Jump to content
Dogomania

ARESIK_B

Members
  • Posts

    420
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ARESIK_B

  1. Braciszku leci dzień za dniem przynosząc kolejne , w ten sposób mamy 34 miesiąc rozłąki, pustki i tęsknoty. Dzień jest ponury i deszczowy zupełnie taki jak był 34 miesiące temu, pędziłam po pracy do Ciebie, sama nie wiedziałam co będzie, gdzieś około tej godziny był początek końca ja do lecznicy dojechałam pare minut po 16 pamiętam jak wbiegłam i zobaczyłam zapłakanych rodziców i ciebie leżącego tak spokojnie....... tak cichutko....... tak bardzo samotnie w drodze która się przed momentem rozpoczęła. Pamiętam tą bezsilność, ten ogromny żal i wściekłośc na wszystko i na wszystkich. Czas wtedy stanął w miejscu i dla ogromnej części mnie samej nie ruszył i już nigdy nie będzie biegł tym samym torem.....
  2. witam, przeczytałam historię Ferdka z zapartym tchem, ja niestety przegrałam walkę....... ale nadal szukam odpowiedzi na pytania, napisz proszę namiary na lekarza, który tak bardzo pomógł Ferdkowi. Z góry dziękuję
  3. Aresiku znowu jest szaro i ponuro, deszczowo i zimno. Pamiętam 15.10. trzy lata temu jescze byłeś z nami, pamiętam to była niedziela, świat był już zupełnie inny niż jeszcze przed dwoma tygodniami..... wszystko było nie tak jak być powinno, diagnoza brzmiala jak wyrok, weterynarz nalegał by nie walczyć, a myśmy nie wierzyli że to co słyszymy to nie jest tylko jakiś straszny sen. wiedzieliśmy jedno, że musimy walczyć, bo taka miłość i przyjaźń to jest raz na całe życie, że musimy Ci pomóc bo TY w nas wierzysz. To był ładny październikowy dzień, to wtedy ostatni raz byłeś nad swoim ulubionym jeziorkiem....... później już nie było jak pojechać. W tym roku upłyną trzy lata a ja nadal nie umiem sobie wybaczyć, nauczyć się z tym żyć, po prostu nie potrafię. Dziś śniłeś mi się całą noc, we śnie tak jak i w życiu do tej pory nie jestem w stanie znaleźć odpiwiedzi na setki pytań...... łzy nadal płyną. Czas wcale nie leczy ran
  4. Braciszku DROGI, NIE BEDĘ MIAŁA DOSTEPU DO KOMPUTRA W kolejna rocznicę. Mam Cię w serduszku i w pamięci. Kocham cię bardzo, trzymaj za mnie kciuki.......
  5. [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] Braciszku każdy dzień mija szybciej od drugiego, dopiero byłeś z nami cieszyliśmy się latem i słoneczkiem, wspolnymi spacerami i zabawami..... teraz mija juz 32 miesiąc samotności. Lada dzień skończy się już lato słońce nie grzeje juz tak intensywnie jak jeszcze kilka tygodni temu. Wieczory są chłodne i coraz dłuższe. Codziennie jak bumerang wracają spomnienia, te które wywolują uśmiech na twarzy jak i te po których płyną łzy. Każdemu z nas brakuje Cię tak bardzo, mama nie ma kompana w ogródku i na spacerach, tata przyjaciela na którego zawsze mógł liczyć...... mi najwspanialszej istotki jaką dane mi było poznać i żyć z nią wspólnie przez wiele lat. Brakuje mi Cię na tak wielu płaszczyznach, że nie sposób opisać je wszyskie. W moim życiu brakuje wielkeigo elementu gdyby moje serducho składało się z puzzli to już do końca życia pozostałby to niedokończony obrazek.
