Jump to content
Dogomania

szuwar

Members
  • Posts

    1577
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szuwar

  1. Gameta, lepiej sobie dywan załatw. Słyszałam, że Kinga ma fajne łaciate ;) A żeby nie było, że ja ściemniam - odwiedziły mnie ostatnio dzieci mojej siostry (mniejsze od moich). [IMG]http://images44.fotosik.pl/470/ab8d13f8a2bc84cfgen.jpg[/IMG] [IMG]http://images42.fotosik.pl/643/4bbefbedf674da3fgen.jpg[/IMG] Dla Świniaka to obce dziecko, bo wcześniej prosiaka zamykałam w kojcu od razu jak przychodzili dla bezpieczeństwa. A tym razem nie dość, że Świnia nie zjadła to nawet jeszcze sama szła się przytulać. Gameta jednak może mieć rację, że to jakaś kolejna faza jej choroby. Może próbuje podstępnie uśpić mą czujność, by za jakiś czas w nocy pożreć nas wszystkich podczas snu?
  2. Gameta generalnie jest wielbicielką psów ozdobnych. W końcu sama ma w domu pudla ;)
  3. [quote name='kinga']Ale nadal sika, nie podnosząc nogi. Może się skusisz ;-)[/QUOTE] Miałam ostatnio przyjemność zajmować się kilka dni przesympatycznym psem mojej koleżanki. I dotarło do mnie, że suki mają jedną, ogromną przewagę nad psami - jak sikają z radości na widok człowieka to przynajmniej człowiecze nogi pozostają suche. Przy panu psie musiałabym chodzić w kaloszach...
  4. Oj tam, oj tam... Na szczęście wszystkie się mylicie, a Gameta najbardziej. Może za dużo publicznie się wypowiadałam nad jej "dziwnością", ale z czasem się przekonuje, że to najbardziej zwyczajny mały piesek na świecie. Moze nie zawsze do końca miły, ale zauważcie, że ona już dobre dwa tygodnie NIKOGO nie użarła! Nawet na owczarzycę się czai tylko delikatnie. Moja starsza córka jest w jej stadzie nr 2. i Świniak darzy ją całkowitym oddaniem, gdy nie ma mnie w pobliżu (jak jestem to córka staje się nie potrzebna :evil_lol:). Moje młodsze dziecię nie zabiega o względy, nie zaczepia Świnki i też w pewnych sytuacjach zasługuje sobie na pogłaskanie pieska. W domu ciężko zauważyć, że ona niedowidzi. Wciska się przez "kocią" dziurę w drzwiach łazienki, doskonale wie gdzie stoi jej fotel i gdzie są akurat ręce, które mogą ją na niego wsadzić. Przydomową rzeczywistość też już w pełni ogarnęła i jak ma np. dość deszczu to z dobrych 200 m pędzi idealnie w kierunku drzwi wejściowych. Nawet nie wyobrażacie sobie jak to cieszy, tym bardziej, że posądzałam ją o upośledzenie umysłowe. A jeszcze śicznie żebrze przy posiłkach siedząc tuż koło owczarzycy z nadzieją, że większej koleżance coś się ukruszy. Z kocicą wariują po domu (choć pewnie normalny kot by nie był z tego zadowolony). Zabija pluszaki dziewczyn porzucone na podłodze i odbieram to jako dość brutalną, ale jednak zabawę... No kurcze - normalny pies. Tylko czasu jej było troszkę więcej potrzeba na aklimatyzację. No i przecież ona się wszystkich zasad musiała uczyć od poczatku. Dostała przez ten miesiąc (a może już dwa?) sporą pigułkę wrażeń i uważam, że wyjatkowo pięknie sobie z tym radzi.
  5. [COLOR=#222222]Chyba ostatnią złą rzeczą, która ją spotkała w życiu to bicie. Naprawdę. Ona nie ma żadnych reakcji lękowych względem człowieczej ręki. Nawet podniesiony głos budzi w niej co najwyżej zdziwienie. A jak przypadkiem ją nadepnęłam to była straszliwie zaskoczona, że z mojej strony doznała bólu i chyba do końca nie skojarzyła tego faktu z moją nogą. Jak dla mnie całkiem możliwe jest, że Świniak żył w większej grupie zdrowych psów, które były razem karmione. Mała nie miała szans przy swoim mikro ryjku i słabszym wzroku szybko zjeść tego co wsypano do miski, więc nauczyła się bronić tej miski tak długo aż konkurencja odpuściła, albo nażarła się z innych misek. Wtedy dopiero mogła przystąpić do swej powolnej konsumpcji. U mnie w domu właściwie tak to wygląda. Przegania wszystkich w promieniu metra od jedzenia. Rękę też by chętnie przegoniła, bo dla niej to też ryzyko, że zaraz straci smakołyka. Dużo czasu pewnie potrzeba, żeby nauczyła się, że głód jej już nie grozi i nikt jej nic nie zabierze.[/COLOR]
  6. [COLOR=#222222]O jaaaaaa! Dlaczego we mnie nie trafiają TAKIE psy?!? Rewelacja! Cud, miód i w ogóle. Lablador z brodą! I do tego on wygląda naprawdę labowato. Ma jednak ogromną wadę - nie jest suką...[/COLOR]
