Jump to content
Dogomania

szuwar

Members
  • Posts

    1577
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szuwar

  1. Zula, ja trzymam z całych sił. Kurde, żeby go tylko nie bolało i zeby sobie jeszcze troszke podreptał za patyczkami....
  2. [quote name='brazowa1']zobaczyłam zdjęcia,wróciły wspomnienia,jak maleństwo jechało zwinięte i zaspane na moich kolanach i ja także przestaje wierzyć w jej wredny charakter. Laleczka. A jak ona do czesania? [/QUOTE] Brązowa, zapraszam! Ciekawe czy bezkarnie przytulisz bestię. Choć trochę się boję, że uznasz, że źle się pieskiem opiekuję i ze słodkiego aniołka zrobiłam potwora. I znowu się okaże, że do tyłka ze mnie psiarz i się zupełnie na tym nie znam... Czesanie? Jedna strona w sumie już jest piękna. Tyłek przypłaciłam kłami w ręce, ale to było takie inne gryzienie, bardzo delikatnie. Ona to zrobiła świadomie, a nie w tym swoim transie. Po prostu nie lubi czesać tyłka. Wredne Słonko - wet to Ulewicz z Elblaskiej. Widział nas też Zalewski. Aaa, przy okazji zajrzeliśmy jeszcze na wszelki wypadek do brzucha, ale nic na razie nie znaleźliśmy. Mała ma w sumie cycuchy większe niż owczarzyca. Ale może po prostu kiedyś tam odchowała jakieś mikro pekinki...
  3. Ale badania były zrobione. Trwały półtorej godziny. Jedynie co można by zrobić więcej w celu diagnostyki to tomograf lub rezonans, ale przepraszam bardzo, mnie na to nie stać. Dzięki niezrośniętemu ciemiączku można było zajrzeć do główki poprzez USG. Jedyny problem, że nie wystarczyło nam z wetem rąk do ujarzmienia bestii i jednoczesnego naciśnięcia klawisza, żeby zrobić dobre zdjęcie USG i poanalizować później to na spokojnie. Natomiast wet widział wszysto co musiał zobaczyć. Ja oczywiście widziałam czarne i białe plamy... Przepisane leki to furosemid i ranitydyna. Mają obniżyć ilość płynów zbierających się w czaszce. Bo płyny były widoczne podobno ewidentnie. Jest jeszcze jedna metoda, którą można by zastosować u tak młodego psa - wprowadzenie drenu do mózgu, który odsączał by nadmiar płynu do żołądka. To zabieg bardzo inwazyjny. Nie zdecyduję się teraz na takie rozwiązanie, bo za mało czasu miałam na obserwację psa i porównanie np. czy to problem narastający, czy jej się pogarsza w jakiś sytuacjach... Do wszystkich tych objawów, które już wyszły moze jeszcze dojść np. padaczka.
  4. Badania zajęły mi dziś 1,5 h. Stwór zrobił na doktorze wrażenie, kiedy zaczęła walczyć przy USG. Nawet z sąsiednich gabinetów wyglądali lekarze sprawdzić, co to za tygrys. Finalnie jako priorytet postawiliśmy więc sobie, że w dniu dzisiejszym potwór zostanie koniecznie zaszczepiony na wściekliznę. Lepiej nie kusić losu ;). Poza tym sama "nuda". Świnka raczej pożyje. Uszkodzenie jest wewnątrzczaszkowe i prawdopodobnie wrodzone. Doktor obstawia jednak wodogłowie (podobno częste u pekinów), skoro jednak mała radzi sobie z tym już tak długo to poradzi sobie może nawet przez kilka lat. Ciemiączko jeszcze nie jest zarośnięte i można było próbowac zaglądnąć do wściekłego łba za pomocą USG. Ale, że Świnka okazała się być zwinna i zdeterminowana to lekarzowi brakowało ręki, żeby zrobić choć jedno zdjęcie potwierdzające diagnozę w 100%. Jako że głupi jaś podnosi ciśnienie to niestety nie można było użyć tak zbawiennego narzędzia. Póki co wprowadzamy farmakologię (za jakies 2 tyg. od szczepienia), służącą obniżeniu zawartości płynów w czaszce. To w jakimś stopniu może pomóc. Przy wodogłowiu jednym z objawów jest też okresowe pobudzenie i np. agresja lub szczekliwość. W sumie wszystko można by podciągnąć pod tą teorię. Świnka w gabinecie pokazowo przeszła od napadu do totalnego zamarcia (wręcz zamnęła oczy i spowolniła oddech - myślałam, że ze stresu zeszła z tego świata). Dziwak z tego psa... Kapci nie robimy póki co - wypielęgnujemy wcześniej futro ;)
  5. [quote name='ulvhedinn']Małe są najzgryźliwsze...... ;) Maja c chi i praskiego ratlera rozpaczliwie (i bezskutecznie) szukam kagańca.......[/QUOTE] Ha, a ja dla Musztardy miałam nawet 2 sztuki z czego jedna była za mała:crazyeye: - mogę Ci podesłać. Musztarda kochała wyżerać śmieci, więc miałam przez jakiś czas film, żeby ją zabezpieczyć przed zatruciem. Chodziła więc w kagańcu i straszyła ludzi. Wszyscy autentycznie nabrali do niej od razu szacunku.
