Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. Pan się na razie nie odezwał, wrrr... Jutro będę go ścigać.
  2. [quote name='3 x']mieliście czy bazyl miał? jak Bazyl to obstawiam, że sprowadził sobie doggejszęardżentino ;-) i oczywiście pokazywał jej kolekcję znaczków[/QUOTE] :D :D :D [quote name='Jasza']Aaa, stawiam na gołąbka albo wróbla.[/QUOTE] [quote name='soboz4']stawiam na gołąbka[/QUOTE] [quote name='Alicja']pewnie gołabek :)[/QUOTE] Brawo, brawo i brawo! :klacz::klacz::klacz: Gołąb. Pocztowy, hodowlany. [FONT=verdana]Znaleźliśmy go na tyłach Spodka, wracając w niedzielę wieczorem ze spaceru z białasem. W pewnym momencie Bazylątko zrobiło klasycznego łowcę - opuszczenie barków, zmarszczone czoło, nastawione uszy, powolne kocie ruchy... Na szczęście powolne, bo zdążyłam go złapać za szelki ;). A potem zaczęłam gonitwę za tym oto gościem: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-Mlv8D-j94x4/UhFnJUDmu4I/AAAAAAAAEy0/3z4LQxvlaV4/s640/Kopia DSC_6096.JPG[/IMG] [/FONT][FONT=trebuchet ms][FONT=verdana] Troszkę zaniepokoiło mnie to, że biegał na nóżkach i nie podjął próby odlecenia. Raz tylko wzbił się na moment w powietrze, na parapet okna i od razu potem dał się złapać. Zabraliśmy go do domu. Skombinowaliśmy pudło, dostał wodę i ziarno. Odczytaliśmy numery z obu obrączek (jedna hodowlana, druga z zawodów lotniczych). Zostawiłam ogłoszenie na stronie Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych (dzięki Jaszo za podpowiedź, jakiś czas temu, żeby tam się kierować), spisałam numer do pana zajmującego się okręgiem, z którego ptak pochodzi. Po godzinie wariacji białas ochłonął (ach, te emocje, ach te zapachy, ach zjadłoby się ptaszysko ;) ) i zasnął. Ja w międzyczasie wyczytałam prawie wszystko o gołębiach pocztowych i teraz już wiem, że między 22 a 4-5 rano nie latają, tylko odpoczywają. "Nasz" pewnie też przycupnął, żeby się zdrzemnąć. Tylko dlaczego na ziemi?! Powinien na dachu/drzewie/balkonie, nie ryzykując bycia pożartym przez kota czy innego drapieżnika. To mnie nieco niepokoiło.[/FONT] [/FONT] [FONT=trebuchet ms][IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-uAgOee0EBDQ/UhFnJVz-kDI/AAAAAAAAEyw/1GE-l-er2K0/s640/Kopia DSC_6094.JPG[/IMG] [/FONT] [FONT=verdana]Poszliśmy spać. Rzeczywiście koło 5 rano Piękny się ożywił i zaczął dreptać w pudle. Pewnie chciał wyruszyć w drogę. Ale postanowiłam najpierw dobrze go oglądnąć i skontaktować się z panem z PZHGP. Do południa gołąb (a może gołębica?), zjadł śniadanie, przespał się, wypił nieco wody, zjadł drugie śniadanie, a ja dodzwoniłam się do żony pana z PZHGP. Pan miał do mnie oddzwonić. Nie oddzwonił... Żona powiedziała, żeby ptaka wypuścić, że wróci do domu i że rejon, z którego pochodzi to niedaleko Katowic (rzeczywiście, ok. 30 km, dla gołębia jakieś 25 minut lotu). [/FONT][FONT=trebuchet ms][FONT=verdana]Pomyślałam: napiszę na kartce, gdzie go znaleźliśmy, że u nas przenocował, zostawię numer telefonu i poproszę hodowcę, żeby dał mi znać, jak Piękny doleci. Najpierw jednak postanowiłam oglądnąć skrzydła boroka i sprawdzić czy lata. Zabrałam go na balkon i razem z TZtem mu się przyglądaliśmy. Rozłożył skrzydła, pomachał kilka razy. I już nie miałam serca trzymać go ani chwili dłużej. Musielibyście widzieć jak bardzo bardzo chciał lecieć... Nie chciałam go już stresować ponownym wkładaniem do pudła, wypisywaniem karteczki, wciskaniem jej za obrączkę. Przekonał mnie tym jak bardzo rwał się do lotu. Wypuściliśmy go. Zakołował 2 razy i zaczął się oddalać, znikać. W powietrzu jeszcze przez chwilę unosiło się jego pióro. Poleciał. Ale dlaczego cholera nie w tą stronę co trzeba (w stronę Gliwic)?! Tylko na Tychy...