Jump to content
Dogomania

salibinka

Members
  • Posts

    5435
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by salibinka

  1. Byłam w Słomnikach. Dobrą niespodzianką było to, że gospodarz się postarał i zrobił z worków ze słomą sienniki do bud. Jutro - jak dogadają się z synem (transport), suczki mają zostać zaszczepione. Co do potencjalnego domu - po dzisiejszej wizycie - i z ich i z mojej strony są wątpliwości, także zobaczymy. W każdym razie ogłaszamy nadal. Puszka jest bardzo spragniona człowieka i dzisiaj dała mi się już wygłaskać i wytulić bez problemu.
  2. To przykre. Ja myślę, że Wojtuś nie powinien zostawać z tym sam. Przejął wątek (z wielkim optymizmem ;)) w pewnym momencie, bo Lajla przez konflikty opiekunów znalazła się w podbramkowej sytuacji, ale honorowo byłoby mu teraz pomóc. Przecież było na wątku trochę osób, którym zależało na Lajli. Wojtusiu, może trzeba powysyłać do nich pw z prośbą o ponowne wejście, może wspólnymi siłami jednak da się coś zrobić, chociaż częściowo. Ja mam sporo rzeczy, które można wystawić na bazarku (dowiadywałam się i można wystawiać w sytuacji, gdy pies ma dom a są długi) - bazarki są dla mnie teraz nierealne, ale gdyby ktoś chciał wystawić, chętnie przekażę te fanty, zawsze to coś. Może ktoś ma jeszcze pomysł?
  3. Widziałam dzisiaj Inusię - czuje się dobrze, temperatury nie ma, nie pokasłuje już. Także nic niedobrego się nie rozwinęło uf. Wesolutka. Przybiegła z Zumkiem na głaski i równo wystawiali razem doopki do drapania ;). Zeszczuplała trochę. Wyszukuje sobie przedziwne miejsca do wypoczynku, np. jak koty, w kanapie, jest uroczą iskierką. Dzięki serdeczne, Avaloth, za zrobienie ogłoszeń :).
  4. [quote name='Avaloth']Mam nadzieję że to nic poważnego. Dziewczyna która założyła wątek milczy, więc nie sadzę żeby je zrealizowała. Wczoraj zrobiłam Ince tablice (trzeba potwierdzić na mailu podanym do ogłoszeń), dzisiaj postaram się zrobić jeszcze kilka ogłoszeń, w weekend może mi się uda dorobić jeszcze więcej. Generalnie postaram się taki pakiecik dla Inka sama zrobić.[/QUOTE] Dzięki serdeczne, Avaloth :). Wiem, że różnie bywa z bazarkami właśnie, dlatego dopytuję, bo Inusia powinna mieć ogłoszenia.
  5. Inusia trochę zaczęła pokasływać, więc odwiedziła wczoraj weta (dzięki serdeczne dla Bożenki) - na razie rutyna + wit.C, oby nic się nie rozwinęło. Avaloth :), jak wygląda sytuacja z zamówionym pakietem?
  6. W niedzielę jadę do Słomnik, do suczek. Będzie też rodzina zainteresowana Sarą - małżeństwo z córką. Mieszkanie w Kamienicy + dwa łagodne psy adoptowane. Rozmawiałam kilka razy z nimi (telefonicznie brzmią z sensem). Jeśli będzie ok. i podejmą decyzję na tak, umawiamy się na wizytę w Krakowie. Jeśli też ok. to Sarunia zamieni się z Misią w kolejce do sterylki, jako panna na wydaniu ;). Także. proszę, trzymajcie mocno, żeby to okazało się TO ;).
  7. [quote name='linka555']Nie tęsknijcie, dobrze jest.:multi: Aniś szaleje z kociakiem, rozbestwił się na całego. Bryka jak trzeba, w ogóle nie daje poznać, że nie widzi. Chyba tylko po tym, że jest grzeczniejszy od innych psiaków na spacerze. Nawet u mnie mimo wrogości (niestety nadal) Demusi szaleje z małą (tylko wiekowo) Lucy. Jest super psiakiem.:loveu:[/QUOTE] Cudownie, tyle szczęścia :). Aniczek nadrabia wszystkie bezdomne lata. I cały czas jest tutaj za nami - wygrzany i wykochany w swoim domu z linką555 :) - a ten wątek stał się antidotum na stresy i smutki z innych stron. Bo jest Ktoś, kto podarował Aniczkowi coś najcenniejszego na świecie - bliskość, opiekę, miłość na zawsze. To piękne i nie wiem, czy jest coś piękniejszego niż życie podarowane tak, na nowo. A że tęskno, też pięknie i tego, Andegawenko, leczyć nie trzeba ;), to znak, że serca macie ogromne i zdrowe, bo czułe ;).
