-
Posts
2859 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Diuna B.
-
No cóż,teraz to by pomogła tylko amputacja uszu,ale na to się raczej nie zdecyduję:shake:
-
[quote name='sota36']Diunko - faktycznie - moze ow brak wentylacji... wiec ...spinaj ucholki:) To wczoraj przeczytalam w jednej z czacownych pozycji kynologicznych. Ne gratuluj, bo licho nie spi :) No i fakt - nie jest wazny wyglad, wazne by briadziki zdrowe byly!!!!![/quote] Też już próbowałam, ale nie da rady;dotąd trzepią łbami dopóki wiązanie nie puści(ewentualnie wsadzają łby w krzaki i tarmoszą nimi do skutku).Wiązałam gumkami,kleiłam klejem Bison;wszystkiemu dały radę.Teraz po tym wygoleniu jest trochę spokoju ,zakładam im Panolog;tubka za 50 zl z trudem wystarcza na 10 dni i pluję sobie w brodę ,że jak były male,to klajuchów nie ciachnęłam.
-
Gratuluję ci w takim razie zdrowych uszu kłapouszka,bo moje miały chyba wszystkie mmożliwe drobnoustroje łącznie z pojedynczymi bakteriami gronkowca złocistego.Od mamy się nie zaraziły, bo mama jest zdrowa.Wszystkie są wychowywane w jednakowych warunkach.Teraz całe uszy mają wygolone maszynką(wyglądają jak idioci,ale mniejsza o wygląd,żeby tylko zdrowe były) i trochę to pomaga.Jednak zgadzam się z moim wetem-brak wentylacji powoduje ,,zaparzenie" się uszu.
-
A mnie życie odpowiedziało,czy kopiować,czy nie.Mam 2 briardy z ciętymi uszami i one nie wiedzą co to weterynarz(oczywiście odnośnie uszu), nawet im tych uszu nie czyszczę.Dwa pozostałe to kłapołuszki i od 4 lat nieustanne problemy z uszami:shake:.Ile ja się posiewów nie narobiłam,ile preparatów nakupiłam-wszystko na nic ,prawie na okrągło stan zapalny.Po końskiej dawce antybiotyków,było 3 miesiące spokoju,a potem wszysko wróciło.Wet nie ma wątpliwości-brak wentylacji ucha,w czasie upałów obrośnięte ucho po prostu się zaparza.Dlatego teraz żałuję,że im uszu nie skopiowałam-przynajmniej zdrowe by były.
-
Kilkugodzinne szczeniaczki wyrzucone jak śmieć ! !
Diuna B. replied to basia0607's topic in Już w nowym domu
Ale będą widzieć:lol: -
Briardzik na podium to chyba Dogger Kudłate serce,a ten na ringu-wie ktoś?
-
Mój Boże,jak sobie przypomnę,że ja,płeć słaba,adoptowałam rottweilerkę,której groziła strzykawa,bo nikt nie mógł do niej podejść,a jedzenie na widłach jej dawali zrobiłam z niej normalnego psa;potem z siostrą adoptowałyśmy cz.teriera rosyjskiego ze stasznych warunków,który okazał się jeszcze gorszą bestią,to nie mogę zrozumieć,jak dorosły mężczyzna mógł się przestraszyć małego ponika:shake: Nie raz byłyśmy capsnięte przez swoje psy ,ale żadnej z nas nie przyszło do głowy,żeby go oddać bo gryzie.Rotka przeżyła ze mną 6 szczęśliwych lat,była zapatrzona we mnie i robiłam z nią co chciałam,a czernysz żyje do dziś i jest wspaniałym oddanym psem.