-
Posts
16165 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by auraa
-
Straszna bieda. Myślę. że jednak da się szybko wyprowadzić.Czasami tak bardzo załuję ze nie mogę już być dt. :(
-
Jak się czuje mała? Już wyszła z lecznicy?
-
Tylko jak?:(
-
Ja kupiłam taką najzwyklejsza siatkę plasikowa wys ok.50cm i przyczepiłam do prętów w ogrodzeniu. Przy ratlerkach najmniejsza dziurka to juz otwarta brama dla tej wielkości psiaków.
-
Czy ten psiak nie na małego wytrzeszczu oczu?
-
Ja moje też bardzo kocham a i one mnie bardziej potrzebują. Właśnie idę wkraplac trzem psom krople do oczu a jednemu tabletki na astmę i na stawy...
-
Mam trzy starsze psy i wiem jakiej potrzebuja opieki. Trzymam kciuki za małego...
-
Już Maciek usłyszał, ze u nich była zdrowa i żeby nie kombinować Na początku Krysia karmila ja tym co dawała jej na wsi. Teraz mała dostaje gotowanego kurczaka z ryżem i je o wiele lepiej.Biedulka miała też zacisniety żołądek. Na szczęście już nie piszczy. Została również zaszczepione.Lekarz stwierdził, ze tu w Warszawie narażona jest na kontakt z chorobami , jakich na wsi nie było
-
W niedziele na wsi była awantura, dlaczego sunia jeszcze nie przywieziona. Aż boję się myśleć "co by było gdyby...." Po złapaniu Mika zmieniła się na korzyść,. Na spacerach nie pędzi przed siebie tylko obserwuje Krysię. Oczywiście jest podwójnie zabezpieczona a i Krysia ma oczy dookoła głowy i w momencie kiedy ktoś pojawia sie na horyzoncie natychmiast bierze małą na ręce. W nocy śpi z Krysią i nawet zdarzyło się, że po cichutku podeszła i w nocy dała jej buziaka a potem wróciła na swoje miejsce. :) To taka kochana i mądra suczka. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że po powrocie na wieś znowu zdziczeje a i teraz gdyby nie daj Boże zerwała się ze smyczy znowu byłby problem ze złapaniem malizny. Tak jej szkoda na tą paskudną wieś . W niedzielę Marzena pochowała kociaka z podwórka Miki zabitego przez samochód. Panowie nie czuli się w obowiązku aby to zrobić. Pisałyśmy podanie o położenie progów spowalniających ale niestety bez efektu.
-
Przed chwilą rozmawiałam z Krysią. Jeszcze do siebie nie doszli. Przed wczoraj przecież też biegali za sunią przez kilka godzin a ta gadzina uciekała im między nogami. Pomagali im członkowie rodziny i uczniowie Krysi. W końcu sunia w ciemnościach zniknęła na dobre. Zeby było jeszcze dziwniej to dzisiejszą noc Mika przespała w łóżku razem z Krysią. Sama wskoczyła. Na wsi to jest pies cień. Wczoraj Ewa pytała mnie czy suczka ma białą plamkę na brzuszku. Nie wiedziałam. Najbliżej udało mi się do niej podejść na odległość ok.7m, kiedy latem miałyśmy ją wysterylizować ale panowie się rozmyślili. Po wczorajszej akcji chyba rozumiecie dlaczego tak długo to wszystko trwało i urodziły się dwa mioty szczeniaków. W imieniu Krysi i Maćka wszystkim baardzo, baardzo dziękujemy. Za rady, wsparcie psychiczne i bezpośrednią pomoc w łapaniu Miki. To naprawdę przywraca wiarę w człowieka.