Teoś był dzisiaj znowu z wizytą u Aksamitka - przywitali się noskami, po czym każdy poszedł w swoją stronę. Przed południem był też mój młodszy syn - Aksamitek pozwalał się głaskać i mruczał. Wobec mnie jest coraz bardziej ufny, jeszcze może nie do końca wierzy wyciągniętej ręce, ale głaskany przewraca się na różne strony, ociera o nogi, robiąc ósemki, mruczy. Trzymałam go też dzisiaj na rękach. To już prawie kotek domowy!