  7. Jak tam się miewasz Jęzorku? Mam nadzieję, że mimo wszystko nie cierpisz chłopie...
  8. A z nudnych rzeczy jeszcze - młoda kocica znalazła sobie frajdę w prowokowaniu Świniaka. Sama już nie wiem, czy Świń jest prawdziwie wkurzony, czy sprawia jej to wręcz przyjemność, że moze sobie pogonić kota. Generalnie wygląda to dziko i parę doniczek już spadło. Ale potem zdarza im się siedzieć koło siebie na kanapie, więc może nie wynika to z chęci mordu... Kocica jest szczęśliwa, bo to ogólnie wariatka kocia i ma co robić, a Śwince na pewno podnosi to samoocenę i poprawia kondycję :)
  9. [quote name='arabiansaneta']A jakby nagrody dawać, kiedy to ma na sobie?[/QUOTE] Hehhe, tylko, ze nagrody to ciągle jej można dawać w pancernych rękawicach ;) Ją branie smakołyka z ręki wykańcza psychicznie. Nie moze się wtedy zdecydować, czy bardziej chce ugryźć, czy bardziej jest głodna. Do karmienia ona musi mieć bezwzględny spokój wtedy wszystkim nam sprawia to przyjemność i czynimy powolne postępy (Świniak już nie jada w kojcu tylko w kuchni jak każdy zwierz w naszym domu).
  10. [quote name='Aimez_moi']Jak tam cudne.....slodziutkie i kochane malenstwo?[/QUOTE] U słodkiego maleństwa wieje nudą. Nic się nie dzieje. Nie gryzie, nie sika, nie zjada kotów i dzieci... bez sensu jakoś. Wprowadziłam więc Świniakowi urozmaicenie i zaczęłyśmy ćwiczyć chodzenie na smyczy. Oczywiście spacery przetały w ogóle spełniac swoją rolę - Świnka z założonymi szeleczkami i przypiętą smyczą staje się sztywną szmatką leżącą na ziemi. Można ją co najwyżej przeciągnąć po trawie w celu wydepilowania podwozia. Nie ma szans, żeby się ruszyła niezależnie od sposobów, które stosuję, by ją przekonać. Zaczęłam więc zakładać jej szeleczki w domu co skutkuje koszmarną paniką i wołaniem o ratunek u wszystkiego co się rusza, nawet u kotów. W sumie to fajne, bo jest wtedy niesłychanie miła dla dzieci i odstawia przed nimi przecudne tańce. Gorzej, że próbuje wszystkimi swymi siłami zaatakować to złe coś co na niej usiadło i gdyby była w stanie się bardziej zgiąć to by chyba sama się zjadła.
  11. No ja też nie cierpię przeprowadzek. W nowym mieszkaniu będzie problem z taką ilością zwierząt jaką w tej chwili mam. Owczarzycy się nie wyrzeknę, koty to najukochańsze zwierzątka dzieci i tylko biedna Świnka jest na wylocie. Jak będzie trzeba zawalcze i o nią, ale dużo lepiej by było, gdyby zmieniła lokum od razu na docelowe...
  12. Oj nie, Gameta, ja uważam, że te ręce wcale nie są dobre. Jestem jak najbardziej za odebraniem Świniaka z tego nieodpowiedzialnego domu. Im szybciej, tym lepiej... Telefony zamilkły. Pewnie trzeba odświeżyć ogłoszenia... Z gorszych info - do końca listopada się wyprowadzam. Nie za bardzo mogę Świniaka zabrać ze sobą. Będzie to ostateczna ostateczność. Fajnie by było znaleźć jej bezpieczny dom do tego czasu.
  13. Dużo nad tym myślałam i po tych paru dniach telefonów uznałam niestety, że sterylka jest priorytetem. Wet wstępnie "nie widzi przeciwskazań". W poniedziałek zrobię małej badania i po prostu muszę zaryzykować. Ona się chyba teraz czuje całkiem dobrze. Brzucho okrąglejszy, łapki nieco bardziej umięśnione... Nie potrafiłabym zaufać ludziom, że przez najbliższe kilka lat nie pokusi ich dopuścić ślicznotki, żeby mieć maleńkie, puchate pekinki. Zainteresowanie Świnką jest spore, ale jej przekleństwem jest, że jest taka ładna - nie dzwonią ludzie, którzy są wzruszeni jej losem tylko tacy co chcą mieć ładnego pieska. W sumie wychodzę z założenia, że im się też należy i nie wykluczam, że właśnie do takich nieco próźnych osób Świń trafi, no ale musi być do tego wycięta i już.
