Jump to content
Dogomania

Yorija

Members
  • Posts

    3099
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Yorija

  1. [quote name='Majaa']Dzisiaj widziałam się z wetem. Zapewniał mnie o dwóch sprawach, że nowotwory u Dinga były tak umiejscowione, że długo napewno nie cierpiał i że nie można było mu pomóc. A znamy się na tyle dobrze, że wiem iż była to rzetelna informacja, a nie "pocieszanie zrozpaczonej". Jeśli chcecie to mogę wdawać się w szczegóły, ale chyba ulgi to nikomu nie przyniesie, a jak już to odwrotnie (wiem co przeżywam od wczoraj), a Dingowi napewno życia nie wróci, niestety! :placz: [/quote] Przestańcie proszę wypisywać jak to biedak musiał cierpieć. Co to wnosi a pewnie Majaa cierpi przez to jeszcze bardziej - bo brzmi to jak by "on tam cierpiał a ty nic nie widziałaś". Wet przekazał taką informację z punktu medycznego (tu potwierdzenie naukowe) a ja wierzę że Dingo był psem naprawdę mądrym i gdyby coś się z nim działo strasznego to by to pokazał. Skoro kochane nochale muszą odchodzić to życzyłabym wszystkim aby dopiero po tym jak przekroczą TM te choróbska wychodziły na jaw a co za tym idzie oszczędzono im cierpień. Ot tak we śnie - żeby usnęły. A szczytem naszych marzeń i działań tutaj jest aby na naszej ludzkiej poduszce usnęły. Teraz czas skupić się na Berci i innym bezdomniakom domów szukać a czasem tylko zerknąć na mordke Dingusia na fotografii i pomyśleć ciepło o Maajce.
  2. Ale ja niekumata jestem. Przeczytałam jeszcze raz to co napisała Pani Kasia o Bolku i zatrzymalam się na zdaniu "Wielkolud spal, a mysmy o oddech walczyli : )" i dopiero teraz do mnie dotarło!!! Walka o oddech z powodu tego schroniskowego smrodu!!! Ale ja jestem niekumata. A teraz przypomniało mi sie jeszcze coś. Jak wiozłam Dusie ze schronu - to biedna sunia miotała się przestraszona aż do Wrocławia - tam dopiero usnęła. Do tego musiałam ją przywiązać żeby mi na głowę nie wchodziła. Ze strachu próbowała wyść wszelkimi drogami. Jak Kozaka do domu wiozłam - to nauczona doświadczeniami z Dusią i do tego z perspektywą 2x większego psa miotającego się za plecami - zaopatrzyłam się w specjalną "smycz" wpinaną do pasa bezpieczeństwa. I co? Kozak położył się na kanapie - wyciągnął i spał całą drogę. Musiałam go wywlekać na spacerek pod Łodzią :-) Teraz sobię myślę, że Duśka jedynym miejscem, które znała był schron - 4 miesieczny szczeniak pewnie niewiele pamietał a 10 lat następne zrobiło swoje. Stąd jej przerażenie gdy ją zabierałam z jedynego miejsca, które znała. A Bolek - Gucio i Kozak wiedzieli już co to człowiek i że moze być lepiej a do tego mądre bestie to spały i już. Może to była pierwsza okazja - taka podróż - kiedy mogły naprawdę spokojnie usnąć? Bez czuwania i obawy, że jeden ze 160 towarzyszy coś im może zrobić? Bo Gustaw chyba podobny do Kozaka - wielki ale ta wielkoś przekłąda się na dobroć i brak agresywności. Taki wielkolud któremu byle kurdupelek może warknąć i podskoczyć. Jestem naprwdę dumna i nowych Przyjaciół -Opiekunów Bolka. Wytrzymać taki kawał drogi ten smród. Skad on się kurcze bierze. Po adopcji Apolla na poczatku roku też mi pisali ludzie, że smród niemożebny. Faktem jest, ze ja wiozłam zwierzaki we wrześniu to mogłam sobie pozwolić na otwarcie okna. Do tego mam dłuuugi staż w stajni gdzie fiolkami nie pachnie - może jestem uodporniona? Ale żeby w schronie tak ześmierdzieć psa? Przecież tam luzem te zwierzaki biegają. Owszem do czasu sprzątniecia kupoli - czyli do rana - walaja się tam one - ale teren jest duży i nie widać zeby psy kłądły się tam gdzie jest właśnie nakupane. Nie rozumiem...