  8. Zapisuję. Moje miasto rodzinne :(. Możecie napisać, jak jest tam aktualnie? Gmina ma umowę z Celestynowem, tak? Jak ten schron wygląda teraz?
  9. [quote name='salibinka']Dzięki za wysłanie. Nie dostałam zdjęć, ale mam obiecane;). Zgłosiła się do mnie dzisiaj pani zainteresowana adopcją małej, spokojnej suczki akceptującej koty. Dom z ogrodem w Krakowie i trzypokoleniowa rodzina. Prosiła o zdjęcia na razie. Wyślę Jej Inkę i Nockę i zobaczymy ;)[/QUOTE] No, jednak nie zobaczymy, bo pani zamilkła niczym grób...
  10. Dziękuję za ogłoszenia - mamy pierwsze konkretne zapytanie mailowe o Sarę (z Gumtree).
  11. [quote name='Foksia i Dżekuś']Dziekuje Aniu bo tak jak napisalm w poscie wyzej ktos moglby tekst wykorzystac do plotek i własnie tak sie stało. Zyczliwi nie patrza ze pies w potrzebie i trzeba mu na cito szukac domu i ,ze Tamara piszac to ogloszenie maila na mysli tylko wzbudzic czyjąś litosc nad psiakiem , patrza zeby tekst wykorzystac do tak jak juz napisalam do rozsiewania plotek.[/QUOTE] Osoby, które pisały tekst - w dobrej wierze - nie muszą znać i nie znają realiów schroniska. To błąd wynikły z grupowego przepływu informacji. Ake oczywiście mamy obowiązek bycia rzetelnymi - zatem czytajmy teksty, które dostajemy. Paja obiecała zdjąć, ale ma poważne problemy ze zdrowiem i zaległości w robieniu zamówionych ogłoszeń. Także niestety może to trochę potrwać.
  12. [quote name='sugarr']To niestety nie jest moja odpowiedzialność. W ramach odpowiedzi tylko zacytuję: Ja zrobiłabym wizytę, spisałabym umowę, zrobiłabym kontrolę. Tak samo jak i reszta osób pomagająca tej Pani, czy w ogóle reszta na tym wątku. Ale to nie są ani "moje" psy ani nikogo z dogo, my tu tylko chcieliśmy je ogłosić, poprosić o jakąś pomoc. Decyzje podejmuje ta Pani. Nawet odnośnie psów z Polski, które mogą być jeszcze jako tako w naszym zasięgu, nikt nie zmusi nikogo do podania danych ludzi, gdzie idą psy, żeby robić tam wizyty. Niektórzy mają swoje przekonania. Szczerze mówiąc, gdyby nie dogomania, kilka lat temu, gdybym miała oddać psa przykładowo komuś z rodziny, albo przyjaciółce, którą znam od lat, to sama nie widziałabym powodu robienia im kłopotu z kontrolami czy umowami. Obecnie w przypadku najbliższych ludzi zrobiłabym to tylko dla świętego spokoju i dla zasady, bo pomimo tego, że na dogo widzi się tyle tragedii, to mam nadzieję, że jednak każdy tutaj ma takie osoby, które zna i którym zaufałby własnym życiem i psim także. Tak czy inaczej ja już tu wszystko wytłumaczyłam. Sama ogólnie jestem spokojna (chociaż wolałabym żeby i Wiedniu spisano umowy), osoby które tam były też mają dobre przeczucia. Jeśli ktoś prosi nas o pomoc przy psach bezdomnych - to w pewnym stopniu składa na nas część odpowiedzialności za ich los. Jeśli decydujemy się ją przyjąć, mówimy "tak" - "tak" ale: osoba taka dowiaduje się od nas o zasadach adopcji, które propagujemy i o tym, że psa nie wydaje już samodzielnie. Nie każdy musi być świadomy konieczności wizyt i umów adopcyjnych, dlatego trzeba o tym mówić odrazu na wstępie, wręcz próbować czynić warunkiem współpracy - przecież przeciętny człowiek szukający pomocy nie ma zazwyczaj powodu, żeby sie sprzeciwiać. Wtedy sytuacja jest jasna a my mamy możliwość spełnienia tego, co podjęliśmy i szansę na względny, bo względny, ale spokój o los psa.
