Jump to content
Dogomania

Yorija

Members
  • Posts

    3099
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Yorija

  1. Obiecałam, że jeszcze podeślę to co Pani Kasia pisze o swoim nowym lokatorze - to proszę! I mam na dowód jej własne slowa, ze tu zagląda :-) Witam, na Bolka watek trafilismy przez dogomanie (niezgodnie zatem z tym co Pani pisze na dogo to Pani wlasnie Bolek-Gutek zawdziecza dom :) [Yorija - tu się wtrące - uważam że to zasługa Ciotki-Babci Agaty, która wiernie tu trwała i podrzucała wątek i dlatego dało się go zauważyć :loveu:] Wiem, ze na dogo sa psy naprawde potrzebujace, wiec wchodze na nia zawsze, gdy moge wziasc czworonoga - adoptowanie kudlatych "specjalnej troski" to dla nas potrzeba serca (a ze mozemy- mamy czas i finanse na troske i inwestowanie w ciagle reperowanie ich zdrowia) zawsze bierzemy stare psy. Zapewnic psu, co w zyciu przeszedl przez pieklo, dobra, szczesliwa starosc, to ogromna radosc i poczucie, ze choc troszke bierze sie odpowiedzialnosc za cale zlo wyrzadzane przez rodzaj ludzki naszym braciom mniejszym. Co do smrodu w schronisku ( o ktorym pisze Pani na dogo na watku Gucia) to ja mam podejrzenie, ze bierze sie on stad, ze tam jest piach w ktory mocz fantastycznie wsiaka. Potem zas rownie skutecznie wsiaka w futerko psiakow. Przy 179 psach trudno o niezasikany skrawek zapewne, wiec one leza na ziemi smierdzacej moczem. Gucio jest naszym entym psem ze schroniska (wczesniej bralismy z Warszawy z Palucha, a Lola jest z Krzyczek) i zaden pies, az tak nie smierdzial, ale zaden tez nie pochodzil ze schroniska gdzie jest wolna przestrzen i piach. Beton latwiej umyc. Ale czy warto trzymac psy na betonie i jeszcze w klatkach? W Obornikach podobalo mi sie to, ze psy sa luzem. Podejrzewam, ze paradoksalnie ma to konsekwencje w mniejszej ilosci pogryzien (bo mniejszy poziom frustracji spowodowanej zamknieciem), ale tez jest mniejsza kontrola nad indywidualnymi psami (rowniez weterynaryjna- Gutek byl generalnie w raczej zlym stanie fizycznym). Na mnie to schronisko nie zrobilo, az tak potwornie przygnebiajacego wrazenia jak niektore, ale przyznam, ze za bardzo sie piakom nie przygladalam ( przepraszam, ale mam taki glupi odruch obronny. Musze sie skupiac na tym psiaku, ktorego dajemy rade uratowac, zeby nie wpasc w schroniskach w histerie). Pracownica od razu przyprowadzila naszego wybranca. Pan kierownik wzial 50 zl i nie chcial wziasc wiecej (nie wiem dlaczego. Uznalam, ze takim instytucjom przydadza sie zawsze dodatkowe srodki). To co zadziwiajace, ze nie bylo zadnej wizyty u weterynarza (na Paluchu jest to obowiazkowe), a umowe adopcyjna kierownik zamierza wyslac poczta. Z dobrych wiesci: Gucio w zdecydowanie lepszej formie.Tyje w oczach (je jak opetaniec i jeszcze bezczelnie odgania od miski Lole). Wyjada swoja miske, a potem biegnie w kierunku Loli i niby przypadkiem sobie tam stoii. Lola jako dama nie wytrzymuje tej presji i nieco urazona odchodzi. Moje niesmiale zabiegi manipulacji na nic- Gutek nie dal sie oszukac nawet jak dokladalam mu 2 razy wiecej, wizyta w misce Loli jest absolutnie obowiazkowa. Biegunka calkowicie opanowana. Oczki lepsze, uszka to jeszcze baaaaardzo dluga droga (wet twierdzi, ze i tak nigdy juz nie beda calkowicie zdrowe), ale juz Gucio tak nimi nie trzepie i daje sobie wlac masc. Poczatkowo byl w kagancu, bo razem z uszami aplikujemy tez krople do oczu, a tego Gutek nienawidzi. Jak prawdziwy mezczyzna z oburzeniem traktuje wszelkie zabiegi pielegnacyjne i poczatkowo wyrazal swoj brak poparcia klapiac zebami. Robil to tylko po to, zeby nas poinformowac, ze to ohydne co mu