[/FONT] [/FONT] [FONT=trebuchet ms][IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-rEPc4wdSfB0/UhFnJVOYXiI/AAAAAAAAEys/5axZiQQuZ_4/s639/Kopia DSC_6089.JPG[/IMG] [/FONT] [FONT=trebuchet ms] [FONT=verdana]I teraz mam mieszane uczucia. Może trzeba było go nie wypuszczać i poczekać na odzew pana z PZHGP, może hodowca by go odebrał? A jak się zgubi? A jak ktoś mu nie pomoże, tak jak myśmy pomogli? [/FONT][/FONT][FONT=verdana] No i żałuję, że nie włożyłam mu jednak za obrączkę tej kartki. Raz, że jeśli doleciał do domu to była szansa, że hodowca dałby mi znać. Dwa, że może jedyny raz w życiu miałam możliwość przesłania wiadomości gołębiem pocztowym :)! [/FONT] [FONT=trebuchet ms][IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-k8r8eScM3OE/UhFnKCJvIbI/AAAAAAAAEy8/GxNVdxhJWJw/s512/Kopia DSC_6101.JPG[/IMG] [/FONT] [FONT=trebuchet ms] [/FONT]Pan z PZHGP ne zadzwonił, więc zadzwoniłam do niego ja. Nie był zbyt zachwycony, coś tam marudził, że ciężko będzie hodowcę namierzyć, że musi poszukać, że... W końcu powiedział, że pogrzebie w papierach i da znać. Na razie nie dał. Poczekam jeszcze chwilę, a jak się nie odezwie, będę dzwonić. Muszę się przecież jakoś dowiedzieć czy Piękny doleciał!
  3. Pierwsze moje spotkanie ze [COLOR=#ff0000][B]Speedy'm[/B][/COLOR] miało miejsce 17 sierpnia [COLOR=#ff0000][B]2013r.[/B][/COLOR] Psiak był bardzo [COLOR=#ff0000][B]zaciekawiony[/B][/COLOR] i za każdym razem jak podchodziłam do jego boksu wąchał mi dłoń i próbował mnie polizać, jednak jak chciałam zapiąć go na smycz od razu robił w tył zwrot i [COLOR=#ff0000][B]uciekł [/B][/COLOR]do części zewnętrznej. W końcu, po paru nieudanych próbach zdecydowałam się wejść do boksu i kucnąć w nadziei, że do mnie podejdzie. Speedy od razu był przy mnie, położył mi głowę [COLOR=#ff0000][B]na nogach[/B][/COLOR] i widać było, że jest bardzo zadowolony z drapania pod pyszczkiem. Niestety za każdym raze[COLOR=#ff0000][B]m,[/B][/COLOR] gdy próbowałam zapiąć smycz Speedy płoszył się i uciekał do innej części boksu. Postanowiłam przejść do zewnętrznej części i tam [COLOR=#ff0000][B]go [/B][/COLOR]zapiąć. Po otwarciu boksu też musiałam chwilkę czekać, żeby przestał się [COLOR=#ff0000][B]bać. Niestety [/B][/COLOR]każdy ruch smyczą powodował ucieczkę, na dodatek odpięła mu się obróżka i stał taki golutki bez możliwości przytrzymania go. Przy próbie wyprowadzenia [COLOR=#ff0000][B]go[/B][/COLOR] na spacer nie byłam sama, pomagał mi nowy wolontariusz Andrzej i jego kolega, więc postanowiłam, że otworzymy szeroko boks i jak będzie wychodził to szybko się go zapnie. Owszem, udało nam się bez trudu zapiąć obróżkę, ale jak Speedy poczuł, że [COLOR=#ff0000][B]wokoło [/B][/COLOR] nie ma krat postanowił się przebiec. Boksy zewnętrzne są tak usytuowane, że za nimi są wybiegi i brama – na szczęście dla nas zamknięta! Niemniej ciarki [COLOR=#ff0000][B]przeszły nam po plecach[/B][/COLOR] bo Speedy poleciał na wybieg, gdzie bawiła się nasza mała Bella i jakiś inny mały pies. [COLOR=#ff0000][B]Speedy był puszczony po raz pierwszy, [/B][/COLOR]nie mieliśmy pojęcia jak zareaguje. [COLOR=#ff0000][B]A on[/B][/COLOR] podszedł do psów, powąchał, przykląkł w nadziei na zabaw[COLOR=#ff0000][B]ę,[/B][/COLOR] a gdy Bella zawarczała na niego wrócił do mnie! Bez smyczy, bez wołania, bez lęku! Kamień spadł nam z serca, nasz misiek nie doś[COLOR=#ff0000][B]ć,[/B][/COLOR] że łagodny to na dodatek posłuszny! Speedy[COLOR=#ff0000][B] w boksie boi się[/B][/COLOR] ludzi, woli się przed nimi schować, ale na spacerze jest ufny i radosny, zmienia się o 180 stopni! Nie wiadomo co w życiu przeszedł, w boksie woli zachować czujność, szczególnie boi się smyczy w ręce, ale jak jest przypięty wówczas [COLOR=#ff0000][B]nie ma[/B][/COLOR] już problemu, jest wesoły i otwarty. Niestety Speedy dziwnie trzyma głowę, przechylając ją cały czas w prawą stronę. Wczoraj zbadał go weterynarz (19-08-2013 r.) i na pewno ma zapalenie ucha środkoweg[COLOR=#ff0000][B]o,[/B][/COLOR] ma też kaszel kenelowy, który przechodzą prawie wszystkie nasze psy. Nie mamy pewności czy nie ma zmian neurologicznych np. po jakimś uderzeniu, ale mamy nadzieję, że antybiotyk i krople do uszu wystarczą żeby postawić miasiaczka na łapy. Już w sobotę powinniśmy wiedzieć jak zareagował na leczenie i czy antybiotyk przyniósł mu ulgę! Nasz wolontariusz Andrzej napisał wizytówkę [COLOR=#ff0000][B]Speedy'ego[/B][/COLOR] i szukamy dla niego intensywnie domu stałego albo tymczasowego! Speedy Na pierwszy rzut oka Speedy może wydawać się dużym, groźnym psem. Ale tak naprawdę za tą masywną fasadą kryje je się naprawdę miły pies. Z chęcią spędza czas na zabawie. Wciąż wydaje się być zszokowany sytuacją w której się znalazł. Obce miejsce. Tyle psów dookoła, ale w boksie znajduje się sam. Udaje że go to nie rusza, ale wciąż nie jest pewny tego co się dzieje, albo może odmawia przyjęcia do wiadomości tego gdzie się znalazł. Już po tym jak trafił do schroniska okazało się że ma problemy z uchem, istnieje także podejrzenie że był bity, więc w nowym domu będzie potrzebował dużo ciepła i miłości. Ale z pewnością będzie w stanie wynagrodzić wszelkie poświęcone mu starania. Speedy ma około 2 lat, ma spokojny charakter, pomimo tego co go spotkało. Waży 35 kilo i ma 64 cm w kłębie. Koszty utrzymania i leczenia [COLOR=#ff0000][B]Speedy'ego[/B][/COLOR] w domu tymczasowym pokrywa Fundacja. Album [COLOR=#ff0000][B]Speedy'ego[/B][/COLOR] [URL="https://picasaweb.google.com/118380588009733343934/Speedy768132Lata35Kg64Cm09082013R?noredirect=1"]https://picasaweb.google.com/1183805...R?noredirect=1[/URL] Jeżeli nie możesz dać [COLOR=#ff0000][B]Speedy'mu [/B][/COLOR]domu tymczasowego albo stałego, a chcesz pomóc możesz to zrobić wpłacając darowiznę na[COLOR=#ff0000][B] jego[/B][/COLOR] leczenie: Numer konta bankowego: Fundacja "PRZYSTANEK SCHRONISKO", UL.RYMERA 1A LOK.26, 43-190 MIKOŁÓW 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421 z dopiskiem "darowizna na psa Speedy" Kontakt do wolontariuszek w sprawie domu tymczasowego albo stałego: Danuta Ożarowska: 504 362 741, Paulina Guga: 792-304-398, Bożena Sobieszek: 503-364-290