  13. [quote name='Foksia i Dżekuś']Ale jestem zakrecona .Sima zostala u Pani Oli ,prosze o trzymanie kcuków ,to jest cudowny dom i az boje sie myslec ,ze Simie cos odbije.[/QUOTE] Beatko, ogłoszenia nadal są, nie zostały jeszcze wycofane. Takie info wpisałam na wątku bazarkowym: ________________________ [B]Paju, [/B]bardzo Cię proszę o wycofanie ogłoszeń Simy. Sima znalazła DS. Natomiast tekst - napisany przez osobę nie znającą realiów Krakowskiego Schroniska - spowodował niepotrzebne zamieszanie. [B]W Krakowskim Schronisku nie usypia się psów z powodu wieku. [/B]Nie chcemy dokładać stresów władzom schroniska i Towarzystwa. (A dla mnie nauczka, żeby czytać teksty, które dostaję do wstawienia i nie bagatelizować nierzetelności).
  14. Wróciłam z Pl. Imbramowskiego. Sklepów zoologicznych jet tam trzy (zamknięte). Znalazłam plakat (na Biedronce): [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-p12gO3Om2Cw/TtPOB99SDWI/AAAAAAAAEVM/iCAGEJK1rXw/s640/Zdj%2525C4%252599cie0041.jpg[/IMG] Dodzwoniłam się na podany numer - pani, która odebrała, owszem ma sklep zoo na Placu, ale absolutnie nic nie wie o żadnym znalezionym psie. Będzie to jutro wyjaśniać ma oddzwonić. W każdym razie psiak na zdjęciu nie przypomina Kreci :(.
  15. [quote name='natalek']Zadzwoniła jakas Pani w sprawie Kreci, mówiła, że zobaczyła na Placu Imbramowskim ogłoszenie, że znaleziono psa, ze zdjęcia bardzo przypominającego Krecię, jednak było czarno-białe. Na ogłoszeniu było napisane, że więcej informacji w tej sprawie udzielą w sklepie zoologicznym tam na Placu Imbramowskim. Pani podeszła, jednak była to sobota i sklep był już niczynny. Czy ktoś mieszka blisko lub mógłby podjechać tam i to sprawdzić? Bardzo proszę... Ja niestety do końca tygodnia nie mam możliwości :([/QUOTE] Wiesz, do której sklep jest czynny? Albo podaj namiary do osoby zgłaszającej. Podjadę tam ok. 18 dzisiaj i sprawdzę.
  16. [quote name='vega17']czy mozna na pw prosic nazwisko tej baby ? chcialbym nigdy na nia nie trafic[/QUOTE] A to niestety prawdopodobne, skoro ma zapędy adopcyjne. Ona i wspaniała lecznica "Cztery Łapy" trafią na CK. Ale tak naprawdę przestroga to kropla w morzu :( - kulawizna prawna, którą obrazują takie sytuacje, jest przerażająca, paradoksalna. Mam nadzieję, że chociaż z tytułu umowy ze schroniskiem da się coś zrobić. Bo wetowi pewnie nic... Skoro nawet taki anioł śmierci jak ES, która zleciła eutanazję zdrowego psa technikowi wet. - razem z tym technikiem ma się doskonale i sąd ich pogłaskał po główkach, to o czym tu mowić... :(
  17. Tak, ma budę, też nieocieploną. P.E. twierdzi, że wykłada w zimę styropianem i ciuchami. Styropian suczki wyciągają - kobieta mówi, że jak bierze stare swetry, dostaje "po głowie" za marnowanie ubrań, itd, itp. Serdeczne podziękowania dla tamb, która obiecała Sarze i Puszce ogłoszenie w DP. Z Krzysiem będę mogła pojechać tam dopiero w nadchodzącą sobotę.