  3. [quote name='Panca']odpowiedz przyszla bardzo szybko,pozwole sobie zacytowac: [FONT=Arial][SIZE=2][COLOR=navy][COLOR=navy][FONT=Arial]Iwona, strasznie cudna ta sunia. Przedyskutuje w domu. Ja jestem za. Ale musze wiedziec, jak ona z kotami i co ma w zyciorysie, jak znalazla się w schronisku, dlaczego itd. Jaki ma charakter. Mam 3 koty znajdy. To może być problem.Pzdrwm.K.[/FONT][/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2][COLOR=black][COLOR=navy][FONT=Arial]Dziewczyny napiszcie jak najwiecej sie da o Kali bo to dla niej suuuper szansa:Help_2:[/FONT][/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT][/quote] Szansa wygląda nieźle ale... - nic o życiorysie pewnie się nie da dowiedzieć - po za tym, że gdzieś ją znalazła straż miejska i przywiozła - na koty sprawdzić się nie da - w schronie kotów nie ma - na smyczy chodzić nie potrafi - wygląda na to, że przyzwyczaiła się do jednej wolontariuszki a po za tym... a po za tym w zeszłym tygodniu przyjechali po 10-letniego Bolka dobre Człowieki i jak go już zabrali okazało się u ich veta że pies ma awitaminozę, biegunkę, zapalenie oczu i uszu ... - a w schronisku powiedzą że pies zdrowy bo pewnie sie nie słania i nie widać żeby miał urwaną łapę. Może to będzie odstraszać ale ja będe uprzedzała, że zwierz stamtąd może mieć takie dolegliwości. Jeżeli mimo tego wszystkiego domek nadal chciałby ją adoptować ...
  4. [quote name='mar.gajko']Kto zajmuje się dogami niemieckimi??? Kojarzy ktoś? jest roczna, suka, papierowa. Do wydania natychmiast. Alergia:p dziecka.[/quote] Pisz do Halbiny :-)
  5. Za zgodą Pani Kasi - nowej opiekunki wklejam: PIĄTEK "Witam, Bolek przechszczony na Gustawa, Gutka, Gucia tudziez Gutenberga juz u nas. Wlasnie zakonczylismy wstepna ablucje (smrod rzeczywiscie nieprawdopodobny). Teraz wszyscy odpoczywamy i czekamy, az jedzonko sie ugotuje. Gustaw jest cudny-taki psi spokoj, radosc i ufnosc zarazem, ze mozna go jesc lyzkami. Lola (nasza sunka) niby do niego merda, ale jest troszeczke obrazona, ze jednak nie bedzie jedynaczka. Szczegolowy raport zdam jutro- teraz tylko mniam, mniam, spacerek i spac. " W dalszej części postu Pani Kasia mnie dziękuje za Bolka a ja wiem, ze założyłam tylko tutaj wątek i ze szczęścia zapomniałam jak to na niego trafili. Allegro czy jakieś inne ogłoszenie. Dlatego proszę się przyznać kogo to dzieło to podziękowania do mnie skierowane prześle w odpowiednie miejsce. I wielkie dziekuję za wsparcie wątku tutaj: AGACIE SZCZEGÓLNIE!!! A z soboty: Witam, troszke zesmy wypoczeli, wiec mamy sile zlozyc szczegolowy raport. Bolek vel Gutek alias Guciasty grzecznie przetrwal podroz (popsikalam takim specyfikiem, ponoc to hormon mleczny suki, co ma na psy dzialanie relaksujace i uspakajajace). Spal wlasciwie cala droge- musial byc zmeczony. Wielkolud spal, a mysmy o oddech walczyli : ) W Warszawie przejechalismy przez weta, ktory zaordynowal mase specyfikow, bo Guciasty ponoc bardzo niedozywiony, z awitaminoza, zapaleniem uszu i oczu- ogolnie nie w szczytowej formie. Ma straszna biedaczek biegunke, wiec jest teraz tez na kuracji antybiotykowej i diecie ryzowo-marchewkowo-kurczaczkowej (moj towarzysz zycia umiera z zazdrosci jak zaglada do garnka Guciowego) Gucio z zazdrosci natomiast umiera jak