  6. [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] Braciszku w poniedziałek dolożyłam kolejną wirtualną świeczuszkę, oznacza to to, że minął kolejny miesiąc. Byłam w ostatni weekend nad "naszym" ukochanym jeziorkiem. Stalam i patrzyłam a każde z miejsc opowiadało naszą historię, każde drzewko, szyszka czy choćby podmuch wiatru nasuwają falę skojarzeń. Gdzie nie popatrzylam to miałam wrażenie, że dosłownie za momencik zobaczę Twoją rozesmianą rudą mordkę, pobiegamy, pójdziemy nad jeziorko tak po prostu posiedzieć. Na "naszej" malutkiej dzikiej plaży troszkę się pozmieniało, jest więcej wodyi wszystko wygląda jakby inaczej. Ale i tak to na zawsze pozostanie tylko nasza plażai tylko nasze wspomnienia. Pamiętam to ostatnie wspólne lato, kiedy to siedzialeś z nami i nawet na krok nie chciałeś się przesunąć w cień - a bylo wtedy bardzo ciepło. Piasek na plaży leży równo, nie ma juz kto kopać dołków Ty robileś to z taką pasją jakby od tego miało zależeć coś bardzo ważnego. Uwielbiałeś się bawić potrafiliśmy bawić się choćby szyszkami. Zawsze umieliśmy zrobić coś z niczego ot tak po prostu...... potrafiliśmy tak po prostu żyć bez Ciebie nie umiem :(
  7. Braciszku przepraszam, że tak długo mnie nie było ale myslę o Tobie codziennie, czasami Ty odwiedzasz mnie we śnie. U mnie ostatnio same problemy tym bardziej odczuwalny jest brak ciebie. wszystko idzie nie tak jak trzeba. co wieczór patrzę na Twoje zdjęcie rano równiez i to daje m siłę na caly dzień. Ciągle pada deszcz, jest szaro i ponuro pogoda zupelnie oddaje mój nastrój więc jakoś nie za bardzo mi to przeszkadza. Tęsknię tak bardzo i co wieczór czekam na odiwedziny
  8. Aresku tak dawno mnie u Ciebie nie było, ale mam bardzo ograniczony dostep do internetu, mam nadzieję że w najbliższym czasie się to zmieni. Myślę o Tobie codziennie. Każdego dnia towarzysza mi sytuacje które kojarzą sie tylko i wyłącznie z Tobą. Ostatnio jak pojechalam do rodziców i pukalam w drzwi to dosłownie przez ułamek sekundy serce wyrywalo się z radości że Cię zobaczę, to był dosłownie moment ale jaki piękny znowu móc mysleć że jak drzwi się otworzą to zobaczę Twoją ruda mordkę no i oczywiście piękny ogonek i to czego chba najbardziej brak w tym zwariowanym świecie - Twoich radosnych, rozesmianych oczu....
  9. [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] Braciszku mój kochany kolejna wirtualna świeczka zapalona dla Ciebie. Czas strasznie ucieka, powróciły słoneczne dnie ktore nie przynoszą ulgi. Miałam ostatnio strasznego doła oglądałam telewizor i widzialam reklamę Pedigree pokaują tam takie zadowolone pieski bawiące się z włascicielami oglądałam i wyłam jak dziecko nie mogłam przestać przed oczyma stanałeś mi właś nie Ty ale nie jak byłeś zdrowy i taki wesoły ale jak byleś tak bardzo chory. wyłam ponownie z bezsilności, znów przypomniałam sobie że pomimo nieziemskiej miłości i nie spożytych chęci uratowania Ciebie nie dałam rady. Najgorsza jest w tym wszystkim bezsilność. Człowiek mysli że jest niezniszczalny że jest mlody i szczęsliwy i że tak będzie już zawsze. Życie strasznie to weryfikuje po prostu kiedy przychodzi do decydującego starcia okazuje się że jesteśmy nic nie wartym prochem. Że trzeba cenić to co się ma na codzień, trzeba mówić ukochanym jak bardzo się ich kocha, bo później okazuje się że jest za późno, że nie zdążymy. minęły już ponad dwa lata a ja nadal pragnę się obudzić....... obudzić się w swoim łóżku tak żeby był sobotni poranek żebyć przyszedł do mnie do pokoju, stanął przy łóżku i po prostu popatrzył swoimi przepięknymi oczkami i pomachał ogonkiem.........
