Można powiedzieć, że mniej więcej zjadł. Dodałam mu po południu szyneczki do niewielkiej resztki porannej porcji puszki z Pratelem. Szyneczki zostało jeszcze pół porcji - wybredny robi się ten nasz Aksamitek, żeby świeżutkiej szyneczki nie zjeść?
Ale dzisiejszy dzień to wielki przełom - Aksamitek pozwala się już głaskać, mruczy i coś tam nieśmiało jeszcze próbuje zagadać. Bardzo ładnie bawiliśmy się piłeczką. Nakrętek w domu nie znalazłam, ale dałam mu duże kule zrobione ze sreberka po czekoladzie, których to kulek mam spory zapas. Tylko że znowu gdzieś je schował. Jedynie piłeczka się ostała. To jest taka mała, lekka, skórzana piłeczka przypominająca footballową.