  6. Okropnie ciężki mam dziś dzień. Jakoś mało słońca, albo co... Znalazłam jedno z ostatnich zdjęć księżniczki. Nikt mi już jej nie zastąpi. Jest pełno innych, pięknych piesków dużych i małych, ale ona była tylko jedna. Paskudna paskuda sikająca w domu...:-( K... mać... Nigdy sobie nie daruję...
  7. Jak się chłopak czuje? Jakoś dziś wzięło mnie na wspominki. Pamiętam jeszcze jego zrezygnowana minę z fot schroniskowych. I tą całą wyprawę z końca świata po Dinka...
  8. Nikogo spuszczać nie zamierzam... Myślę, że szlachetne Panie Benie nie patrzą pod nogi i do końca życia by nie zauważyły małej pchły wizącej im na ogonach.
  9. Widziałam ostatnio Librę. Jest zjawiskowo piękna i bardzo "owczarza" w wyrazie. Nawet mimo braku ogona. Tylko, że za schroniskową siatką sprawia na pierwszy rzut oka wrażenie dzikusa. Bardzo jej szkoda. Marnuje się straszliwie, a ma chyba niestamowity potencjał na fajnego rodzinnego psa.
  10. Isiak, to kiedy Ci pasuje, żeby Ci ją przywieźć? ;) Jestes kandydatką idealną!!!!
  11. [quote name='gameta']dwa pekiny = para kapci. Ze Świnki też by można zrobić kapcie, wystarczy znaleść osobę z nierównymi stopami :) Nie ma to jak sraczka rozwleczona po chałupie - sam miód, zwłaszcza jak pies przy tym kanapowy... No co tam u Was Szuwar ?[/QUOTE] Na szczęście pies mało kanapowy, bo sam na kanapę nie wskoczy :) Ale i tak było przez ostatnie 2 dni uroczo. Mam nauczkę, że słaba ze mnie kucharka i nie ma się co wygłupiać i wzruszać głodnym "biedactwem" - wróciłam do suchego i choć zjada wolniej to w domu jest jakoś tak mniej zapachowo... Jutro wizyta u weta. Śwince chyba nie do końca służy atmosfera panująca w moim domu. Za dużo dzwięków, za dużo dzieci moich i odwiedzających, za dużo zwierząt, zbyt wielkie przestrzenie - nie do ogarnięcia dla jej psychiki. Czasami włącza jej się taki dziwny klimat, że "poluje" na moją młodszą córkę. Obserwuje ją, śledzi wzrokiem, powarkuje gardłowo... Aśka ma chyba dużo wyższy głos niż moja starsza i jakoś tak bardziej piskliwie mówi. Świnkę wyraźnie to stresuje. Ja tam dla samej suczy bym polecała jednak dom bez dzieci i bez zwierząt, choć pewnie jak ktoś się uprze to ładnie ją do spokojnego dzieciaka można przyzwyczaić. Tylko mankamentem jest jej słodki wygląd, bo każdy bachor chce ją tulić i głaskać. I jakoś nie można im przetłumaczyć, że mają trzymać dystans.