  10. [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] Braciszku kochany przeopraszam że dopiero dzisiaj Cię odwiedzam ale niestety nie mialam przez ostatnie tzy dni dostępu do komputera. Ale cały czas byłam przy Tobie myślami, tego dnia zawsze będę przy Tobie tak jak i każdego innego. Jesteś jednym z najwiekszych szczęść jakie stanęło na mojej drodze. Tak wiele mnie nauczyłeś, tak wiele jeszcze mgliśmy przejśc razem, gdyby nie to że musiałeś iść....... iść sam tam gdzie nie sięga człowiek, tam gdzie sięga nasza wiara. nie mogłam Ci towarzyszyć, do dziś pamiętam i czuję ten ból. wtedy wszystko straciło sens, nic się nie liczyło. Tak wiele miejsca w moim życiu nalezało tylko do Ciebie pamiętam ten ból tą rozpacz - rozpacz tak wielką że trudno było oddychać. Ta ogromna pustak, która zdawała się rozsadzać mnie od wewnątrz i dziś choć upłyneło już tyle czasu, uczucia się nie zmieniają. Może i czas leczy rany ale nie u mnie. Nie umiem z tym żyć, kocham cię jeszcze bardziej i zawsze będę Cię miała w sercu
  11. Aresku wiosna jest już tuż tuż, jesli nie powiedzieć że już przyszła, na drzewach i krzewach pojawiają się pierwsze listki, wreszcie świeci słońce, idzie wielkanoc..... Życie zatacza kolejne koło, z dalekich wędrówek wracają ptaki, skłamałabym gdybym powiedziała że codzień nie czekam aż ktoś mi powie że już jesteś że to wszystko to byl zły sen że moge pojechac do rodziców i znowu cię zobaczyć, przytulić i być już razem na zawsze. Tymczasem idą święta wielkanocne, w domu przygotowania juz na ukończeniu, nie ma tylko Ciebie krzątającego się gdzieś w pobliżu zapraszającego do zabawy. Wczoraj w sklepie przechodziłam koło karmy dla psiaczków i tak sobie pomyslałam że to już ponad dwa lata ciebie nie ma a Twoje ulubione przysmaki nadal sa w domu, miseczka stoi na swoim miejscu........ no i smyczka, smyczka nadal leży i czeka ........... czeka aż wrócisz i wszystko będzie jak kiedyś...........
  12. Aresku na niebie wrszcie zaświeciło słoneczko, jest tak pieknie, codziennie patrzę na drzewa i czekam na pojawienie sie pierwszych listków. Pojawienie się słoneczka spowodowało napływ całej masy wspomnień. Przypomniało mi się jak siadaliśmy na balkonie i patrzyliśmy przed siebie, ja siedziałam na schodku a ty leżaleś przy mnie i tak po prostu byliśmy zerkając ods czasu do czasu na siebie posyłając uśmiech i dobre słowo. Wspólne wyjścia na spacerek do kiosku żeby kupić gazetkę, nigdy nie zapomnę jak pieknie w słońcu mieniła się Twoja sierść, niczym żywe złoto i tak szliśmy sobie razem a słoneczko ogrzewało nas oboje. Czy choćby wspólne wyprawy w stronę pracy mamy żeby zrobić jej niespodziankę, zawsze idąc z naprzeciwka widziała najpierw Ciebie a dopiero później mnie, Ty oczywiście zawsze pierwszy rozpoznawałeś Panią, zanim jeszcze ona zdążyła zobaczyć Ciebie, Ty już wiedziałeś że pańcia wraca z pracy, że pójdziemy do sklepiku mięsnego i pani Ci kupi jakąś pyszność specjalnie dla Ciebie odłożoną. Brakuje mi naszych wspólnych zajęć, nikt i nic nie jest w stanie wypełnić pustki, którą pozostawiłeś......... kocham Cię Braciszku
  13. Braciszku kolejna rocznica, kolejny miesiąc, dziś tak jakby specjalnie dla Ciebie popruszył śnieżek. Tak lubiłes zabawy w tym białym puchu, wyglądaleś wtedy tak uroczo. Tymczasem czas nieublaganie płynie i płynie nie wiadomo dokąd nas prowadzi, co dla nas szykuje. Ostatnio często odwiedzasz mnie we śnie, są to piekne i wyraźne sny w których oboje jesteśmy szczęśliwi. Czasami myślę że ktos bardzo mądry wymyslił sny, są tak ciepłe i dobre, to miła odmiana po całych dniach wypełnionych spotkaniami z ludźmi pełnymi zawiści i chęci władzy. To tak jak miłe spotkanie z przjaciółmi, tak jak spotkanie z Tobą. Jutro pierwszy dzień wiosny, zaraz pojawią się listki na drzewach, słońce będzie dłuzej i mocniej świecić a ja spotkam się z Tobą we snie i Ci wszystko opowiem i będziemy tacy szczęśliwi.... tak jak kiedyś.