  18. [quote name='Dogo07']Wreszcie znalazłam wątek, miałam się narazie nie zapisywać na nowe wątki ale jak zobaczyłam na zdjęciach kudłatą Sarunie to nie mogłam. Obie sunie urocze i biedne, ale doczytałam że Sara to taka uległa bida to mi jej jeszcze bardziej żal. Czy mogłabym w ogłoszeniu Sary dopisać ile mają lat, jakiej jest wielkości. I może jeszcze o tym, że jest taka uległa i że boi się trochę tej drugiej suni. A na fb mogę podać watek ? I jeszcze pytanko, czy możliwe jest takie zdjęcie z bliska czy raczej nie bardzo, wiadomo jak psiak kudłacz zarośnięty to nie bardzo widać mu oczki, pycholek, tylko same kudły, to i ciężko jakoś tak do ludzi mu przemówić. Nie wiem czy Sara to coś jak sznaucerek, czy jak PONek, chociaż umaszczenie ma takie pieprz sól.[/QUOTE] Tak, oczywiście, dziękuję serdecznie za obecność i pomoc - suczki mają po trzy lata, są nieduże - tak pod kolano. O uległości i strachu też jak najbardziej warto dopisać. Suczki nauczyły się żyć razem, ale nie powinny być ze sobą. Sara przy Puszce nie ma łatwo :shake:. Jeśli możesz dodać na fb, cudownie. Zdjęcia Sary mam jeszcze takie: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-EzoXhAhMcyM/Tsk52Dp9bFI/AAAAAAAAEUY/p074P_lGGmY/s640/20111120440.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-D3K41HwdBZo/Tsk5wOMm1lI/AAAAAAAAEUU/pRRakj6VQNU/s640/20111120441.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-DU4q8qLYPVI/Tsk5LnqhrSI/AAAAAAAAEUM/2KMIefmy0J8/s640/20111120444.jpg[/IMG] (PS. Czy udało się z wizytą p/a - pisałaś do mnie w tej sprawie - odpisałam, ale skrzynkę miałaś pełną)
  19. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Il6QiSG0tdQ/TtK0jIHphUI/AAAAAAAAEVI/vwyTZtGvsw4/s400/diego11.jpg[/IMG] Miał na imię [B]Diego[/B]. Nieduży, sympatyczny, beżowy szczeniak z brązowym nosem. Zanim trafił do azylu, był ulubieńcem swojego osiedla - twierdzą ci, którzy go znali. Pracownicy Krakowskiego Schroniska w rubryce referencyjnej określili go słowem - milutki. W lipcu tego roku - jako 12 miesięczny podrostek - Diego został adoptowany - opuścił schroniskowe mury i pojechał do nowego domu. Żył tam osiem dni. Po tym czasie właścicielka zawiozła go do lecznicy "Cztery Łapy" w Bochni. Na jej życzenie pies został tam poddany eutanazji. Nie powiadomiła o tym nikogo. Prawda wyszła długo po fakcie w czasie kontroli. Jako powód podała agresję. Diego został uśpiony bez żadnych badań, kwarantanny czy obserwacji, bez ingerencji schroniska, bez wiedzy nikogo. Wystarczyło oświadczenie i życzenie właścicielki i bezkrytyczne, natychmiastowe działanie lekarza. A wszystko to w glorii prawa. Ta i podobne tej historie docierają zewsząd jak powtarzalne powiewy grozy. Post powyższy jest wyrazem bezradnej niezgody na tak dopieszczoną "logikę" norm prawnych, na poziom etyki lekarskiej, na świadomość ludzi, którzy podejmują się opieki nad zwierzętami. Post ten jest wyrazem pamięci dla Diego[B] [*] [*] [*][/B]
  20. Nie, nie dało rady dzisiaj niestety :( a jutro Krzyś pracuje i wszystko zależy, ile się to zejdzie. Będę próbowała, jak mi się nie uda, dam znać. Dziękuję, Wojtusiu, serdecznie za gotowość pomocy.