widzi miske Loli- coz, musi nochal poczekac. Po wizycie u weta i spacerze z Lolka, uznalismy w swej naiwnosci, ze Gucia wykapiemy. Mimo, ze Guciak to oaza spokoju, tej propozycji nawet oaza nie przyjela. Kapiel zostala zatem odlozona, za porozumieniem stron, na jakas blizej nieokreslona przyszlosc. Wczoraj tylko "wykapalam" go gabka w misce- choc tyle dla dobra naszych nosow zdolalismy zrobic. W nocy spalam z potworami w salonie, bo Gutek byl niespokojny i co godzinke musialam mu aplikowac kuracje "tulankowania". Po tuleniu zasypial na godzinke i potem znowu to samo- ma chlopak niedobory w tuleniu ogromne. Wszystko ma zreszta ogromne: nochal, serducho, cierpliwosc... U weta dzisiaj grzecznie, zastrzyki przyjal, krew pobrana i czekamy na wyniki, zeby zobaczyc czy cos mu nie dolega od srodka. Lola szczesliwa. Az boje sie Gucia spuscic, bo obawiam sie, ze razem to beda sraszne powsinogi- juz razem wesza, szczekaja, czegos bardzo waznego w krzakach szukaja. Ot, wazne psie sprawy razem maja. Teraz najedzeni, po spacerkach, psiaki spia ( ja chyba dolacze do tego apetycznie wygladajacego grona). Zdjecia Pana Gustawa przesle niebawem (on bardzo chyba nie lubi pozowac). Pozdrawiamy serdecznie. Katarzyna i Jakub oraz 8 lap, 2 ogony, tylez nochali i 2 cudowne, psie serducha I BĘDĄ ZDJĘCIA!!!
  6. Mariolka - masz teraz Pajutkowego Anioła Stróża nad sobą i on będzie z Tobą zawsze. To co dla niego zrobiłaś to aż nazwać trudno. Byłaś jego szczęściem w ostatnich latach. Stworzyłaś dla niego Dom. A teraz oboje będziecie mieć pieczę nad następnymi ziwerzakami. Kochana kobieta jesteś - podziwiam Cię za to co robisz. Trzymaj tak nadal.
  7. Hesia http://www.dogomania.pl/forum/f784/strasznie-zaniedbany-chow-w-schronisku-132061/
  8. Nie wierzę własnym oczom po tym co tutaj przeczytałam a trafiłam tu niemal przypadkowo - przez głosowanie krakvetowe. a jestem wściekła niemal równo zarówno na DP jak i na Panią Anię. Niecałe pół roku temu poznałam Panią Anię. Przy okazji szukania domu dla dużego - 10 letniego psa. Pani Ania dostała okrężną drogą - przez Warszawę :-) informację o nim i chyba od razu zdecydowała się go zaadoptować. Ja oczywiście szczęśliwa jak nic - bo dodatkowo niedaleko ode mnie mieszka. Spotkałam się z Panią Anią - od pierwszego razu pod wrażeniem osoby Pani Ani. Dowiedziałam się że ma pod opieką kilka staruszków :-) i że nawet coś tam wspólnego mamy - bo raz widziałam w schronisku psa-staruszka, do którego adopcji starała się Pani Ania "aspirować" - to słowa Pani Ani a chodziło o Kasanowę :-) Tak, tak - to do AgiG - tak pani Ania się wyraziła o nim i chęci adopcji - jak by stała w kolejce między chętnymi zaadoptowania go i jak by nie była dość dobrą kandydatką (chyba tylko w swoim mniemaniu :-)). Po uzgodnieniu przywiozłam jej Kozaka i... dodatkowy bonus - w uzgodnieniu oczywiście - małą staruszkę Reksię. Oczywiście podjechałam samochodem pod bramę niemal nocą (podróż zajeła mi pół dnia) wypakowałam psy - do domu nie wchodziłam bo narobiliśmy niezłego harmideru. (ciekawe czy sąsiadka już wtedy fotografowała i czy ma sprzęt nocny). Od tego czasu mam kontatk z Panią Anią i powolutku dowiadywałam się ze u Pani Ani jest więcej niż kilka psiaków. I było mi co raz gorzej - bo uświadomiłam sobie że obciążyłam ją