  14. Braciszku znów odwiedziłeś mnie we śnie, było tak pięknie, zupełnie inaczej nić jest tu i teraz. Pogoda nadająca się tylko i wyłącznie do spania, ludzie którzy nie znają podstawowych wartości, gonia gdzies w tzw. wyścigu szczórów zatracając człowieczeństwo. Tylko tu na forum widać że istnieją ludzie, którym nie obcy jest świat zwierzaczków. Już sama nie wiem czy kiedy żyłeś to byłam taka naiwna czy teraz kiedy Cię nie ma, kiedy nie ma tych kojących oczu, tej bezinteresowności, tej odskoczni.... nie weim czy teraz jestem w stanie sama stawiać czoła temu wszystkiemu. Tak bardzo brakuje mi rozmów z Tobą, tego beztroskiego bycia ze sobą, siedzenia na balkonie i wpatrywania się w dal, niekończoących się spacerów, czy choćby znajdowania pozytynych stron tak kiepskiej pogody....... bo byliśmy razem.... wtedy było inaczej.
  15. [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*].... Aresku nie miałam dostępu do komputera w dniu kolejnej rocznicy, cały czas tego dnia byłam myślami przy Tobie. Ostatnio coraz bardziej mi Ciebie brakuje,cieszę się że tu na dogomani mogę wyrzucić z siebie wszystko, mogę rozmawiać z Tobą tak jak byś mnie słyszał, w dniach takich jak ten to mi bardzo pomaga. Ten rok jest ciężki, kończy się luty a ja juz mam go dość. Mam wrażenie, że ciągle ktoś rzuca mi kłody pod nogi, sprawdza moją wytrzymałość. A ja powoli zaczynam mieć dość. Kiedy jeszcze żyłeś mogłam sie do Ciebie przytulićm pójść z Tobą na spacer i później wszystko wyglądało już inaczej. Teraz siedzę siedzę sama dzieląc czas między pracę, pracę i jeszcze raz pracę a jakieś dodatkowe obowiązki i dom. Nie zauważam kiedy mijają dni, jak szalone pędzą natomiast tygodnie i miesiące. Żyjemy w jakiś szalonych czasach, które coraz trudniej ogarnąć. Dobrze, że w serduszku jestes TY, zajmujesz w nim miejsce, z którego nikt i nic Cię nie usunie. Buziak braciszku :*
  16. Aresku przedwczoraj były walentynki, pamiętasz jak zawsze w ten dzień dostawałes dodatkowe przysmaki, był obowiązkowy buziak i dzień spełniania wyjątkowych zachcianek. To juz drugie walentynki bez Ciebie. Na pewno spodobałaby ci się pogoda, ciągle pada śnieg, ogródek wygląda bajkowo... brak jest w nim Twoich sladów. zawsze uwielbiałeś po swojemu poukladać śnieg :) uwielbialeś sie nim bawić, biegać w nim. Ile razy pady snieg mysle tylko o Tobie, jak by to było jakbyśmy razem się nim cieszyli. Pamietam nasze długie spacery na polu kiedy swieciło słońce a śnieg mienił się milionami malutkich diamencików i my, bawiący sie jak dwa małe dzieciaki, umiejący cieszyć się z drobiazgów. Zauważyłam, że to dzięki Tobie umiałam sie cieszyć z malych rzeczy, ze słońca, ze sniegu, z dnia z nocy, każda chwila była wyjątkowa. Teraz dni zlewają sie w tygodnie, człowiek za czymś godni i nie wie do końca za czym, nie wie czego mże sie spodziewać po innych ludzaich, to jest straszne jak ludzie potrafią szkodzić innym tak po prostu bez jakiejś przyczyny. ale wiem, że cały czas Jesteś ze mną, czuje Twoja obecność, myślę o Tobie i cię kocham, mam nadzieje że za Tęczowym Mostem też masz wyjątkowe przysmaki na wyjątkowe dni...... buziak perełko