robimy, ale i tak zdolal mnie juz dwa razy na poczatku zlapac za reke. Od paru dni jednak wielkolud sie juz przyzwyczail i niechetnie, acz przystaje na moje propozycje uczynienienia z niego Apollo. Z wyzej wymienionych powodow poczatkowo nie rozczesalam mu siersci (dredy byly wiec dlugo jego wizerunkiem rasta)- nie chialam go do dbania o siebie calkowicie zniechecic:) W niedziele jednak obie strony dojrzaly do wspolnej kapieli i zabiegow fryzjerskich. Gucio w nowej szacie okazal sie szczuplejszy i zdecydowanie milszy w dotyku. Cala procedure zniosl bardzo dzielnie, chyba gluptasek myslal, ze kapiel to tulenie- po prostu w mokrym srodowisku. A ze przytulasek jest niesamowity to wydawal sie nawet zadowolony z zainteresowania jego osoba. Jesli chodzi o jego potrzebe tulenia to jeszcze nigdy nie mielismy psa, ktory uwielbialby sie tak sam z siebie tulic (nasze psy, zapewne wczesniej bite, bardzo dlugo sie do dotyku przyzwyczajaly, a Diesel nawet po 5 latach dawal sie z wlasnej woli tulic tylo mi i tez , jak podejrzewam, robil to raczej z poczucia obowiazku). Fakt, ze Gucio jest Wielka Psia Przytulanka jest dla nas cudownym zaskoczeniam i objawieniam. Wszelkie nasze madre zalozenia pedagogiczne stopniowo roztapiaja sie pod spojrzeniem ladujacego sie z usmiechem na kanape Gucia. Udajemy, ze po prostu nie zauwazylismy, ze ogladamy film nie we dwoje, a w troje albo ze ta owlosiona meska klata nie jest klata mojego mezczyzny tylko Gustawa, ktory nie wytrzymuje 8 godzin nocnych bez tulenia, wiec z wrodzona delikatnoscia i dyskrecja (prawie niepostrzezenie) wkrada sie nam do lozka. Generalnie Gustaw jest niezmiernie urokliwy i zdolal dokonac cudu- rozkochal calkowicie w sobie mojego Towrzysza Zycia, ktora do dzis, choc wykonywal wszelkie czynnosci wokol psow, nie doswiadczyl jeszcze nigdy (moze, gdyz wychowywal sie bez psiaka w domu?) milosci do czworonoga i nie doswiadczyl wobec tego bycia obiektem takiej bezwarunkowej psiej milosci. Do teraz. Teraz Gucio jest najwazniejszy i jego panu nawet plucha i zawierucha niestraszna- Gucio przeciez musi sie wybiegac, pobiegac za patykiem i pokopac. Prawda bowiem jest taka, ze Gucio ma 3 pasje: tulenie, bieganie za patykiem i kopanie. Kazdy spacer musi koniecznie zawierac te trzy elementy. Trudno uwierzyc, ze to 12 letni pies- jest niezmiernie entuzjastyczny (przed spacerkiem piszczy jak opetaniec i biega po mieszkaniu z falujacymi uszami. Czasem nawet z radosci szczeka swoim basem), piszczy jak rzuca mu sie kijek i biegnie, az ziemia dudni, a jak jest w szale poszukiwan i rozkopuje ziemie to tak energicznie wyskakuje z tylnych lap, ze az dziw , ze nie wbija sie od razu po kolana. Jest cudny. Z Lola sie uwielbiaja i od niedawna bawia sie w mieszkaniu stajac na glowie, tarzajac sie na pleckach i podgryzajac sobie lapki. Sa przesmieszne. Innych psow Gucio co prawda nie toleruje (suki tak ,ale przy Guciu z koleii Lola poczula sie silniejsza i atakuje inne suki). Gustaw musi, wiec biedak chodzic na smyczy (coraz lepiej mu idzie kojarzenie, ze my tez jestesmy powiazani z ta smycza) i tylko w na nocnych spacerze go spuszczamy, zeby sie wybiegal. On zreszta do dlugiego biegania nie ma jeszcze sil, i z racji wieku, i z racji zaniku miesni tylnych nog, ale powoli wraca do formy. Juz nie mozemy sie doczekac przeprowadzki do domu- jeszcze 2 miesiace i juz- bedzie brykanie na wlasnej trawie (ciut z przerazeniem myslimy o pasji ogrodniczej Gucia :) Jakies zdjecia postaram sie przeslac dzis lub jutro. Nie mam najnowszych zdjec Gucia, ale moze jeszcze zdolam cos zrobic. Pozdrawiamy serdecznie. Cala nasza ludzko-psia gromadka.