kolejnymi psami a Pani Ania uznała że może je przygarnąć. I nie wiem co bym zrobiła - gdybym już na samym początku wiedziała to wszystko. Czy miałabym serce - odwagę powiedzieć nie - nie przywiozę tych psów? Bo czy gdyby nie Pani Ania to w ogóle ktoś by je zaadoptował? Czy przeżyłyby zimę? Ja myślę że nie. Ale psy już były u Pani Ani i jedyne co mogę zrobić to czasem wesprzeć karmą. Pani Ania pomoc przyjmuje - bo mówi, że rodzina wielodzietna to zawsze się przyda - ale nigdy o tę pomoc nie prosi. Mój podziw dla niej wzrasta - gdy już wiem ile tych zwierząt ma. A jak miałam z nią okazję się spotykać - robić zdjęcia Kozakowi - to zawsze opowiadała z sercem o psiakach - i zawsze miała mało czasu bo albo wiozła z przyjaciółmi psa do weterynarza - albo czekała do północy bo ktoś przywoził szczeniaka gdzieś znalezionego - albo w pracy czy w rodzinie miała obowiazki. A z taksówek korzystała gdy musiała zwierzaka zawieźć do weta a nikt ze znajomych nie mógł jej pomóc w transporcie. I jak przeczytałam artykuły i kłopoty Pani Ani to mnie wściekłość ogarnęła. Bo ja w tym czasie spotkałam się z Panią Anią i wiecie co mi powiedziała? Że ostatnio nie mogła się kontaktować bo miała małe kłopoty z sąsiadami ale już wszysko w porządku. I ani slowa o tym jakie to były "małe kłopoty". To że Pani Ania chciała zachować dyskrecję i nie afiszować się z tym ile zwierzaków ma - to mnie nie dziwi. Ludzie - nie wiem czy wredni sąsiedzi zasługują na to miano - potrafią być podli - nawet w sytuacji gdy mają obok siebie w bloku jednego psa sąsiada co to czasem zaszczeka. A w sytuacji gdy jest ich więcej? Miałam tylko nadzieję, że takie sytuacje nie mają miejsca gdy ktoś mieszka we własnym domu. Ale jestem naiwna jednak. Pani Aniu - powiem to oczywiście Pani osobiście ale tutaj również - jestem zła, że nie powiedziała Pani ani słowa o tych kłopotach jak się spotkałyśmy - nie wiem czy mogłabym pomóc ale choć dobre słowo bym rzekła, spróbowałabym wesprzeć. Pani jest naprawdę twardą babką. Przepraszam Panią, że obciążyłam kolejnymi psami ale nie za nie tylko za siebie. One są szczęśliwe i mają się bardzo dobrze. Wiem, że gdyby nie dokładnie one to inne dwa by ich miejsce zajęły. DZIĘKUJĘ za to co robi Pani dla nich i dla wszystkich innych. I gdybym tylko mogła jakoś pomóc... I dziękuję Frotce, Irenie i innym, że były i są w tym czasie przy niej i nie dają jej zrobić krzywdy. Myślę, że większość osób, którym Pani Ania pomogła nie pojawiły się tutaj po prostu dlatego, że nic o tej sprawie nie wiedzą. Pani Ania się nie skarży, nie prosi o pomoc. Mnie się podobają takie słowa "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni". I tak na pewno będzie - ta cała przykra sprawa obróci się tylko na korzyść zwierzaków i Pani Ani. Już tak się dzieje, prawda? Martwie się jeszcze tym, czy ta cała sprawa nie spowoduje klopotów Pani Ani w pracy. To, że jej całymi dniami nie ma spowodowane jest tym, że ona na te psiaki musi zarabiać. No chyba że to jej hobby.:loveu: Autorzy artukułów mam nadzieję, że uznają że zaszkodzili a nie pomogli i oficjalnie przeproszą i to tak żeby pracodawca Pani Ani o tym się dowiedział i niech zaofiarują swoją pomoc - a gdyby wzięli przykład z Pani Ani to ... chyba się za daleko posuwam w swoim optymiźmie ....