  21. [quote name='Anashar']Gratuluję podejścia... Może w ogóle przestańmy szukać domów psom, bo i tak wszystkie umrą więc po co się trudzić? Ludzie, jak jest chociaż cień szansy to warto walczyć! A jak Krecia rzeczywiście umrze to właśnie przez głupotę i brak organizacji! Bo tak naprawdę ile było akcji poszukiwawczych? To my ją zawiedliśmy nie dając jej nawet szansy![/QUOTE] Walczmy. [B]Dopóki nie ma pewności, że nie żyje - to żyje[/B]. Zamiast winić - czynić. Jest weekend, warto, realne. (Jutro nie ma mnie cały dzień, ale jakby zebrała się grupa na niedzielę, proszę dać znać: 509 166 430). (na wątku mikropiesków pojawiła się pani, która chciała adoptować Krecię. Adoptowała inną suczkę - ale napisała, że chce dołączyć do poszukiwań)
  22. Powodzenia, Sima trafiła do cudownej Osoby :)
  23. Jednak nie, Beatko ;), sprawdziłam maila od Ciebie, teksty są identyczne, w obu jest o zastrzyku, tylko tytuł został dodany przez Paję (pewnie starała się dopasować do tekstu i na pewno w dobrej wierze ;)). Ale tak jak mówię, w razie co, trzeba sprostowac i tyle, nieścisłości się zdarzają, nie jest to najistotniejsze, nie pada nazwa schroniska, zresztą Simy przecież już w nim nie ma. To jest tekst z ogłoszenia: [B]Silmie grozi zastrzyk śmierci tylko dlatego ,że jest stara![/B] Jak miło leżeć w cieple i czuć na głowie dłoń mojego Pana. Głaszcze mnie, tuli, a Pani szykuje miskę pełną jedzenia. Jaki wspaniały zapach. Jak otworzę oczy, pójdę do kuchni na pyszny posiłek a potem będzie spacer. Zawsze się cieszę, kiedy słyszę dźwięk zdejmowania smyczy z wieszaka, biegam wokół moich ludzi a potem robię "siad" i pozwalam zapiąć smycz. Żeby pokazać, że jestem grzeczna, podaję jeszcze łapę, a oni śmieją się i patrzą z zachwytem. Zaraz otworzę oczy, warto się budzić do takiego życia. Co się dzieje? W koło kraty, pełno smutnych, szczekających psów? To był sen? Pusta miska i przenikliwe zimno. Nie chcę się budzić, znowu zamykam oczy. Czuję czyjeś dłonie na karku "trzeba uśpić, męczy się tylko" - słyszę. Uśpienie to nie błogi sen, to zastrzyk po którym się już nie wraca. Zrywam się na równe łapy, udaję, że się nie uginają, że jestem silna. Tym razem oszukałam, żyję. Ale jak długo mogę udawć, że wszystko jest w porządku? Mam posiwiały pysk, około 16 lat, z czego 11 spędziłam w schronisku. Czy ktoś mnie zechce? Czy mój sen o szczęściu się spełni? Czy jak będę śnić wciśnięta w schroniskową budę i nie zareaguję, czyjeś ręce podnosą mnie za kark i zniknę? A może jednak te ręce wyprowadzą mnie z boksu do lepszego życia, do pradziwego domu. Proszę o to całym sobą. Nie chcę umierać, nie zaznawszy szczęścia. Kontakt w sprawie adopcji: 504470635, [EMAIL="porebska_beata@o2.pl"]porebska_beata@o2.pl[/EMAIL] A to z Twojego maila: [INDENT] Jak miło leżeć w cieple i czuć na głowie dłoń mojego Pana. Głaszcze mnie, tuli, a Pani szykuje miskę pełną jedzenia. Jaki wspaniały zapach. Jak otworzę oczy, pójdę do kuchni na pyszny posiłek a potem będzie spacer. Zawsze się cieszę, kiedy słyszę dźwięk zdejmowania smyczy z wieszaka, biegam wokół moich ludzi a potem robię "siad" i pozwalam zapiąć smycz. Żeby pokazać, że jestem grzeczna, podaję jeszcze łapę, a oni śmieją się i patrzą z zachwytem. Zaraz otworzę oczy, warto się budzić do takiego życia. Co się dzieje? W koło kraty, pełno smutnych, szczekających psów? To był sen? Pusta miska i przenikliwe zimno. Nie chcę się budzić, znowu zamykam oczy. Czuję czyjeś dłonie na karku "trzeba uśpić, męczy się tylko" - słyszę. Uśpienie to nie błogi sen, to zastrzyk po którym się już nie wraca. Zrywam się na równe łapy, udaję, że się nie uginają, że jestem silna. Tym razem oszukałam, żyję. Ale jak długo mogę udawć, że wszystko jest w porządku? Mam posiwiały pysk, około 16 lat, z czego 11 spędziłam w schronisku. Czy ktoś mnie zechce? Czy mój sen o szczęściu się spełni? Czy jak będę śnić wciśnięta w schroniskową budę i nie zareaguję, czyjeś ręce podnosą mnie za kark i zniknę? A może jednak te ręce wyprowadzą mnie z boksu do lepszego życia, do pradziwego domu. Proszę o to całym sobą. Nie chcę umierać, nie zaznawszy szczęścia. Kontakt w sprawie adopcji: 504470635. [/INDENT]
  24. A co z tekstem ;)? Napiszesz, czy przeedytować ten z pierwszej strony (chciałabym już wysłać)?
×
×
  • Create New...