  17. [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] Braciszku kolejna wirtualna świeczuszka przybwa w moich wpisach, tu nie sprawdza się powiedzenie że im więcej tym lepiej....dwa dni temu w niedzielę strasznie mi chodziłes po głowie, zamykalam oczy i widzialam ciebie, dopadała mnie chwilowa zaduma i przed oczyma równiez pojawiałeś się TY, to sa tak niesamowice realistyczne wizje, bardzo ciężko mi to wyjaśnić. Gdzieś na onecie czytałam, że pomiędzy człowiekiem a psiaczkiem takim wychowywanym w domu, z którym spędza ię cały swój wolny czas nawiązuje się więź taka jak matki z dzieckiem, niesamowite. My żyliśmy wspólnie ponad 12 lat, to bły piekne lata, ty byłes doskonałym przyjacielem i towarzyszem, rozumieliśmy się bez słów. Cieszę sie że mogłam być częścią twojego życia, dałes mi tak niesamowice dużo nie żądając w zamian nic. Pomiędzy ludźmi taka bezwarunkowa miłośc zdarza się bardzo rzadko. może dlatego każde uczucie porównuję do tego idealnego. Mówi się, że nia ma ideałów....... ja uważam że są. TY Aresku byłeś idealny i jesteś nadal tylko nie mogę widzieć Cię i czuć tak często jak bym tego chciała. Żyje i wmawiam sobie, że na pewno jest Ci dobrze, że to jest nie możliwe żeby było inaczej. Kocham Cię bardzo, każdego dnia mocniej i mocniej mam nadzieję że o tym wiesz........
  18. Braciszku kochany spadł śnieg, taki piękny, bielusieńki, taki jak uwielbiałeś. Pięknie wygląda ogródek wszystkie drzewka przysypany są grubą warstwą puchowego śniegu, oczyma wyobrażni widzę jak wybiegasz na balkon a później do ogródka ryjesz w tym śniegu swoim noskiem i machasz radośnie ogonkiem. uwielbialam patrzeć jak się tarzasz w śniegu jak uwielbiasz się nim bawić, pamiętam, że zawsze na łapkach robiły Ci się takie wielkie sniegowe kule, które później musieliśmy zdejmować. Zawsze z Tobą chodzilam odśnieżać robiłam wtedy śniegowe kulki i podrzucalam Ci je do góry a ty skakałeś do nich. Zawsze kiedy spadł taki wielki snieg szliśmy na pole a tam to już byłeś w swoim żywiole....... zamykam oczy i widzę to wszystko jakby to było w zeszłą sobotę lub niedzielę. Widzę piekne błękitne niebo na policzkach czuję siarczysty mróz przed nami widze puste pole i Ciebie i ten Twój szczęśliwy wyraz mordki, nie do porównania z niczym, dający energię na cały nawet najtrudniejszy tydzień. Tak bardzo brak mi tych chwil, tych szczęsliwych chwil kradzionych losowi przez piekne 12 lat. aresku czy Ty masz śnieg za Tęczowym mostem??? Tak bardzo był chciała żebyś miła, żebyś i tam mógł się nim cieszyć, ale chciałabym tez żebyś mial swój cieplutki kąt do którego po zimowych igraszkach zawsze można wrócić....... buziak mój braciszku!
