Trzeci dzień z kolei strzygę Tinę. Zaczęłam od głowy i szyi i stępiłam jedyne zaokrąglone na końcach nożyczki. Wczoraj podstrzygłam dalsze części, wycinając głównie kołtuny, które zrobiły jej się przez zimę, bo futro jej urosło strasznie długie i gęste, a na widok szczotki i grzebienia dostawała histerii, więc udawało mi się tylko przeczesać ją z wierzchu. Przy wczorajszym strzyżeniu popsułam drugą parę nożyczek. Dzisiaj wzięłam jedyne, jakie mi pozostały - nożyce do drobiu :evil_lol:i to one okazały się najlepsze. Został mi jeszcze grzbiet, ale tutaj chyba zostawię jej trochę dłuższe włosy. Tinka, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu i zaskoczeniu stała nawet dość spokojnie (oczywiście była przywiązana smyczą do klamki, bo inaczej momentalnie by zwiała), a w nagrodę dostała kawałek czekolady. Muszę jej jeszcze wyrównać włosy, ale ogólnie wygląda o wiele lepiej. I młodziej! Przypomina teraz bardziej terriera niż PONa. Podoba mi się w tej fryzurze, nawet jeśli nie jest to jeszcze dokończone i zrobione fachowo. Sprzątając włosy miałam okazję przekonać się ile w nich było brudu i kurzu, a przecież kąpałam Tinkę 2 tygodnie temu. Będzie suni teraz wygodniej, chłodniej i ogólnie bardziej komfortowo:smile: