Była chyba najbardziej przestraszona z całego rodzeństwa, maleńka, 2,4kg, nieustająca biegunka (opanowana już, mam nadzieję, ze na dobre),odwodniona, niestety, robaki przewodu pokarmowego (chyba nicienie), pogryziona przez pchły paskudne (ranki na ciele), smutna... Ech...
Cały czas odpukujemy i tfu tfu, ale...
kupka już w miarę, dietka zalecona, kroplóweczki, zastrzyczki,odrobaczanko. Taki radosny psiak teraz. Agi (bo to Jej Rodzinka Ją przygarnęła)nie spuszcza z oka, ogonek chodzi na maxa, kładzie się na pleckach i daje brzuszek do głaskania (to cytuję z relacji Agi, kiedy wróciłą do suni po godzinnej nieobecności).
3mamy kciuki!