  2. Kala juz w Gdańsku. Tylko tyle wiem. Wyszło na to, że człowiek był konkretny, przyjechał i zabrał suczkę. Jak się uda to może ktoś ze schroniska coś mi więcej powie.
  3. jak uda mi się jeszcze chwilkę złapać to podzielę się tym co Pani Kasia pisze. Padniecie z wrażenia :-) No i dowiedziałam się w koncu komu Gutek zawdzięcza cuudny dom. Pewnej takiej Babci (wiem że nie dla mnie ), która tu wiernie trwała i wątek podrzucała i dzięki temu został zauważony. (ja tylko wątek założyłam i jak widać z jego przebiegu porzuciłam go i nie trwałam tutaj).
  4. [IMG]http://lh6.ggpht.com/_kbumQSrIun0/SctbHC5WRBI/AAAAAAAAM3g/qYyUbRvrOhM/s800/DSC_0709.JPG[/IMG] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_kbumQSrIun0/SctbGS1wbEI/AAAAAAAAM3Q/-uuo7JbJap4/s800/DSC_0696.JPG[/IMG]
  5. [IMG]http://lh5.ggpht.com/_kbumQSrIun0/SctbGh3LmJI/AAAAAAAAM3Y/u2nvulU6a2c/s400/DSC_0703.JPG[/IMG] Poznajecie?
  6. Ależ wypiękniał!!!
  7. Zima się skończyła a ja dostałam duużą kołdrę (chyba z pierza) z przeznaczeniem dla zwierzaka. Potrzebuje ktoś?
  8. [quote name='Okamia']Może lepiej 'pies z problemem' :roll: Kurdę szkoda psa :-( Ta odpowiedz też niestety wiele nie daje :shake: jest lakoniczna i daje wiele do myślenia :shake:[/quote] Ja już się prawie "przyzwyczaiłam". Na pytanie skąd nowy pies - głównie "Straż miejska przywiozła". Na pytanie dokąd poszedł dany zwierz o którego adopcji i tak się dowiem jak sobie po stronie pochodzę - to też odpowiedź "nie wiem". Po za tym wszystkie zdrowe, lubią dzieci. Ile w tym prawdy wie ten kto ma psa ze schroniska. On nawet nie jest wykastrowany - nie mam odwagi robić mu ogłoszeń po za miejscami gdzie wiem, że zaglądnie ktoś kto wie coś więcej o tej rasie (taką mam nadzieję). Narazie porozsyłałam informacje o nim do ludzi od zaprzęgowców. Może ktoś...
  9. [quote name='Okamia']To czekam na info ;) jeśli było to tylko kłapnięcie (ale jeśli to powód oddania :shake: to moja suka powinna juz być w schronie:evil_lol:) A pies ma swój watek?[/quote] Chyba nie jest za dobrze :-( Napisano mi tyle: "w pierwszym domu ugryzł starszą kobietę a w drugim mężczyznę przy ściąganiu obroży" wątku nie ma. I nie wiem czy wogóle go zakłądać. Napisać w temacie - Trudny pies, który pogryzł już dwa domy? :-(
  10. A może ktoś chciałby dać dom staruszkowi? Ares vel Zdzichu Oborniki Wlkp Dla ludzi pieszczoch ale lubi obszczekiwać inne psy. Pewnie był kiedyś niezłym stróżem. A teraz ... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/oborniki-wlkp-ares-zdzichu-owczarek-niem-szuka-domu-na-stare-lata-104622/index4.html[/URL] [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/838.jpg[/IMG] Wszyscy o nim zapomnieli - długo już chyba pamiętać nie trzeba będzie. Mieszka na dworze, w jakiejś budzie nad nimi kawał dachu, walczyć o jedzenie trzeba z innymi psami (ze 160 ich tam razem jest). A on ma już taki dziadusiowaty wyraz pyska. [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/psy/378.jpg[/IMG]
  11. [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/844.jpg[/IMG]
  12. Byłaś kobieto u Zdzicha? Z lutego jego zdjęcia. Trzeba reanimować ten wątek - Ares-Zdzichu już staruszek [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/838.jpg[/IMG]
  13. [quote name='Okamia']Dało by się coś na temat tego pogryzienia wiecej dowiedzieć? Może po prostu facet chciał coś mu zrobić a pies kłapnął?[/quote] Też mam taką nadzieję. Czekam na jakieś szczegóły ze schroniska.
