-
Posts
2244 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Wilejkaros
-
To ja jako kolejna ciotka-panikara (prawie nie znam sprawy) zapytam, gdzie Rufik był adoptowany? Czy możliwe że Lublin? Na tych zdjęciach z linku do grono.net tak jakby jaśniejsze łapki miał (tfu, tfu skarpetki). Tak z bliższych schronisk w marnym stanie to przychodzi mi na myśl w Józefowie k. Legionowa. Chociaż tam psiaki czasami ciepłe jedzonko dostają, a niektóre w takim maleńkim domku pracowniczym śpią.
-
King (Hals), po amputacji łapki - ma domek i kochającą Rodzinkę!!!
Wilejkaros replied to KingaW's topic in Już w nowym domu
Tak jak już mówiłam, mam nadzieję, ze nikt na otwarcie Złotych Tarasów nie przyjdzie... Myślę, że będzie ok. Hehehe. Czy one mogą już mielone mięsko wołowe czy nadal kurczaczek? Ryż czy kluchy tym razem? -
Mikrusek (Ostrów Maz. ) już szczęśliwy u swojej Pańci!!
Wilejkaros replied to ronja's topic in Już w nowym domu
Znów mi wstyd, ale proszę o wyjaśnienie skrótu TZ... Domyślam się, że to ktoś, kogo zdanie się liczy w kwestii psinki nowej (a może mąż???) Hehehe. -
U mnie w weekend były 3 szczeniorki wilkowate. Na tak zwanym tymczasie, ale jednodniowym. Po nocy z nimi (głaskulki na 2 ręce, bo 1 szczeniorek poszedł do swojego domku już wieczorkiem) nie wiedziałam, jak się nazywam... Te nocne zabawy, szczekanka, podgryzanka, siusialki, kupeczki... Podziwiam! Podziwiam!
-
Mikrusek (Ostrów Maz. ) już szczęśliwy u swojej Pańci!!
Wilejkaros replied to ronja's topic in Już w nowym domu
Nie mogłam tu trafić wcześniej. A to urwis mały kochany! Wyrwany z małego paskudnego boksu - trafił do cieplutkiego łóżeczka. Hehehehe. Ja wiem, że to forum dogów, ale bardzo mnie fascynuje przyjaźń z Ryszardem, którego nie zauważyłam... Może zeżarty już przez Lolka? Czy wszyscy słyszeli coś o drugim piesku? -
King (Hals), po amputacji łapki - ma domek i kochającą Rodzinkę!!!
Wilejkaros replied to KingaW's topic in Już w nowym domu
Zaraz, zaraz, nie bijmy się... ;) Powinnam być we czwartek, ale... mieszkam vis a vis Złotych Tarasów (Złota Street), a tam we środę otwarcie. Oczywiście, mam nadzieję, że nie będzie żadnego, nawet najmniejszego korka i spokojnie wyjadę spod bloku... Taaaa... Do czwartku chyba dojadę? -
King (Hals), po amputacji łapki - ma domek i kochającą Rodzinkę!!!
Wilejkaros replied to KingaW's topic in Już w nowym domu
Ja też mogłabym we wtorek dopiero po południu. Mogę się zapisać na srodę albo czwartek. -
King (Hals), po amputacji łapki - ma domek i kochającą Rodzinkę!!!
Wilejkaros replied to KingaW's topic in Już w nowym domu
Dlaczego nikt tutaj do Kinga nie zagląda? Mam nadzieję, że ktos go osobiście odwiedza. Ja mogę być jutro. A może ktoś jedzie jutro z wałówką? -
King (Hals), po amputacji łapki - ma domek i kochającą Rodzinkę!!!
Wilejkaros replied to KingaW's topic in Już w nowym domu
Uprasza się ciotki gotujące o odwiedzenie jutro Kinga (sam podchodzi już i cieszy się, chudzina) z jakąś wałóweczką. Chudzielec straszny w przeciwieństwie do Kirii (hmmm, jak do tego doszło?). hehehehe -
King (Hals), po amputacji łapki - ma domek i kochającą Rodzinkę!!!
Wilejkaros replied to KingaW's topic in Już w nowym domu
Czy King nadal indyczka wcina? Będę u Niego jutro, więc czekam na info, co teraz smakuje maluchowi. -
Bardzo mi przykro z powodu ślepaczka małego. Strasznie. Widziałam go 2 tygodnie temu, był jeszcze identyczny kudłaty (odszedł wczoraj), Kubuś i sunia Agi. Ona wyglądała na taką w najgorszym stanie, ale jak na ironię wczoraj wróciła do domu z pobytu w lecznicy, kupka już (prawie) normalna, dużo w niej radości. A może ktos jest w stanie zaopiekować się Kubusiem?
-
[quote name='AśkaK']Kurna, ja nie mogę jak wy o tym ślepaczku piszecie...:placz: Jedzie kto do schroniska? Przywiezie mi go? Przemeblowanie robię w chacie jak tak, kuchnię od pokoju odgrodzę i maluchy niech tam sobie urzędują, bez Rudego nad głową...tyle mogę zaoferować. Ale jestem w finansowym dołku, sunia w hotelu i 6 maluchów, przede wszystkim tam muszę dołożyć jak zabraknie...ani grosza teraz nie mogę dać na leczenie psiaka.[/quote] Czy ktoś może po pieska pojechać w najbliższym czasie?
-
Kropelki to się chyba nie dają... Czy istnieje szansa na jakieś inne leczenie? Może inny wet albo przywiezienie do W-wy? Nie bardzo orientuję się jeszcze, jak to wszystko działa... ;( Jeśli jest dla tych chorzaków jakaś nadzieja, to orgaznizację finansowego wsparcia postaram się wziąć na siebie. To już wiem, że mam zadzwonić przed wizytą, wziąć jedzenie i szczotkę do czesania. Wszystkie inne pomysły i rady mile widziane.