nadal chwilami do mnie to nie dociera. Wtedy w srodę gdy przyjechała do Krakowa była taka szczęśliwa, tak szybciutko chodziła po trawce a Ulka pisała że chodzi powolutku. Brałam ją na ręce , przytulałam, była taka maleńka, bezbronna.Wyjeżdżałam na 5 dni, nie chciałam brać ją ze sobą do mamy. Trzy psy, dwa koty, dużo obcych ludzi. Dlatego Beatka załatwiła hotelik a ja miałam ją odebrać wczoraj. Gdy przejeżdżałam przez Niepołomice było bardzo ciężko, miałam ją po drodze zabrać do mojego domku. Nie zapomnę jej nigdy, tak chciałam aby miała domek i ja jej ten domek chcciałam dać. Zostały mi tylko wspomnienia z środy i ogromny ból.