Wczoraj wieczorem na spacerze Bismarck zobaczył z przodu przed nami jakieś 100m dzieciaki, które świeciły latarką po krzakach, włączył taką ucieczkę, że nie mogłam go namówić, abyśmy poszli za nimi. Tak się zaparł i ciągnął w odwrotnym kierunku, ze musieliśmy zmienić trasę:shake: Mam podejrzenie, że on chodził z jakimiś ludźmi po smietnikach i ta latarka wywołała taką reakcję. Jeszcze nigdy sie tak nie zachowywał, ledwo go utrzymałam:shake: