-
Posts
4914 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by egradska
-
W tej części Polski niestety nie znam nikogo, ale liczę na to, że może ktoś inny będzie mógł polecić kogoś sprawdzonego. Trzymam kciuki
-
Obawiam się, że sam opis tu nie wystarczy i psa będzie musiał zobaczyć ktoś, kto ma doświadczenie z takimi przypadkami, bo rady przez internet w przypadku agresji mogą być ryzykowne. Napisz, skąd jesteś, może polecimy jakiegoś doświadczonego szkoleniowca
-
Ślepy Lord ma już swoje miejsce u rodzinki we Wrocławiu
egradska replied to kika22's topic in Już w nowym domu
Kciuki zacisnięte:) -
[quote name='katarzyna005']Zdjęcia są ale aparat został w psiaków. Chłopaki szaleją tylko, że strasznie im gorąco. Leżą cały czas w garażu bo tam jest chłodniej. Ramek z Lutkiem dokazują ile wlezie. Obszczekują wszystkie psy, biegają po ogrodzie. Jak po drugiej stronie ktoś idzie to biegiem za nim na górę. Potem Ramol podchodzi do miski z wodą, kładzie się koło niej, wkłada mordkę do miski i tak sobie leży. Zimna woda zdrowia doda. A Felek. Ma jakiś stan zapalny i go leczymy. Ale dokazuje ile wlezie. Łobuz jeden. [B]U nas wszystko jest na pięć[/B]!!!![/QUOTE] I tak trzymajcie! Pozdrawiamy!
-
[quote name='halbina']Po akcji w Platanie po szczeniaki ustawiła się kolejka chętnych... udało się wyadoptować całą siódemkę!!! :multi: zdjęcia z akcji: [URL]http://picasaweb.google.com/100275448574788903256/AkcjaWPlatanie[/URL]# [URL]http://picasaweb.google.com/100275448574788903256/AkcjaWPlatanie2[/URL]#[/QUOTE] Gratuluję! Czy akcja w Platanie była jednorazowa, czy też są plany jakiegoś cyklicznego pojawiania się Szarej Przystani w centrum handlowym?
-
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
egradska replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy za sympatyczną wizytę, po Waszym wyjściu Maxior długo jeszcze czekał pod drzwiami w nadziei, że wrócicie i będzie miał kogo zaczepiać;) -
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
egradska replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
Margo, mnie życie nauczyło jednego: piętnować czyny a nie ludzi. I przy tym obstaję, chociaż z pewnych względów mój kontakt z p. Edytą też jest już historią. Cieszę się, że Supełek ma psich kolegów, spacery i pełną miskę. I nie zaprzeczysz, że to kolejny czworonóg uratowany przez Bajkę -
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
egradska replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
[quote name='Margo05']Nawet tu na dogo, jak tylko następował spadek "oglądalności" któregoś z Twoich wątków, natychmiast któryś pies, - lub wręcz wszystkie, a nawet Ty sama - chorował. I zaraz zbiegali się ludzie, bo trzeba przecież pomóc. I znów Bajka swą bajkę wiła... Aż do następnego razu... Pozdrawiam[/QUOTE] to nie fair, Margo, bez względu na wszystkie kwestie fundacyjno- rozliczeniowe, co do których się nie zamierzam wypowiadać. W czasach mojej bytności w Sosnowcu WIDZIAŁAM na własne oczy te "pozorowane" choroby, krwawienia Brajlusia i unieruchomioną w łóżku Edytę, podobnie zresztą jak widziały to inne osoby związane z EMIREM, które wtedy pomagały i uwierz mi, nie chciałabyś tego przeżywać, więc taka retoryka jest co najmniej nie na miejscu.Mogę zrozumieć domaganie się wyjaśnień w kwestiach fundacyjnych, jednak tego typu argumentacja tudzież określenia typu "święta krowa" świadczą tylko o nieumiejętności radzenia sobie z emocjami, co do niczego dobrego nie prowadzi. Nie godzi się deptać osoby, która uratowała życie wielu psom, i to na DOGOmanii, nie wydaje ci się? -
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
egradska replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
czytam to wszystko i nie wierzę własnym oczom:shake: pamiętam przyjaciół Brajlusia sprzed dwóch lat, wzajemną życzliwość, która tak pomagała w najtrudniejszych chwilach... A dziś, weźcie głęboki oddech i zastanówcie się nad tym, co piszecie, przecież nic dobrego z tego wyniknąć nie może:shake: -
Ślepy Lord ma już swoje miejsce u rodzinki we Wrocławiu
egradska replied to kika22's topic in Już w nowym domu
bardzo przytulny jest:loveu: strasznie szkoda, że z oczkami tak nieciekawie:-( -
Ślepy Lord ma już swoje miejsce u rodzinki we Wrocławiu
