośce... bo łobuz się z niej robi coraz większy...:mad: [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wczoraj cała wpakowała się nam do smródki, taki rów ze ściekami, tak że potem musiała zaliczyć pływanie w Odrze, bo nikt nie chciał jechać z nią w jednym aucie, za to Docha koniecznie chciała się z nami zapaszkiem podzielić... Po wstępnym pławieniu w Odrze, szybko poprawiła swój image rybimi bebeszkami, tak że ostatecznie szorowanko jej nie minęło... Podczas mycia półtora nieszczęścia, ale po wyjęciu z wanny tajfun...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Między dziewczętami żadnych spięć – pełna kultura... Teraz od kilku dni są wszystkie razem u mnie we Wrocławiu, powierzchnia mała, ale dają radę...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dośka nie akceptuje innych psów, po za naszymi i nie życzy sobie by jakiś, szczególnie większy od niej, do niej podchodził... Wczoraj capnęła za pyszczek młodego labradora, który nie zwracał uwagi na jej ostrzeżenia... ale się biedak wystraszył...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dobrze że do Grappy Dośka ma ciągle wiele cierpliwości, choć raz na Grappcię nawarczała, ale to przez to że Grappa nie bardzo się umie bawić i czasem przegina...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Za to Dośka uczy się powoli o co chodzi w zabawie z kijami i już lubi sobie czasem zrobić przerwę na pogryzienie jakiegoś smacznego patyka...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dośka dalej bardzo się boi ludzi i od człowieczych hałasów... Choć już tak nie wpada w panikę i daje się prowadzić... na smyczce.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wczoraj Hanka musiała wyjść z nimi parami na osiedle i Dośka szła z Muką....[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Spotkały dzieci, których Dośka się oczywiście przestraszyła... a dzieci jak to dzieci chciały je pogłaskać... Więc Hanka tłumaczy, że Dośka się bardzo boi i nie można jej głaskać, ale jak już koniecznie chcą to mogą pogłaskać Mukę, która lubi być w centrum uwagi i na głaskanie jest wtedy bardzo łasa... Dzieci pytały dlaczego Dośka się boi, więc Hanka tłumaczy, że jest ze „schroniska” i była bardzo źle traktowana przez ludzi...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]I tu szok, dzieci bardzo świadome... mówią do Hanki:[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]-[/SIZE] [SIZE=3]Bardzo Pani dziękujemy, że ją Pani wzięła...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Hanka mało nie padła, ale ponieważ Dośka była bardzo zestresowana, to już dłużej z dziećmi nie gadała, tylko raz raz do domu... Nie złe...:lol: [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]I tak sobie tu świetnie prosperujemy, choć czas się brać za wychowywanie czeredy, bo oprócz słodkiej Bari, reszta miewa od czasu do czasu jakieś zatrważające kłopoty ze słuchem... I oczywiście pierwsze czego się nawzajem od siebie uczą to łobuzowanie niestety...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dobrze że chociaż w domu zachowują się przyzwoicie....[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Pozdrawiamy Hanka i Dominik + sfora:loveu: :lol: :loveu: [/SIZE][/FONT]
-
Uffff....:razz: Wczoraj mi padł internet w domu...:angryy: :mad: :angryy: W kwestii budy, to jaka ona jest duża??? ( potrzebuję wymiary!!!), bo największe auto jakim mogę dysponować to fiat brava, jeżeli by weszła po złożeniu siedzeń to służę pomocą...:lol: Co do bazarków to będziemy się umawiać po wekendzie...:lol: Dominik
-