  19. Braciszku kochany pierwsz gwiazdka już na pewno świeci... pada deszcz więc nie widze ale o tej porze już na pewno zawiadamia że czas usiąś do wigilijnej kolacji. Aresku to drugi święta osobno, kolejne choć rodzinne to czuje się pustkę, którą mogłeś wypełnić tylko TY. Mam tylko nadzieję, że za Tęczowym Mostem również macie wigilię, stół pełen przysmaków, że nie brak Ci niczego, że nie tęsknisz, jesteś zdrowy.... Braciszku ciężko będzie dzielić się opłatkiem kiedy Ty nie kręcisz się w pobliżu. Mam Cię w serduszku na głównym miejscy, będziesz ze mną dziś przy stole przez cały czas w myślach i w sercu. Kocham Cię.....................
  20. Aresku dzisiaj...... teraz mija dwa lata odkąd wyruszyłeś smotnie w podróż w której nikt z nas Cie towarzyszyć nie mógł. To właśnie 20 grudnia 2006 około godziny 16 odeszłeś, po cichu pozostawiając po sobie ogromną pustkę, ból po stracie kogoś najważniejszego, ból tak wielki, że czasem było trudno złapać oddech. Ogromna pustka w środku niczym lodowata kula rozsadzała wnętrze, do tego miliony pytań które pozostały strata po której do dziś nie jestem w stanie się pozbierać......... decyzja której do dziś nie jestem pewna bo kto dał nam prawo decydować o życiu lub śmierci, kiedy wiadomo, że jest już tak źle że gorzej być nie może, a może na drugi dzień przyszedłby ten oczekiwany przełom??? A może byłoby jeszcze gorzej??? Skąd mam wiedzieć że tam gdzie jesteś jest Ci dobrze, czy moje sny i Ty w nich zupełnie zdrowy to Ty Tam i teraz?? Dlaczego dorosła osoba nie umie się pozbierać. Siedzę i patrzę w okno pogoda jest identyczna jak dwa lata temu, jest ponuro niby nie jest zimno ale ten deszcz i lekki wiatr stwarzają wrażanie nieprzyjemne. Wtedy również niebo płakało dziś jest identycznie, płacze niebo a ja wraz z nim. Przygotowania do świąt idą pełną parą a ja jakby gdzieś nieobecna, nie ciesy mnie choinka ani cała ta otoczka, chciałabym żebyś tu był, żebyśmy się wyrwali gdzieś na spcerek tylko Ty i ja tak jak za dawnych czasów byśmy szli a ja bym do Ciebie mówiła, opowiadała bym ci różne rzeczy, oglądalibyśmy jak ludzie przystrajają domy i ogródki, po prostu byśmy byli................
  21. Aresku wielkimi krokami zbliżają się święta, Twoja mordka, Twój usmiech stają mi przed oczyma każdego dnia każdej godziny. Tak dobrze pamiętam te wszystkie minuty i godziny i dni -te z przed dwóch lat jestem w stanie z niesamowitą doklanościa odtwarzać co działao się dwa lata temu. Nadal sobie z tym nie radzę, nie umiem - po prostu. Wczoraj rodzice zniesli choinkę pewnie jutro będą ją ubierać. Dwa lata temu ubraliśmy ją znacznie wczesniej specjalnie dla Ciebie, żebyś czuł że zbliżają sie święta, że musimy się trzymać, że dasz radę a my zrobimy wszystko żeby Ci w tym pomóc. Teraz moment ubierania chonki nierozwerwalnie kojarzy mi się tylko z Tobą z tym że robimy to dla Ciebie, bo przecież Ty na pewno nas obserwujesz, a ja mam te drobne momenty kiedy jestem z tobą gdy śnię. Strasznie źle się czuję ostatnie dni są takie ciemne i ponure jak te dwa lata temu czlowiek ma wrażenie że wogole nie robi się jasno jest tylko chwilowy moment kiedy kończy się noc a już zaczyna sie kolejny wieczór. Zdrowy na nic nie ma ochoty..... dlatego ja tak mocno wierzyłam że jak tylko dni beda robić się dłuższe to będzie lepiej. Dzisiejszy dzień dwa lata temu........ ubrałam się wyszliśmy jeszcze na spacer, byłes już tak strasznie słabiutki, pojechałam do pracy i pamiętam że koło 14 zadzwoniła siostra że jest bardzo źle że rodzice są z Tobą u weta, że on kolejny raz sugeruje że już na prawdę nie ma możliwości, że nic nie zrobimy od razu agresja miliony pytań jak to nic nie zrbimy, my nic nie zrobimy??? Na pewno jest jakies wyjście przecież zawsze jest inne wyjście............ :-(