  12. W końcu jak mi się udało dorwać do lepszego aparatu to się dziewczę zbuntowało i zaszyło w kojcu... [IMG]http://images38.fotosik.pl/1799/d775151fb94c213fgen.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/1761/3083e29024beaf49gen.jpg[/IMG] A wyciągnięte na siłę do pozowania jest mocno nieszczęśliwe. [IMG]http://images41.fotosik.pl/1764/383b41251fb5d0c0gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/1777/a179fc6f172319abgen.jpg[/IMG] Na tyle, że w efekcie znów pożarła me dzieci. Jest o tyle lepiej, że dzieciaki przekonały się, że krzywdy im ta pchła nie zrobi i nawet przestały się bać. Bo już zaczęłam się martwić, że słabe zdanie będą miały o zwierzętach wszelkich. Dużych psów już się boją nieodwracalnie i jakoś straciły do nich sentyment, a teraz jeszcze małe okazują się wrednymi potworami...
  13. Sraczka nas wykończy. Sama w sobie nie jest dramatyczna, bo z suczy się nie leje ciągle... Tylko, że w nocy nie wytrzymuje, a potem robi w tym milion swoich kółeczek... Ratunku!!!
  14. Link do wydarzenia na FB [url]http://www.facebook.com/events/449497871755100/?ref=notif&notif_t=plan_user_invited[/url]
  15. Nawet nie wiem jak zacząć się tu oficjalnie cieszyć... Fundacja Irasiad obejmie małą patronatem:multi::multi::multi: Zostałam już ze Świnką umówiona na diagnostykę u bardzo dobrego weterynarza!!!! I Agnieszka zaproponowała mi pełen pakiet opiekuńczy dla maleńkiej, za który najserdeczniej dziękuję i obiecuję w miarę możliwości czerpać jak najmniej. Dzięki Irasiadowi nie będzie trzeba zgadywać co dziewczynce dolega, i może uda sie jakoś jej ułatwić życie. Irasiad zrobi też wydarzenie na FB. Jesli ktoś z was byłby w stanie choć trochę wspomóc fundację to byłoby super. Przy okazji dowiedziałam się, że normalna pekinka powinna ważyć ok 6 kg:crazyeye: Ciekawe czy dałabym radę ją tak utuczyć i nadrobić braki chociaż poprzez otłuszczenie. To w sumie mój pierwszy w życiu tucznik. [COLOR=#add8e6](Gameta, nie da się z niej zrobić kapcia, bo przy jej wielkości ciężko będzie znaleźć drugiego do pary)[/COLOR]
  16. [quote name='brazowa1']Własnie mi sie przypomniało,jak sopocka pekinka (rodowodowa),niby moja przyjaciółka,a przy swojej schroniskowej pańci zaczeła mnie atakowac po kostkach,w sumie bez powodu,tylko dlatego,że byłam. Rozmawialam wczoraj z kasią od plaskatych i chciałam ja zaszokować straszliwa pekinka,co atakuje psy i koty i gryzie.... i jest niezwykle trudna. Ale po pierwszym,lekko znudzonym ;eeeee,no one takie są,normalne, nie mialam czym zaimponować.[/QUOTE] Uff, czyli można ją zacząć ogłaszać jako zupełnie normalnego pekina. Żaden miłośnik rasy nie będzie potem miał do mnie żalu... Świnka dostała w nocy sraczki. Koszmar. Wstrętna, śmierdząca z niej świnka... Teraz to ją chyba jednak obstrzygę i straci swój adopcyjny urok.