  14. Jeszcze raz o Stilu z Obornik Wlkp. Piws jest piękny i prawdopodobnie dlatego zwrócił uwagę ludzi przychodzących adoptować zwierzaka. Niestety - widocznie nie byli to właściwi ludzie. Stil wrócił drugi raz z adopcji. Pwodoem: pogryzienie właściciela. Nie więcej nie udało mi się dowiedzieć ale to bardzo źle dla niego wróży. Bywa dominujący w stosunku do innych psów, ma opinię że pogryzł. Niestety dla takich zwierząt to wróży tylko przyśpieszoną wyprawę za TM. Obym krakała tylko. Pilnie - odpowiedni ludzie znajace rasę, potrafiacy dać sobie radę z dominantem. [IMG]http://www.obornikionline.pl/images/azorek/historia/285.jpg[/IMG]
  15. Dziś miałam telefon w sprawie Kali. Pan z Gdańska aż. Chciał nawet przyjechać jutro po Kalę do schroniska. Tyle, że późnym popołudniem. A jak wiadomo schron jest wtedy zamknięty. Będzie kontaktował się z kierownikiem i mam nadzieje odezwie się jaki efekt moich informacji o Kali i informacji od kierownika. Czyli jednak ogłoszenia w necie dużo dają :-) Dziękuję bardzo za ogloszenia.
  16. Dzień dobry. No i teraz dam w d... Płatny tymczas byłby ok - ale ... gdybym miała takowy i finanse - swoje czy deklarowane to... (pewnie się narażę) znam kilka biedaków - ślepy, chory, które bym tam posłała najpierw. Kala jest młoda, ładna. Pewnie, że nauczenie jej wszystkiego co będzie w nowym domu potrzebne (załatwianie się na zewnątrz, ładne chodzenie na smyczy, akceptowanie kotów...) o wiele by przyspieszyło jej adopcje. Ale to naprawdę pies z tych bardziej adopcyjnych i jeżeli tylko dom nowy będzie zdeterminowany żeby samemy jej wszystkiego nauczyć to ma na to duza szansę. Nie chcę w tym urazić obecnego domu, który rozważa jej adopcję. Bardzo się ciesze, że się nią zainteresowali i jeżeli zdając sobie sprawę z jej sytuacji i tego co o niej wiadomo podejmą decyzję, żeby ją zabrać będzie genialnie. Jeżeli jednak uznają że te wszystkie niewadome jednak sa zbyt poważną przeszkodą to uważam, że zachowają się jak najbardziej sensownie i uczciwie wobec siebie, Kali i nas. Naprawdę nie wyobrażam sobie, żeby ona wyszła ze schronu a nastepnie tam musiała wrócić jeżeli coś się nie uda. A potencjalny domek napewno znajdzie psa o którym będzie to wszystko wiadomo i w ten sposób pomoże innemu biedakowi. A Kala będzie musiała poczekać - i tak jak ostatnio Bolek, Apollo czy inne psiaki napewno doczeka się nowego domu. My jeżeli nie możemy jej sami zabrać a odległośc nie pozwala na pracę z nią możemy ją pokazywac gdzie się da i komu się da. I za to dziękuje Iwonie i wszystkim :-) A co do wolontariatu w schronisku to co piszą oznacza głównie młodzież przychodzącą fizycznie do schroniska i wyprowadzającą psy - no i chyba nas z Dogo, którzy próbują wirtualnie pomóc.
  17. [quote name='ick']tak to niestety przykra prawda.......... " niewiele osob robi cos aby jej pomoc" a wiec w schronie na betonie pozostaje jej pozostac. Dlaczego nikt nie da psince DT ? To bedzie mozna ja wytestowac? Gdzie wolontariusze z Obornik i okolicy ?[/quote] Po za osobami na dogo są dziewciaki, które po prostu z nimi wychodza na spacer. To są osoby niepołnoletnie i one nie wezmą psa bez zgody rodziców. Po za tym nie ma tam wolontariuszy - więc wzywanie ich nic nie da - jak równiez zapytywanie dlaczego nikt nic nie robi i dlaczego nikt jej nie weźmie do DT. Ilość DT o ile wiem nie jest taka, zeby to one stąły w kolejce po psy - jak uda się umieścić chorego, starego psa to jest sukces. A może wy coś zrobicie? Poznań jest niedaleko od Obornik - dwadzieścia kilka kilometów? Może zorganizujesz kota i pojedziesz tam? W okolicy jest rzeka i las. Jak kot nie zwieje to sukces - jak Kala się na niego nie rzuci to również. Oczywiście mozesz dać tymczasowy dom również. Ale przyznam że wkurza mnie jak ktoś wykrzykuje ze to inni nic nie robią. Rozumiem, że skora Kala jeszcze u Ciebie nie jest to pewnie też nie możesz jej nawet na DT zabrać. Ale wypisywaniem tutaj nic się nie zmieni.