egradska replied to kika22's topic in Już w nowym domu
Dziewczynki, podeslijcie mi nr konta, dołoze sie do badan -
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
egradska replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
11 wieczorem powinnam wrócić z wyjazdu, licze, ze jeszcze wtedy będziecie w okolicy i wpadniecie poznać Maxia -
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
egradska replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
jakie sielskie klimaty:) i wreszcie bez śniegu! Pozdrawiamy pierwszego dnia lata -
Wycieczka się udala, Max jest idealnym pasażerem no i pozytywnie zareagował na Panią, która obiecała się nim zaopiekować podczas mojego wyjazdu. A tak w ogóle Maxik z takim zapałem ładuje się do środków komunikacji, że jeśli trafiamy na psolubną obsługę (kierowców, konduktorów) to podróżujemy po królewsku nawet podczas tłoku. Tym razem też tak było, bo p Kierowca zaprosił czworonoga na przednią płaszczyznę, gdzie miał dużo miejsca i nie było obawy, że ktoś mu nastąpi na imponująco długi ogon:razz:
-
My też pozdrawiamy:loveu: A takich gości Maxior codziennie widuje na spacerze, nawet się zbytnio nie dziwi ich widokowi. Jutro czeka go mała wycieczka, co pewnie przyjmie z entuzjazmem, bo uwielbia podróżować, niezależnie od środka transportu. Najbardziej chyba lubi pociąg i - muszę przyznać- stał sie idealnym pasażerem, zaryzykowałam nawet zabranie go ze sobą do Wrocławia i nie był to głupi pomysł, bo psiak zniósł podróż b. dzielnie:cool3:
-
[quote name='maciaszek']Ojej, a co to za plamy na płucach? Co to jest?[/QUOTE] nasz wet mówi, że jakieś zwapnienie. mam nie panikować, tylko go kontrolnie prześwietlać co jakiś czas. Możliwe, że przechodził jakieś zapalenie i stąd te plamy
-
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
egradska replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
Wróciliśmy na dogo, Max i ja:) zapraszamy do nas w wolnej chwili no i pozdrawiamy -
Potem przyszło lato i moje służbowe wyjazdy. Niestety, żaden kurs nie zmienił Maxa na tyle, by przestał nienawidzić mojej małej bratanicy i pojawił się problem, gdzie przechować dranioła. POdczas pierwszego wyjazdu trafił do hotelu, ale to był błąd, bo zwierzak wrócił z tego przybytku chory i pokaleczony. Szczęście w nieszczęściu było takie, że udało nam się nawiązać kontakt z parą młodych owczarkarzy, którzy aktualnie nie mieli swojego pieska, dogadali się z Maxiem i mogłam w spokoju ducha wyjechać kilka razy, bez obaw, że Max jest w niebezpieczeństwie, albo sam stwarza zagrożenie dla innych. Jesienią poszliśmy zrobić komplet badań i okazało się, że dranioł ma mniejszą lewą komorę serca i jakieś plamy na płucach. Rzeczywiście, jak na młodego ONka, szybko się męczy:shake: Przytył też trzy kilo od czasu, kiedy do mnie trafił, co przyznaję z ubolewaniem. Zimo-wiosnę spędziliśmy tak zwyczajnie, że nie ma o czym pisać, no a teraz znów szukam opiekuna na czas moich wyjazdów, bo ubiegłoroczna "rodzina zastępcza" z osobistych względów nie może się nim zająć.
-
Maxior ogólnie ma się nie najgorzej. Szkolenie w szkole p. Fryca pomogło nam nawiązać kontakt i opanować strach, no i trochę zsocjalizować dranioła. Pan Trener po pierwszych zajęciach stwierdził wyraźnie, że pies jest do wyprowadzenia, gorzej ze mną. Dokładnie tak też było. Kiedy ćwiczył z trenerami, był najlepszy w grupie, kiedy zaś ćwiczył ze mną - bez dwóch zdań najgorszy. Stanowczość, opanowanie, władczy, pewny głos - to cechy raczej odległe mojej osobowości, więc w kategoriach cudu rozpatrywałam to, że Max w ogóle mnie tam słuchał. Pierwszą część kursu ćwiczył w kagańcu, bo istniało realne zgrożenie, że skasuje jakiegoś kolegę z klasy, potem się już z nimi oswoił, ale tolerował ich tylko podczas zajęć, podczas przerw, kiedy wszystkie inne psiaki się bawiły, Max próbował je zeżreć i niestety nic nie mogło go od tego odwieść. Wiem na pewno, że nie zdałby egzaminu na PT, ale i tak szkolenie uratowało nas od szaleństwa i pozwoliło na w miarę normalne wychodzenie z Maxem na spacery.
-
No to wróciliśmy, Max i ja. Maxio nie szuka domu, natomiast ja szukam kogoś, kto by się mógł odpłatnie zająć Maxiem podczas moich wyjazdów