  4. Cardiamid można kupić w każdej aptece, bez recepty :).
  5. Ja też poproszę mazurskie namiary :).
  6. Biedna Misia... :( Dobrze, że ma Iwonę!
  7. Dobrze, że nie wzięli Centka! Ciekawego czego się spodziewali. Pluszowej maskotki?
  8. Bulba ma 2 wątki? Ten i ten: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/246136-Guzy-listwy-mlecznej-%E2%80%93-czy-to-pow%C3%B3d-%C5%BCeby-umiera%C4%87-Bulba-wo%C5%82a-o-pomoc[/url]
  9. Nestor w nowym domu :). [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-bF3B-py447Q/Ud7yjkR96gI/AAAAAAADKCI/jcfubqnGr6Q/s720/IMG_0483.JPG[/IMG]
  10. Trzymam kciuki za relacje damsko-męskie ;)!
  11. Wspaniała wiadomość. Trzymam kciuki, żeby wizyty behawiorystki przyspieszyły Sonikowe nawrócenie!
  12. Włącz wiatrak i podaj jej Cardiamid (jeśli macie w domu). Powinno pomóc. Bidulka :(.
  13. Dzisiaj jest zła pogoda dla sercowców. Nawet nie o temperaturę chodzi, ale o zaduch okropny. Bazyl też ma dziś kiepski dzień...
  14. Kochany Ozzulku, żyj długo, szczęśliwie i miej wszystko, czego zapragniesz - od miłości Państwa poczynając, a na smakołykach kończąc ;). [url]http://images51.fotosik.pl/34/bff7e0d4edd9b16d.jpg[/url] - cudna fotka!
  15. Mam jeszcze chwilę na przemyślenie, ale skłaniam się raczej ku szczepieniu... ------------- Mieliśmy gościa na dzisiejszą noc :). Cichy, spokojny, niekłopotliwy. Tylko nad ranem troszkę się pokręcił. A potem zjadł śniadanie i nas opuścił. Zgaduj zgadula: któż zacz noc minioną spędził pod dachem jednego z katowickich bloków?! :hmmmm: :eviltong:
  16. Poprawione teksty (stylistyka, interpunkcja). Poprawki wytłuszczone na czerwono. -------------- Blondi, piękność w „oślej skórce[COLOR=#ff0000][B]”.[/B][/COLOR] Blondi (719/13), średniej wielkości sunieczka (waży 15,4 kg i ma 54 cm w kłębie) o ciekawym, jasnym umaszczeniu, z nieco ciemniejszymi wstawkami na grzbiecie i dłuższym futerku. Młoda, śliczna dwuletnia suczka, ciekawa świata i wesoła, niestety obecnie chora. Blondi raczej nie była psem kochanym, rozpieszczanym i zadbanym,[COLOR=#ff0000][B] na którego[/B][/COLOR] opiekun chucha i dmucha. Przecież nie dopuściłby do takiego stanu w jakim jest dziś??? Sunia nie ma futerka na grzbiecie i najprawdopodobniej ma nużycę albo grzybicę, ma mieć zrobione badania i [COLOR=#ff0000][B]rozpocząć[/B][/COLOR] leczenie. Niestety to nie jedyne co zauważyliśmy u Blondi, gdyż suczka ma również guza pod tylną, prawą łapką. Wszystko to jest do wyleczenia, sunia bez problemu [COLOR=#ff0000][B]wróci do formy[/B][/COLOR], niestety w schronisku nie ma możliwości leczenia psa, który potrzebuje znacznie więcej czasu niż [COLOR=#ff0000][B]pies zdrowy[/B][/COLOR], który potrzebuje zbilansowanej diety, potrzebuje spokoju i ciepła ludzkiej ręki, takiej która nie bije a pomaga… Blondi wyszła z wolontariuszami na spacer i obserwację dopiero pierwszy raz, dlatego opisanie suni jest bardzo trudne. Na pewno jest energiczna, nieco ciągnie na smyczy, trochę trudno jej skupić uwagę gdy wokoło są inne psy i można by było się z nimi pobawić. Na razie nie reagowała na polecenia typu łapka, czy siad, ale to był jej pierwszy spacer od 28 lipca [COLOR=#ff0000][B]2013[/B][/COLOR] roku, więc trzeba jej wybaczyć rozkojarzenie[COLOR=#ff0000][B]. Na[/B][/COLOR] dodatek musi odczuwać duży dyskomfort z powodu choroby skóry. Bardzo chcielibyśmy pomóc suni, która obecnie potrzebuje przede wszystkim spokoju i leczeni[COLOR=#ff0000][B]a,[/B][/COLOR] a to zapewnić może jej wyłącznie dom, tymczasowy albo stały. Może możesz nam pomóc? Fundacja Przystanek Schronisko pokryje koszty leczenie i utrzymania[COLOR=#ff0000][B] Blondi[/B][/COLOR]. Jeżeli nie możesz dać [COLOR=#ff0000][B]suni domu[/B][/COLOR], a chcesz jej pomóc możesz to zrobić wpłacając darowiznę na[COLOR=#ff0000][B] jej leczenie[/B][/COLOR]: Numer konta bankowego: Fundacja "PRZYSTANEK SCHRONISKO", UL.RYMERA 1A LOK.26, 43-190 MIKOŁÓW 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421 z dopiskiem "darowizna na psa Blondi" Kontakt do wolontariuszek w sprawie domu tymczasowego albo stałego: Danuta Ożarowska: 504 362 741, Bożena Sobieszek: 503-364-290 ------------------------ Kora i Nora w jednym stały domu… Kora i Nora [COLOR=#ff0000][B]na szczęście kłócą się zawzięcie, tak[/B][/COLOR] jak Paweł i Gaweł w bajce Aleksandra[COLOR=#ff0000][B] Fredry,[/B][/COLOR] wręcz przeciwni[COLOR=#ff0000][B]e,[/B][/COLOR] Kora i Nora żyć bez siebie nie potrafią. W sytuacji, w której się znalazły jest to dla nich wybawieniem, że na czas rozpaczy i tęsknoty za opiekunem są razem, łapka w łapkę przyzwyczajają się do nowych warunków. Czy dadzą radę? Zobaczymy, na razie psychicznie nie są w najlepszej kondycji, tęsknią… Opiekun Kory i Nory został zabrany do domu opieki, sunie zostały przywiezione do schroniska, przypuszczamy że opiekun był już osobą starszą i schorowaną, która nie radziła sobie sama w mieszkaniu, na dodatek z dwoma psami. Obie sunie maja po 5 lat i są podobnej wielkości, choć nieco innych charakterków, ale to może być również spowodowane stresem. W każdym razie Nora (w typie jamnika) waży 8 kg i ma 30 cm w kłębi[COLOR=#ff0000][B]e[/B][/COLOR], a Kora waży 8,3 kg i jest o 8 cm wyższa. Nora jest wyraźnie spokojniejsza od Kory, bardziej apatyczna, ale jednocześnie cały czas [COLOR=#ff0000][B]bacznie[/B][/COLOR] obserwująca co robi Kora i gdzie jest. Trudno jej było zrobić zdjęcia, Kora musiał być w pobliż[COLOR=#ff0000][B]u,[/B][/COLOR] bo Nora rozglądała się na boki czy przybrana siostra nie zniknęła jej z oczu. [COLOR=#ff0000][B]Sunia[/B][/COLOR] jest w typie jamnika, pewnie niedawno miała lśniącą i czarną sierść, niestety teraz jest pokryta łupieżem i matowa[COLOR=#ff0000][B] ([/B][/COLOR]objaw silnego stresu u jamników[COLOR=#ff0000][B]).[/B][/COLOR] Jest mocno zagubiona, lgnie do ludzi, szuka w nich oparcia i widać, że boi się [COLOR=#ff0000][B]otaczającej[/B][/COLOR] ją wokoło masy psów. Ładnie chodzi na smyczy, ale nie reaguje [COLOR=#ff0000][B]na[/B][/COLOR] komendę siad. Bez problemów daje się zabrać na ręce, ale nawet tam szuka wzrokiem Kory! Wyraźnie spokojniejsza, albo bardziej zestresowana niż Kora, nie reagowała na inne psy. Jest też trochę tęższa niż jej przybrana siostra, choć pewnie [COLOR=#ff0000][B]nie będzie tak długo[/B][/COLOR], bo schronisko szybko