  14. No dobra, cofam to co powiedziałam o normalności telefonów. Wychodzi na to, że jedynie kobieta spod Warszawy nie chciała pieska dla dzieci. Dziś usiłowała mnie przekonać mamusia, która ma na stanie czworo pociech i szuka małego pieseczka dla nich do przytulania. Oczywiście fakt, że Świnka byłaby w takim domu masakrycznie nieszczęśliwa nie wiele znaczył, bo przecież "w końcu się przyzwyczai". Dopiero argument, że mała gryzie, a dzieci gryzie bardzo dotkliwie i właściwie rzuca się im do twarzy panią przekonał... Następna partia ogłoszeń będzie zawierała już tekst o mocnym gryzieniu dzieci, a nie o ich nie lubieniu. Najwyżej nikt więcej nie zadzwoni.
  15. Nie wyrobiłam sie do weta. Za dużo mam pracy niestety. Może w piątek się uda. Gameta, wychodzi na to, że się nie znasz - wczoraj zrobiłam ogłoszenia na tablicy i miałam już 3 telefony. Ludziom się ona podoba ;) Tylko, że jak mówię, że pożre im dzieci to jakoś dziwnie rezygnują... Choć jedna kobieta była nawet sensowna i chciała Świniaka dla ojca, który pożegnał niedawno swoją ukochaną pekinkę (czyli zna te bestie ;) ), ale ta z kolei jest spod Warszawy. Ciężko widzę wydanie Świnki tak daleko ode mnie. Ale przyznam, że póki co oszczędzono mi telefonów od świrów i jakoś nikogo nie przeraża szczegółowy opis jej choroby. Zawsze to jakiś pozytyw...
  16. Jutro prawdopodobnie zdążę podjechać na kontrolę to podpytam. Świń dla odmiany stał się jakiś taki podejrzanie miły. Dziś pół dnia spędził na kolanach mojej starszej córy. Grzecznie zajada suchą karmę i nie szuka wokół wrogów... Dziwne.
  17. A co do zabiegu... Ja mam milion wątpliwości. Jest tak jak pisze Aga - Świniaczek ma momenty trudne, możliwe, że wtedy ją boli główka i dlatego jest nerwowa. Ale z drugiej strony wystarczy ja pogłaskać, przytulić i się szybko uspokaja. To chyba zdecydowanie mniej inwazyjna metoda. No i tańsza, co chyba ma duże znaczenie. Bardzo bym chciała, żeby ktoś mądrzejszy mógł zobaczyć jak ona się zachowuje. Koleżanka np. po moich opowieściach o Amberce była przekonana, że to znerwicowany potwór, a zobaczyła miłego, przytulaśnego pieska... Poziom stresu podnosi jej się w określonych sytuacjach i rzeczywiście nie mogę ich wszystkich wyeliminować, ale jakoś wierzę, że w normalnym domu bez dzieci i zwierząt będzie 80% bodzców mniej, które wpływają na samopoczucie psiaka. Przed podjęciem decyzji czy w ogóle rozpatrywać możliwość zabiegu i tak trzeba by uzbierać na tomograf. Uzbierane takiej kasy jak dla mnie graniczy z cudem. Nie mówiąc już o tym, że będzie trwało pewnie długo, a ja nie mogę jej trzymać przez tak długi czas. Może trzeba by znaleźć dom stały, który zdecyduje się na Świnkę w tym stanie co jest teraz i założyć, że w razie potrzeby będziemy wspierać właściciela w leczeniu?
  18. Powróciłam. Długo można by opowadać co się działo w domu, ale generalnie dramat. Ja byłam totalnie odcięta od świata i nie bardzo mogłam kontrolować sytuację. Babcia musiała zostawić Świniaka na rzecz opieki nad dzieciakami siostry. Moje dzieci musiały wykazywać się odpowiedzialnością i zajmować się sobą, kotami i Świnką... niby pod nadzorem faceta, ale szkod gadać. On się jej boi i nie potrafił jej nawet z kojca wypuścić. Ona się go boi panicznie i nienawidzi z całego serca. Ehhh, cieszę się, że przeżyła i że mamy już to za sobą. Doprowadzamy się do ładu od rana i już jest nawet OK. Wieczorem odwiedziła mnie koleżanka ze swoim szalonym psem i o dziwo Świniak wcale nie chciał koleżanki zjeść. Położył się nawet na jej kolanach. Teraz też dzieciaki siedzą razem z nią na jednej sofie i chyba cała trójka jest zadowolona z życia. Może biedna Świnka musiała spędzić te 3 koszmarne dni żeby móc docenić tę naszą codzienną "stabilizację"? Zobaczymy jutro co sie z tego wykluje...