  17. Gameta nie znasz się :eviltong:. Wysil się trochę i wyobraź sobie, że są na świecie ludzie, którzy lubią mini świnki. Gdyby to coś miało odrobinę więcej pyska to pewnie przypominało by psa, ale za to zaczęlo by być niebezpieczne. A tak to mogę ciągle sobie wmawiać, że jest urocza. Z tym tresowaniem to pewnie jest trochę racji, ale sucz jest autentycznie zagłodzona, pod futrem tego nie widać. A do tego ma anatomiczne problemy, żeby cokolwiek "pochłaniać". Ona je bardzo wolno, nie dlatego, że nie jest głodna, tylko dlatego, że szybciej nie może. Myślę sobie, że całkiem możliwe jest, że pochodzi z jakiegoś pseudo, gdzie jao szczeniak upośledzony nie miała szans dopchać się do żarcia. Nikt nie chciał kupić takiego kaleki i pewnie spędziła tam sporo czasu w stadzie sprawnych piesków, wiecznie na głodzie. Jeśli tak naprawdę spędziła swe dotychczasowe życie to rzeczywiście dla niej jedyną szansą na jedzenie było pilnowanie tak długo miski, aż wszystkim innym zwierzom się znudzi. Karmienie z ręki jest jak najbardziej wkazane, ale kurcze, nie wszystko na raz. Ona jest u mnie od niedzieli. Dostaje nadmiar bodzców. Widać, że nie zna TV, odkurzacza, skaczących dzieci, dzwoniących telefonów. To wszystko jest dla niej nowe, ale całkiem dzielnie próbuje to ogarnąć. A do tego ma jeszcze problemy z widzeniem i orientacją w przestrzeni. Poświęciłam się niesamowicie i nagotowałam jej jedzenia. Z miękkim radzi sobie lepiej i szybciej. Zjada ciągle w kojcu i chyba zaczyna już kumać, ze tam jest bezpieczna. Dziś już nie przeszkadzały jej zwykłe odgłosy domowe. Nawet koleżanki moich dzieciaków nie wytrąciły jej ze stanu równowagi i w sumie od 2 dni nikogo nie ugryzła. Nawet owczarzycy ;)
  18. Eh, musiałam podmienić filmik, bo wcześniej chciałam zagłuszyć mój beznadziejny głos i nadużyłam praw autorskich... Jakoś nie pasuje mi do niej imię Amber i roboczo nazywana jest Świnką. W zdrobnieniu Chrumka. Próbuję przyzwyczaić się także do Piggy lub Piguła. Wczoraj była bardzo grzeczna. Nie zjadła nikogo. Nie wiem czy to ona odpuszcza, czy my nauczyliśmy się wszyscy unikać konfrontacji... Ale tak naprawdę to ona jest strasznie przewidywalna i przed atakiem wysyła milion sygnałów, nawet dzieci to rozumieją. Póki co dziewczynka potrzebuje po prostu ciszy i spokoju.
  19. Nakręciłam pseudo-film. Nie mam dojścia do lepszego sprzętu póki co i głupio się kręci samotnie tak małego pieska. Ale widać jak mała się gubi w otoczeniu (przez chwilę nawet ucieszyła się do słupa, pewnie myślac, ze to ja). Na finiszu wrzuciłam ujęcie z kojca przy karmieniu - to i tak nie jest pełen pokaz jej możliwości, bo żal mi było ją bardziej stresować. [video=youtube;HdZ4YfRMNqg]http://www.youtube.com/watch?v=HdZ4YfRMNqg[/video]
  20. [quote name='gameta']szczrze? To oprostu są zachowania pekina. W życiu użarły mnie tylko dwa psy - jden pies to był właśnie skur....ły pekin koleżanki mojej babci - pogryzł mnie bez powodu jak chciałm gnojka pogłaskać - a miałam wtedy z 5 lat. Drugi to był spaniel, innej koleżanki mojej babci. Ale to nie ten wątek ;) Tak więc dla mnie nie ma nic niezykłego w pekinie, który gryzie wszystkich jak leci. I wogóle straszny paskud z niej :P Cieszę się, że znalazłam wątek ;)[/QUOTE] Nie, nie, nie! Gameta, trzymamy się wersji, że ona jest cudna, śliczna, inteligentna i wcale nie jest wredną paskudą tylko rozczulającym, małym stworzonkiem. Ona jest ADOPCYJNA!