  18. [quote name='agata51']Mizianko od ciotki, Fryźku! Śliczny jesteś! [IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/10/10_1_133.gif[/IMG][/quote] A gdzie go Ciotka widzisz? :mad:
  19. [quote name='agata51'][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/1053.gif[/IMG]Może teraz ktoś cię dojrzy, Zulusku![/quote] złaź z tego i wsadz tam Zulusa!!!
  20. Chyba juz za bardzo nie ma wolontariuszy z tego schroniska tu na dogo. Wątek Obornicki całkiem padł :-(. A co do sprawdzania jej reakcji na kota to to jest mało wiarygodne. Co z teog, że obok będzie w kontenerku kot? Ona będzie bardziej zainteresowana spacerem i ludxmi a nie kotem. A co gdyby kot uciekał? Też nie jest to odpowiedź. Mój Metro mieszka z dwoma kotami ale na dworze jak coś biegnie to i tak goni. dużo bardziej prawdopodobne że taki test przejdzie a w domu jak poczuje się pewniej to może spróbować wyeliminować koty - nawet z zazdrości. Więc tu trzeba się nastawić, że nawet po pozytywnym przejściu testu - nadal nie będzie pewności. A co do tego spróbowania a potem jak coś nie wyjdzie to odstawienia psa do schroniska z powrotem to ja mówię NIE. Kala musiałaby przebyć 400km - w stresie bo nie sądzę, żeby autem jeździlą wcześniej i do tego z nieznanymi osobami i jak się coś nie uda to z powrotem do auta i 400km żeby ją wrzucić z powrotem do schronu? Wyobrażacie sobie jej reakcję na nastepną adopcję? Chyba że jest szansa na hotel dla psów. pod Krakowem jest - 15zł za dobę plusc zaciskanie kciuków żeby siedziala tam najkrócej jak się da. gdyby potencjalna rodzina mogła go współfinansować - to mogłoby to mieć sens - nawet jeżeli to jest zamknięcie w kojcu to spacery i kontakt mogłyby ją nieco zsocjalizować. Takie gdybanie - ale jeżeli domek się zdecyduje to prosze uświadomić, że tu nic nie będzie wiadomo - suczka młoda ale wg mnie wymaga dużo pracy. i koniecznie awaryjny plan potrzebny
  21. "Reksio do Czotka: - wiesz co Stary. Matka nam oślepła! Przyszedł wczoraj Ojciec - wziął mnie na spacer. Wychodzimy sobie z domu - patrzę Matula idzie - nic to pomyślałem - nie zwróce uwagi na nią - zobaczymy kiedy mnie zauważy. Słuchaj Stary - zszedłem kilka schodów a Ona nic!!! No to się wróciłem do niej i przywitałem!! Czotek - jak nic - oślepła!!! Teraz jej wszystko z talerza ukradniemy - BEZKARNIE!!! Tylko się nie zdradź, że coś wiemy! " ... :evil_lol:
  22. [quote name='mar.gajko']Do deraz telefonów o Furie słodką chyba z 10. Rózne, różniste. Ale ze 3,4 całkiem obiecujące. Jedni Państwo chcą już dzisiaj przyjechac go zobaczyć. Trzymajcie kciuki.[/quote] Ty to masz powodzenie :-) Znaczy się Furie ma :evil_lol:
  23. Poprosimy jakies zdjęcie solenizanta :-) Dzisiejsze oczywiscie i z piłeczką - kup mu może jakąś kolorystycznie bardziej pasującą - albo podeslę Wam imitację zdechłej kury - jak się w niej zakocha to dopiero będziesz miała - spacery ze zdechła kurą ;-)
  24. Dałaby im Matka jakieś sztućce do rączek ...
×
×
  • Create New...