  19. Odezwę się po raz ostatni w jej temacie przed wyjazdem. To jest prawdziwa Świnia. Człowiek staje na głowie, kombinuje jak tu księżniczce dogodzić, a ta świnia po prostu wrzeszczy na opiekuna. Ściągnęłam w końcu moją mamę do siebie z całym jej zwierzyńcem, biedna matka chciała się z pieseczkiem przywitać, a ta szuja oczywiście wyskoczyła z zębami. I jeszcze do końca dnia chodziła za kobietą i na nią szczekała. Zero wdzięczności, a wręcz jeszcze niezadowolona, że intruz po JEJ domu chodzi. Następnym razem pójdzie do hotelowego kojca...
  20. Dobra, to jak ładnie napisać, że nie da się Świnki na dwór w deszczu wystawić? Co oczywiście skutkuje sikami i kupami w chacie.
  21. Wydarzenie ma: [URL="http://www.facebook.com/events/449497871755100/?ref=notif&notif_t=plan_user_invited"]http://www.facebook.com/events/44949...n_user_invited[/URL] Zapraszam, bo ostatnio nieco przycichło. Właśnie rozpoczyna się mój pierwszy logistyczny dramat ze Świniakiem. Wyjeżdzam dziś w nocy do Warszawy. Nie będzie mnie do piątku. Świniaka miała wziąć koleżanka, ale skręciła nogę z przemieszczeniem czegośtam. Albo ją zostawię biednej matce razem z 2 dzieci, z dodatkową 2 maleńkich dzieci mojej siostry, którymi się mama opiekuje, psem mojej mamy, trzema kotami na 40 m2... albo rzeczywiście jedzie awaryjnie do hotelu. Nie mam pojęcia w której sytuacji jej psychika ucierpi mniej. Jest jeszcze opcja zostawienia jej samej w domu z dochodzącym facetem, którego nienawidzi, ale ewentualnie może zje jedzenie wysypane przez niego do miski. O spacerze raczej nie będzie mowy bo ten facet jest na to za miękki... Kurde nooo, jestem w kropce.
  22. Świnka z moją młodszą córką darzą się szczególną miłością. Córa wyjątkowo pięknie mówi do małej "ty Świnio"... niestety ma powody. Boże, czego ja uczę moje dzieci... [IMG]http://images42.fotosik.pl/611/066f9e13ea4ede08gen.jpg[/IMG]
  23. Dziś byłam z małą u swojego weta, żeby oczyścić gruczoły. Wyraźnie jej ulżyło ;) O dziwo, dla tego weta była ujmująco miła, dała się przy okazji obmacać i bez większych stresów podsłuchać przy okazji co tam u niej w serduchu. W sumie to pierwszy facet, któremu okazała łaskę. A bałam się strasznie tego czyszczenia, bo ją doopina bolała ostatnio i nawet nie można było próbować jej ogona wyczesać. PS. Wg weta zbliża się cieczka... Kurcze, jak ja nie cierpię cieczek. Nienawidzę. Ale w sumie to dobra wiadomość, bo bym się mogła przetać stresować jej okrąglutkim brzuchem.
  24. [quote name='oktawia6']kontaktowałaś się z Kasią Strzelecką z Kociego świata? pw. telefon, SMS...[/QUOTE] Pekinka trafiła do mnie na awaryjny tymczas. Żle widzi, ma lekkie kłopoty neurologiczne, zagłodzona, zapchlona, niezsocjalizowana - ale to najwspanialszy pekińczyk na świecie. Tylko dzieci ją straszliwie stresują. Ona potrzebuje naprawdę spokojnego domu, a u mnie wiecznie coś się dzieje i wiecznie pełno koleżanek moich córek :shake:... To młodziutka, niewiarygodnie maleńka suczka. Szybko się uczy zasad życia w cywilizacji. Ją można już tylko kochać, przytulać i nosić na rękach. Jak ktoś z Was zna kogoś kto zasłużył na tak wyjątkowego psa to zapraszam na wątek. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232358-Mała-lekko-zakręcona-pekinka-ŚWINKA[/url]
  25. Wow, na Was to można jednak liczyć. Wystarczyło poprosić o wsparcie tekstem i proszę, gotowe!!! Nawet nie musiałam czekać cały dzień. Idę szukać bazarku ogłoszeniowego. Tylko nie wiem czy znajdę taki, na którym będą w pakiecie obsługiwać lessmania-forum. Ale najwyżej dopłacę ze ekstra obsługę...
×
×
  • Create New...