  22. 17 grudnia 2008 dwa lata temu ten dzień wypadał w niedzielę, po sobocie pełnej nadziei, podczas której mama poszła z Tobą na spacer na pole podczas którego biegałes, wąchałeś, kopałeś dołki - byłeś taki radosny, wierzyliśmy, że damy radę że magia zbliżających się świąt doda nam otuchy, że będzie lepiej. Po tym wszystkim przyszla niedziela, zupełnie inna niż sobota, zaczęły sie problemy z pęcherzem - było to wynikiem otrzymywanych leków - był to jeden ze skutków ubocznych tej strasznej chemii, ale nadal miałam nadzieję, wierzyłam, że damy radę!!! .......... Dlaczego to nadal tak strasznie boli??????? Dlaczego czas nie leczy ran???? Czy tylko mi jest tak Ciężko czy Tobie kochany braciszku też??? Też na pewno tęsknisz..... pustka która mnie wypełnia, nigdy i niczym nie zostanie zapełniona. Dlaczego zweirzaczki cierpią??? Dlaczego nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytania który zżerają mnie od środka. Dlaczego, dlaczego, dlaczego, czy mogłam, co by było gdyby to tylko pocztęk, później padają pytania począwszy od egzystencjonalnych poporzez medyczne, skończywszy na tym co jeszcze mogłam zrobić. Taki kochany rudy braciszek najukochańsza istotka, dająca samą radość. Aresku Ty wiesz co czuję, kocham Cię, każdego dnia mocniej i mocniej kocham i nigdy nie przestanę.
  23. Aresku kolejny ciężki miesiąc, ciężki bo nie ma dnia, nie ma chwili żebym o tobie nie myslała, znów tysiące pytań i domysłów co by było gdyby... Jedynym niesamowitym plusem jest to, że od tygodnia co noc przychodzisz do mnie we śnie to są piekne sny, takie w których jestes zdrowy i szczęsliwy, takie w których i ja jestem szczęśliwa. Pytanie co jest rzeczywistością te sny czy to że siedzę przed komputerem i strasznie tęsknię. Każdy grudniowy dzień przypomina wydarzenia z przed 2 lat, w każdym z tych dni działo się coś bardzo istotnego. Niektóre dni były pełne nadziei inne pełne nerwów. Pamiętam, że 14 grudnia pojechałeś do wrocławia miałeś mieć operację, ale lekarze się wycofali z tego pomysłu porobili ci badania i stwierdzili, że jesteś za słaby żeby mogli operować. Czy decyzję o zabiegu można było podjąć wcześniej?? Na pewno pytanie co by to zmieniło?? Czy zmieniło by to wszystko czy dostarczylibyśmy Ci tylko kolejnego bólu?? A może okazało by się, że dniagnoza która z takim uporem była powtarzana była błędna?? Pamiętam, że rodzice wrócili z Wrocławia i ja dziękowałam Bogu, że żyjesz, pamiętam jak by to było dziś jak wynosiłam Cię na spacerek jak mówiłam do Ciebie, żebyś miał siłę to przetrwać, błagałam Boga żeby nastapił zwrot w hcorobie, błagałam żebyś doczekał świąt. Wierzyłam, że po świętach już będzie dobrze... Czekałam tylko na to żeby wreszcie dzień robił się dłuższy, może to dziwne ale wierzyła, że ze słońcem wróci siła i nadzieja. 15 grudnia dwa lata temu to był piątek, jak codzień wyszłam do pracy w głowie mając tylko Ciebie, po pracy pędziłam na złamanie karku żeby znowu być z Tobą, do świąt zostało już tylko półtora tygodnia na prawdę wierzyłam że damy radę. Tym bardziej że lekarze z wrocławia, mówili, że widzimy się po świętach, że powinno być dobrze.........
