Moja wiedza na temat schroniska jest taka, jak Wy, osoby bywające w nim napiszecie. I z tych opisów wynikało to, co wcześniej napisałam. Powiem więcej, nawet w myślach gloryfikowałam ludzi tam pracujęcych, gdy przyrównywałam do innych schronisk. Jednak muszę oddać sprawiedliwośc (jeśli się mylę - popraw mnie). Zwierzęta nie są źle traktowane. Pozostałe wynika z rzeczywistości - ciasnota, brak spacerów, układ schroniska. Na temat przyjmowania zwierząt nie wiem nic.
Współpraca z wolontariuszami? Czy uczciwa, jasna i szczera rozmowa zp. Kierownikiem nie przyniesie pozytywnych rezultatów? Przynajmniej sytuacja byłaby jasna, co w tej sprawie jest bardzo istotne.
Chcę zaznaczyć, że pisząc to wszystko, nie oczekuję od Ciebie Ulka spełnienia tego , tak sobie pisząc myślę (czy odwrotnie).
Cyt."Moja Mama (Babcia Ulki) powiedziala mi dzisiaj bezstronnie, ze sie dziwi, ze jest taki chory uklad wolontariusze-schronisko, bo my wnosimy przeciez tak wiele, tak duza pomoc przywozimy do schroniska, a nie mamy NIC do gadania. I to jest dobre podsumowanie."
I myślę, że to jest istota sprawy i temat nr 1 do obgadania z p.Kierownikiem.