  21. Przy okazji mojego dzisiejszego treningu z owczarzycą pokazałam "specjalistom" mój nowy nabytek. Tak w skrócie - mała jest prześliczna, na miłośnikach pekinów zrobiła ogromne wrażenie swym wyglądem ,niestety gorzej z zachowaniem... Jej lekkie ułomności ruchowe tak naprawdę chyba nie są wielkim problemem, natomiast coraz gorzej jest z tematem jedzenia. Wychodzi na to, że to małe stworzonko było przez długi czas głodzone i możliwe, ze musiało ciężko walczyć o swą porcję jedzenia. Kurde, nie kumam, jak można zagłodzić psa, który waży 3 kg... Ona obsesyjnie walczy o swoje. Próbowałam jej dziś dać smaczka z ręki. Bardzo długo sie zastanawiała. Kręciła łebkiem, odwracała się, w końcu sie skusiła i przełamała. Niestety skumałam o co jej chodzi dopiero jak moja córka także zechciała jej coś dać. Wyciągnęła rączkę z kabanosem i reakcja Amber była błyskawiczna - ręka była za blisko JEJ jedzenia. Amber nie dała sobie z tym rady i po prostu musiała ugryźć. Mnie nie ugryzła, choć się wahała, bo jestem teraz jej ukochaną panią. Ale dzieciaka nie darzy już takimi względami... Na treningu kolega próbował ją także przekupić i oberwał nieco konkretniej. Jak dla mnie to przeraźliwie smutne. Wieczorem dziewczynka siedziała przy swojej pełnej misce i pilnowała jej przez 15 minut, zanim uznała, że nikogo nie ma w pobliżu. Musiałam zgasić TV, zamknąc dzieciaki i koty w pokoju, sama udawać, że mnie nie ma to w końcu zjadłą. Dodam, że od początku Amber dostaje jedzenie w takim materiałowym kojcu, żeby miała spokój. Teraz już ta niewielka izolacja nie wystarcza. Dziś uderzenia zębami zaliczyło w sumie 5 osób, w tym moja 8 letnia córka. Ja oberwałam rykoszetem. O kotach i owczarzycy nawet nie wspominam. Przed nami dłuuuuga droga. Wiadomo, że takie maleństwo nie stanowi realnego zagrożenia, ale moich dzieciaków mi tak po matczynemu żal, bo nie kumają, czemu piesek ich nie lubi, choć są grzeczne... Póki co uważam, że można próbować szukać domu jedynie bez dzieci i zwierząt. Na razie myślę, że Amber zaakceptowała by nową dorosłą osobę jako swego opiekuna i byłaby dla niej równie wylewna, przytulaśna i rozmerdana jak do mnie. Ale jeśli nie znajdzie się szybko ktoś, kto zechce mieć cudną i słodką suczkę tylko dla siebie to Amber utknie u mnie na długo i czeka mnie masa pracy włożonej w jej socjalizację... Przy moich umiejętnościach, a własciwie ich braku widzę to jakoś kiepsko. Zdjęcia i filmiki wrzucę niestety dopiero jutro...
  22. Hmmm, podoba mi się ten pomysł... Chyba jednak muszę sie wybrać, żeby zobaczyć ten papier w pieski i tak niby przypadkiem zgubić drobne 2.5 kg pieska. Myślę, że Kinga przez jakiś czas się nawet nie zorientuje, że coś jej przybyło...
  23. Dziś zdecydowanie ma gorszy dzień. Jest mega pobudzona, chodzi non stop po domu, poszczekuje, warczy na jakieś swe wewnętrzne wizje, przegania wszystkiech i wszystko co się rusza. Tylko mnie kocha :lol:. Niestety dzieciaki są poza kręgiem akceptacji:shake:. Mam nadzieję, że to tylko reakcja na odrobaczenie, bo życie wewnętrzne wychodzi z niej garściami. Nie jest w stanie polożyć się na 5 minut odkąd wróciłam do domu. Dobrze jej tylko u mnie na rękach, ale nawet stąd próbuje kontrolować sytuację i cały czas warczy...Mam nadzieję, że serce jej wytrzyma, albo że nie dostanie jakiegoś ataku. Nie znam się zupełnie na pekinowatych zachowaniach, ale to chyba nie do końca normalne. No chyba, że po 2 dniach stwierdziła, że to jest jej królestwo i planuje przejąć władzę absolutną. Dobrze, że ma tylko 2,5 kg ciała i zęby ukryte w plaskatej paszczy.
  24. Zaczyna do mnie docierać, że ktoś tu chyba miał od początku straszliwy plan na upchnięcie pekina... I nawet jak powiedziałam wprost, że nie ma szans, żebym wzięła pana pekina, bo nie lubię psów to nagle Brązowa zrobiła z niego dziewczynkę. Czarownica jakaś, czy co...
  25. Kinga, a "mojej" Amber też język wystaje ;) I kąt prosty też ma (tyle, że brak jej pyska i ma kąt prosty między czołem a podłogą).
×
×
  • Create New...