  9. Majuu - wielkie DZIĘKUJĘ za to, że ostatni czas spędził u Ciebie, Erce, ze od znalezienia miał u niej kąt i wszystkim Cioteczkom, które pomagały mu w życiu. A Dingusia baardzo żal. To też mój ulubieniec, którego odwiedzania wiazało się z bólem serca, ze nie mogę go przygarnąć. Ale tam za TM merda pewnie ogonkiem i kiedyś kiedy sie tam wszyscy przeniesiemy poleci do swoich kochanych Ciotek się przywitać :-)
  10. [quote name='agata51']Borek - ładnie. :lol: Jako Gaga (taką mam ksywę jako ciotka w rodzinie), zezwalam na Gagata, zdrobniale Gaguś (w porywach Gagunio - ale tylko dla twojego kota). Ksywa to ksywa. Nie wiem, dlaczego nie lubię, jak zwierzę nazywa się imieniem ludzkim. To chyba nie jest jakieś uprzedzenie albo, nie daj Boże, rasizm?[/quote] zwierziźm?
  11. Agatko ja bezczelna baba wklejam to co mi przysłały nowe Człowieki Bolka. Diostałam wczoraj po 20 : "Bolek przechszczony na Gustawa, Gutka, Gucia tudziez Gutenberga juz u nas. Wlasnie zakonczylismy wstepna ablucje (smrod rzeczywiscie nieprawdopodobny). Teraz wszyscy odpoczywamy i czekamy, az jedzonko sie ugotuje. Gustaw jest cudny-taki psi spokoj, radosc i ufnosc zarazem, ze mozna go jesc lyzkami. Lola (nasza sunka) niby do niego merda, ale jest troszeczke obrazona, ze jednak nie bedzie jedynaczka. Szczegolowy raport zdam jutro- teraz tylko mniam, mniam, spacerek i spac..." i co Cioteczka na to? BUziaki i wielkie dzięki za tego kto mu zrobił ogłoszenie, które wypatrzyła jego nowa rodzinka. DZIĘKUJĘ a jak podeślą fotki to nie omieszkam ich oczywiście wstawić :-)
  12. Co do zabaw to ja nie pomogę. Moje zwierze też się nie bawi :-( Ale moze by coś laicko pokombinować? Probowaliście biegać na kolanach za piłką i łapać ją w zęby? Może zacznie Was naśladować? Albo posmarować czymś piłke i rzucać. Złapie - wyliże - przyniesie że chce wiecej - :-) Tylko nie wiem czy te moje pomysły nie są bardziej szkodliwe niż właściwe.
  13. [quote name='agata51']Bolek fajne imię (w końcu man syna Bolka), ale niekoniecznie mam ochotę spotykać na spacerze bokserki Agaty. A nazywaj się, jak chcesz, byle we własnym domku![/quote] ja to niestety spotykam zwierzatka o imionacj Kama. A u mnie na stanie Agatka :-) tylko, że to ciachniety kotek. Przemianowaliśmy go na gAgatka, Gaguś, Gargamel, Gago. Ale jak chcemy go zawołać to trzeba się drzeć Agatka. A zamiast Bolka - Borek :-)
  14. [quote name='agata51']Yorija, bywasz u Kozaka?[/quote] Tylko telefonicznie mam kontakt - ale mam taki niecny plan - żeby go "wypozyczyć" na cały dzień i zabrać na jakiś dłuuugi spacer. Nie wiem tylko czy to dobry pomysł. muszę go skonsultować z Panią Anią.