wpływa na osiągnięcie opływowych kształtów... A co z Korą? Kora to energiczna i bardziej ruchliwa suczka, gorzej chodziła na smyczy, ale to może być też efektem tego, że cały czas rozglądała się za Norą. W stosunku do ludzi przylepa, bez problemu dała się zabrać na ręce. Jest bardziej nieufna niż Nora, ma się wrażenie, że pilnuje Nory i jest bardziej dominująca. Choć [COLOR=#ff0000][B]żeby mieć pewność co [/B][/COLOR]do takich wnioskó[COLOR=#ff0000][B]w,[/B][/COLOR] musielibyśmy suczki dłużej obserwować. Marzyłby się nam wspólny dom dla obu suczek, ale z uwagi na [COLOR=#ff0000][B]ich[/B][/COLOR] pogarszający się stan jesteśmy otwarci na każde rozwiązanie, również rozdzielenie suczek. Fundacja Przystanek Schronisko pokryje koszty leczenie i utrzymania psów. Jeżeli nie możesz dać domu tymczasowego albo stałego, a chcesz pomóc możesz to zrobić wpłacając darowiznę na leczenie suczek: Numer konta bankowego: Fundacja "PRZYSTANEK SCHRONISKO", UL.RYMERA 1A LOK.26, 43-190 MIKOŁÓW 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421 z dopiskiem "darowizna na psa Korę" lub "darowizna na psa Norę" Kontakt do wolontariuszek w sprawie domu tymczasowego albo stałego: Danuta Ożarowska: 504 362 741, Paulina Guga: 792-304-398, Bożena Sobieszek: 503-364-290 -------------- Jada, historia która musi skończyć się happy endem! [COLOR=#ff0000][B]Jada to[/B][/COLOR] zaniedbana, ale bardzo ładna suczka w typie owczarka niemieckiego. Ma około 3 lat i wielkość typową dla tej rasy, waży 24 kg i ma 60 cm w kłębie. Sierść ma krótką[COLOR=#ff0000][B] i niestet[/B]y, [/COLOR]prawdopodobnie na wskutek niewłaściwej diet[COLOR=#ff0000][B]y, [/B][/COLOR]wychodzi jej[COLOR=#ff0000][B] ona[/B][/COLOR] garściami. Potrzebuje wyczesania, ale [B][COLOR=#ff0000]też[/COLOR][/B] pewnie i witamin na odnowę włosa. Jada jest rewelacyjna, ma świetny charakter – w najlepszym gatunku ,,owczarkowaty”. Jest przyjaźnie nastawiona do ludzi, wesoła i towarzysk[COLOR=#ff0000][B]a,[/B][/COLOR] ale nie klei się na lewo i prawo do wszystkich. Nie jest namolna i potrafi spokojnie położyć się pod nogami, gdy wyprowadzający ją opiekun rozmawia lub usiądzie na ławeczce. Będzie dobrym obrońcą „swoich ludzi”, gdy już ich znajdzie. Łaknie kontaktu z ludźmi, jest zorientowana na opiekuna, bez problemów można skupić jej uwag[COLOR=#ff0000][B]ę,[/B][/COLOR] co zwiastuje łatwość szkolenia. Ciągnie na smyczy tylko początkowo, zaraz po wyprowadzeniu z boksu – jak większość psów. Później, na spacerze, mimo iż wiele rzeczy ją ciekawi, stara się poruszać na luźnej smyczy. Do psów jest nastawiona przyjaźnie, z samcami już po paru minutach są kolegami, którzy mogą chodzić łapka w łapkę na spacer. Niestety Jada ma guza sutka, chcemy jej go zoperować i przy okazji wysterylizować. To warunek jej adopcji. Szukamy dla Jady domu albo tymczasowego na czas zabiegu sterylizacji i usunięcia guza albo domu stałego, takiego na zawsze, który nie dopuści by Jada powtórnie trafiła do schroniska chora i zaniedbana. Koszty utrzymania i leczenia [COLOR=#ff0000][B]Jady[/B][/COLOR] w domu tymczasowym pokrywa[COLOR=#ff0000][B] F[/B][/COLOR]undacja. Album Jady [URL="https://picasaweb.google.com/118380588009733343934/Jada721133Lata24Kg60Cm28072013R"]https://picasaweb.google.com/1183805...g60Cm28072013R[/URL] Jeżeli nie możesz dać domu tymczasowego albo stałego, a chcesz pomóc możesz to zrobić wpłacając darowiznę na leczenie suni: Numer konta bankowego: Fundacja "PRZYSTANEK SCHRONISKO", UL.RYMERA 1A LOK.26, 43-190 MIKOŁÓW 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421 z dopiskiem "darowizna na psa Jadę" Kontakt do wolontariuszek w sprawie domu tymczasowego albo stałego: Danuta Ożarowska: 504 362 741, Paulina Guga: 792-304-398, Bożena Sobieszek: 503-364-290
  17. A może zmienić Dyziowi zdjęcie na stronie schroniska na to: [url]https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/543414_418641824913555_1481707559_n.jpg[/url] ? Na fundacyjnej już zmieniłam ;).
  18. [quote name='Jasza']Witam się Maciaszku po przerwie.[/QUOTE]Cześć Wypoczęta :). [quote name='soboz4']Besiulki pod koniec życia wet. nie chciał szczepić, nawet na wściekliznę, Iga przez 2 lata z rzędu była szczepiona tylko dlatego, że nie wiadomo czy w poprzednim życiu ktoś ją szczepił, ale w tym roku powiedziano mi że nie będzie zaszczepiona, nie wiem czy dostanie wściekliznę, bo mówił o wirusówkach[/QUOTE] A ja ciągle mam mieszane uczucia. Opinie są różne. Poza zdaniami "nie szczepić, bo szczepionka daje odporność na 2-3 lata", są i takie: [QUOTE]O ile u psów w sile wieku 2-9 lat nie ma konieczności corocznego doszczepiania (poza wścieklizną oraz pod warunkiem właściwego schematu szczepień w wieku szczenięcym), to [B]w wypadku psów starszych już takie wskazanie się pojawia, ze względu na mniej efektywny układ odpornościowy.[/B][/QUOTE] [QUOTE]Każde szczepienie ma na celu wzbudzenie odporności zwierzęcia. Zawarte w szczepionkach substancje stymulują układ immunologiczny do produkcji ogromnej ilości przeciwciał, które chronią zwierzę przed zachorowaniem. Zbyt rzadko wykonywane szczepienia mogą doprowadzić do wytworzenia niewystarczającego poziomu przeciwciał, który nie będzie chronić psa przed zachorowaniem. Jest to zasadniczym powodem przemawiającym za jak najczęstszym szczepieniem zwierząt.[/QUOTE] [QUOTE]U psów, które prawidłowo reagują na szczepienia na nosówkę, parwowirozę i adenowirozę można doszczepiać co 2-3 lata chyba, że istnieją inne wskazania epidemiologiczne. [B]Szczepienie przeciwko leptospirozie należy powtarzać raz do roku.[/B][/QUOTE] Gdyby nie to, że jeżdżę regularnie do schroniska i mogę przywlec jakieś choróbsko to nie miałabym takich dylematów...
  19. Soboz, a może spróbujesz naświetlań bioptronem? Dużo dobrego słyszałam skutkach takich naświetlań.
  20. No to trzymam kciuki za spokojną podróż i udany wypoczynek!
  21. Z ogromną przyjemnością oglądnęłam fotorelację. Nacieszyłam oczy zielenią i Waszym zadowoleniem :). Cudne wakacje! Fajnie, że odpoczęliście. Niefajnie, że musieliście wracać, choć... tęskniliśmy tu za Tobą i dobrze, że już jesteś z nami!
  22. Życie ma jak królowa :). Rozpieszczają ją ;). Jedzonkiem chyba też, bo jej się nieco utyło ;). Ps. Alu, wg regulaminu dogo, w jednym poście może być maksymalnie 5 zdjęć.
×
×
  • Create New...