  24. Kochane braciszku spał pierwszy śnieg, wracałam do domu i widziała Cie jak żywego cieszącego się świeżym sniegiem. Wyobrażałam sobie że idziemy odśnieżyć i że ty jak zwykle przy tej czynności masz wyśmienity humor. Patrzyłam na ten nie podeptany śnieg i było jakoś tak strasznie dziwnie, że ja jestem tu i teraz, że wydaje mi się że zaraz wybiegniesz gdzieś zza krzaczka, że zaczniesz szczekać......... cokolwiek. Tymczasem śnieg padał nadal a ja stalam sama i na samą myśl o Tobie sie uśmiechałam. Dwa lata temu kiedy jeszcze żyłeś 27.11 to był poniedziałek pamiętam, że pogoda była bardzo przyjemna świeciło śłońce, rozpoczął się kolejny tydzień pełen nadziei na cud. Pamiętam, dzień wczesniej 26.11 byłam z Toba na spacerku w lesie, tak bardzo się cieszyłeś, tak biegałes i wąchałeś wszystkie zapachy, tak bardzo chciałeś......... chciałeś żeby było wszytsko tak jak kiedyś, żebyś miał więcej siły, to już były te dni kiedy szybko się męczyłeś, ale ja wierzyłam, że to chwilowe, ze przecież to jest nie mozliwe żeby w końcy nie nastapila poprawa. Najbardziej utkwil mi w głowie obraz jak uparcie prawie od samego początku spacerku niesiesz w mordce kamień - zawsze lubiłeś przynosić kamyczki do domu po spacerach- Teraz Ciebie juz nie ma ale ja przejęłam pałeczkę. Z kazdego wyjazdu przywożę Ci kamyczek, ostatni z karpacza....... kolejny bedzie z Zakopanego. Ciekawe czy za TM też masz kamyczki??? Czy nadal je zbierasz.
  25. [*] [*] [*] ] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] Aresku kolejna smutna miesięcznica... 23 miesiące odkąd ostatni raz mogłam dać ci buziaka. Ogromnymi krokami zbliża się Twoja druga rocznica smierci kawał czasu ale w pamięci wciąż jesteś jak żywy, w snach jest pięknie jedenie czasami nawet w śnie zdjaę sobie sprawę że jest to sen który prędzej czy później się skończy, wtedy jest strasznie bo podświadomie chcę jak najdłużej spać, snić o Tobie z Tobą. Biegać cieszyć się, przytulać. Ostatnio siedziałm wieczorkiem w domu patrzyłam na okno w kuchni i oczyma wyobraźni widziałam cuiebie jak leżysz sobie na swoim ulubionym paraoecie i obserwujesz wszystko co sie dzieje w ogródku. Pamiętam śmiałyśmy sie że jesteś jak Bonifacy, leżałeś dostojnie na parapecie i wszystkiego pilnowałeś. Patrzyłes czy pańcia wraca z pracy, mamę poznawałes juz z daleka, byłeś takim mądrym pieskiem. stałam tak przy oknie i myślałam o Tobie o tym, że teraz dużo więcej widac bo sąsiad powycinał drzewka, kiedy tak stałam zobaczyłam, że przyleciały już te ptaki, nie mam pojecia co to są za ptaszki, ale one pojawiają się u nas tylko na zimę. skakał sobie po drzewku za oknem Ty byś na pewno go wypatrzył. Stałam tak sama i choć rozsądek mówi, że już nigdy razem nie popatrzymy z tego okna, nie będziemy czekać na powrót pani z pracy........ ale serce mówi że jeszcze tak kiedyś będzie, może tak jak dzisiaj odwiedzisz mnie we śnie. Buziak w nosek moja perełko.
×
×
  • Create New...