  15. [quote name='JustynaM.']Jeśli maja one watki na Dogomanii to daj linki bo ja muszę wiedzieć coś o nich,ile lat gdzie przebywają i wiedzieć czy maja jakieś historie napisane do ogłoszeń czy mam pisać.Czekam na odpow.[/quote] Narazie nie mają. Solennie sobie obiecuję, że im zrobię. Tylko informacji o nich tyle co na stronie schroniskowej. No ale lepsze to niż nic. Apollo też niewiele miał na początku a domek ma :-) Odezwę się jak tylko mi sie uda założyć wątki. Choć mam wyrzuty sumienia. W tym schronisku jest tyle zwykłych, starych psiaków. A ja wybrałam te ładne, młode. Tylko, że jeżeli one nie zostaną teraz zobaczone to minie kilka lat i będą stare, zwykłe, chore. Nie wszyscy ludzie chcą, mogą potrafią zaadoptować staruszka czy chorego psa. Tym ładnym i mlodym też się należy dom, prawda? Tak sobie siebie uspokajam. Ale wyrzuty nadal mam. Ale dla równowagi postaram się jeszcze takimi większymi biedakami stamtąd zająć.
  16. A co tam w życiu Zulusa nowego? Jakieś dobre Ludzie na horyzoncie?
  17. To faktycznie może być tak, że ona nie chciała podejść do Oli. Tam jest stado 160 psów. Wolontariuszy jest duuużo mniej i nie przychodzą tam co dziennie. Więc psów do wyprowadzenia jest mnóstwo. A Kala młoda i jeżeli wychodzi tylko z jedną dziewczyną bo ona ją bardzo lubi to przyzwyczaiła się do niej a do innych z braku kontaktu jest nieufna. Trzeba będzie o tym informować potencjalne domki. Ale nie sądzę, żeby to był duzy problem. Ona jest młoda i powinna łatwo się do nowych ludzi przyzwyczaić. Ja pamiętam pierwsze spacery z moim Metrem - musiałam go po mieszkaniu gonić żeby założyć mu obrożę. A pierwsze dni były takie, że on jak sie obok niego przechodził to wstawał i szedł w inne miejsce. Ale to naprawdę minie jak tylko pies zrozumie, że to jego dom, jego Człowieki.
  18. [quote name='agata51']Yorija, ty mnie nie drażnij, wystarczająco rozdrażniona jestem (od tygodnia śpię po 3-4 godziny na dobę). Ty mi po prostu powiedz. Pani trwa w woim zamiarze?[/quote] Pani trwa w zamiarze i umieszcza zamiaru wykonanie na czwartek - piątek. Ja chyba oddech do tego czasu wstrzymam. Przesłała mi zdjęcia swojego psa, który niedawno za TM przeszedł i suczki, która bedzie towarzyszką Bolka :-) Pani pyta czy można mu zmienić imię bo możliwe że imiennik Człowiek z rodziny nie będzie zaaachwycony :-) Do tego szampony, legowiska przygotowywane a za dwa miesiące przeprowadzka z całą rodziną do domu własnego. Baaardzo trzymam kciuki :-) Baaardzo i mam nadzieję, że nowe Człowieki Bolka same tu się odezwą :-)
  19. Alan [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/290.jpg[/IMG] [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/386.jpg[/IMG] [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/289.jpg[/IMG]
  20. KOLA [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/746.jpg[/IMG] Ale tak też potrafi wyglądać: [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/psy/603.jpg[/IMG]
  21. To teraz czas na takie psiaki: BAZYL [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/776.jpg[/IMG] [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/724.jpg[/IMG] [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/psy/625.jpg[/IMG]
  22. A ja dobrze wiem co Ciotka zrobi. Zaraz trafi na następne 10 wątków z nochalami :-)
  23. [quote name='max45']Ja będę w czwartek w Obornikach, jeżeli schronisko nie będzie miało zastrzeżeń mogę zrobić zdjęcia. Ale czy to możliwe?[/quote] Udała się wizyta w schronisku?
  24. Rewelacyjne wiadomości!!! Wielkie podziękowania!!!
  25. Chyba już czas, żebym zdjęła banerek Apolla z podpisu. A co tam u futrzaka? Chyba nie zjadl swoich Człowieków?
×
×
  • Create New...