-
Posts
12216 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jusstyna85
-
Przekochany staruszek Rufik, już w nowym, kochającym domku:)
jusstyna85 replied to dona20's topic in Już w nowym domu
[URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1692786_przekochany_starszy_kontaktowy_lagodny.html[/URL] [URL]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=442486529[/URL] -
Przekochany staruszek Rufik, już w nowym, kochającym domku:)
jusstyna85 replied to dona20's topic in Już w nowym domu
zrobie allegro w 1. kolejności,ale dajcie mi troche czasu, musze to na spokojnie sobie wziąć... -
dziewczyny mogę dać 10 zł tylko ...:( nie mogę też zadeklarować sie co miesiąc,bo mam pare psiaków ...dajcie konto.
-
Ileż ja to już razy pisałam, że mądrość z wiekiem nie przychodzi? Tekilo waż swoje słowa,bo nie pozwole, żebyś obrażała Agnieszke... Ileż na dogomanii jest osób, która mają po 30 lat,a rozumiem nie grzeszą,a co dopiero działaniami...Tutaj masz w końcu przykład aktywności,a nie bezsensownej paplaniny
-
Musiałam wejść po tym,co mi napisałaś na gg... Ja nie poznałam Misia osobiście i bardzo sie ciesze z tego powodu,bo byłoby mi zapewne tak trudno jak Wam...jeśli pies ma siłę i chce walczyć, to trzeba dac mu szansę.Jeśli on już sie poddaje, to trzeba z głową na chłodno pomyśleć czego on chce, wczuć sie w jego sytuacje.Nie wolno myśleć o sobie... Wydaje mi sie, że decyzje powinny podjąć tylko Bounty, Ania i Mysia i to nie tutaj-błagam nie licytujcie sie...Podejmijcie właściwą decyzje- właściwą dla Misia, nie dla ogółu...
-
Wiecie co... Nie podobają mi sie takie dyskusje... gdybym patrzyła na to tak z boku,to powiedziałabym, że Misiu jestkartą przetargową, a nie żywym stworzeniem, które odczuwa wszystko...Wiem, że wszyscy chcecie dobrze, ale takie dyskusje o ulżeniu/zabiciu bolą... Jeśli stan Misia jest aż tak poważny,Misiu cierpi i macie opinie innego weta,to nie ma sie co zastanawiać i udowadniać wynikami.Do eutanazji nie wolno przekonywać,tylko trzeba być pewnym decyzji. On dostał swoją szanse, poznał co to dobry człowiek i opieka, niech odejdzie z tym,bo jak sami widzicie ON JUŻ WYBRAŁ.To okropne, ale prawdziwe :(
-
Morwi- coraz gorzej z nim ;( ma wspaniały dom! :) ZA TM
jusstyna85 replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To znajdź jeszcze jakiegoś mniejszego,starszego... coś a la Morwi...może akurat coś to da... -
Morwi- coraz gorzej z nim ;( ma wspaniały dom! :) ZA TM
jusstyna85 replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czyli jednak "wygrał" Morwi? załatwiłabyś jakieś zdj? chociaż jedno...można jeszcze podpiąć jakiegoś psiaka...wybieraj.. -
Morwi- coraz gorzej z nim ;( ma wspaniały dom! :) ZA TM
jusstyna85 replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Emilia poprosiła, by te 25 zł przeznaczyć na najbardziej potrzebującego psa.Wg mnie Morwiś taki jest,ale nie wiem czy coś sie nie zmieniło od tego czasu, Mysiu pisałam na gg,ale nie odpisałaś,a ja nie lubie mieć niedokończonych zobowiązań.Tą sume można przeznaczyć na allegro dla jakiegoś psa, ja byłabym za nim,bo on ma chyba najtrudniejszą sytuacje,ale nie wiem czy sie nie myle. -