Już pisałem, że chętnie pomogę w transporcie, tylko że jestem wolny dopiero w piątek po 16 lub w sobotę od rana... Nawet chętniej w sobote... Nie wiem tylko, czy sunia nie będzie się mnie bała...:roll: [B]Do BeataJ.[/B] - super, :lol: w wekend przygotowałbym te rzeczy, tylko jak się umówimy, żebym mogł je Tobie dostarczyć... czy Ty bywasz we Wrocławiu, ale autem, bo nie będziesz tego przecież targać.... Albo ja przywiozę to do Ciebie... Resztę pozostawiłbym Tobie, bo wogóle się na tym nie znam, ja jestem raczej z tych co kupują - niestety....:oops: Dominik
-
W ostateczności tak trzeba zrobić... ja mogę jechać w wekend, ale czy Miśkę da się zapakować do auta???? :roll: Nie sądzę, żeby ktoś od nich się zgodził jechać i oglądać na miejscu.... i jeżeli by można zabrać to od razu zawiźć do lecznicy... Przetrzymać gdzieś trudno, bo pewnie chciałaby uciec, a ma do tego talent... a problemem są ciągle inne zwierzaki...:shake: A może załatwiać kilka wariantów rozwiązania od razu i jak nie tu to może tu... [B]Póki co czekam na konto...:lol: [/B] [U]I szukam kogoś, kto by sprzedał na Miśkę parę rzeczy ode mnie... [/U] Dominik
-
Witam Wszystkich!!!:lol: No w końcu przeczytałem cały wątek... :p Jeżeli chodzi o kasę to chętnie się dorzucę, ale wolałbym na prywatne konto, bo to moim zdaniem daje lepsze pole manewru... Dlatego poproszę o numer konta... Nie dysponuję zbyt dużą ilością wolnego czasu, za to jak by była taka potrzeba to służę pomocą transportową... Hmmm... mógłbym też wygospodarować trochę rzeczy na bazarki: książki ( gł. Świat książki ), oryginalne obrazki ( pastele kupowane przez Allegro ), ale nie mam czasu, żeby to poprowadzic organizacyjnie... Czy ktoś podjąłby się tego zadania???:roll: Specjalne pozdrowienia dla Negri, bo na 99% korespondujemy w kwestii pewnej suczki ze schroniska.... uściski dla przyjaciół Misi Dominik
-
Hej! Hej!:loveu: :lol: :loveu: Goszczenie Was to była naprawdę wielka przyjemność, tak że szczerze zapraszamy, mam jeszcze coś nie coś w repertuarze kulinarnym... jestem też niezły w różnych drinkach, więc może czas przyjechać w piątek i na spokojnie zostać do soboty... Zawsze się znajdzie jakieś spanko, ale z drugiej strony rozumiem, że każdy ma dużo obowiązków i nie jest to łatwe do zorganizowania... no cóż może kiedyś... Dośka rzeczywiście najpierw się wydzierała z balkonu, a potem przeraziła pyzowym zapaszkiem, który poczuła od dziewczyn i schowała za zasłonką... Ale już za chwileczkę, już za momencik siedziała na kolankach u kiwi... Jestem bardzo zadowolony, bo kamieniem na sercu leżała mi pewna sprawa i na 99% uda mi się ją rozwiązać przy pomocy kiwi i pewnie wielu z Was... ale na razie o tym sza... Zaraz po wyjeździe dziewczyn z Pyzą przyjechała Hanka z pracy, dosłownie spóźniła się jakieś 5 minut, no ale mówi się trudno... Coś szybko przegryzła i zaraz jechaliśmy z psiurkami na dłuuugi spacer do lasu, a że było wyjątkowo ciepło to wybraliśmy się do żwirowni, żeby sprawić frajdę naszemu głównemu błotniakowi tj. Dośce oczywiście... Trzeba było ją widzieć, to było istne szaleństwo... Tam oprócz zalanej żwirowni jest obok kilka takich płytkich bajorek porośniętych trawami i trzcinami... To poprostu raj dla Dochy, jak on tam szalała, wpadała całym rozpędem do wody, przeskakiwała takie mini groble i nawet pierwszy raz pływała, choć stosunkowo krótkie łapki i to że póki co jest jeszcze trochę za chuda nie uczyniły jej pierwszym pływakiem naszego stada... Tutaj palmę pierwszeństwa niepodzielnie dzierży nasz ślepotek, czyli Grappcia... Wszystkie tak się wyganiały, że po przyjeździe do Wrocławia mogliśmy z czystym sumieniem pojechać pograć w siatkówkę, bo psów poprostu nie było... Po powrocie trzeba szybko zrobić jeszcze dla nich pasienie, ostatni spacer, na który nawet dałem się wyciągnąć bratu nad Odrę, mimo że to była już 1 w nocy i do spania... A dzisiaj nowy piękny dzień... i jak tu się nie uśmiechać do całego świata.... AniuB bardzo, bardzo było mi miło Ciebie poznać!:loveu: !:loveu: ! Mam nadzieję że nie pominiecie nas w swoich planach następnym razem... Pozdrawiamy Hanka i Dominik + dziewczęta