A czy takie spowalniacze nie mogą być tylko na drogach osiedlowych? ta droga prowadzi na autostrade A4, stąd taki ruch.Kiedy nie była jeszcze otwarta,to nie było takiego ruchu,a teraz czy noc,czy dzień,to tak samo. Dla mnie nie ma sensu to, że fotoradar jest jakieś 3-4 min drogi od tego miejsca za światłami, przecież nie da sie rozpędzić w 5 m
-
Ja nic nie zrobiłam, nawet nie potrafiłam mu pomóc, mam żal do siebie,bo tyle razy czytałam jak psiakowi pomóc w takiej sytuacji,a kiedy przyszlo co do czego,to emocje wzięły górę... Na tej ruchliwej ulicy w ciągu tylko 3 miesięcy zginęły (wypisuje tylko te,które widziałam): 2 zające 4 jeże 3 kotki ( 1 kotka zostawiła swoje maleństwa, 2 dni temu) 5 psów ( właściciwie 6. wczoraj , w tych 5 tylko 1 był bezdomny) Nie może być tak, że idioci tak szybko jeżdżą.Jest ogrnaczenie do 60,choć wg mnie powinno być 40.W końcu blok jest zaraz :( Ja chcę napisać pismo,bo fotoradar na Halembie jest w złym miejscu, wyobraźcie sobie, że zaraz po światłach, nie ma szans rozpędzić sie tam,a u mnie co chwile coś.Nie mówie już nawet tylko o zwierzętach..... Być może ten pies miał dom, był czarny, podobny do 1 psiaka z Zabrza, który zaginął, wg mnie miał max 2 lata, miękka czarna sierść, przepiekne brązowe oczy, był pod kolano...Może ktoś go szuka :(
-
Niestety... Aniu złe wieści :( a gdybym znała rejestracje,to już dawno wyrównałabym rachunki. Chciałam podziękować kolejno: Justynie_Wolontariat która pracuje w schronisku,bo przyjechała własnym samochodem po niego i zajęła sie nim w schronisku.Bounty ,Ani z Bytmia i Malawaszce(wymieniam wg kolejności kontaktu). Wiecie za co...jesteście wielkie. Schronisko starało sie, robiło co mogło...los chciał inaczej :( on i tak zmarłby przy transporcie,miał sekcje.Nie pytajcie o więcej...Wiem, że schronisko dało z siebie wszystko i jestem wdzięczna. Ja nie zauważyłam zapinając mu swoją smycz,ale on miał obroże i wg Justyny był dosyć zadbany.ja go jednak nie kojarze,a znam stąd psy,bo chce ze swoimi. Mam nadzieje, że miał dobre życie... :(
-
Dziewczyny tak naprawde nie wiadomo co psu dolega,to tylko przypuszczenia,a jego nie można ruszać,bo może to przypłacić życiem. Ja nie mam takiej wiedzy medycznej,by kwestionować decyzje wetki schroniskowej, w końcu zajęli sie nim,podali leki,kroplówke.Oni mogą tyle samo,co my :( nie da sie sprowadzić ani rtg i najważniejsze nie da sie otworzyć brzuszka bez narkozy. Ja tak bardzo chce,żeby był i żeby był zdrowy... Przeklinam tego,który mu to zrobił i nawet sie nie zatrzymał.Mam nadzieje, że umrze w męczarniach.Nie żałuje swoich słów.
-
Psiak nie miał badań, nawet w 100 % nie wiadomo,czy aby na pewno śledziona pęknięta, ja jestem w rozsypce, nie wyciągne go ze schroniska na własną odpowiedzialność i po słowach schroniska, że psiak umrze podczas transportu do weta,bo nie można go nawet ruszyć.Wezme na własną odpowiedzialnośc, on umrze i co wtedy? Schronisko podkreślała, że trzeba go otworzyć i sprawdzić,ale on nie przeżyłby dzisiaj narkozy. ja nie wiem :(
-
Wet u mnie w mieście powiedział, że nie wyda opinii przez telefon.Ja nie podejmę takiej decyzji,to dla mnie zbyt wiele, wyrzuty sumienia zjadłyby mnie.Wierzę wetce ze schroniska, w kocu ma jakieś doświadczenie.On leży w klatce i nie wstaje, dostaje leki przeciwbólowe i kroplówki.Walczą o niego... 7 00 rano jest tak daleko...:(